Proszę o chwilę cierpliwości Poniewż nadrabiałam nieco stracony czas i odcinki Okruchów ukazywały sie częściej Teraz krótka chwilka przerwy - nie wiecej niz tydzień lub dwa
Z Okazji Swiat Bożego Narodzenia i Nowego Roku życzę Państwu jeszcze raz POMYSLNOSCI!!!
poniedziałek, 24 grudnia 2018
środa, 19 grudnia 2018
Jak zaczęła sie moja współpraca z miesiecznikiem "Nasza Wiara" ktorej rezultatem sa moje artykuly tak chetnie czytane dzis przez Państwa?
Właśnie tak:
Właśnie tak:
_Wiara
uzdrawia
Ostatnie trzy lata
poprzedzające odkrycie guza esicy były dla Magdy koszmarne i
doprowadziły ją do skrajnego wyniszczenia.
Wstrząs jaki
wywarła diagnoza, był zrozumiały.Co prawda młody sympatyczny
chirurg przytaczał na pocieszenie historię samoistnego wyleczenia z
podobnej przypadłości, ale na niewiele to się zdało.Zapowiadana
operacja i ewentualna chemioterapia były o krok. Zadzwoniła do
zaprzyjaźnionej zakonnicy sercanki, prosząc o pomoc. Za namową
sąsiadki pojechali także pomodlić się przy figurze Ojca Pio w
kościele u fary. Już w powrotnej drodze czuła się znacznie
lepiej. Stres zniknął. Jego miejsce, w świadomości zajmowały
optymizm i pogoda ducha. Po szesnastu godzinach snu, obudziła się
w doskonałym nastroju i uczuciem straszliwego głodu.
- Co mam zrobić? Mam ochotę na różne rzeczy, których nie jadłam od lat, ale się boję .
- Spróbuj odrobinę zjeść – Janusz miał minę, która nie dawała gwarancji, że wierzy w to co mówi. Zjadła -i nic! Zaspokajała głód z coraz mniejszą obawą. Z niedowierzaniem myślała o tym, że gwałtownie wraca dobra forma.
Kolejna kolonoskopia
miała uściślić diagnozę.
-Tam niczego nie
ma! - stwierdził ze zdumieniem chirurg(ten sam który przeprowadził
pierwszą), ale nie mówmy hop. W grudniu zrobimy trzecią.Magda
wyfrunęła jak na skrzydłach z gabinetu zabiegowego, by
zakomunikować nowinę bladozielonemu na twarzy mężowi.
Kiedy wynik
ostatniej spełnił oczekiwania, zebrała dokumentację i za namową
lekarza rodzinnego, przdstawiając
opis całej historii, wysłała do San Giovanni Rotondo.
Teraz okazało się,
że za zdrowie Magdy modliło się w Piątkowej kilka osób chcących
zachować anonimowość.Wdzięczna im wszystkim wiedziała, że
również sercanka siostra Annuncjata i jej modlitwy mają tu swój
niebagatelny udział.
Przy
końcu lat 70. , kiedy Magda pracowała w Brzesku, siostra zjawiła
się w poradni z dwójką głęboko upośledzonych , niemówiących
małych pacjentek z zakładu opiekuńczego.Konsekwentna
terapia i ogromne zaangażowanie opiekunki dziewczynek sprawiły, że
dzieci zaczęły mówić, na co początkowo trudno było liczyć, a
między zakonnicą i terapeutą zawiązały się bardzo silne więzi.
Kontakty trwają od trzydziestu czterech lat.Siostra Annuncjata
modli się codziennie za swą przyjaciółkę, wspierając ją w
chwilach najtrudniejszych.
- I co ksiądz proboszcz na to? Nurtuje mnie odpowiedź na pytanie, dlaczego właśnie ja? Daleko mi przecież do ideału.
Takie
pytania padły z ust Magdy, kiedy przy okazji bytności na plebanii w
Marcinkowicach w sprawach dokumentacji dotyczącej dzieci węgierskich
– ofiar powstania 56 roku, opowiadała historię swego
wyzdrowienia.
Wtedy
ten przemiły, ciepły człowiek odpowiedział pół żartem pół
serio:
_
A może stało się tak dlatego, by mogła pani znowu pisać?
Magda
właśnie dedykowała mu swoją najnowszą książkę -Tajemnica
węgierskiego manuskryptu.
piątek, 14 grudnia 2018
Godność
Trudno się dziwić, że
to słowo znalazło odbicie w nazwie stowarzyszenia, które wczoraj
, w dniu 37 rocznicy ogłoszenia przez Jaruzelskiego stanu
wojennego ,ze wszystkimi jego skutkami, zabrało głos w Gdańsku .
Dlaczego powołano je 25
lat temu? By wykazać dobitnie różnice między ofiarami i ich
katami, co dziś wydaje się szczególnie pilną sprawą,
zadośćuczynić ofiarom, nieść pomoc pokrzywdzonym, weryfikować
postbolszewickich sędziów i pracowników SB itd.
Przywoływano wczoraj w
Gdańsku słowa hymnu „Solidarności”: „...bo lepiej byśmy
stojąc umierali ,
niż mamy klęcząc na
kolanach żyć...”
Były to oczekiwania setek
tysięcy szeregowych członków”Solidarności.”
Dziś rozłam w związku
jest szczególnie dotkliwie widoczny, bo ci, którzy „załapali się
na władzę” przy „Okrągłym Stole” z po- mocą narodowej
zdrady, zapomnieli i podeptali prześladowanych,
wepchniętych w nędzę ,
poniżanych i skazanych na wieloletnią niepamięć.
Dzisiaj trzeba widzieć
to szczególnie ostro i mówić o tym, a nawet krzyczeć, że
zbrodniarze ubierają się w stroje ofiar i walczą o demokrację,
praworządność i konstytucję a z nimi totale z PO i „Nowoczesnej”,
której śmiertelne drgawki nie przeszkadzają opluwać Polski do
ostatniego swego tchnienia.
To co stało się z ustawą
dekomunizacyjną w kwestii zmian nazewnictwa ulic akurat w dniu 13
grudnia, to SKANDAL NA MIARĘ ŚWIATOWĄ !!! KOMPROMITACJA!!!
Podeptanie ofiary krwi polskich patriotów , podeptanie całego
wysiłku tych, którzy oddawali życie, by Polska mogła być
prawdziwie wolna. W to miejsce wracają z fanfarami złe duchy
komuny. Muszę przyznać ze smutkiem, że msza dziękczynna „Za
lata rządów HGW,” odprawiona przez Kard. K. Nycza „podbiła
bębenka” zdrajcom i malwersantom z mafijnego światka Warszawy i
mam nadzieję, że kardynał był łaskaw mówić jedynie we własnym
imieniu. Dziś w roku 100 lecia odzyskania niepodległości brzmi
to wszystko szczególnie tragicznie, bo trzeba sobie zadać w końcu
to pytanie czy jesteśmy naprawdę i do końca wolni???
Z przykrością
konstatuję, że takie „wybryki” opcji, która wygrała w
Warszawie, Łodzi ,Gdańsku i w innych dużych miastach, są skutkiem
braku energii ze strony prezydenta i rządu, by reagować
kategoryczną wolą zmian na przeciwności i wymuszenia stosowane
przez KE, gdzie na czoło wybija się obsesyjna chęć zwalczania
rządów wybranych legalnie w Polsce i na Węgrzech. Pisałam o tym
wielokrotnie starając się przedstawić po krótce tok rozumowania
zawiedzionych wyborców PIS, ale jest to głos wołającego na
puszczy!
Dziś wobec gwałtownych
protestów „Żółtych kamizelek” we Francji, gdzie jaskrawo
widoczny jest bunt przeciw polityce Macrona (troszczącego się
nieustająco o praworządność w Polsce) gdy coraz bardziej
dramatyczne wypadki rozlewają się na cały kraj, Timmermans milczy
uparcie udając, że nic się nie stało. Dziś, już bez ogródek,
śle pogróżki w kierunku Polski i Węgier o swych
postanowieniach obalenia rządów w tych krajach. Obiecuje lojalność
i pomoc „Polakom” takim jak Róża T. i jej podobni zdrajcy.
Zawstydzający byłby dla
polskiej totalnej opozycji,gdyby tej , poczucie wstydu było znane,
protest ugrupowań opozycyjnych w Czechach.
Oni nie życzą sobie
mieszania się KE w ich narodowe sprawy i słusznie! Tak wygląda
prawdziwa, mądra opozycja ,która za swym rodzinnym krajem stoi
murem, bez względu na własne zastrzeżenia dla aktualnie mu
przewodzących! Dlatego propozycją dla naszych totali może być
jedynie krótkie, dosadne słowo: „WON!!!”
14.12.2018
Magdalena Ponurkiewicz
To dla mnie wielka radość, gdy obserwuję gwałtownie
wzrastajace zainteresowanie moimi komentarzami,
ale także kontynuacją kolejnych urywkówmojej książki
"Okruchy pamieci".Informuję więc Państwa, że w najbliższym
czasie ukażą się odcinki nr 23-25 bo to odcinki ostatnie.
Pozdrawiam serdecznie Magda Ponurkiewicz
czwartek, 13 grudnia 2018
niedziela, 9 grudnia 2018
Nasi
najwięksi zapomniani
Zostawmy
politykę i zmieńmy nastrój zagłębiając się w naszą
wspaniałą przeszłość i szczegóły przywódczej roli naszych
wielkich Rodaków w pokonywaniu hitlerowskich Niemiec. To dzięki
ich bohaterstwu nasza historia, przez przez dziesięciolecia
wstydliwie przemilczana, została zapisana złotymi zgłoskami .
Dziś, na szczęście, prawda jak oliwa wypływa na wierzch na
światowych forach, dzięki ogromnemu sukcesowi odniesionemu na
Broadwayu przez Polaka, aktora zamieszkałego w Kaliforni, Marka
Probosza. Ten, wcielając się w rolę Rotmistrza Pileckiego w
spektaklu, którego podstawą jest dokument historyczny poświęcony
osobie tego wielkiego człowieka, którego szczątków poszukujemy
bezskutecznie od kilku lat, bo ślady zbrodni zostały bardzo
dokładnie zatarte. Chodziło o to by zniszczyć nie tylko tego,
który dobrowolnie dostał się do obozu koncentracyjnego, by
opowiedzieć światu m in. o zbrodniach holokaustu, ale by ślad po
wyklętym nie pozostał nawet w pamięci jego pobratymców. Nie
udało się. Dziś spektakl otwiera szeroko drzwi na świat dla
informacji o bohaterze zamordowanym w ubeckiej katowni w wieku
zaledwie 38 lat. Owacje na stojąco, jakie towarzyszyły odtwórcy
głównej roli, były równocześnie wielkim hołdem dla rotmistrza
Pileckiego, niewątpliwie największej postaci pierwszej połowy XX
wieku. Po wieloletnim okresie milczenia jego sprawa prawdziwie
nabrała biegu przy okazji poszukiwań szczątków wymordowanych
przez reżym i pochowanych ukradkiem na tzw. „łączce.” W dobie
ogromnego zapotrzebowania na autorytety moralne Rotmistrz Pilecki
zasługuje na szczególna uwagę. Kresowianin z rodziny
ziemiańskiej, wychowany w tradycji miłości do ojczyzny, wierności
do końca, realizował te idee przez całe bohaterskie i tragiczne
życie. Harcerz, ułan, obrońca Kresów . W 1939 roku zastępca
dowódcy Kawalerii 19 Dywizji Piechoty, po ustaniu działań
wojennych w konspiracji hołduje nieustająco dewizie: „Bóg,
Honor i Ojczyzna” Staje się dobrowolnym więźniem Auschwitz dla
zdobycia informacji dla świata o tym, co dzieje się w obozach
koncentracyjnych m in. z więźniami polskimi i żydowskimi.
Organizuje także ruch oporu w trakcie swego trzyletniego tam
pobytu. Przekazuje informacje do Warszawy o szczegółach strasznej
obozowej rzeczywistości. , ale jak to bywa, alianci nie przyjmują
do wiadomości tragicznej prawdy. Z obozu ucieka by na zewnątrz
nadal kontynuować intensywną pracę przeciw okupantom.
Straszliwym paradoksem jest w życiorysie Pileckiego to, że po
aresztowaniu w 1947 roku, został skazany za”zbrodnię zdrady stanu
i narodu” i zamordowany bestialsko strzałem w tył głowy w
polskim, komunistycznym więzieniu w roku1948, przez Piotra
Śmietańskiego przedstawiciela narodu, który Pilecki tak
bohatersko, z narażeniem życia brał w obronę. Śmietański w 1968
roku wyjechał spokojnie do Izraela ( jako ofiara
polskiego”antysemityzmu.”) Dlaczego Pileckiego tak prześladowano
także po śmierci? Powodów było kilka, ale jednym z ważniejszych
był fakt, że Cyrankiewicz był w Auschwitz więźniem
-kolaborantem i rotmistrz, który w tym czasie był tam również,
wiedział o wszystkim. Zagrożenie, że Pilecki może ujawnić
kompromitujące fakty spowodowało, że prośba o akt łaski, o
który zwróciła się żona bohatera, mimo protestów męża,
została odrzucona. Wracam do znakomitego spektaklu. Sensację
wzbudził oryginalny mundur II- korpusu, w którego odziano odtwórcę
roli rotmistrza a dokument trafił do serc i emocji oglądających.
Teraz kolej na wielki film anglojęzyczny, który opowie światu o
bohaterze, który u schyłku więziennej straszliwej katorgi
przesłuchań powiedział do swej żony: „Niemiecki obóz
koncentracyjny to była fraszka w porównaniu z tym co mi tu
zgotowano.”
