poniedziałek, 24 grudnia 2018

Proszę o chwilę cierpliwości  Poniewż nadrabiałam nieco stracony czas  i odcinki Okruchów ukazywały sie częściej Teraz  krótka chwilka  przerwy - nie wiecej niz tydzień lub dwa 
Z Okazji Swiat Bożego Narodzenia i Nowego Roku życzę  Państwu  jeszcze raz  POMYSLNOSCI!!!  

środa, 19 grudnia 2018

Jak zaczęła sie moja współpraca z miesiecznikiem "Nasza Wiara"  ktorej rezultatem sa moje artykuly tak chetnie czytane dzis przez Państwa?
Właśnie tak:



_Wiara uzdrawia


Ostatnie trzy lata poprzedzające odkrycie guza esicy były dla Magdy koszmarne i doprowadziły ją do skrajnego wyniszczenia.
Wstrząs jaki wywarła diagnoza, był zrozumiały.Co prawda młody sympatyczny chirurg przytaczał na pocieszenie historię samoistnego wyleczenia z podobnej przypadłości, ale na niewiele to się zdało.Zapowiadana operacja i ewentualna chemioterapia były o krok. Zadzwoniła do zaprzyjaźnionej zakonnicy sercanki, prosząc o pomoc. Za namową sąsiadki pojechali także pomodlić się przy figurze Ojca Pio w kościele u fary. Już w powrotnej drodze czuła się znacznie lepiej. Stres zniknął. Jego miejsce, w świadomości zajmowały optymizm i pogoda ducha. Po szesnastu godzinach snu, obudziła się w doskonałym nastroju i uczuciem straszliwego głodu.
  • Co mam zrobić? Mam ochotę na różne rzeczy, których nie jadłam od lat, ale się boję .
  • Spróbuj odrobinę zjeść – Janusz miał minę, która nie dawała gwarancji, że wierzy w to co mówi. Zjadła -i nic! Zaspokajała głód z coraz mniejszą obawą. Z niedowierzaniem myślała o tym, że gwałtownie wraca dobra forma.
Kolejna kolonoskopia miała uściślić diagnozę.
-Tam niczego nie ma! - stwierdził ze zdumieniem chirurg(ten sam który przeprowadził pierwszą), ale nie mówmy hop. W grudniu zrobimy trzecią.Magda wyfrunęła jak na skrzydłach z gabinetu zabiegowego, by zakomunikować nowinę bladozielonemu na twarzy mężowi.
Kiedy wynik ostatniej spełnił oczekiwania, zebrała dokumentację i za namową lekarza rodzinnego, przdstawiając opis całej historii, wysłała do San Giovanni Rotondo.
Teraz okazało się, że za zdrowie Magdy modliło się w Piątkowej kilka osób chcących zachować anonimowość.Wdzięczna im wszystkim wiedziała, że również sercanka siostra Annuncjata i jej modlitwy mają tu swój niebagatelny udział.
Przy końcu lat 70. , kiedy Magda pracowała w Brzesku, siostra zjawiła się w poradni z dwójką głęboko upośledzonych , niemówiących małych pacjentek z zakładu opiekuńczego.Konsekwentna terapia i ogromne zaangażowanie opiekunki dziewczynek sprawiły, że dzieci zaczęły mówić, na co początkowo trudno było liczyć, a między zakonnicą i terapeutą zawiązały się bardzo silne więzi. Kontakty trwają od trzydziestu czterech lat.Siostra Annuncjata modli się codziennie za swą przyjaciółkę, wspierając ją w chwilach najtrudniejszych.
    • I co ksiądz proboszcz na to? Nurtuje mnie odpowiedź na pytanie, dlaczego właśnie ja? Daleko mi przecież do ideału.
Takie pytania padły z ust Magdy, kiedy przy okazji bytności na plebanii w Marcinkowicach w sprawach dokumentacji dotyczącej dzieci węgierskich – ofiar powstania 56 roku, opowiadała historię swego wyzdrowienia.
Wtedy ten przemiły, ciepły człowiek odpowiedział pół żartem pół serio:
_ A może stało się tak dlatego, by mogła pani znowu pisać?
Magda właśnie dedykowała mu swoją najnowszą książkę -Tajemnica węgierskiego manuskryptu.







Najserdeczniejsze życzenia wszelkiej pomyślności z okazji
 Swiąt Bożego Narodzenia i Nowego Roku życzę wszystkim
 moim Fanom   i wszystkim zainteresowanym treścią  bloga
                                                
                   Pozdrawiam - Magda Ponurkiewicz
                                           
17.12. 2018 Nowy Sącz

piątek, 14 grudnia 2018

Okruchy pamięci cz. 24 - Magda Ponurkiewicz czyta swoją książkę



Okruchy pamięci cz. 23 - Magda Ponurkiewicz czyta swoją książkę




Okruchy pamięci cz. 22 - Magda Ponurkiewicz czyta swoją książkę






Godność
Trudno się dziwić, że to słowo znalazło odbicie w nazwie stowarzyszenia, które wczoraj , w dniu 37 rocznicy ogłoszenia przez Jaruzelskiego stanu wojennego ,ze wszystkimi jego skutkami, zabrało głos w Gdańsku .
Dlaczego powołano je 25 lat temu? By wykazać dobitnie różnice między ofiarami i ich katami, co dziś wydaje się szczególnie pilną sprawą, zadośćuczynić ofiarom, nieść pomoc pokrzywdzonym, weryfikować postbolszewickich sędziów i pracowników SB itd.
Przywoływano wczoraj w Gdańsku słowa hymnu „Solidarności”: „...bo lepiej byśmy stojąc umierali ,
niż mamy klęcząc na kolanach żyć...”
Były to oczekiwania setek tysięcy szeregowych członków”Solidarności.”
Dziś rozłam w związku jest szczególnie dotkliwie widoczny, bo ci, którzy „załapali się na władzę” przy „Okrągłym Stole” z po- mocą narodowej zdrady, zapomnieli i podeptali prześladowanych,
wepchniętych w nędzę , poniżanych i skazanych na wieloletnią niepamięć.
Dzisiaj trzeba widzieć to szczególnie ostro i mówić o tym, a nawet krzyczeć, że zbrodniarze ubierają się w stroje ofiar i walczą o demokrację, praworządność i konstytucję a z nimi totale z PO i „Nowoczesnej”, której śmiertelne drgawki nie przeszkadzają opluwać Polski do ostatniego swego tchnienia.
To co stało się z ustawą dekomunizacyjną w kwestii zmian nazewnictwa ulic akurat w dniu 13 grudnia, to SKANDAL NA MIARĘ ŚWIATOWĄ !!! KOMPROMITACJA!!! Podeptanie ofiary krwi polskich patriotów , podeptanie całego wysiłku tych, którzy oddawali życie, by Polska mogła być prawdziwie wolna. W to miejsce wracają z fanfarami złe duchy komuny. Muszę przyznać ze smutkiem, że msza dziękczynna „Za lata rządów HGW,” odprawiona przez Kard. K. Nycza „podbiła bębenka” zdrajcom i malwersantom z mafijnego światka Warszawy i mam nadzieję, że kardynał był łaskaw mówić jedynie we własnym imieniu. Dziś w roku 100 lecia odzyskania niepodległości brzmi to wszystko szczególnie tragicznie, bo trzeba sobie zadać w końcu to pytanie czy jesteśmy naprawdę i do końca wolni???
Z przykrością konstatuję, że takie „wybryki” opcji, która wygrała w Warszawie, Łodzi ,Gdańsku i w innych dużych miastach, są skutkiem braku energii ze strony prezydenta i rządu, by reagować kategoryczną wolą zmian na przeciwności i wymuszenia stosowane przez KE, gdzie na czoło wybija się obsesyjna chęć zwalczania rządów wybranych legalnie w Polsce i na Węgrzech. Pisałam o tym wielokrotnie starając się przedstawić po krótce tok rozumowania zawiedzionych wyborców PIS, ale jest to głos wołającego na puszczy!
Dziś wobec gwałtownych protestów „Żółtych kamizelek” we Francji, gdzie jaskrawo widoczny jest bunt przeciw polityce Macrona (troszczącego się nieustająco o praworządność w Polsce) gdy coraz bardziej dramatyczne wypadki rozlewają się na cały kraj, Timmermans milczy uparcie udając, że nic się nie stało. Dziś, już bez ogródek, śle pogróżki w kierunku Polski i Węgier o swych postanowieniach obalenia rządów w tych krajach. Obiecuje lojalność i pomoc „Polakom” takim jak Róża T. i jej podobni zdrajcy.
Zawstydzający byłby dla polskiej totalnej opozycji,gdyby tej , poczucie wstydu było znane, protest ugrupowań opozycyjnych w Czechach.
Oni nie życzą sobie mieszania się KE w ich narodowe sprawy i słusznie! Tak wygląda prawdziwa, mądra opozycja ,która za swym rodzinnym krajem stoi murem, bez względu na własne zastrzeżenia dla aktualnie mu przewodzących! Dlatego propozycją dla naszych totali może być jedynie krótkie, dosadne słowo: „WON!!!”

14.12.2018 Magdalena Ponurkiewicz





 To dla mnie wielka radość, gdy obserwuję gwałtownie 

wzrastajace zainteresowanie moimi komentarzami, 

ale także kontynuacją  kolejnych urywkówmojej książki

"Okruchy pamieci".Informuję więc Państwa, że w najbliższym 

czasie ukażą się odcinki nr 23-25  bo to odcinki ostatnie.

           Pozdrawiam serdecznie    Magda Ponurkiewicz

 