Wierzę,
że tak się stanie, bo niedawno obejrzałam „ Dywizjon 303
-historia prawdziwa,” który wreszcie obala mity umniejszające w
sposób niegodny rolę Polaków w bitwie o Anglię i robi furorę
na zachodzie. Gdyby udało się teraz wypromować kolejną historię
losów wspaniałego człowieka, którego szczątków, być może,
nigdy nie uda się odnaleźć, byłby to kolejny krok w przywracaniu
prawdy o Polsce i Polakach i ich prawdziwej roli w Europie.
Następnym
krokiem w dobrym kierunku będzie odsłonięcie staranie skrywanej
przez lata wspaniałej działalności polskich kryptologów.
Po
blisko 75 latach Anglicy przyznali wreszcie, że to dzięki Polakom
złamano szyfry Enigmy ( niemieckiej maszyny kodującej), co
doprowadziło niewątpliwie do przyspieszenia wygrania II wojny, bo
dzięki temu Francuzi i Brytyjczycy mogli odczytywać zaszyfrowane
niemieckie depesze( pisze o tym w 2014 roku Antoni Bohdanowicz), ale
piszą i inni autorzy. Pamiętajmy ,że jeden rok wojny kosztował
życie 10 milionów istnień ludzkich, a rozszyfrowanie Enigmy
ocaliło 30 milionów ludzi. Przez dziesiątki lat wmawiano światu,
że zasługi w tej mierze mają wyłącznie Anglicy. A przecież to
polscy szyfranci : Marian Rejewski Henryk Zygalski i Jerzy Różycki
przekazali im kody, jeszcze przed wybuchem II wojny światowej.
Historia odbierania zasług polskim lotnikom broniących Anglii jest
już znana. Dziś po latach niebytu na światło dzienne wychodzi
wreszcie sprawa kilku wspaniałych polskich matematyków, którzy w
czasie wojny nie mogli kontynuować swej bezcennej pracy, bo
Naczelnik Polskich Sił zbrojnych gen. Sikorski nie zezwolił na ich
wyjazd do Anglii. Mało tego, zostali narażeni na ogromne
niebezpieczeństwo w okupowanej Francji, skąd zostali w końcu
ewakuowani do Hiszpanii, ale tylko 2 z nich zostało internowanych,
a dla Różalskiego eskapada skończyła się tragicznie. Utonął
wraz ze statkiem, którym płynął w1942 roku. Ich zwierzchnicy,
Gwidon Langer, mjr. Maksymilian Ciężki i kilku innych, wpadli w
niemieckie ręce. W niewoli zginęli Antoni Palluth i Edward
Foczyński, nie ujawniwszy swej tajemnicy.
Dlaczego
Sikorski to zrobił? To proste. Należeli wszyscy trzej do
przeciwnego obozu politycznego .( Jak widać nikt nie jest doskonały
– Wódz Naczelny, gen. Sikorski także). Stało się jak zwykle.
Kto inny niż oni spijał śmietankę, a nasi szyfranci odeszli w
zapomnienie.
Jakie
były dalsze losy trójki kryptologów?
Henryk
Zygalski pozostał na emigracji. Marian Rejewski wrócił do Polski w
46 roku i do 68 troku musiał wstydliwie ukrywać swe zasługi, by
nie narazić siebie i rodziny na ew. prześladowania. Wreszcie w
2000r zostali wszyscy trzej odznaczeni pośmiertnie Krzyżem Wielkim
Orderu Odrodzenia Polski, a rok 2015 ogłoszono w Bydgoszczy
„Rokiem Mariana Rejewskiego”.
Dlaczego
piszę o tym właśnie dziś?
Bo
w 2018 roku, w rocznicę 100-lecia Święta Odrodzenia Polskiej
Niepodległości,
Prezydent RP, A. Duda ogłosił decyzję odbudowy Pałacu Saskiego, a
właśnie tam,w swej ówczesnej siedzibie w 1932 roku,
kryptolodzy rozszyfrowali pierwszą depeszę zakodowaną przy pomocy
Enigmy.
Mamy
więc ważki powód po temu, by wreszcie zapomniani znaleźli należne
im miejsce i by świat dowiedział się znów o kolejnych polskich
zasługach dla odzyskania pokoju światowego. W cyklu spotkań pt.
„Tajemnice Pałacu Saskiego,” organizowanych m in. przez
Wspólnotę Polską, historia: „ Złamanie szyfrów Enigmy”
znalazła się na poczesnym miejscu.” Na uroczystość przyjechali
po latach zaproszeni potomkowie naszych bohaterów. Pytanie czy w
odbudowanym, daj Boże, w przyszłości Pałacu Saskim znajdzie się
miejsce dla pamiątek i dokumentów poświęconych tej sprawie?
Byłoby
dobrze, gdyby tak się stało. Nasi kryptolodzy, jak mało kto,
zasługują na ową pamięć i chwałę.
09.12.2018r
Nowy Sącz Magdalena Ponurkiewicz
środa, 5 grudnia 2018
Czy rzeczywistość ncnieustannie będzie nas zaskakiwać?
Trwa
skandaliczna nagonka na ks.Tadeusza Guza. Osobę, która miała
odwagę zadawać pytania mało wygodne, dotyczące pośrednio
pomawiania Polski i Polaków jako narodu, o współudział w
holokauście po to, by wydusić od nas horrendalne nie należne
pieniądze. Rząd i Prezydent chętnie szafują słowem
„przyjaciele.”Co byłoby, gdyby Żydzi byli naszymi wrogami,
lepiej nie myśleć. A o co pyta ks. T. Guz? Zadaje te pytania, na
które władza boi się odpowiedzieć, a dzisiejszy Izrael
odpowiadać nie ma zamiaru, pytania zasadniczej natury. Oto wymowny
przykład: „...Gdzie byłeś Izraelu w czasie II wojny światowej,
gdy to my ratowaliśmy twoje dzieci?...”
Wysoce
niepokoi pokazywanie nam nieustannie miejsca w szeregu przez ludzi,
którzy nie mają żadnych uprawnień w tej mierze, prowokowane być
może permanentnym wywieszaniem przez rząd białej flagi, czy też
rejteradą będącą jedynie reakcją na totalny atak ze wszystkich
stron? Dostosowywanie się do wymagań naszych sąsiadów i tzw.
„przyjaciół” było by tego najlepszym
dowodem.
Nowa
odsłona wojny na Ukrainie stawia przed Polskim rządem kolejne
wyzwania
i pytanie jakich ustępstw, na rzecz bardzo trudnego sąsiada,
możemy się spodziewać. Ukraina gloryfikuje oficjalnie banderyzm
przedstawia roszczenia terytorialne względem Polski, mimo, że
zwolennicy Bandery stanowią jedynie 20% populacji. Czy dalej
będziemy ratować sąsiada na wszystkie sposoby wyskakując przed
orkiestrę, co mamy w zwyczaju, czy ograniczymy się do pyskówki
przeciw Rosji?
Po prawdzie Ukraina handluje na potęgę bronią, nie z kim innym, jak właśnie z Rosją, a 30 tysięcy młodych ludzi ucieka w nieznane, nie zamierzając własną piersią bronić swej ojczyzny. I to powinno Polskę zniechęcać do nieroztropnych posunięć. Oby się nie okazało, że jako forpoczta UE, wyjdziemy z pomysłem wystawienia naszych oddziałów, w ramach zasady powtarzanej jak mantra „..wolna Ukraina jest gwarantem polskiego bezpieczeństwa”.Tylko jaka to Ukraina? Puki co, rząd i Prezydent Duda zapomnieli profilaktycznie o „Orlętach lwowskich,” co jest ciągiem dalszym patrzenia zezem na Kresowian i kresową bohaterską historię, przynoszącą chlubę naszemu państwu, jedynie dlatego by nie narazić się Ukrainie.
Po prawdzie Ukraina handluje na potęgę bronią, nie z kim innym, jak właśnie z Rosją, a 30 tysięcy młodych ludzi ucieka w nieznane, nie zamierzając własną piersią bronić swej ojczyzny. I to powinno Polskę zniechęcać do nieroztropnych posunięć. Oby się nie okazało, że jako forpoczta UE, wyjdziemy z pomysłem wystawienia naszych oddziałów, w ramach zasady powtarzanej jak mantra „..wolna Ukraina jest gwarantem polskiego bezpieczeństwa”.Tylko jaka to Ukraina? Puki co, rząd i Prezydent Duda zapomnieli profilaktycznie o „Orlętach lwowskich,” co jest ciągiem dalszym patrzenia zezem na Kresowian i kresową bohaterską historię, przynoszącą chlubę naszemu państwu, jedynie dlatego by nie narazić się Ukrainie.
Żyjemy
w świecie absurdu i nieprawdopodobnego zakłamania, a polityczna
schizofrenia trwa.
Tak
czy inaczej warto po raz kolejny przypomnieć, że ci, którzy
dobro Ojczyzny mają w sercu, powinni powściągnąć emocje i
trwać przy tym rządzie i PIS, bo jak widać tylko oni dają szansę
zmian. Szansę, nie gwarancję. Prawicowe ugrupowania, choć
intencje mają b. dobre, nie zdobyły do tej pory silnego poparcia,
co jest warunkiem podstawowym dla wygranej. Tak więc jeśli nie
teraz, to może w niezbyt odległej przyszłości zagwarantujemy
Polsce brak możliwości powrotu do tego co było. Z taką nadzieją
kończę moje grudniowe dywagacje, licząc na nieco pomyślniejsze
dla Polski i Polaków wiatry w roku 2019 i życząc moim Czytelnikom
wielu powodów do zadowolenia i nie ustającej Bożej opieki.
Z
okazji Świąt Bożego Narodzenia życzę wszystkim Państwu wiele
zdrowia i pomyślności
Nowy
Sącz 5.12. 2018r.
M.
Ponurkiewicz
poniedziałek, 26 listopada 2018
Smutki
i niepokoje polskich patriotów
Sprawa
KNF, jakby na to nie spojrzeć, jest kłopotem dla rządu i PIS
także.
Musi
ona budzić zaniepokojenie tych, którzy w bankach Leszka
Czarneckiego lokowali swe oszczędności, bo jego akcje spadły
bardzo znacznie.
Trudno
dzisiaj rozstrzygnąć co naprawdę stało się między dwoma
osobami prowadzącymi rozmowę, Markiem Chrzanowskim -szefem KNF, i
właścicielem sieci banków, która została nagrana przez
składającego doniesienie Leszka Czarneckiego. Widać jednak
wyraźnie, że szef KNF zachował się wysoce nieprofesjonalnie,
swój urząd pomylił z biurem pośrednictwa pracy, więc premier
Morawiecki zareagował natychmiast odwołaniem go ze stanowiska. Na
rynku nie widać paniki i mam nadzieję, że nie będzie, bo państwo
gwarantuje zwrot ewentualnie utraconych wkładów. Nasuwa się
jednak pytanie dlaczego, w znanej nam praktyce, zyski z mętnych
interesów czerpie ich twórca, a gdy mu się noga powinie
społeczeństwo polskie płaci odszkodowania tym, których nabił w
butelkę?! Dochodzenie do prawdy potrwa miesiące i dziś nie da się
rozstrzygnąć, czy była to prowokacja ze strony opozycji, bo
dowodów korupcji, o którą jest oskarżony prezes KNF – nie ma,
natomiast fakt, że właściciel banków ryby łowił w mętnej
wodzie nie pozostawia wątpliwości, a że ruszył z akcją
samopomocową składając donos kilka miesięcy po spotkaniu z
prezesem Chrzanowskim w chwili, gdy ziemia paliła mu się już pod
stopami, musi budzić podejrzenia, tym bardziej, że w normalnej
sytuacji rozmówcy nie nagrywają w ukryciu przebiegu rozmów.
Druga
sprawa to brak zgody Europejskiego Trybunału na reformę
sądownictwa w Polsce i reakcja rządu - czyli kolejne wycofanie
się z części reformy. Pozostawienie p. Gersdorf na stanowisku
jest ukręceniem sznura na szyję ustawodawców, bo doświadczenie
mówi nam jak zachowuje się pani prezes, której dawno pomyliły się
role sędziego i polityk, a jej zła wola, niebywała arogancja i
tupet szpuntuje nieustannie do buntu szwadrony sądownicze, będące
po stronie dawnej władzy, wywodzące się z tej samej co ona opcji.
Tych czynnych sędziów, którzy myślą inaczej, częstokroć nie
dopuszcza się do głosu stosując niewybredne metody zastraszania, a
skandaliczne wyroki zapadające choćby w sprawach osób
odpowiedzialnych za gigantyczne nadużycia, niweczą dodatkowo pracę
wielu instytucji prowadzących koronkowe wręcz śledztwa i
wysiłek z nimi współdziałających. Kuriozalny przebieg rozprawy z
powództwa Jarosława Kaczyńskiego przeciw L. Wałęsie, w czasie
którego pozywający był przesłuchiwany przez „niezależny”
sąd, w osobie przedstawicielki KOD, w tonie oskarżycielskim, a
Wałęsie dano pole do wytaczania znanych już i kolejnych kalumnii
pod adresem nie żyjącego Prezydenta Lecha Kaczyńskiego i jego
brata, jest
tego kolejnym, drastycznym przykładem. Szantaż ze strony KE, w
którym szczególnie niechlubną rolę odgrywa Timmermans i TE(
chociaż jego wyroku jeszcze nie ogłoszono oficjalnie) jest
bezprawiem z kilku względów. Jednym z zasadniczych jest
podpisany przez nas Traktat Lizboński, który wyjmuje spod
jurysdykcji KE Wlk. Brytanię i Polskę. Wobec takiej sytuacji Węgry
zgłosiły ustawę w obronie Polski, co jest kolejnym dowodem
lojalności zaprzyjaźnionego z nami państwa i jego przywódcy.