niedziela, 9 grudnia 2018

Okruchy pamięci cz. 20 - Magda Ponurkiewicz czyta swoją książkę



Nasi najwięksi zapomniani
Zostawmy politykę i zmieńmy nastrój zagłębiając się w naszą wspaniałą przeszłość i szczegóły przywódczej roli naszych wielkich Rodaków w pokonywaniu hitlerowskich Niemiec. To dzięki ich bohaterstwu nasza historia, przez przez dziesięciolecia wstydliwie przemilczana, została zapisana złotymi zgłoskami . Dziś, na szczęście, prawda jak oliwa wypływa na wierzch na światowych forach, dzięki ogromnemu sukcesowi odniesionemu na Broadwayu przez Polaka, aktora zamieszkałego w Kaliforni, Marka Probosza. Ten, wcielając się w rolę Rotmistrza Pileckiego w spektaklu, którego podstawą jest dokument historyczny poświęcony osobie tego wielkiego człowieka, którego szczątków poszukujemy bezskutecznie od kilku lat, bo ślady zbrodni zostały bardzo dokładnie zatarte. Chodziło o to by zniszczyć nie tylko tego, który dobrowolnie dostał się do obozu koncentracyjnego, by opowiedzieć światu m in. o zbrodniach holokaustu, ale by ślad po wyklętym nie pozostał nawet w pamięci jego pobratymców. Nie udało się. Dziś spektakl otwiera szeroko drzwi na świat dla informacji o bohaterze zamordowanym w ubeckiej katowni w wieku zaledwie 38 lat. Owacje na stojąco, jakie towarzyszyły odtwórcy głównej roli, były równocześnie wielkim hołdem dla rotmistrza Pileckiego, niewątpliwie największej postaci pierwszej połowy XX wieku. Po wieloletnim okresie milczenia jego sprawa prawdziwie nabrała biegu przy okazji poszukiwań szczątków wymordowanych przez reżym i pochowanych ukradkiem na tzw. „łączce.” W dobie ogromnego zapotrzebowania na autorytety moralne Rotmistrz Pilecki zasługuje na szczególna uwagę. Kresowianin z rodziny ziemiańskiej, wychowany w tradycji miłości do ojczyzny, wierności do końca, realizował te idee przez całe bohaterskie i tragiczne życie. Harcerz, ułan, obrońca Kresów . W 1939 roku zastępca dowódcy Kawalerii 19 Dywizji Piechoty, po ustaniu działań wojennych w konspiracji hołduje nieustająco dewizie: „Bóg, Honor i Ojczyzna” Staje się dobrowolnym więźniem Auschwitz dla zdobycia informacji dla świata o tym, co dzieje się w obozach koncentracyjnych m in. z więźniami polskimi i żydowskimi. Organizuje także ruch oporu w trakcie swego trzyletniego tam pobytu. Przekazuje informacje do Warszawy o szczegółach strasznej obozowej rzeczywistości. , ale jak to bywa, alianci nie przyjmują do wiadomości tragicznej prawdy. Z obozu ucieka by na zewnątrz nadal kontynuować intensywną pracę przeciw okupantom. Straszliwym paradoksem jest w życiorysie Pileckiego to, że po aresztowaniu w 1947 roku, został skazany za”zbrodnię zdrady stanu i narodu” i zamordowany bestialsko strzałem w tył głowy w polskim, komunistycznym więzieniu w roku1948, przez Piotra Śmietańskiego przedstawiciela narodu, który Pilecki tak bohatersko, z narażeniem życia brał w obronę. Śmietański w 1968 roku wyjechał spokojnie do Izraela ( jako ofiara polskiego”antysemityzmu.”) Dlaczego Pileckiego tak prześladowano także po śmierci? Powodów było kilka, ale jednym z ważniejszych był fakt, że Cyrankiewicz był w Auschwitz więźniem -kolaborantem i rotmistrz, który w tym czasie był tam również, wiedział o wszystkim. Zagrożenie, że Pilecki może ujawnić kompromitujące fakty spowodowało, że prośba o akt łaski, o który zwróciła się żona bohatera, mimo protestów męża, została odrzucona. Wracam do znakomitego spektaklu. Sensację wzbudził oryginalny mundur II- korpusu, w którego odziano odtwórcę roli rotmistrza a dokument trafił do serc i emocji oglądających. Teraz kolej na wielki film anglojęzyczny, który opowie światu o bohaterze, który u schyłku więziennej straszliwej katorgi przesłuchań powiedział do swej żony: „Niemiecki obóz koncentracyjny to była fraszka w porównaniu z tym co mi tu zgotowano.”
Wierzę, że tak się stanie, bo niedawno obejrzałam „ Dywizjon 303 -historia prawdziwa,” który wreszcie obala mity umniejszające w sposób niegodny rolę Polaków w bitwie o Anglię i robi furorę na zachodzie. Gdyby udało się teraz wypromować kolejną historię losów wspaniałego człowieka, którego szczątków, być może, nigdy nie uda się odnaleźć, byłby to kolejny krok w przywracaniu prawdy o Polsce i Polakach i ich prawdziwej roli w Europie.
Następnym krokiem w dobrym kierunku będzie odsłonięcie staranie skrywanej przez lata wspaniałej działalności polskich kryptologów.
Po blisko 75 latach Anglicy przyznali wreszcie, że to dzięki Polakom złamano szyfry Enigmy ( niemieckiej maszyny kodującej), co doprowadziło niewątpliwie do przyspieszenia wygrania II wojny, bo dzięki temu Francuzi i Brytyjczycy mogli odczytywać zaszyfrowane niemieckie depesze( pisze o tym w 2014 roku Antoni Bohdanowicz), ale piszą i inni autorzy. Pamiętajmy ,że jeden rok wojny kosztował życie 10 milionów istnień ludzkich, a rozszyfrowanie Enigmy ocaliło 30 milionów ludzi. Przez dziesiątki lat wmawiano światu, że zasługi w tej mierze mają wyłącznie Anglicy. A przecież to polscy szyfranci : Marian Rejewski Henryk Zygalski i Jerzy Różycki przekazali im kody, jeszcze przed wybuchem II wojny światowej. Historia odbierania zasług polskim lotnikom broniących Anglii jest już znana. Dziś po latach niebytu na światło dzienne wychodzi wreszcie sprawa kilku wspaniałych polskich matematyków, którzy w czasie wojny nie mogli kontynuować swej bezcennej pracy, bo Naczelnik Polskich Sił zbrojnych gen. Sikorski nie zezwolił na ich wyjazd do Anglii. Mało tego, zostali narażeni na ogromne niebezpieczeństwo w okupowanej Francji, skąd zostali w końcu ewakuowani do Hiszpanii, ale tylko 2 z nich zostało internowanych, a dla Różalskiego eskapada skończyła się tragicznie. Utonął wraz ze statkiem, którym płynął w1942 roku. Ich zwierzchnicy, Gwidon Langer, mjr. Maksymilian Ciężki i kilku innych, wpadli w niemieckie ręce. W niewoli zginęli Antoni Palluth i Edward Foczyński, nie ujawniwszy swej tajemnicy.
Dlaczego Sikorski to zrobił? To proste. Należeli wszyscy trzej do przeciwnego obozu politycznego .( Jak widać nikt nie jest doskonały – Wódz Naczelny, gen. Sikorski także). Stało się jak zwykle. Kto inny niż oni spijał śmietankę, a nasi szyfranci odeszli w zapomnienie.
Jakie były dalsze losy trójki kryptologów?
Henryk Zygalski pozostał na emigracji. Marian Rejewski wrócił do Polski w 46 roku i do 68 troku musiał wstydliwie ukrywać swe zasługi, by nie narazić siebie i rodziny na ew. prześladowania. Wreszcie w 2000r zostali wszyscy trzej odznaczeni pośmiertnie Krzyżem Wielkim Orderu Odrodzenia Polski, a rok 2015 ogłoszono w Bydgoszczy „Rokiem Mariana Rejewskiego”.
Dlaczego piszę o tym właśnie dziś?
Bo w 2018 roku, w rocznicę 100-lecia Święta Odrodzenia Polskiej
Niepodległości, Prezydent RP, A. Duda ogłosił decyzję odbudowy Pałacu Saskiego, a właśnie tam,w swej ówczesnej siedzibie w 1932 roku, kryptolodzy rozszyfrowali pierwszą depeszę zakodowaną przy pomocy Enigmy.
Mamy więc ważki powód po temu, by wreszcie zapomniani znaleźli należne im miejsce i by świat dowiedział się znów o kolejnych polskich zasługach dla odzyskania pokoju światowego. W cyklu spotkań pt. „Tajemnice Pałacu Saskiego,” organizowanych m in. przez Wspólnotę Polską, historia: „ Złamanie szyfrów Enigmy” znalazła się na poczesnym miejscu.” Na uroczystość przyjechali po latach zaproszeni potomkowie naszych bohaterów. Pytanie czy w odbudowanym, daj Boże, w przyszłości Pałacu Saskim znajdzie się miejsce dla pamiątek i dokumentów poświęconych tej sprawie?
Byłoby dobrze, gdyby tak się stało. Nasi kryptolodzy, jak mało kto, zasługują na ową pamięć i chwałę.
09.12.2018r Nowy Sącz Magdalena Ponurkiewicz