Poddanie się naszych rządzących szantażowi europejskiemu
sprawia kolejny zawód wyborcom PIS, tym większy, że spolegliwość
rządu prowokuje jedynie opozycję do kolejnych, zmasowanych ataków,
obraźliwych wypowiedzi i pogróżek. I tak koło się zamyka. Dopóki
nie zreformujemy sądownictwa i nie ukręcimy siedmiu głów hydrze
medialnej, dopóty nie będzie warunków do kontynuacji dobrej
zmiany. Nic nie wskazuje na to, by tak miało być w najbliższej
przyszłości poza niepotrzebną fanfaronadą, która po jakimś
czasie zamienia się niestety w rejteradę. Bezpośrednie skutki
ostatniego ustępstwa już Polskę dotykają, bo oto dziś p.
Gersdorf, która nie uznaje polskiego Trybunału Konstytucyjnego
jako, jej zdaniem, wybranego „z pogwałceniem zasad”,
rozpoczyna przy pomocy Trybunału Europejskiego demolkę kolejnych
składowych ustaw dotyczących np. istnienia powołanej przez rząd
Izby Dyscyplinarnej, przy Trybunale Konstytucyjnym. Nie wiem czy
wyborcy gotowi będą przełykać kolejne rozczarowania ważąc na
szali zaniechania, czy też uległość wobec totalnego natarcia
z jednej strony i wielkie sukcesy gospodarcze i społeczne z drugiej.
Ja mam nieśmiałą nadzieję, że reakcje rządu mogą być
sprytnym zabiegiem „na przeczekanie” do kolejnych wyborów w UE
i spodziewane zmiany personalne i polityczne, które tam
prawdopodobnie nastąpią, powstrzymają chorą koncepcję UE o
rezygnacji państw – członków z suwerenności narodowej, ale
jakie będą przyszłe skutki aktualnej przegranej Polski – okaże
się niebawem.
A
teraz stanowczo milsza wiadomość, wiążąca się z przesłuchaniem
wice minister finansów poprzedniej ekipy, Elżbiety Chojny –
Duch, milsza, o ile uda się wykorzystać niebywałą odwagę tej
kobiety w zbożnym celu, jakim jest ukaranie winnych. Powiedziała m
in., że ustawy pisali tzw. doradcy, czyli lobbyści. Bomba pękła!
Wyczerpujące, precyzyjne odpowiedzi pani minister wstrząsnęły
nie tylko wysoką komisją do spraw przestępstw VAT, ale polskim
społeczeństwem. Żadne przesłuchanie nie ujawniło tak
drastycznie woli rządu Tuska i jego samego do utrzymania
sytuacji, w której przestępcy mieli się czuć komfortowo. Myśląca
inaczej wiceminister, starając się unaocznić wyjątkowo
niezdrową sytuację i zaradzić jej, nie spotkała się ze
zrozumieniem zwierzchników i została przesunięta na stanowisko, z
pozycji którego nie mogła już nawet próbować. Skutkiem takiego
stosunku ówczesnej władzy do gigantycznego problemu, był wyciek
i utrata przez państwo setek miliardów złotych.
Co
stałoby się w normalnym kraju? Prawdopodobnie podejrzani, w imię
narodowego dobra, wylądowaliby w „pace”, choćby z powodu
zagrożenia matactwem. Ale to nie jest normalny kraj i wiele jeszcze
wody upłynie zanim uda się wypłukać do końca zgniliznę. Zapewne
skończy się jak zwykle, a bezkarność wiadomo, podbija bębenka
przestępcom i tym, którzy stworzyli im komfort działania.
Dam
sobie głowę uciąć, że gdyby, nie daj Boże, „totale”wrócili
do władzy, to nie wezmą pod uwagę tego, że w czasie rządów PIS
wolno im było wszystko, i obym się myliła, spełnią swoje
obrzydliwe pogróżki bez mrugnięcia okiem. Byłby to niestety
skutek kompletnego ignorowania przez rząd i PIS nadciągających,
coraz głośniejszych pomruków rebelii.
Tak
czy inaczej,ci którzy dobro Ojczyzny mają w sercu powinni
powściągnąć emocje i trwać przy tym rządzie i PIS, bo jak
widać tylko oni dają szansę zmian. Szansę, a nie gwarancję.
Prawicowe ugrupowania, choć intencje mają b. dobre, nie zdobyły
silnego poparcia, co jest warunkiem podstawowym dla wygranej. Tak
więc jeśli nie teraz, to może w niezbyt odległej przyszłości
zagwarantujemy Polsce brak możliwości powrotu do tego co było.
Zastanawia
mnie jeszcze jedna sprawa, co do której widzę wyraźną zbieżność
z tym, co wyprawia się z Polską. Postawa pani ambasador USA, od
niedawna rezydującej w Polsce. Uśmiechy i przytulanki z
najgłupszymi i najobrzydliwszymi przedstawicielami PO i samo
utylizującej się Nowoczesnej, budzą we mnie niesmak a już
pogróżki dotyczące zablokowania tematu wiz (jeśli to nie
fakenews), użyte jako argument przeciw reformie naszych mediów
budzi moje oburzenie i poważne obawy, że prezydent Trump pomylił
się srodze przysyłając nam tu konia trojańskiego rasy Azari. Wot
siurpryza!
Nowy
Sącz24.XI.2008r. M
Ponurkiewicz
poniedziałek, 12 listopada 2018
I już po wyborach!
Przepraszam za pewne opóźnienie kolejnej porcji moich dywagacji, ale czasem staje na przeszkodzie proza życia . Tym razem komputer zastrajkował, a ponieważ skutki tychże wyborów będziemy ponosić aż do kolejnych, pozwalam sobie na komentarz,chociaż w normalnych warunkach należałoby skwitować ten fakt jednym zdaniem: „Wybrani demokratycznie będą rządzić,” ale.... w Gdańsku wygrał Paweł Adamowicz, człowiek, któremu postawiono szereg zarzutów. Przegrał z nim młody prawnik o nieposzlakowanej opinii Kacper Płażyński, którego nazwisko kojarzy się z katastrofą smoleńską z powodu jego Ojca człowieka dużej miary. To... w Łodzi zwyciężczyni- p. Zdanowska zagrożona odwołaniem z powodu skazania jej prawomocnym wyrokiem , nie zwróciła się do Prezydenta Dudy o ułaskawienie konstatując jedynie:”...Wyborcy stwierdzili, że jestem niewinna” a dziś prawdopodobnie może liczyć na bezkarność z powodu m in. nadmiernej akceptacji społecznej w swym mieście,więc sprawie ukręci się łeb i będzie cacy . Wójt Daszyna siedzący w kryminale jest idolem społeczności gminy mimo dziewięćdziesięciu zarzutów kryminalnych jakie mu postawiono. Wygrał w cuglach! W Warszawie znakomity fachowiec,prężny młody człowiek w randze wiceministra sprawiedliwości Patryk Jaki przegrał z ideowym następca HGW, a jakie będą tego skutki nie trudno się domyślić. Wypędzeni brutalnie ze swych mieszkań starzy warszawiacy,częstokroć powstańcy, którzy własnymi rękoma podnosili swe miasto z ruin dziś, jeśli żyją, ) najprawdopodobniej nie dostaną odszkodowań które przypisała im Komisja do Spraw Reprywatyzacji... na czele której stoi nie kto inny, jak Patryk Jaki . Możemy tylko jęknąć z cicha: „Mafia reprywatyzacyjna znowu górą”, ale to pewnie nie na wiele się zda, a trzeba przyznać, że to nie wszystkie problemy jakie spadną na głowy tych, którzy z całą pewnością HGW ani jej następcy nie wybierali. A jak tam w Krakowie? Znakomita prawniczka błyskotliwa, ale i niesłychanie pracowita, szefowa Komisji do Spraw Amber Gold, Małgorzata Wassermann, córka człowieka, który także zginął w Smoleńsku, przegrała znacznie ze starym układem. Szczecin, który dzięki PIS będzie się cieszył przywróconą mu stocznią, rozniesioną przez poprzednią ekipę na 4 wiatry, zagłosował przeciw kandydatowi partii rządzącej, gryząc znienacka rękę, która go karmi . W mniejszych miastach kandydatów wystawiono częstokroć słabych, ale tam gdzie byli naprawdę silni, czyli w tych dużych, przegrali, bo antypis zmobilizował się do walki na śmierć i życie, a beneficjenci 500+ uznali, że dostali prezent raz na zawsze. W sejmikach sytuacja jest nieporównanie lepsza i generalnie PIS rozszerzył znacznie swoje wpływy i statystycznie zdecydowanie wygrał. Teraz bój idzie o koalicyjne rządy w niektórych sejmikach, bo tam, gdzie ma samodzielność sprawa jest jasne,. Jednak do wyborów do PE i do Sejmu mamy tylko rok. Trzeba wyciągnąć wnioski jak najrychlej, bo w kolejnych wyborach parlamentarnych PIS prawdopodobnie wygra, ale czy będzie rządził samodzielnie ? Czy w Sejmie uzyska większość konstytucyjną, która jest absolutnie potrzebna, by dokonać w Polsce zasadniczych zmian? PIS dokonał ogromnego skoku w sferze gospodarczej, zaniedbując politykę. Liczył prawdopodobnie na to, że społeczeństwo sprawiedliwie oceni zmiany bo myśli i oczy ma otwarte. A tymczasem jedni fanatycznie obronili bastionów poprzedniego systemu, a część wyborców pozostała bezwolna i beztroska jak stado baranów. TVN, Gazeta Wyborcza i Fakt zepsuły wystarczająco mózgi tych, którzy uważają się za elity. Odnosząc się więc z wyjątkową pogardą do reszty społeczeństwa liczą na senność i bezwolność swych przeciwników. Błędy w polityce zagranicznej zniechęciły część żelaznego elektoratu PIS, a puszczanie oka do opozycji nie zdało się na nic. Czy uda się wreszcie repolonizacja mediów, o której partia rządząca trąbi od 3 lat? Czy nastąpią radykalne zmiany w sądownictwie? Czy Tusk i jego ekipa poniosą wreszcie odpowiedzialność nie tylko polityczną, ale i karną? PIS i rządzący usiłują załatwiać te sprawy konsultując się z KE i zapewniając raz po raz o swym przywiązaniu do UE . Jakie są tego skutki – każdy widzi. Trzeba nie lada odporności ,by walczyć z taką nawałą. Bardzo chciałabym, by się to udało i moje utyskiwania to wynik obaw o losy naszego kraju w przyszłości . Przy wyborach okazało się jak część społeczeństwa jest straszliwie zdeprawowana. Gdzie podziały się normy moralne, że dopuszcza się do takich skandali, bez mrugnięcia okiem? Teraz pokrótce o 100 -leciu Niepodległości i zastrzeżeniach odnośnie zmieniających się nieustannie decyzji organizacyjnych . Przez lata przypominano nam o tym doniosłym fakcie i zapraszano Polaków na marsz. Później okazało się, że rząd z narodowcami się nie dogadał i na manifestację, na którą będzie patrzył cały świat, nie pójdzie wraz z nimi jako organizatorami, pamiętając im zamieszki sprzed lat, które były przynajmniej częściowo, reakcją na prowokacje poprzedniej ekipy. W dodatku pieprzu całej sprawie dodała „ epidemia grypy” w policji, która rozszalała się jakimś dziwnym trafem tuż przed uroczystościami 11.11. 2018. Paradoksalnie decyzja HGW, o „ profilaktycznym” jakoby niedopuszczeniu do marszu w Warszawie, zmieniła sytuację w ostatniej niemal chwili . W odpowiedzi na obrzydliwą prowokację Prezydent i Premier wzięli organizację marszu na siebie, uzgadniając wreszcie zasady z ONR. I oto nie zdały się na nic próby zdelegalizowania, zdyskredytowania i zniechęcenia ewentualnych uczestników uroczystości . 250 tysięcy( a są tacy, którzy uważają, że było 400 )-entuzjastycznie nastawionych Polaków, reprezentowanych przez kilka pokoleń, szło kilka godzin przez Warszawę w spokojnej, i niezwykle podniosłej atmosferze, z biało-czerwonymi flagami . Do Warszawy przyjechali uczestnicy z całej Polski i spora liczba Polonusów. Ogromna liczba imprez towarzyszących w kraju i za granicą podniosła fantastycznie rangę i atrakcyjność przedsięwzięcia. Jednym z najważniejszych wydarzeń było odsłonięcie, po 8 latach, pomnika Prezydenta Lecha Kaczyńskiego. W całym kraju o godz. 12 spotykano się, by odśpiewać hymn polski, być razem i cieszyć się i czcić tych, którzy nam tę wolność wywalczyli, płacąc często najwyższą cenę. Panował spokój, bo na granicach naszego kraju zablokowano 400 kandydatów na prowokatorów. W 30 miejscach na świecie biało-czerwona święciła triumfy, będąc świadectwem sympatii i uznania dla bohaterstwa narodu, który tak jak żaden inny walczył, by wywalczyć wolność. Prezydent Duda mówiąc o morzu sztandarów odniósł się do ich barwy: „ ...Ani białe , nigdy już czerwone, tylko biało-czerwone...” Pięknie powiedziane! Można być szczęśliwym, dumnym i usatysfakcjonowanym, bo żadna totalna opozycja nie zdoła nam tego wydrzeć przy pomocy obrzydliwych fakenewsów , szkalujących filmików wyciągniętych nie wiadomo skąd i słów „faszyści”, odmienianych we wszystkich przypadkach, które trafiając na podatny, lewacki grunt za granicą próbują dorobić nam „gębę”. Co mogę powiedzieć na koniec? Ja także jestem „faszystką” , tak jak te 250 tysięcy patriotów polskich!!! Ponadto pozwolę sobie przytoczyć słowa Marszałka Piłsudskiego, który znając doskonale sytuację w Polsce zwykł mawiać: „ Naród wspaniały - tylko ludzie k...y”
Nowy Sącz 12. 11. 2018
Magdalena Ponurkiewicz