środa, 5 grudnia 2018



Czy rzeczywistość ncnieustannie będzie nas zaskakiwać?

Trwa skandaliczna nagonka na ks.Tadeusza Guza. Osobę, która miała odwagę zadawać pytania mało wygodne, dotyczące pośrednio pomawiania Polski i Polaków jako narodu, o współudział w holokauście po to, by wydusić od nas horrendalne nie należne pieniądze. Rząd i Prezydent chętnie szafują słowem „przyjaciele.”Co byłoby, gdyby Żydzi byli naszymi wrogami, lepiej nie myśleć. A o co pyta ks. T. Guz? Zadaje te pytania, na które władza boi się odpowiedzieć, a dzisiejszy Izrael odpowiadać nie ma zamiaru, pytania zasadniczej natury. Oto wymowny przykład: „...Gdzie byłeś Izraelu w czasie II wojny światowej, gdy to my ratowaliśmy twoje dzieci?...”
Wysoce niepokoi pokazywanie nam nieustannie miejsca w szeregu przez ludzi, którzy nie mają żadnych uprawnień w tej mierze, prowokowane być może permanentnym wywieszaniem przez rząd białej flagi, czy też rejteradą będącą jedynie reakcją na totalny atak ze wszystkich stron? Dostosowywanie się do wymagań naszych sąsiadów i tzw. „przyjaciół” było by tego najlepszym
dowodem.
Nowa odsłona wojny na Ukrainie stawia przed Polskim rządem kolejne
wyzwania i pytanie jakich ustępstw, na rzecz bardzo trudnego sąsiada, możemy się spodziewać. Ukraina gloryfikuje oficjalnie banderyzm przedstawia roszczenia terytorialne względem Polski, mimo, że zwolennicy Bandery stanowią jedynie 20% populacji. Czy dalej będziemy ratować sąsiada na wszystkie sposoby wyskakując przed orkiestrę, co mamy w zwyczaju, czy ograniczymy się do pyskówki przeciw Rosji?
Po prawdzie Ukraina handluje na potęgę bronią, nie z kim innym, jak właśnie z Rosją, a 30 tysięcy młodych ludzi ucieka w nieznane, nie zamierzając własną piersią bronić swej ojczyzny. I to powinno Polskę zniechęcać do nieroztropnych posunięć. Oby się nie okazało, że jako forpoczta UE, wyjdziemy z pomysłem wystawienia naszych oddziałów, w ramach zasady powtarzanej jak mantra „..wolna Ukraina jest gwarantem polskiego bezpieczeństwa”.Tylko jaka to Ukraina? Puki co, rząd i Prezydent Duda zapomnieli profilaktycznie o „Orlętach lwowskich,” co jest ciągiem dalszym patrzenia zezem na Kresowian i kresową bohaterską historię, przynoszącą chlubę naszemu państwu, jedynie dlatego by nie narazić się Ukrainie.
Żyjemy w świecie absurdu i nieprawdopodobnego zakłamania, a polityczna schizofrenia trwa.
Tak czy inaczej warto po raz kolejny przypomnieć, że ci, którzy dobro Ojczyzny mają w sercu, powinni powściągnąć emocje i trwać przy tym rządzie i PIS, bo jak widać tylko oni dają szansę zmian. Szansę, nie gwarancję. Prawicowe ugrupowania, choć intencje mają b. dobre, nie zdobyły do tej pory silnego poparcia, co jest warunkiem podstawowym dla wygranej. Tak więc jeśli nie teraz, to może w niezbyt odległej przyszłości zagwarantujemy Polsce brak możliwości powrotu do tego co było. Z taką nadzieją kończę moje grudniowe dywagacje, licząc na nieco pomyślniejsze dla Polski i Polaków wiatry w roku 2019 i życząc moim Czytelnikom wielu powodów do zadowolenia i nie ustającej Bożej opieki.

Z okazji Świąt Bożego Narodzenia życzę wszystkim Państwu wiele zdrowia i pomyślności


Nowy Sącz 5.12. 2018r.
M. Ponurkiewicz












poniedziałek, 26 listopada 2018


Smutki i niepokoje polskich patriotów

Sprawa KNF, jakby na to nie spojrzeć, jest kłopotem dla rządu i PIS także.
Musi ona budzić zaniepokojenie tych, którzy w bankach Leszka Czarneckiego lokowali swe oszczędności, bo jego akcje spadły bardzo znacznie.
Trudno dzisiaj rozstrzygnąć co naprawdę stało się między dwoma osobami prowadzącymi rozmowę, Markiem Chrzanowskim -szefem KNF, i właścicielem sieci banków, która została nagrana przez składającego doniesienie Leszka Czarneckiego. Widać jednak wyraźnie, że szef KNF zachował się wysoce nieprofesjonalnie, swój urząd pomylił z biurem pośrednictwa pracy, więc premier Morawiecki zareagował natychmiast odwołaniem go ze stanowiska. Na rynku nie widać paniki i mam nadzieję, że nie będzie, bo państwo gwarantuje zwrot ewentualnie utraconych wkładów. Nasuwa się jednak pytanie dlaczego, w znanej nam praktyce, zyski z mętnych interesów czerpie ich twórca, a gdy mu się noga powinie społeczeństwo polskie płaci odszkodowania tym, których nabił w butelkę?! Dochodzenie do prawdy potrwa miesiące i dziś nie da się rozstrzygnąć, czy była to prowokacja ze strony opozycji, bo dowodów korupcji, o którą jest oskarżony prezes KNF – nie ma, natomiast fakt, że właściciel banków ryby łowił w mętnej wodzie nie pozostawia wątpliwości, a że ruszył z akcją samopomocową składając donos kilka miesięcy po spotkaniu z prezesem Chrzanowskim w chwili, gdy ziemia paliła mu się już pod stopami, musi budzić podejrzenia, tym bardziej, że w normalnej sytuacji rozmówcy nie nagrywają w ukryciu przebiegu rozmów.

Druga sprawa to brak zgody Europejskiego Trybunału na reformę sądownictwa w Polsce i reakcja rządu - czyli kolejne wycofanie się z części reformy. Pozostawienie p. Gersdorf na stanowisku jest ukręceniem sznura na szyję ustawodawców, bo doświadczenie mówi nam jak zachowuje się pani prezes, której dawno pomyliły się role sędziego i polityk, a jej zła wola, niebywała arogancja i tupet szpuntuje nieustannie do buntu szwadrony sądownicze, będące po stronie dawnej władzy, wywodzące się z tej samej co ona opcji. Tych czynnych sędziów, którzy myślą inaczej, częstokroć nie dopuszcza się do głosu stosując niewybredne metody zastraszania, a skandaliczne wyroki zapadające choćby w sprawach osób odpowiedzialnych za gigantyczne nadużycia, niweczą dodatkowo pracę wielu instytucji prowadzących koronkowe wręcz śledztwa i wysiłek z nimi współdziałających. Kuriozalny przebieg rozprawy z powództwa Jarosława Kaczyńskiego przeciw L. Wałęsie, w czasie którego pozywający był przesłuchiwany przez „niezależny” sąd, w osobie przedstawicielki KOD, w tonie oskarżycielskim, a Wałęsie dano pole do wytaczania znanych już i kolejnych kalumnii pod adresem nie żyjącego Prezydenta Lecha Kaczyńskiego i jego brata, jest tego kolejnym, drastycznym przykładem. Szantaż ze strony KE, w którym szczególnie niechlubną rolę odgrywa Timmermans i TE( chociaż jego wyroku jeszcze nie ogłoszono oficjalnie) jest bezprawiem z kilku względów. Jednym z zasadniczych jest podpisany przez nas Traktat Lizboński, który wyjmuje spod jurysdykcji KE Wlk. Brytanię i Polskę. Wobec takiej sytuacji Węgry zgłosiły ustawę w obronie Polski, co jest kolejnym dowodem lojalności zaprzyjaźnionego z nami państwa i jego przywódcy. Poddanie się naszych rządzących szantażowi europejskiemu sprawia kolejny zawód wyborcom PIS, tym większy, że spolegliwość rządu prowokuje jedynie opozycję do kolejnych, zmasowanych ataków, obraźliwych wypowiedzi i pogróżek. I tak koło się zamyka. Dopóki nie zreformujemy sądownictwa i nie ukręcimy siedmiu głów hydrze medialnej, dopóty nie będzie warunków do kontynuacji dobrej zmiany. Nic nie wskazuje na to, by tak miało być w najbliższej przyszłości poza niepotrzebną fanfaronadą, która po jakimś czasie zamienia się niestety w rejteradę. Bezpośrednie skutki ostatniego ustępstwa już Polskę dotykają, bo oto dziś p. Gersdorf, która nie uznaje polskiego Trybunału Konstytucyjnego jako, jej zdaniem, wybranego „z pogwałceniem zasad”, rozpoczyna przy pomocy Trybunału Europejskiego demolkę kolejnych składowych ustaw dotyczących np. istnienia powołanej przez rząd Izby Dyscyplinarnej, przy Trybunale Konstytucyjnym. Nie wiem czy wyborcy gotowi będą przełykać kolejne rozczarowania ważąc na szali zaniechania, czy też uległość wobec totalnego natarcia z jednej strony i wielkie sukcesy gospodarcze i społeczne z drugiej. Ja mam nieśmiałą nadzieję, że reakcje rządu mogą być sprytnym zabiegiem „na przeczekanie” do kolejnych wyborów w UE i spodziewane zmiany personalne i polityczne, które tam prawdopodobnie nastąpią, powstrzymają chorą koncepcję UE o rezygnacji państw – członków z suwerenności narodowej, ale jakie będą przyszłe skutki aktualnej przegranej Polski – okaże się niebawem.
A teraz stanowczo milsza wiadomość, wiążąca się z przesłuchaniem wice minister finansów poprzedniej ekipy, Elżbiety Chojny – Duch, milsza, o ile uda się wykorzystać niebywałą odwagę tej kobiety w zbożnym celu, jakim jest ukaranie winnych. Powiedziała m in., że ustawy pisali tzw. doradcy, czyli lobbyści. Bomba pękła! Wyczerpujące, precyzyjne odpowiedzi pani minister wstrząsnęły nie tylko wysoką komisją do spraw przestępstw VAT, ale polskim społeczeństwem. Żadne przesłuchanie nie ujawniło tak drastycznie woli rządu Tuska i jego samego do utrzymania sytuacji, w której przestępcy mieli się czuć komfortowo. Myśląca inaczej wiceminister, starając się unaocznić wyjątkowo niezdrową sytuację i zaradzić jej, nie spotkała się ze zrozumieniem zwierzchników i została przesunięta na stanowisko, z pozycji którego nie mogła już nawet próbować. Skutkiem takiego stosunku ówczesnej władzy do gigantycznego problemu, był wyciek i utrata przez państwo setek miliardów złotych.
Co stałoby się w normalnym kraju? Prawdopodobnie podejrzani, w imię narodowego dobra, wylądowaliby w „pace”, choćby z powodu zagrożenia matactwem. Ale to nie jest normalny kraj i wiele jeszcze wody upłynie zanim uda się wypłukać do końca zgniliznę. Zapewne skończy się jak zwykle, a bezkarność wiadomo, podbija bębenka przestępcom i tym, którzy stworzyli im komfort działania.
Dam sobie głowę uciąć, że gdyby, nie daj Boże, „totale”wrócili do władzy, to nie wezmą pod uwagę tego, że w czasie rządów PIS wolno im było wszystko, i obym się myliła, spełnią swoje obrzydliwe pogróżki bez mrugnięcia okiem. Byłby to niestety skutek kompletnego ignorowania przez rząd i PIS nadciągających, coraz głośniejszych pomruków rebelii.
Tak czy inaczej,ci którzy dobro Ojczyzny mają w sercu powinni powściągnąć emocje i trwać przy tym rządzie i PIS, bo jak widać tylko oni dają szansę zmian. Szansę, a nie gwarancję. Prawicowe ugrupowania, choć intencje mają b. dobre, nie zdobyły silnego poparcia, co jest warunkiem podstawowym dla wygranej. Tak więc jeśli nie teraz, to może w niezbyt odległej przyszłości zagwarantujemy Polsce brak możliwości powrotu do tego co było.
Zastanawia mnie jeszcze jedna sprawa, co do której widzę wyraźną zbieżność z tym, co wyprawia się z Polską. Postawa pani ambasador USA, od niedawna rezydującej w Polsce. Uśmiechy i przytulanki z najgłupszymi i najobrzydliwszymi przedstawicielami PO i samo utylizującej się Nowoczesnej, budzą we mnie niesmak a już pogróżki dotyczące zablokowania tematu wiz (jeśli to nie fakenews), użyte jako argument przeciw reformie naszych mediów budzi moje oburzenie i poważne obawy, że prezydent Trump pomylił się srodze przysyłając nam tu konia trojańskiego rasy Azari. Wot siurpryza!