Przepraszam za pewne opóźnienie kolejnej porcji moich dywagacji, ale czasem staje na przeszkodzie proza życia . Tym razem komputer zastrajkował, a ponieważ skutki tychże wyborów będziemy ponosić aż do kolejnych, pozwalam sobie na komentarz,chociaż w normalnych warunkach należałoby skwitować ten fakt jednym zdaniem: „Wybrani demokratycznie będą rządzić,” ale.... w Gdańsku wygrał Paweł Adamowicz, człowiek, któremu postawiono szereg zarzutów. Przegrał z nim młody prawnik o nieposzlakowanej opinii Kacper Płażyński, którego nazwisko kojarzy się z katastrofą smoleńską z powodu jego Ojca człowieka dużej miary. To... w Łodzi zwyciężczyni- p. Zdanowska zagrożona odwołaniem z powodu skazania jej prawomocnym wyrokiem , nie zwróciła się do Prezydenta Dudy o ułaskawienie konstatując jedynie:”...Wyborcy stwierdzili, że jestem niewinna” a dziś prawdopodobnie może liczyć na bezkarność z powodu m in. nadmiernej akceptacji społecznej w swym mieście,więc sprawie ukręci się łeb i będzie cacy . Wójt Daszyna siedzący w kryminale jest idolem społeczności gminy mimo dziewięćdziesięciu zarzutów kryminalnych jakie mu postawiono. Wygrał w cuglach! W Warszawie znakomity fachowiec,prężny młody człowiek w randze wiceministra sprawiedliwości Patryk Jaki przegrał z ideowym następca HGW, a jakie będą tego skutki nie trudno się domyślić. Wypędzeni brutalnie ze swych mieszkań starzy warszawiacy,częstokroć powstańcy, którzy własnymi rękoma podnosili swe miasto z ruin dziś, jeśli żyją, ) najprawdopodobniej nie dostaną odszkodowań które przypisała im Komisja do Spraw Reprywatyzacji... na czele której stoi nie kto inny, jak Patryk Jaki . Możemy tylko jęknąć z cicha: „Mafia reprywatyzacyjna znowu górą”, ale to pewnie nie na wiele się zda, a trzeba przyznać, że to nie wszystkie problemy jakie spadną na głowy tych, którzy z całą pewnością HGW ani jej następcy nie wybierali. A jak tam w Krakowie? Znakomita prawniczka błyskotliwa, ale i niesłychanie pracowita, szefowa Komisji do Spraw Amber Gold, Małgorzata Wassermann, córka człowieka, który także zginął w Smoleńsku, przegrała znacznie ze starym układem. Szczecin, który dzięki PIS będzie się cieszył przywróconą mu stocznią, rozniesioną przez poprzednią ekipę na 4 wiatry, zagłosował przeciw kandydatowi partii rządzącej, gryząc znienacka rękę, która go karmi . W mniejszych miastach kandydatów wystawiono częstokroć słabych, ale tam gdzie byli naprawdę silni, czyli w tych dużych, przegrali, bo antypis zmobilizował się do walki na śmierć i życie, a beneficjenci 500+ uznali, że dostali prezent raz na zawsze. W sejmikach sytuacja jest nieporównanie lepsza i generalnie PIS rozszerzył znacznie swoje wpływy i statystycznie zdecydowanie wygrał. Teraz bój idzie o koalicyjne rządy w niektórych sejmikach, bo tam, gdzie ma samodzielność sprawa jest jasne,. Jednak do wyborów do PE i do Sejmu mamy tylko rok. Trzeba wyciągnąć wnioski jak najrychlej, bo w kolejnych wyborach parlamentarnych PIS prawdopodobnie wygra, ale czy będzie rządził samodzielnie ? Czy w Sejmie uzyska większość konstytucyjną, która jest absolutnie potrzebna, by dokonać w Polsce zasadniczych zmian? PIS dokonał ogromnego skoku w sferze gospodarczej, zaniedbując politykę. Liczył prawdopodobnie na to, że społeczeństwo sprawiedliwie oceni zmiany bo myśli i oczy ma otwarte. A tymczasem jedni fanatycznie obronili bastionów poprzedniego systemu, a część wyborców pozostała bezwolna i beztroska jak stado baranów. TVN, Gazeta Wyborcza i Fakt zepsuły wystarczająco mózgi tych, którzy uważają się za elity. Odnosząc się więc z wyjątkową pogardą do reszty społeczeństwa liczą na senność i bezwolność swych przeciwników. Błędy w polityce zagranicznej zniechęciły część żelaznego elektoratu PIS, a puszczanie oka do opozycji nie zdało się na nic. Czy uda się wreszcie repolonizacja mediów, o której partia rządząca trąbi od 3 lat? Czy nastąpią radykalne zmiany w sądownictwie? Czy Tusk i jego ekipa poniosą wreszcie odpowiedzialność nie tylko polityczną, ale i karną? PIS i rządzący usiłują załatwiać te sprawy konsultując się z KE i zapewniając raz po raz o swym przywiązaniu do UE . Jakie są tego skutki – każdy widzi. Trzeba nie lada odporności ,by walczyć z taką nawałą. Bardzo chciałabym, by się to udało i moje utyskiwania to wynik obaw o losy naszego kraju w przyszłości . Przy wyborach okazało się jak część społeczeństwa jest straszliwie zdeprawowana. Gdzie podziały się normy moralne, że dopuszcza się do takich skandali, bez mrugnięcia okiem? Teraz pokrótce o 100 -leciu Niepodległości i zastrzeżeniach odnośnie zmieniających się nieustannie decyzji organizacyjnych . Przez lata przypominano nam o tym doniosłym fakcie i zapraszano Polaków na marsz. Później okazało się, że rząd z narodowcami się nie dogadał i na manifestację, na którą będzie patrzył cały świat, nie pójdzie wraz z nimi jako organizatorami, pamiętając im zamieszki sprzed lat, które były przynajmniej częściowo, reakcją na prowokacje poprzedniej ekipy. W dodatku pieprzu całej sprawie dodała „ epidemia grypy” w policji, która rozszalała się jakimś dziwnym trafem tuż przed uroczystościami 11.11. 2018. Paradoksalnie decyzja HGW, o „ profilaktycznym” jakoby niedopuszczeniu do marszu w Warszawie, zmieniła sytuację w ostatniej niemal chwili . W odpowiedzi na obrzydliwą prowokację Prezydent i Premier wzięli organizację marszu na siebie, uzgadniając wreszcie zasady z ONR. I oto nie zdały się na nic próby zdelegalizowania, zdyskredytowania i zniechęcenia ewentualnych uczestników uroczystości . 250 tysięcy( a są tacy, którzy uważają, że było 400 )-entuzjastycznie nastawionych Polaków, reprezentowanych przez kilka pokoleń, szło kilka godzin przez Warszawę w spokojnej, i niezwykle podniosłej atmosferze, z biało-czerwonymi flagami . Do Warszawy przyjechali uczestnicy z całej Polski i spora liczba Polonusów. Ogromna liczba imprez towarzyszących w kraju i za granicą podniosła fantastycznie rangę i atrakcyjność przedsięwzięcia. Jednym z najważniejszych wydarzeń było odsłonięcie, po 8 latach, pomnika Prezydenta Lecha Kaczyńskiego. W całym kraju o godz. 12 spotykano się, by odśpiewać hymn polski, być razem i cieszyć się i czcić tych, którzy nam tę wolność wywalczyli, płacąc często najwyższą cenę. Panował spokój, bo na granicach naszego kraju zablokowano 400 kandydatów na prowokatorów. W 30 miejscach na świecie biało-czerwona święciła triumfy, będąc świadectwem sympatii i uznania dla bohaterstwa narodu, który tak jak żaden inny walczył, by wywalczyć wolność. Prezydent Duda mówiąc o morzu sztandarów odniósł się do ich barwy: „ ...Ani białe , nigdy już czerwone, tylko biało-czerwone...” Pięknie powiedziane! Można być szczęśliwym, dumnym i usatysfakcjonowanym, bo żadna totalna opozycja nie zdoła nam tego wydrzeć przy pomocy obrzydliwych fakenewsów , szkalujących filmików wyciągniętych nie wiadomo skąd i słów „faszyści”, odmienianych we wszystkich przypadkach, które trafiając na podatny, lewacki grunt za granicą próbują dorobić nam „gębę”. Co mogę powiedzieć na koniec? Ja także jestem „faszystką” , tak jak te 250 tysięcy patriotów polskich!!! Ponadto pozwolę sobie przytoczyć słowa Marszałka Piłsudskiego, który znając doskonale sytuację w Polsce zwykł mawiać: „ Naród wspaniały - tylko ludzie k...y”
Nowy Sącz 12. 11. 2018
Magdalena Ponurkiewicz
czwartek, 11 października 2018
Komisja europejska i jej obsesje.
Trudno nie zauważyć, ale też nie da się milczeć wobec faktu kolizyjnego kursu Polski i Węgier z KE . Obsesja Timmermansa i kilku jemu podobnych pogarsza jedynie sytuację i chociaż rząd polski mówi mniej więcej jednym głosem, to wystąpienie min. Gowina było bardzo niemiłym i chyba dość niespodziewanym zgrzytem ponieważ z jego słów wiadomo tyle, że oto prawo unijne góruje nad prawem państw – członków UE . Pozostaje to w sprzeczności z narodowym myśleniem i i brzmieniem klauzuli podpisanej jeszcze przez śp. Lecha Kaczyńskiego, z której wynika coś wręcz przeciwnego. To gruba nielojalność wobec rządu , nie pierwsza i obawiam się, że nie ostatnia. Zmiany barw nigdy nie wróżą niczego dobrego a tę słabość ma minister Gowin. Zastanawiam się czy rządowi wystarczy hartu ducha by doprowadzić do końca reformę sądownictwa . Tryb przyspieszony restrykcji wymuszany przez odchodzącą najwyższą kastę i patologiczne spojrzenie Timmermansa i jego kompanów, mogących przybrać postać gigantycznych wręcz kar finansowych, dziś wydaje się bliższy niż kiedykolwiek wcześniej. Już raz ostudzono polski zapał do konsekwentnej ochrony i obrony Puszczy Białowieskiej, a teraz spieszyć się warto bo nad głowami lewaków wiszą jak miecz Damoklesa unijne wybory. Dlatego też skierowali skargę do Trybunału Europejskiego, a co ten postanowi okaże się, jak sadzę, niebawem. Póki co Prezydent Andrzej Duda mianował nowych sędziów do SN. Brawo! Nasza V kolumna w UE robi tymczasem co może by szkodzić. Ostatnio głosowano przeciw Orbanowi, człowiekowi, który stoi murem za Polską . To kolejne skandaliczne zachowanie tej grupy Czego się jednak nie robi by zaszkodzić nowym rządom, prądom i ideom i choć miałyby to być śmiertelne drgawki lewactwa, będzie gryźć i kopać do ostatniego tchnienia. Znakomitym przykładem takiego niebywale aroganckiego traktowania Polski w strukturach unijnych może być gloryfikacja osoby niejakiej Kozłowskiej, rosyjskiej agentki, która od dawna walczy wraz ze swym kompanem, by wywołać w Polsce rewoltę. Nie mamy wśród członków Starej Unii nadmiaru przyjaciół t j. – w ogóle ich nie mamy . Niemcy uzurpują sobie prawo pouczania nas w każdej sprawie wbijając Europie do głowy przekonanie o naszej polskiej niezdrowej skłonności do Rosji i jej metod a tymczasem zawierają traktaty i umowy z Rosją nad naszymi głowami . Nasze coraz lepsze układy z USA i Trumpem wywołują agresję i chęć rozbicia NATO na rzecz unijnej nowej armii gdzie Polska traktowana byłaby „ per noga.”. Teraz sprawa o której pisałam już wielokrotnie zgłaszając niepokój znacznej części naszych rodaków, a mianowicie polityka rządu w sprawie ukraińskich pracowników i wszelkiej narodowości Azjatów, którzy, o zgrozo ,w sposób niekontrolowany wlewają się na teren Polski jako potencjalni robotnicy . Brak odpowiedzi rządu na coraz bardziej natarczywe pytania w tej sprawie zrodziła wątpliwości red. W. Gadowskiego i zniecierpliwiony wręczył rządowi w mediach elektronicznych „żółtą kartkę” bo może zło, które się dzieje nie byłoby tak jaskrawo widoczne, gdyby nie kompletny brak deklaracji lojalności wobec kraju, w którym zamierzają się osiedlić owi robotnicy, bo polskie władze takich deklaracji nie wymagają. Zdaniem Gadowskiego ten brak odpowiedzi może być dowodem na ugięcie się rządu pod presją zewnętrzną i za plecami narodu robi nie to, co deklaruje. Najwyższa pora by premier Morawiecki uchylił rąbka tajemnicy i objaśnił wyborców z wyobraźnią, o co w tym wszystkim chodzi, bo ponosi go nieukrywana radość z odnoszonych niewątpliwych ogromnych sukcesów i najwyraźniej stracił czujność odnośnie skutków łatania dziur w zatrudnieniu pracownikami z zewnątrz. Intrygująca jest także przyczyna spotkania Morawiecki -Gersdorf w trakcie której była prezes – uzurpująca sobie prawo bycia nieodwoływalną , postawiła „warunki brzegowe” premierowi!!! Kompromitacja jakich mało i jeszcze większa bo p. G „wysypała” szczegółowo rozmowę, jaka miała być zgodnie z umową poufna. „Totale” wyli ze szczęścia, że oto premier na kolanach bezskutecznie usiłuje przebłagać carycę!!! Czy Premier Morawiecki spodziewał się, że była prezes SN zachowa się z klasą??? Czy łudził się, że będzie partnerem w takiej rozmowie? A może po prostu chciał unaocznić ,tym którzy mieli złudzenia, nagą i paskudną prawdę o swej rozmówczyni? Wątpię by ślepych i głuchych na głos zdrowego rozsądku i namacalne dowody mogło cokolwiek przekonać, ale być może, próbować warto. Odbyła się w Polsce niedawno debata Komisji Wolności Obywatelskich UE. Zaproszono na nią jedynie tzw. opozycję, by nie konfrontować się na wyjeździe z tym co niewygodne . Na deser rozgadywano się na temat wolności słowa w |Polsce . Z rachunku wypadło, że wolność słowa u nas nie istnieje mimo, że takiej wolności jaka jest aktualnie nie było od czasu zamachu majowego. Każdy, kto zechce może bezkarnie pleść największe androny. W ramach owego „braku wolności słowa” Smarzowski – reżyser znakomitego filmu „Wołyń” tym razem użył dzieła i plakatu jako języka nienawiści wobec katolicyzmu . Są już oceny skrajnie różne. Wrogowie zachłystują się z zachwytem, oburzają się i słusznie, katolicy wobec tak skandalicznego braku obiektywizmu i lejącej się wrogości w kierunku kleru, który zawsze był ostoją w najtrudniejszych czasach, niosąc pomoc każdemu, kto tej pomocy potrzebował i był ostoją wartości. Trudno sobie wyobrazić by reżyser pozwolił sobie na podobny atak wobec np. muzułmanów bo granice swobody wypowiedzi zostały tu wielokrotnie przekroczone. Film to jeden z przejawów wojny cywilizacyjnej, w której wartości chrześcijańskie atakowane są coraz bardziej frontalnie w oparciu o negatywne stereotypy. Jednak sprawa ma także drugie dno . Kler nie jest bez grzechu i nie mnie wystawiać mu cenzurki . Warto jednak przytoczyć dwie bardzo istotne wypowiedzi: Ks. Isakowicz Zaleski ujął to tak : „Jeśli Kościół się nie oczyści – będzie coraz mocniej atakowany z zewnątrz” . Kolejna to opinia ks. Zielińskiego- red. naczelnego Tygodnika „Idziemy” Wypowiedź mądra i bezkompromisowa. Oto ona: „W Kościele jest także V kolumna , V kolumna szatana, która grzesząc i jawnie współpracując z przeciwnikami Kościoła, musi być z niego usunięta”.