Nowy Sącz24.XI.2008r.                                              M Ponurkiewicz
















poniedziałek, 12 listopada 2018

I już po wyborach!


Przepraszam za pewne opóźnienie kolejnej porcji moich dywagacji, ale czasem staje na przeszkodzie proza życia . Tym razem komputer zastrajkował, a ponieważ skutki tychże wyborów będziemy ponosić aż do kolejnych, pozwalam sobie na komentarz,chociaż w normalnych warunkach należałoby skwitować ten fakt jednym zdaniem: „Wybrani demokratycznie będą rządzić,” ale.... w Gdańsku wygrał Paweł Adamowicz, człowiek, któremu postawiono szereg zarzutów. Przegrał z nim młody prawnik o nieposzlakowanej opinii Kacper Płażyński, którego nazwisko kojarzy się z katastrofą smoleńską z powodu jego Ojca człowieka dużej miary. To... w Łodzi zwyciężczyni- p. Zdanowska zagrożona odwołaniem z powodu skazania jej prawomocnym wyrokiem , nie zwróciła się do Prezydenta Dudy o ułaskawienie konstatując jedynie:”...Wyborcy stwierdzili, że jestem niewinna” a dziś prawdopodobnie może liczyć na bezkarność z powodu m in. nadmiernej akceptacji społecznej w swym mieście,więc sprawie ukręci się łeb i będzie cacy . Wójt Daszyna siedzący w kryminale jest idolem społeczności gminy mimo dziewięćdziesięciu zarzutów kryminalnych jakie mu postawiono. Wygrał w cuglach! W Warszawie znakomity fachowiec,prężny młody człowiek w randze wiceministra sprawiedliwości Patryk Jaki przegrał z ideowym następca HGW, a jakie będą tego skutki nie trudno się domyślić. Wypędzeni brutalnie ze swych mieszkań starzy warszawiacy,częstokroć powstańcy, którzy własnymi rękoma podnosili swe miasto z ruin dziś, jeśli żyją, ) najprawdopodobniej nie dostaną odszkodowań które przypisała im Komisja do Spraw Reprywatyzacji... na czele której stoi nie kto inny, jak Patryk Jaki . Możemy tylko jęknąć z cicha: „Mafia reprywatyzacyjna znowu górą”, ale to pewnie nie na wiele się zda, a trzeba przyznać, że to nie wszystkie problemy jakie spadną na głowy tych, którzy z całą pewnością HGW ani jej następcy nie wybierali. A jak tam w Krakowie? Znakomita prawniczka błyskotliwa, ale i niesłychanie pracowita, szefowa Komisji do Spraw Amber Gold, Małgorzata Wassermann, córka człowieka, który także zginął w Smoleńsku, przegrała znacznie ze starym układem. Szczecin, który dzięki PIS będzie się cieszył przywróconą mu stocznią, rozniesioną przez poprzednią ekipę na 4 wiatry, zagłosował przeciw kandydatowi partii rządzącej, gryząc znienacka rękę, która go karmi . W mniejszych miastach kandydatów wystawiono częstokroć słabych, ale tam gdzie byli naprawdę silni, czyli w tych dużych, przegrali, bo antypis zmobilizował się do walki na śmierć i życie, a beneficjenci 500+ uznali, że dostali prezent raz na zawsze. W sejmikach sytuacja jest nieporównanie lepsza i generalnie PIS rozszerzył znacznie swoje wpływy i statystycznie zdecydowanie wygrał. Teraz bój idzie o koalicyjne rządy w niektórych sejmikach, bo tam, gdzie ma samodzielność sprawa jest jasne,. Jednak do wyborów do PE i do Sejmu mamy tylko rok. Trzeba wyciągnąć wnioski jak najrychlej, bo w kolejnych wyborach parlamentarnych PIS prawdopodobnie wygra, ale czy będzie rządził samodzielnie ? Czy w Sejmie uzyska większość konstytucyjną, która jest absolutnie potrzebna, by dokonać w Polsce zasadniczych zmian? PIS dokonał ogromnego skoku w sferze gospodarczej, zaniedbując politykę. Liczył prawdopodobnie na to, że społeczeństwo sprawiedliwie oceni zmiany bo myśli i oczy ma otwarte. A tymczasem jedni fanatycznie obronili bastionów poprzedniego systemu, a część wyborców pozostała bezwolna i beztroska jak stado baranów. TVN, Gazeta Wyborcza i Fakt zepsuły wystarczająco mózgi tych, którzy uważają się za elity. Odnosząc się więc z wyjątkową pogardą do reszty społeczeństwa liczą na senność i bezwolność swych przeciwników. Błędy w polityce zagranicznej zniechęciły część żelaznego elektoratu PIS, a puszczanie oka do opozycji nie zdało się na nic. Czy uda się wreszcie repolonizacja mediów, o której partia rządząca trąbi od 3 lat? Czy nastąpią radykalne zmiany w sądownictwie? Czy Tusk i jego ekipa poniosą wreszcie odpowiedzialność nie tylko polityczną, ale i karną? PIS i rządzący usiłują załatwiać te sprawy konsultując się z KE i zapewniając raz po raz o swym przywiązaniu do UE . Jakie są tego skutki – każdy widzi. Trzeba nie lada odporności ,by walczyć z taką nawałą. Bardzo chciałabym, by się to udało i moje utyskiwania to wynik obaw o losy naszego kraju w przyszłości . Przy wyborach okazało się jak część społeczeństwa jest straszliwie zdeprawowana. Gdzie podziały się normy moralne, że dopuszcza się do takich skandali, bez mrugnięcia okiem? Teraz pokrótce o 100 -leciu Niepodległości i zastrzeżeniach odnośnie zmieniających się nieustannie decyzji organizacyjnych . Przez lata przypominano nam o tym doniosłym fakcie i zapraszano Polaków na marsz. Później okazało się, że rząd z narodowcami się nie dogadał i na manifestację, na którą będzie patrzył cały świat, nie pójdzie wraz z nimi jako organizatorami, pamiętając im zamieszki sprzed lat, które były przynajmniej częściowo, reakcją na prowokacje poprzedniej ekipy. W dodatku pieprzu całej sprawie dodała „ epidemia grypy” w policji, która rozszalała się jakimś dziwnym trafem tuż przed uroczystościami 11.11. 2018. Paradoksalnie decyzja HGW, o „ profilaktycznym” jakoby niedopuszczeniu do marszu w Warszawie, zmieniła sytuację w ostatniej niemal chwili . W odpowiedzi na obrzydliwą prowokację Prezydent i Premier wzięli organizację marszu na siebie, uzgadniając wreszcie zasady z ONR. I oto nie zdały się na nic próby zdelegalizowania, zdyskredytowania i zniechęcenia ewentualnych uczestników uroczystości . 250 tysięcy( a są tacy, którzy uważają, że było 400 )-entuzjastycznie nastawionych Polaków, reprezentowanych przez kilka pokoleń, szło kilka godzin przez Warszawę w spokojnej, i niezwykle podniosłej atmosferze, z biało-czerwonymi flagami . Do Warszawy przyjechali uczestnicy z całej Polski i spora liczba Polonusów. Ogromna liczba imprez towarzyszących w kraju i za granicą podniosła fantastycznie rangę i atrakcyjność przedsięwzięcia. Jednym z najważniejszych wydarzeń było odsłonięcie, po 8 latach, pomnika Prezydenta Lecha Kaczyńskiego. W całym kraju o godz. 12 spotykano się, by odśpiewać hymn polski, być razem i cieszyć się i czcić tych, którzy nam tę wolność wywalczyli, płacąc często najwyższą cenę. Panował spokój, bo na granicach naszego kraju zablokowano 400 kandydatów na prowokatorów. W 30 miejscach na świecie biało-czerwona święciła triumfy, będąc świadectwem sympatii i uznania dla bohaterstwa narodu, który tak jak żaden inny walczył, by wywalczyć wolność. Prezydent Duda mówiąc o morzu sztandarów odniósł się do ich barwy: „ ...Ani białe , nigdy już czerwone, tylko biało-czerwone...” Pięknie powiedziane! Można być szczęśliwym, dumnym i usatysfakcjonowanym, bo żadna totalna opozycja nie zdoła nam tego wydrzeć przy pomocy obrzydliwych fakenewsów , szkalujących filmików wyciągniętych nie wiadomo skąd i słów „faszyści”, odmienianych we wszystkich przypadkach, które trafiając na podatny, lewacki grunt za granicą próbują dorobić nam „gębę”. Co mogę powiedzieć na koniec? Ja także jestem „faszystką” , tak jak te 250 tysięcy patriotów polskich!!! Ponadto pozwolę sobie przytoczyć słowa Marszałka Piłsudskiego, który znając doskonale sytuację w Polsce zwykł mawiać: „ Naród wspaniały - tylko ludzie k...y”

Nowy Sącz 12. 11. 2018

                                                         Magdalena Ponurkiewicz

czwartek, 11 października 2018

Komisja europejska i jej obsesje.