9. 10. 2018 Nowy Sącz .
Magdalena Ponurkiewicz
Trudno nie zauważyć, ale też nie da się milczeć wobec faktu kolizyjnego kursu Polski i Węgier z KE . Obsesja Timmermansa i kilku jemu podobnych pogarsza jedynie sytuację i chociaż rząd polski mówi mniej więcej jednym głosem, to wystąpienie min. Gowina było bardzo niemiłym i chyba dość niespodziewanym zgrzytem ponieważ z jego słów wiadomo tyle, że oto prawo unijne góruje nad prawem państw – członków UE . Pozostaje to w sprzeczności z narodowym myśleniem i i brzmieniem klauzuli podpisanej jeszcze przez śp. Lecha Kaczyńskiego, z której wynika coś wręcz przeciwnego. To gruba nielojalność wobec rządu , nie pierwsza i obawiam się, że nie ostatnia. Zmiany barw nigdy nie wróżą niczego dobrego a tę słabość ma minister Gowin. Zastanawiam się czy rządowi wystarczy hartu ducha by doprowadzić do końca reformę sądownictwa . Tryb przyspieszony restrykcji wymuszany przez odchodzącą najwyższą kastę i patologiczne spojrzenie Timmermansa i jego kompanów, mogących przybrać postać gigantycznych wręcz kar finansowych, dziś wydaje się bliższy niż kiedykolwiek wcześniej. Już raz ostudzono polski zapał do konsekwentnej ochrony i obrony Puszczy Białowieskiej, a teraz spieszyć się warto bo nad głowami lewaków wiszą jak miecz Damoklesa unijne wybory. Dlatego też skierowali skargę do Trybunału Europejskiego, a co ten postanowi okaże się, jak sadzę, niebawem. Póki co Prezydent Andrzej Duda mianował nowych sędziów do SN. Brawo! Nasza V kolumna w UE robi tymczasem co może by szkodzić. Ostatnio głosowano przeciw Orbanowi, człowiekowi, który stoi murem za Polską . To kolejne skandaliczne zachowanie tej grupy Czego się jednak nie robi by zaszkodzić nowym rządom, prądom i ideom i choć miałyby to być śmiertelne drgawki lewactwa, będzie gryźć i kopać do ostatniego tchnienia. Znakomitym przykładem takiego niebywale aroganckiego traktowania Polski w strukturach unijnych może być gloryfikacja osoby niejakiej Kozłowskiej, rosyjskiej agentki, która od dawna walczy wraz ze swym kompanem, by wywołać w Polsce rewoltę. Nie mamy wśród członków Starej Unii nadmiaru przyjaciół t j. – w ogóle ich nie mamy . Niemcy uzurpują sobie prawo pouczania nas w każdej sprawie wbijając Europie do głowy przekonanie o naszej polskiej niezdrowej skłonności do Rosji i jej metod a tymczasem zawierają traktaty i umowy z Rosją nad naszymi głowami . Nasze coraz lepsze układy z USA i Trumpem wywołują agresję i chęć rozbicia NATO na rzecz unijnej nowej armii gdzie Polska traktowana byłaby „ per noga.”. Teraz sprawa o której pisałam już wielokrotnie zgłaszając niepokój znacznej części naszych rodaków, a mianowicie polityka rządu w sprawie ukraińskich pracowników i wszelkiej narodowości Azjatów, którzy, o zgrozo ,w sposób niekontrolowany wlewają się na teren Polski jako potencjalni robotnicy . Brak odpowiedzi rządu na coraz bardziej natarczywe pytania w tej sprawie zrodziła wątpliwości red. W. Gadowskiego i zniecierpliwiony wręczył rządowi w mediach elektronicznych „żółtą kartkę” bo może zło, które się dzieje nie byłoby tak jaskrawo widoczne, gdyby nie kompletny brak deklaracji lojalności wobec kraju, w którym zamierzają się osiedlić owi robotnicy, bo polskie władze takich deklaracji nie wymagają. Zdaniem Gadowskiego ten brak odpowiedzi może być dowodem na ugięcie się rządu pod presją zewnętrzną i za plecami narodu robi nie to, co deklaruje. Najwyższa pora by premier Morawiecki uchylił rąbka tajemnicy i objaśnił wyborców z wyobraźnią, o co w tym wszystkim chodzi, bo ponosi go nieukrywana radość z odnoszonych niewątpliwych ogromnych sukcesów i najwyraźniej stracił czujność odnośnie skutków łatania dziur w zatrudnieniu pracownikami z zewnątrz. Intrygująca jest także przyczyna spotkania Morawiecki -Gersdorf w trakcie której była prezes – uzurpująca sobie prawo bycia nieodwoływalną , postawiła „warunki brzegowe” premierowi!!! Kompromitacja jakich mało i jeszcze większa bo p. G „wysypała” szczegółowo rozmowę, jaka miała być zgodnie z umową poufna. „Totale” wyli ze szczęścia, że oto premier na kolanach bezskutecznie usiłuje przebłagać carycę!!! Czy Premier Morawiecki spodziewał się, że była prezes SN zachowa się z klasą??? Czy łudził się, że będzie partnerem w takiej rozmowie? A może po prostu chciał unaocznić ,tym którzy mieli złudzenia, nagą i paskudną prawdę o swej rozmówczyni? Wątpię by ślepych i głuchych na głos zdrowego rozsądku i namacalne dowody mogło cokolwiek przekonać, ale być może, próbować warto. Odbyła się w Polsce niedawno debata Komisji Wolności Obywatelskich UE. Zaproszono na nią jedynie tzw. opozycję, by nie konfrontować się na wyjeździe z tym co niewygodne . Na deser rozgadywano się na temat wolności słowa w |Polsce . Z rachunku wypadło, że wolność słowa u nas nie istnieje mimo, że takiej wolności jaka jest aktualnie nie było od czasu zamachu majowego. Każdy, kto zechce może bezkarnie pleść największe androny. W ramach owego „braku wolności słowa” Smarzowski – reżyser znakomitego filmu „Wołyń” tym razem użył dzieła i plakatu jako języka nienawiści wobec katolicyzmu . Są już oceny skrajnie różne. Wrogowie zachłystują się z zachwytem, oburzają się i słusznie, katolicy wobec tak skandalicznego braku obiektywizmu i lejącej się wrogości w kierunku kleru, który zawsze był ostoją w najtrudniejszych czasach, niosąc pomoc każdemu, kto tej pomocy potrzebował i był ostoją wartości. Trudno sobie wyobrazić by reżyser pozwolił sobie na podobny atak wobec np. muzułmanów bo granice swobody wypowiedzi zostały tu wielokrotnie przekroczone. Film to jeden z przejawów wojny cywilizacyjnej, w której wartości chrześcijańskie atakowane są coraz bardziej frontalnie w oparciu o negatywne stereotypy. Jednak sprawa ma także drugie dno . Kler nie jest bez grzechu i nie mnie wystawiać mu cenzurki . Warto jednak przytoczyć dwie bardzo istotne wypowiedzi: Ks. Isakowicz Zaleski ujął to tak : „Jeśli Kościół się nie oczyści – będzie coraz mocniej atakowany z zewnątrz” . Kolejna to opinia ks. Zielińskiego- red. naczelnego Tygodnika „Idziemy” Wypowiedź mądra i bezkompromisowa. Oto ona: „W Kościele jest także V kolumna , V kolumna szatana, która grzesząc i jawnie współpracując z przeciwnikami Kościoła, musi być z niego usunięta”.
9. 10. 2018 Nowy Sącz .
Magdalena Ponurkiewicz
niedziela, 9 września 2018
piątek, 7 września 2018
Post scriptum do artykułu „Wiara nadzieja i. narodowa duma..”
Szanowni Czytelnicy.
Uznałam, że powinnam dołączyć do artykułu kilka refleksji o tym, jak zapisano w kolejnych filmach frapującą historię Dywizjonu 303.
W roku 1969 ukazał się w Polsce bardzo wyczekiwany pierwszy fabularny film, którego tytuł brzmiał: „Bitwa o Anglię.”
Niestety kompletnie zmarginalizowano tu rolę Polaków i prysły jak bańka mydlana nadzieje na sprawiedliwy osąd kolejnych polskich zasług wojennych.
Trzeba było wielu lat, by wreszcie w sierpniu br., pojawił się kolejny film pod tytułem„ Dywizjon 303”, niewątpliwie interesujący obraz walk i stosunków panujących w angielskim lotnictwie . Zaraz po nim kolejny, „Dywizjon 303- historia prawdziwa” . Przyznam , że nie bardzo rozumiem dlaczego wypuszczono oba filmy niemal w tym samym czasie a moje obawy dotyczą faktu iż pierwszy prawdopodobnie odebrał część widowni temu drugiemu i bardzo źle się stało, bo to” Dywizjon303 -historia prawdziwa” jest naprawdę świetny! Czuje się w niej niezłomnego polskiego ducha. Film w sposób niezwykle emocjonalny ale i esencjonalny i przejrzysty przedstawia nie tylko brawurowe powietrzne zmagania Polaków, ale metamorfozę opinii angielskiego dowództwa o naszych pilotach, począwszy od braku wiary w ich możliwości i umiejętności poprzez narastające powoli uznanie, aż po satysfakcjonujący zachwyt dla niewyobrażalnego bohaterstwa i zaciętości w walce( dla wielu śmiertelnej) ze znienawidzonym wrogiem. To właśnie ten drugi film, którego premiera odbyła się 31 sierpnia br., powinien stać się polską wizytówką w świecie, zaopatrzony, rzecz prosta, w kilkujęzyczne dialogi i komentarze. Polecam go Państwu z całego serca.
Na koniec moja osobista refleksja dotycząca dwóch pilotów tego dywizjonu.
Witold Łokuciewski „Tolo”(1917- 1990), - były oficer kawalerii pełen niezwykłego wdzięku przystojny zawadiaka , pilot dywizjonu 303, będący jednym z trójki tzw. „ 3 Muszkieterów” ze względu na brawurowe wyczyny jego samego i kolegów Zumbacha i Fericia. Tolo był dość bliskim kuzynem mojej mamy. Tych dwoje ludzi bardzo z sobą zżytych wojna rozdzieliła na zawsze. To m.in. jego historię napisało dwoje znakomitych autorów Lynne Olson i Stanley Cloud . Tytuł książki brzmi „Sprawa Honoru- Dywizjon 303- Zapomniani bohaterowie II wojny światowej”.
W tej samej książce zawarte są również tragiczne losy innego pilota- Ludwika Paszkiewicza(1907- 1940) który utonął w Kanale La manche zestrzelony w finale jednej z powietrznych potyczek.
Miałam wielki przywilej i zaszczyt poznać pod koniec lat osiemdziesiątych jego żonę, a właściwie wdowę po nim . Serdeczne i ciepłe kontakty trwały kilka lat od czasu, kiedy to Siostra Augustyna ( bo takie imię zakonne przybrała) dawała mi pierwsze lekcje języka angielskiego w sądeckim klasztorze Sióstr Niepokalanek .
Tragiczny los doświadczył ją nie tylko śmiercią ukochanego męża, ale utratą córeczki , która zmarła w czasie Powstania Warszawskiego w którym jej matka, przyszła siostra zakonna, brała czynny udział.
Siostra Augustyna pozostawiła po sobie w naszych sercach niezatarty do dziś obraz ogromnego hartu i pogody ducha i niezmiernej życzliwości dla innych. Dziś nie mogę sobie wybaczyć, że choć słuchałam z zapartym tchem jej opowieści, nie zapisywałam tych wspomnień które w większości dotyczyły losów jej męża oraz powstania. Chętnie cytowała znaną dziś niemal wszystkim Polakom sentencję:
NIGDY WCZEŚNIEJ TAK WIELU NIE ZAWDZIĘCZAŁO TAK WIELE TAK NIELICZNYM.
5.09.2018 Nowy Sącz
Magdalena Ponurkiewicz
wtorek, 4 września 2018
„Wiara,
nadzieja i narodowa duma”
Zacznijmy
od Defilady 100-lecia.
120
000 Polaków biorących udział w tej uroczystości to obraz
determinacji obrony suwerenności Polski a obchody 1VIII 2018 to
drugi w ostatnich dniach sondaż gotowości do walki o godność
narodową.
Wspaniała
tradycja gromadzenia się i śpiewania piosenek powstańczych na
Placu Piłsudskiego przyjęła się znakomicie a liczba uczestników
rośnie z roku na rok. To zgromadzenie czterech pokoleń patriotów w
asyście chórów i orkiestr. Najmłodszy narybek, często z
rodzicielskich ramion,
z
roziskrzonym wzrokiem wtóruje chórowi i dorosłym, powtarzając
słowa , które każdemu z nas zapadły mocno w serce. Brzmią więc
donośnie „ Pałacyk Michla, Żytnia, Wola...”,” Warszawskie
dzieci...” i inne tworząc poczucie więzi nie tylko wśród
uczestników zgromadzenia, którzy mają szczęście być tego dnia
RAZEM, ale i z tymi, którzy przeżywają emocje przed ekranami
telewizorów w całej Polsce i wszędzie tam gdzie dociera TVP.
Ci
malcy i ludzie zupełnie młodzi to nasza nadzieja i przyszłość,
bo to oni kiedyś, co daj Boże, przejmą ster i nie pozwolą na
sączenie w dusze i serca społeczeństwa trucizny w postaci kłamstwa
, obłudy i nienawiści. Zapanowała moda na patriotyzm, a liczba
jej zwolenników stale rośnie. A warto przypomnieć, że ideę
defilad przywrócił w roku 2007 śp. Prezydent Lech Kaczyński, bo
wiedział doskonale, że one właśnie niezwykle cementują ich
uczestników. Kształtują szacunek dla państwowego godła i hymnu,
dla tradycji polskiego oręża i wzmacniają sprzeciw wobec
lewackiej alergii na państwo narodowe i polską rację stanu. To
sygnał dla państw Europy Środkowej, dla Litwy ,Łotwy ,Estonii czy
Rumunii, jak budować siłę w społeczeństwie i sercach żołnierzy
i nadzieja, że nam się uda.
Cóż
bardziej działa na emocje i uczucia jak nie przekaz medialny o
określonym charakterze jak filmy, seriale opowiadające historię
Polski od jej zarania, wzbogacające wiedzę historyczną Polaków,
co jest szczególnie ważne po dziesięcioleciach zakłamywania
choćby przyczyn i skutków II wojny światowej i okresu
stalinowskiego, co dziś daje efekt katastrofalny dotyczący wiedzy
świata na temat Polski i losu Polaków. Mam nadzieję, że ten
trend uda się odwrócić,gdy wreszcie wypuścimy w świat dzieła
tłumaczone na języki zachodnie, ale będzie to niezwykle trudne i
potrwa lata.
Doczekaliśmy
się filmu”Dywizjon 303” o bezprecedensowej walce naszych
pilotów na angielskim niebie ,która powinna była okryć światową
chwałą ich dokonania albowiem mieniły one klęskę naszych
sojuszników w zwycięstwo. Anglia niestety nie doceniła ofiary krwi
, bo chętnie zapomina się o tych, którym winniśmy ogromną
wdzięczność.
O
tym jak potraktowano naszych bohaterów , nie tylko pilotów, na
Paradzie Zwycięstwa w Londynie pisałam kilkakrotnie, bo nie mogę
tego przełknąć i wyobrażam sobie co czuli żołnierze polscy i
ich dowódcy, dla których zabrakło miejsca godnego nie tylko na
owej paradzie, ale w kraju przez nich ocalonym. Co czuli powracający
wbrew ostrzeżeniom, gnani tęsknotą za ojczyzną i rodzinami ci,
których spotkał gorszy los niż w obozach niemieckich, gdy dostali
się w łapy komunistycznej bandy, mordowani bestialsko w UB-ckich
katowniach, a ich rodziny i dzieci traktowano jak społecznych
wyrzutków uniemożliwiając kształcenie i otrzymanie godziwej
pracy. Dziś prawda ujrzała światło dzienne po dziesiątkach lat
zakłamywania i obrażania naszej narodowej dumy z bohaterów.
Teraz
opowiem Czytelnikom pewną nieznaną historię skrywaną do dziś,
nie wiedzieć czemu, w niedostępnych angielskich archiwach. To losy
grupy lotników RAF, dla których brakło miejsca i przydziału w
kraju przez nich wyzwolonym - Anglii.
By
to zrobić muszę się cofnąć w czasie do momentu gdy gen. Anders
wyprowadzał część nieszczęsnych katorżników z nieludzkiej
ziemi. To właśnie oni w liczbie 10 000 w roku 1942 trafili do
Pakistanu, a pewna ich grupa zasiliła brytyjskie siły powietrzne
RAF.
Łagiernicy
byli dziesiątkowani przez choroby, które po latach poniewierki
rozwinęły się gwałtownie w ciepłym klimacie właśnie wtedy, o
ironio, gdy znaleźli spokojną przystań , natomiast ich koledzy z
RAF zjawili się tu w 1947 roku w grupie 30 oficerów by zorganizować
w Pakistanie „Szkołę Orląt”. Brylowało tam wtedy małżeństwo
Turowiczów, znakomitych pilotów, o których istnieniu Polacy do
dziś nie mają pojęcia, tak jak o pakistańskich losach innych
członków bohaterskiego dywizjonu.
Doznałam
wielkiej satysfakcji słuchając wspomnień żyjących jeszcze
niektórych przedstawicieli pakistańskiej kadry wyszkolonej niegdyś
przez Polaków wtedy, gdy inni opuścili ten kraj. Dziś sędziwi już
oficerowie najwyższych szarż wspominają swych nauczycieli i
mentorów niemal z nabożną czcią, uznaniem i widać jak wiele
ciepłych uczuć znaleźli tu niegdyś nasi wspaniali lotnicy, a
także wdzięczną pamięć. Wielu z nich pozostało tu na zawsze nie
mając szans powrotu do ojczyzny, nikt ich stąd nie wyrzucał, a
miejsce ich pochówku otaczane jest dziś także troskliwą opieką.
Rozgadałam
się o losach i historii polskich skrzydeł, ale teraz przejdę znów
do wydarzeń aktualnych w Polsce, a takim wielkim wydarzeniem jest
co roku święto 15 VIII na Jasnej Górze gdzie tysiące Polskich
pielgrzymów modli się o pomyślność własną i pomyślność
Ojczyzny, prosząc Jasnogórską Panią o opiekę i pomoc. Tylko z
pielgrzymką warszawską przybyło tu tym razem 12570 wiernych .
Czyż to nie doniosłe wydarzenie? W trakcie homilii została
przywiedziona na pamięć Bitwa Warszawska 1920 roku i pamiętny 15
VIII, chwila przełomowa dla obrony cywilizacji europejskiej,który
był cudem czynu militarnego,cudem jedności Polaków, broniących
ojczyzny odzyskanej po wielu latach.
Dziś
tej jedności w Polsce potrzeba jak powietrza! By ją budować trwa
Modlitwa Różańcowa od 15 VIII -Święta Wniebowzięcia Matki Bożej
do
7 X - Święta Matki Bożej Różańcowej. Odprawiane są Msze Święte
za Ojczyznę i procesje.
O
swe ojczyzny modlą się dzisiaj z różańcem w ręku katolicy w
Anglii,Australii, Danii, Francji, Indiach, Irlandii, Izraelu,
Kanadzie, Libanie, Meksyku, Nigerii, Nowej Zelandii, Panamie,
Polsce, Syrii USA ,Włoszech i Zimbabwe. W tej modlitwie jest
ogromna siła, która może odwrócić losy świata pędzącego, jak
się wydaje, ku zagładzie.
04.09.2018.
Nowy Sącz. Magdalena Ponurkiewicz
czwartek, 9 sierpnia 2018
A teraz kilka kolejnych „kwiatków” z ostatnich dni. - cd artykułu "Uzurpatorzy"
Znany
ze swej wrogości dla Polski D. Tusk wróży na europejskich forach,
że Polska dzięki PIS stanie się państwem złodziejskim. Czy to
marzenia, czy projekcja przewin własnego ugrupowania ?
Sejmowi
uzurpatorzy zbojkotowali 550 rocznicę powstania polskiego
parlamentu, a przedstawiciele władzy sądowniczej m.in. w osobach
członków Sadu Najwyższego, który stał się na lata przechowalnią
tych, którzy skazywali byłą opozycje na lata bezwzględnego
więzienia, noszą „oporniki” w klapach na znak niezadowolenia z
rządzących, a przypomnieć trzeba, że kiedyś był to symbol
sprzeciwu wobec komuny. Agresja tychże podnosi temperaturę sporu i
wyprowadzanie na ulice ostatnich zwolenników tego co było ,coraz
bardziej butnych i bezczelnych może w końcu doprowadzić do
wybuchu zamieszek. Toczy się niebezpieczna gra mająca na celu
doprowadzenie do zewnętrznej interwencji albo rozlewu krwi w Polsce,
która nie jest już ojczyzną totalnej opozycji .Trzeba uzurpatorom
powiedzieć wreszcie „won” zamiast ograniczać prawo głosu
znakomitych prawicowych dziennikarzy, jak to zrobił ostatnio prezes
TVP.
Sytuacja
w rolnictwie wymaga nie tylko interwencji, ale i szerszego omówienia
więc powstrzymam się chwilowo od uwag.
Coś
pozytywnego na koniec?
Wspaniale
obchody rocznicy Powstania Warszawskiego, olbrzymia frekwencja( co
rok wzrastająca) tych ,którzy Polskę noszą w sercu i nieudane
próby rozbicia marszu z tej okazji przez uzurpatorkę Gronkiewicz
Waltz.
Kolejny
pozytyw to brawurowa akcja gaszenia straszliwych pożarów w Szwecji
przez ogromna ekipę polskich strażaków, którzy witani i żegnali
byli przez Szwedów i tamtejszą Polonię jak bohaterowie i
wybawiciele. To lekcja solidarności jaką Polska pokazała światu
spłacając część naszego długu z czasów gdy to my latach
80-tych tak bardzo potrzebowaliśmy pomocy . Mam nadzieję, że świat
to zapamięta i właściwie oceni. Osobiście cieszyłabym się
bardzo gdyby Szwedzi w ramach akcji wdzięczności oddali nam część
łupów z czasów pamiętnego szwedzkiego potopu, ale zapewne
wymagania mam zbyt wygórowane.
Pozytywów
jest oczywiście więcej ale ograniczę się do kilku jako, ze
ostatnio nadmiernie rozpędziłam się i rozdmuchałam swe wywody
polityczne za co przepraszam obiecując poprawę
Pewnie
znów swoim zwyczajem nakarmiłam Państwa przede wszystkim żółcią,
ale na swoje usprawiedliwienie mogę powiedzieć tyle, że jednak
zafundowałam nieco spokoju wraz ze świeżym powiewem znad Czarnego
Potoku w Czerniawie w wakacyjnym numerze i mam nieśmiałą
nadzieję, że to się moim czytelnikom spodobało.
07.
08.2018, Nowy Sącz
Magdalena
Ponurkiewicz
poniedziałek, 9 lipca 2018
Kresowianie
cz II
Oto
w niedzielę 8.VII.2018, kiedy tradycyjnie obchodzimy kolejną
rocznicę Krwawej Niedzieli, udaje się wreszcie dostrzec pozytywną
zmianę stosunków między Prezydentem A Dudą, rządem i
Kresowianami, a dzieje się to na dwa dni przed uroczystosciami
11.VII
Wydaje
się, że apel o którym rozpisywałam się w artykule”Kresowianie-
najwierniejsi z wiernych” odnósł właściwy skutek.
Dzis
w Katedrze św. Apostołów – Piotra i Pawła w Łucku we mszy
ekumenicznej, w której czynny udział wzięli hierarchowie 3
Kościołów: Katolickiego, Prawosławnego i Grekokatolickiego, która
odprawiona została w języku polskim i ukraińskim, gdzie abp. M
Mokrzsycki wygłosił wspaniałą homilię, wziął udział Prezydent
Rzeczypospolitej Andrzej Duda, uznając wagę ponurej i bolesnej
prawdy. Przekazał także katedrze i wiernym krzyż z postacią
Jezusa Ukrzyżowanego, symbolu straszliwej martyrologii Kresów z
prośbą by ten zawisł w jej wnętrzu.
W
godzinach późniejszych złożył kwiaty na mogile zbiorowej Polaków
pomordowanych w Ołyce.
Właściwe
to gesty, długo oczekiwane przez Kresowian. Szkoda tylko, że w tak
dramatyczny sposób musieli się o nie upomnieć, w czym towarzyszył
im wiernie i wspierał ks. T Isakowicz Zaleski i dopiął
swego.Lepiej jednak późno niż wcale. Sprawa udziału kresowian w
Uroczystościach 100 lecia Odzyskania Niepodległości pozostaje
otwarta, ale obserwując wydarzenia dnia dzisiejszego jestem co do
tego optymistką i wierzę, że zarówno prezydent jak rząd wyciszą
skutecznie ból i rozgoryczenie Najwierniejszych z Wiernych. Na to
czekają nie tylko Oni ale ogromna rzesza Ich rodaków w Polsce.
Także
dziś w trakcie marszu upamietniającego tragedię Krwawej Niedzieli
i wszystkich pomordowanych na Kresach, został odczytany list
Premiera
M
Morawieckiego.
Co
robi w tym czasie Prezydent Poroszenko? Sklada w Sahryniu hołd
ukrainskim
ofiarom „konfliktu” polsko ukrainskiego w latach 1943 -44.
Bardzo
specyficzne i uparcie prezentowane podejscie ukrainskich władz do
banderowskiego ludobójstwa, dążących do rozdzielenia win „po
równo” między Ukrainców i |Polaków nie nastraja optymistycznie
i pozwala powątpiewać w możliwość pojednania opartego na
prawdzie.
Wydarzenia
lat 40 ub wieku na Kresach komentowali dziś politycy biorący
udział
w niedzielnym spotkaniu przy „Woronicza 17”
Z
ich wypowiedzi wynika jasno , że interpretacja faktów choć mniej
więcej zgodna, różni się dość zasadniczo w wizjach możliwości
wyjścia z impasu.
Moją
uwagę zwróciła wypowiedź młodego posła – pana Andruszkiewicza –
narodowca, osoby, który wywołuje swymi uwagami i opiniami spore
emocje. Dziś poddał pomysł , by pamiętając o ofiarach , budować
przyszłość w oparciu o młodych , ambitnych Ukrainców
studiujących w Polsce polonistykę.Im należałoby wykładać
polsko ukraińską historię pozbawioną przekłamań, bo to z
tych ludzi właśnie miałyby powstać nowe ukrainskie elity. Czy to
jedynie utopia czy zupełnie nowa wskazówka dotyczaca przyszłości?
Tego dziś rozstrzygnąć się nie da mimo, że dla nikogo z nas nie
jest tajemnicą, że młodzi Ukraińcy nie znają kompletnie
historii tamtych tragicznych czasów lub znają tę, opowiedzianą
tendencyjnie. Wydarzeniem kończącym dzisiejszy, jakże ważny,
dzień jest telewizyjna premiera filmu „Wołyń” wstrząsajacego
arcydzieła prezentowanego w 21 miesięcy od premiery kinowej.
Szkoda, że tylko w Polsce a nie na Ukrainie. Polecam . Ten film
powinniśmy obejrzeć wszyscy.
8.VII.
2018. Nowy Sącz Magdalena Ponurkiewicz
wtorek, 3 lipca 2018
Uzurpatorzy
Wysłuchanie
unijne Polski, jakie odbyło się 26 czerwca br, do którego polscy
negocjatorzy przygotowywali się starannie, nie przyniosło
oczekiwanego przez nas skutku wyciszenia sporu, dotyczacego ustawy o
sądownictwie. Nasze ustępstwa na nic się nie zdały i tego
należało się spodziewać!
Skoro
poprzednie argumenty, kompletnie dyletanckie, oparte wyłącznie na
donosach totalnej opozycji hybiły, wczoraj w Brukseli powołano się
na Kartę Praw Podstawowych, w której to karcie, od 2008 roku,
istnieje zapis wprowadzony przez Tuska, o braku możliwości
ingerencji w sprawy wewnętrzne państw członkowskich.”
Dochodzenie prawa” w Polsce to najprawdopodobniej kolejna ślepa
uliczka, w kórą brną unijni lewaccy władcy, oddając sprawę
Trybunałowi Europejskiemu i skończy się to najprawdopodobniej jak
zwykle, ale ile papieru i czasu zmarnujemy , lepiej nie myśleć.Tonący
wraz ze swą partią Timmermans, będzie wałkował urojony problem
do ostatniej kropli krwi wypitej państwu, któremu, na jego osobiste
nieszczęście, wiedzie się w wielu sprawach nadspodziewanie
dobrze!
Rąsia
w rąsię z unijnym lewactwem podąża osławiona, nadzwyczajna
kasta, głównie w osobie prof. Gersdorf , bo to jej przejścia na
emeryturę dotyczy najnowsza awantura. Wszystko to , co przeciw”
Nadzwyczajnej Kaście „– jest niekonstytucyjne, wadliwe, błędne
i tkwi w samym centrum totalitarnego systemu jaki zapanował w
Polsce po latach złotej wolności dla tzw. elit. Dlatego pani
Gersdorf , osoba nie brzydząca się kłamstwem i krętactwem,
szczuje sędziów i opozycję totalną przeciw rządowi .
Jej
nie obowiązuje prośba o ewentualne przedłużenie kadencji,
składana wg ustawy na ręce prezydenta. Ma zamiar stawić się do
pracy jakby nigdy nic, tupiąc nogą, licząc na podtrzymanie
fermentu w szeregach swych zwolennikow. To niewyobrażalne, że
najważniejsza osoba w Sądzie Najwyższym od dawna pozwala sobie
bezkarnie na huligańskie wybryki.
A
co do tych ostatnich, to nasz „kochany noblista pokojowy”- Lech
Wałęsa, grozi użyciem broni, bo już wcześniejsze argumenty,
oburzające
i
prostackie chybiły. Obawa jest taka, że byłego prezydenda dotknęły
poważne komplikacje natury emocjonalno- umysłowej, ale to warto by
zbadać, bo uległość wobec gróźb karalnych ze strony
„totalitarnego państwa” jest niezmierzona. Każdy obywatel
poszedłby do „ciupy” przynajmniej na 48 godzin, ale nie „Bolek”.
„Bolek” to święta krowa , niestety jedna z wielu. Pani
prezydent Warszawy nie tylko, że przewodzi szajce mafijnej, to
ignoruje postanowienia komisji, która odzyskała pieniądze
złodziei i bandytów po to, by choć częściowo wyrównać straty,
pozbawionych przez lata prawa do normalnej egzystencji i do życia
lokatorów. Nie mieści się w głowie jak działa ten cały unijno-
lewacko- mafijny konsensus.
W
dodatku ostatnio Prof. Cenckiewicz zgłosił bardzo niepokojący fakt
niszczenia dokumentów. Proceder ów miał miejsce ok. roku 2000 i
przepadły ich setki tysięcy, a ich brak stanowić będzie
przeszkodę nie do przebycia w dochodzeniu do prawdy, w morzu
problemów do dziś nie załatwionych, które przegapiliśmy, między
innymi, dzięki grubej kresce Mazowieckiego.
Mimo
wysiłków rządu i parlamentu polskiego oraz europejskiego po ich
prawej stronie, żyjemy ciągle w państwie teoretycznym,bo gdy
staramy się załatać jedną dziurę, wylatuje druga i wiele wody w
Wiśle upłynie zanim przekroczymy granice ku normalnosci.
A
teraz wreszcie przez chwilę o niej właśnie.
Możemy
mieć nadzieję na obniżkę cen gazu z Rosji, bo renegocjowano umowę
Pawlaka, zawartą przed laty, która niosła za sobą najwyższe w
Europie ceny. Konia z rzędem temu, dla jakiej przyczyny, ówczesny
pan premier tak ochoczo zgodził się na prezent wysokości
miliarda złotych, na rzecz naszego sąsiada i zgłaszał chęć
przedłużenia tej katastrofalnej umowy do 2027 roku. Czy ktoś o to
wszystko zapyta Pawlaka? Czy poniesie konsekwencje swych pomysłów –
obawiam się, że nie.
Marzenia
p. Merkel o przymusowej relokacji imigrantów, zaproszonych przez
nią osobiście do Niemiec, do innych państw Europy, pękły jak
bańka mydlana i jest to sukces Polski i państw Europy Wschodniej .
Na razie, bo nie wiadomo co zrobić z falą nachodźców w sytuacji,
gdy państwa ich pochodzenia nie zechcą ich przyjmować od nowa, na
iluzorycznych platformach, pewnego rodzaju obozowiskach –
przechowalniach ,w których mają być umieszczani zawracani
ucieknierzy.
Póki
co, Orban powiedział coś, co warto zapamietać zapamiętać
właśnie w Polsce, a brzmiało ono mniej więcej tak: ”Węgry
pozostaną węgierskie”. U nas sprawa ma się niestety inaczej. U
nas problemem, o który kruszymy kopie jest słowo „przymusowe
kwoty”. Walczyliśmy i wywalczyliśmy, że ich nie będzie. Co z
tego, kiedy szeroką falą napływają do nas obcokrajowcy, w sposób
niekoniecznie kontrolowany. Ukraińcy zasiedlają masowo nasze tereny
wschodnie, a 12 miast zadeklarowało ochoczo chęć przyjęcia
nachodźcow, dla fury pieniędzy jaka za nimi popłynie z zachodu.
Pomagamy
w miejscach gdzie to najbardziej potrzebne i efektywne i na to Polska
przeznacza ogromne pieniądze. Używamy ich mądrze, co
potwierdzają wdzięczni zainteresowani i na tym powinniśmy
poprzestać, ale co zrobić z tymi, których uwielbienie dla
nachodźcow nie opuszcza, mimo jawiącej się katastrofy w państwach
zachodnich, a brak wyobraźni, perspektywicznego myślenia i
tendencje zgoła samobójcze każą niektórym z nas strzelać do
własnej bramki.
Pewnie
znów swoim zwyczajem nakarmiłam Państwa przede wszystkim żółcią,
ale na swoje usprawiedliwienie mogę powiedzieć tyle, że jednak
zafundowałam nieco spokoju, wraz ze śweżym powiewem znad Czarnego
Potoku w Czerniawie, w poprzednim numerze i mam nieśmiałą
nadzieję, że to się moim czytelnikom spodobało.
3.VII.
2018 Nowy Sącz Magdalena Ponurkiewicz
Kresowianie –
najwierniejsi z wiernych.
Od dawna już obiecywałam
sobie i Państwu, że winna jestem ogromnej rzeszy moich Rodaków
obszerny komentarz do problemów nurtująych nie tylko środowiska
kresowe, ale bardzo liczne grupy Polaków, którzy z zażenowaniem
obserwują posunięcia Prezydenta i Rządu „Dobrej Zmiany” w
tej sprawie. Ja także czuję się osobiście dotknięta, zraniona
i zawiedziona. Zadaję sobie pytanie : „Czy zaufałam nadmiernie?”
Dlatego dziś odkładam
do naszego nastepnego spotkania wszelkie bardzo ważne, pozytywne i
te, które nie dają powodu do radości, wydarzenia polityczne.
Dzieje się tak wiele, że nie sposób za nimi nadążyć.
Żałuję bardzo, że w
Sejmie powstało, oficjalnie już ogłoszone, lobby prożydowskie, a
silnego lobby, broniącego Kresowian nie było nie ma i obawiam się,
że nie będzie. Choć chciałabym się mylić!
Zacznijmy od
tego, że kilka miesięcy temu wprawiła mnie w osłupienie
wiadomość, którą podała „Warszawska Gazeta”, tygodnik, który
nie cieszy się ciepłym uczuciem ani rządu, ani Prezydenta, ani
większości sejmowej (szkoda, bo to dobre i obiektywne pismo), że
oto w komitecie organizacyjnym 100 lecia Odzyskania Niepodległości
nie ma przedstawicieli środowiska kresowego. Nie zaproszono Ich
także, jeśli dobrze zrozumiałam, na sam Marsz Niepodległości
mimo, że wszystkie mniejszości narodowe, nie zawsze przyjazne
rządowi, są tam reprezentowane i oczywiście delegacje naszych
sąsiadów, w tym przyjaciół i wrogów także. Zapytałam więc w
jednym z poprzednich moich artykułów „ JEŚLI NIE ONI, TO KTO?!”
i to pytanie stawiam po raz drugi.
Kiedy
powstał problem wokół ustawy o IPN – Kresowianie apelowali do
Prezydenta o jej podpisanie. Niestety bez skutku. Dziś nad pokłosiem
zmian można dyskutować, ale jedno jest pewne! Ukraina cofnięcie
się Polski uważa za niewystarczajace
i oczekuje
kolejnych ustępstw- tym razem w interesie odradzającej się UPA.
Jednym słowem sytuacja zgodna ze znanym porzekadłem, że : „Na
pochyłe drzewo wszystkie kozy skaczą.”
Nie dalej
jak w ubiegłym tygodniu wysłuchałam wykładu
dr Lucyny
Kulińskiej. To co mówiła, a było czego posłuchać, wyjaśnia
dlaczego nie ma jej w głównym nurcie. Ona tak jak
dr Kurek nie
zgadza się z polityką rządu w pewnych kwestiach. Mówiła to, o
czym usiłują nam powiedzieć Wołyniacy, niestety nie dopuszczani
w mediach do głosu. Narastająca od 1989 roku poprawność
polityczna niweluje i wycisza skandaliczne fakty
o kwitnącym
banderyźmie, o niekontrolowanym napływie Ukraińców, którzy
zasiedlają nasze wschodnie tereny, gdy tymczasem polskość na
kresach jest systematycznie wykorzeniana, a nasze władze w dalszym
ciągu nie wspierają
w sposób
należyty Polonii na Ukrainie i Litwie, co ze smutkiem stwierdzają,
zawiedzeni głęboko, nasi pobratymcy. Marzenie
o Polsce
wielu kultur i narodów znów gra w duszach rzadzących, gdy
tymczasem przybierają na sile roszczenia terytorialne, myli się
celowo ofiary z katami, a tym którzy upominają się
o
sprawiedliwość i roztropność przypina etykietkę oszołomów,
faszystów i szowinistów. Króluje ta sama narracja jaka miała
miejsce w USA i Izraelu po ogłoszeniu ustawy o IPN. Polska zmieniła
ustawę, a czy z korzyscią dla siebie, okaże się niebawem , bo
często słychać głosy, że wręcz przeciwnie. Po tej zmianie w
ustawie, jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki znów
staliśmy się z Żydami „serdecznymi przyjaciółmi”, a
Netanjahu głosi odkrywczą tezę, że Polska nie jest winna
holokaustu! To podobno nasz wielki sukces.
Dobra Zmiana
nie wyciąga wniosków z przeszłości. Udział w „Majdanie”,
rozbudził niestety złe moce, wbrew intencjom politykow naszej
prawicy. Orban nie wmieszał się w ową rozgrywkę i miał
oczywiście rację, a nam się wydawało, że Ukraina stanowić
będzie zaporę przeciw ew. rosyjskiej nawale. Te same błędy
popełniała II Rzeczpospolita. Utajniano z poprawności politycznej
narastającą wrogość i paskudne incydenty, aż runęła na
nieprzygotowanych i bezbronnych Polaków hekatoba, o której mówić
dzisiaj nie należy. Niewątpliwie Prezydent Kaczyński miał jak
najlepsze intencje, ale obawiam się, i nie tylko ja, że popełnił
błąd wzorując się na polityce czasu międzywojnia w tej właśnie
sprawie. Jego brat Jarosław z uporem robi to samo, chociaż żeby
być sprawiedliwym trzeba przyznać, że był moment, w ktorym
wydawało się, że rząd polski stracił cierpliwośc i walnął
pięścią w stół. Ale werwa znikła równie szybko jak się
pojawiła. Głos Kresowian, tak straszliwie doświadczonych oraz ich
rodaków w Polsce, jest głosem wołającego na puszczy. Mimo braku
dobrej woli strony ukraińskiej Polska wspiera ją gospodarczo,
militarnie i, o zgrozo, szkoli część ich armii,
a wreszcie
gardłuje w imieniu naszego niesfornego sąsiada w ONZ, zapominając
zupełnie o Kresowianach.
Redaktor
„Warszawskiej Gazety” Stanisław Srokowski, w swych felietonach
dotyczących polityki polskiej wobec Kresów, bił na alarm
niejednokrotnie, a w ostatnim numerze pisma z dn. 29 VI prezentuje
znakomicie zorganizowany Kongres Kresowian w Lublinie i list otwarty
do Prezydenta Dudy, Premiera i przedstawicieli rządu, a zarzuty są
nie tylko bardzo poważne, ale
i słuszne.
To wołanie o pamięć ofiar ludobójstwa, o którą walczą już
dziś kolejne pokolenia bez wsparcia strony rządowej. To zarzuty o
zaniechaniu sprawy tak ważnej jak Muzeum Kresowe, co w przypadku
istnienia muzeum „Polin”, które w sposób skandaliczny zapisało
się w ostatnim okresie w umysłach i emocjach Polaków brzmi jak
podwójny wyrzut. Pomyśleć, że za chwilę, z inicjatywy ministra
Glińskiego, zanosi się na kolejną taką placówkę. A Kresowiacy?
Oni ciągle czekają. Nie do wytłumaczenia jest fakt takich
zaniechań i spychania w niebyt narodowych ran i prawdy o polskiej
historii. Zarzutów jest więcej i brzmią równie dramatycznie i
ponuro. Wybrzmiewa w nich ogromny zawód i rozżalenie wobec skandalu
jaki zafundowała swym najlepszym i najwierniejszym synom „Dobra
Zmiana”. Kresowianie wobec takiej niesprawiedliwości nie
zamierzają ustępować. Już nie proszą, ale żądają, a ich
gorycz i słuszne oburzenie będzie trwać przez pokolenia, bo młodzi
nie dadzą zapomnieć i nie pozwolą się wypchnąć z historii. Ich,
ta gorsząca sytuacja wzmocni, bo niejedno już przetrwali, a rząd i
większość parlamentarna może na tym sposobie działania jedynie
stracić.
Przy okazji 24
Światowego Zjazdu Kresowian odbyła się kolejna pielgrzymka na
Jasną Górę, gdzie 1 VII br. wielki orędownik sprawy kresowej
ks. Isakowicz- Zaleski wygłosił homilię. Mówił o tragicznej
historii Kresów, przypominał, nie po raz pierwszy, zrywy
wolnościowe, w tym Konfederację Barską , Rzeź Humańską, kiedy
to hajdamacy wyrżnęli dziesiątki tysięcy Polaków i Żydów.
Mówił o Powstaniu Orląt Lwowskich i o zderzeniach cywilizacji
chrześcijańskiej z barbarzyńską. ”Miasto Lwów otrzymało order
Virtuti Militari za bohaterstwo swych walczących dzieci, bo jego
mieszkańcy chcieli być w Polsce”. Przypominał Krwawą Niedzielę
, Dzień Pański, kiedy to idących do kościoła i modlących się
we wnętrzach, poddano kolejnej, straszliwej masakrze, od której
właśnie mija 75 lat.W czasie tej hekatomby zginęło 200 000
Polaków, Ormian i Żydów, a oprawcy prześcigali się w pomysłach
na niewyobrażalne wręcz tortury. Wyrażał dobitnie swe opinie na
temat braku w planach prezydenta Dudy miejsca dla choćby jednego
przedstawiciela Kresowian w obchodach 100 lecia Odzyskania
Niepodległości.
Wielu
samorządowców próbuje nie dopuścić do rozmydlenia tragicznej
historii polskich Kresów przez poprawność polityczną,
przypominając
o tym, że dobre stosunki z sąsiadami muszą być oparte na
prawdzie, a chrześcijański pochówek, który uniemożliwia,
hołubiona przez nasze władze, ukraińska wierchuszka, to
konieczność i obowiązek. Ksiądz Isakowicz
przypomniał
wstrząsający wiersz Zygmunta Rumla, poety, oficera Batalionow
Chłopskich, który starał sie powstrzymać rzeź próbujac
pertraktować w dowództwie UPA i został tam właśnie rozerwany
końmi. Solistka – Kresowianka odśpiewała pieśń do Madonny
Łyczakowskiej. Były prośby o ratunek i pamięć dla skrzywdzonych,
zapomnianych i podeptanych oraz wezwanie
ks.
Isakowicza, by w niedzielę – 8 VII 2018, odbył się Marsz Pamięci
i by odczytany został Apel Pamięci, a w dniu 11 VII br. w rocznicę
Krwawej Niedzieli, dzwoniono we wszystkich parafiach o godz.12 i
wywieszono flagi z kirem.
Pamiętajmy
o tym dramatycznym apelu. Jeszcze nie jest za późno by naprawić
krzywdy, błędy i przeprosić Kresowian, znajdując dla nich
właściwe, zasłużone po stokroć miejsce w szeregu.
02.07.2018.
Nowy Sącz.
Magdalena Ponurkiewicz
poniedziałek, 25 czerwca 2018
Zatrzymajmy się na
chwilę!
Nie mogę na wstępie nie
poświęcić kilku słów polityce i tym razem zaczynam od naszych
potyczek z F.Timmermansem.
Polityk przyleciał
właśnie do Polski z kolejna wizytą i była to, jak się wydaje,
wizyta ostatniej szansy dla niego samego, bo dawała okazję
zakończenia absurdalnego sporu wokół naszego tzw.”braku
praworządności.”
Inne państwa unijne już
dawno przeprowadziły reformę sądownictwa, stosując, podobne jak
my zasady, ale rządowi polskiemu, wybranemu legalnie, UE odmawia
prawa do samostanowienia i usiłuje ukarać, stosując osławiony
już paragraf nr 7. Marzy się jej „zwierzchności” powrót prof.
A.Rzeplińskiego na stanowisko prezesa Trybunału Konstytucyjnego i
pozostawienie przy władzy, w Sądzie Najwyższym, prof. M.Gersdorf,
czyli dwojga przedstawicieli totalnej opozycji, we władzach
sądowniczych. Nie przekonują więc ustępstwa Polski, choćby w
kilku kwestiach ,w tym rezygnacja ze „skargi nadzwyczajnej', która
to rezygnacja pozbawiła nadziei rzeszę walczących z tzw.
wymiarem sprawiedliwości, bez nadziei na pozytywne rozstrzygnięcie
i spotkała się z ogromnym niezadowoleniem i krytyką ze strony
wyborców i zwolenników rządu.
26.06.2018r. odbędzie się
w Brukseli tzw.”wysłuchanie” Polski w powyższej sprawie i tam,
być może, dojdzie do przełomu. Puki co, Polska nie życzy sobie
F.Timmermansa jako głównego celebranta, co zostało wyraźnie
powiedziane . Tam okaże się prawdopodobnie także jaki jest
rozkład sił w Parlamencie Europejskim i kto konkretnie będzie
głosował na naszą rzecz.
Kolejna sprawa to
zapowiedź prof. Krasnodębskiego o wystąpieniu na drogę sądową
przeciw G.Verhofstadtowi, za słowa oburzające i obraźliwe,
skierowane pod adresem prezesa J.Kaczyńskiego.
W dniu 18.06.2018r.,
także lotem błyskawicy, obiegła Polskę skandaliczna wypowiedź
Rafała Trzaskowskiego o”dealu” jaki miała zawrzeć PO z
przedstawicielami UE sprzyjającym tej partii, o „zamrożeniu”
ogromnych pieniędzy należnych się Polsce do czasu, gdy PO powróci
do władzy.
Co miałoby oznaczać
takie postawienie sprawy? Że lewacka zwierzchność unijna to,
delikatnie mówiąc, grupa interesów, a raczej szajka szantażująca
kraje niepokorne, działająca wbrew unijnym zasadom.
Wiemy od dawna, że Unia
Europejska R.Schumana niestety odeszła w przeszłość, ale czy
teraz miałoby dojść do takiego skandalu? Okaże się niebawem.
Fakty są natomiast takie,
że wśród państw unijnych następuje wyraźny zwrot w prawo.
Włochy, Austria, Słowenia są tego najlepszym dowodem, o Węgrzech
i Polsce nie wspominając. Państwa te zagrażają polityce i
politykom unijnym, mającym do niedawna druzgocącą większość .
Po tych politycznych
dywagacjach czas na chwilę oddechu i zaczerpnięcie świeżego
powietrza znad Czarnego
Potoku w Czerniawie – dzielnicy Świeradowa Zdroju, gdzie kilka
gatunków wiekowych już lip rozsiewa upojny zapach miodu.
Uwielbiam Dolny Śląsk!
Zachwycają mnie nieustannie ogromne przestrzenie wspaniałych,
świerkowo - jodłowo- bukowych lasów. Ilość unikalnego
starodrzewu rzuca się w oczy nie tylko w lasach ale, co oczywiste,w
uzdrowiskowych parkach, gdzie ich podbicie stanowią olbrzymie
jaśminy, rododendrony i cisy, a gigantyczne platany potęgują
jeszcze wrażenie przyrodniczej odrębności, jakie miejsca te
sprawiają .
W zieleni tonie stara,
przepiękna architektura charakterystyczna dla tych terenów.
To architektura
przeszłości zdeptanej przez wojnę i nieubłagany czas, na
szczęście, w wielu przypadkach, podźwignięta z ruiny. Ocalały
choćby, cieszące oczy,drewniane, secesyjne pijalnie w Świeradowie
Zdroju i Szczawnie i wiele sanatoriów i pensjonatów z pruskim murem
oraz karpiówką, kryjącą pełne secesyjnych wieżyczek dachy.
To wszystko nie przysłania
niestety smutnego obrazu zaniedbania pozostałych obiektów, których
jest tu mnóstwo. Nowi, powojenni właściciele, w większości
wygnańcy z kresów, pozbawieni wcześniej całego dorobku życia,
nie mogli czuć się tu bezpiecznie, a obawa kolejnej ewentualnej
deportacji i brak środków, hamowały skłonność do utrzymania
swej własności w należytym stanie.
Wiele więc poniemieckich
gospodarstw z mansardowymi dachami, krytymi tu i tam naturalnym
łupkiem, tkwi wśród niekoszonych, pachnących ziołami łąk, na
których kwitną jak oszalałe, wielobarwne, niegdyś ogrodowe, dziś
zupełnie zdziczałe naparstnice! Widok, którego życzę każdemu z
Państwa, proszę mi wierzyć.
Wspinając się na górskie
grzbiety spoglądamy w niekończącą się różnorodność dolin i
uświadamiamy sobie, nie wyjeżdżając poza granice Polski, jak
cudowne są dzieła Stwórcy.
Zachęcam więc
Czytelników gorąco, by przy najbliższej okazji zechcieli
odwiedzić te miejsca, wraz z wielkim bogactwem architektury. Dolinę
Pałaców i Dworów, Zamek Książ, Zamek Czocha wraz z malowniczą
zaporą i wiele innych.
Warto zwrócić uwagę
na znaczną liczbę sanktuariów, których część odzyskała
dawny blask. Tym, które są w formie nie najlepszej lub złej,
należy się szacunek, tak jak cmentarzom naszych niegdysiejszych
wrogów, innowierców także, o czym niestety nie wszyscy chcą
pamiętać.
Na zakończenie kilka słów
o Europejskiej Perle Baroku – Sanktuarium Matki Bożej Łaskawej,
byłym zespole klasztornym OO Cystersów w Krzeszowie.
Ogrom i uroda tego
założenia, tak w jej formie zewnętrznej jak i wewnętrznej
powalają na kolana, a zapach kadzidła we wnętrzach nastraja do
nabożnej refleksji.
Czerniawa 23.06. 2018.
Subskrybuj:
Posty (Atom)