Trudno nie zauważyć, ale też nie da się milczeć wobec faktu kolizyjnego kursu Polski i Węgier z KE . Obsesja Timmermansa i kilku jemu podobnych pogarsza jedynie sytuację i chociaż rząd polski mówi mniej więcej jednym głosem, to wystąpienie min. Gowina było bardzo niemiłym i chyba dość niespodziewanym zgrzytem ponieważ z jego słów wiadomo tyle, że oto prawo unijne góruje nad prawem państw – członków UE . Pozostaje to w sprzeczności z narodowym myśleniem i i brzmieniem klauzuli podpisanej jeszcze przez śp. Lecha Kaczyńskiego, z której wynika coś wręcz przeciwnego. To gruba nielojalność wobec rządu , nie pierwsza i obawiam się, że nie ostatnia. Zmiany barw nigdy nie wróżą niczego dobrego a tę słabość ma minister Gowin. Zastanawiam się czy rządowi wystarczy hartu ducha by doprowadzić do końca reformę sądownictwa . Tryb przyspieszony restrykcji wymuszany przez odchodzącą najwyższą kastę i patologiczne spojrzenie Timmermansa i jego kompanów, mogących przybrać postać gigantycznych wręcz kar finansowych, dziś wydaje się bliższy niż kiedykolwiek wcześniej. Już raz ostudzono polski zapał do konsekwentnej ochrony i obrony Puszczy Białowieskiej, a teraz spieszyć się warto bo nad głowami lewaków wiszą jak miecz Damoklesa unijne wybory. Dlatego też skierowali skargę do Trybunału Europejskiego, a co ten postanowi okaże się, jak sadzę, niebawem. Póki co Prezydent Andrzej Duda mianował nowych sędziów do SN. Brawo! Nasza V kolumna w UE robi tymczasem co może by szkodzić. Ostatnio głosowano przeciw Orbanowi, człowiekowi, który stoi murem za Polską . To kolejne skandaliczne zachowanie tej grupy Czego się jednak nie robi by zaszkodzić nowym rządom, prądom i ideom i choć miałyby to być śmiertelne drgawki lewactwa, będzie gryźć i kopać do ostatniego tchnienia. Znakomitym przykładem takiego niebywale aroganckiego traktowania Polski w strukturach unijnych może być gloryfikacja osoby niejakiej Kozłowskiej, rosyjskiej agentki, która od dawna walczy wraz ze swym kompanem, by wywołać w Polsce rewoltę. Nie mamy wśród członków Starej Unii nadmiaru przyjaciół t j. – w ogóle ich nie mamy . Niemcy uzurpują sobie prawo pouczania nas w każdej sprawie wbijając Europie do głowy przekonanie o naszej polskiej niezdrowej skłonności do Rosji i jej metod a tymczasem zawierają traktaty i umowy z Rosją nad naszymi głowami . Nasze coraz lepsze układy z USA i Trumpem wywołują agresję i chęć rozbicia NATO na rzecz unijnej nowej armii gdzie Polska traktowana byłaby „ per noga.”. Teraz sprawa o której pisałam już wielokrotnie zgłaszając niepokój znacznej części naszych rodaków, a mianowicie polityka rządu w sprawie ukraińskich pracowników i wszelkiej narodowości Azjatów, którzy, o zgrozo ,w sposób niekontrolowany wlewają się na teren Polski jako potencjalni robotnicy . Brak odpowiedzi rządu na coraz bardziej natarczywe pytania w tej sprawie zrodziła wątpliwości red. W. Gadowskiego i zniecierpliwiony wręczył rządowi w mediach elektronicznych „żółtą kartkę” bo może zło, które się dzieje nie byłoby tak jaskrawo widoczne, gdyby nie kompletny brak deklaracji lojalności wobec kraju, w którym zamierzają się osiedlić owi robotnicy, bo polskie władze takich deklaracji nie wymagają. Zdaniem Gadowskiego ten brak odpowiedzi może być dowodem na ugięcie się rządu pod presją zewnętrzną i za plecami narodu robi nie to, co deklaruje. Najwyższa pora by premier Morawiecki uchylił rąbka tajemnicy i objaśnił wyborców z wyobraźnią, o co w tym wszystkim chodzi, bo ponosi go nieukrywana radość z odnoszonych niewątpliwych ogromnych sukcesów i najwyraźniej stracił czujność odnośnie skutków łatania dziur w zatrudnieniu pracownikami z zewnątrz. Intrygująca jest także przyczyna spotkania Morawiecki -Gersdorf w trakcie której była prezes – uzurpująca sobie prawo bycia nieodwoływalną , postawiła „warunki brzegowe” premierowi!!! Kompromitacja jakich mało i jeszcze większa bo p. G „wysypała” szczegółowo rozmowę, jaka miała być zgodnie z umową poufna. „Totale” wyli ze szczęścia, że oto premier na kolanach bezskutecznie usiłuje przebłagać carycę!!! Czy Premier Morawiecki spodziewał się, że była prezes SN zachowa się z klasą??? Czy łudził się, że będzie partnerem w takiej rozmowie? A może po prostu chciał unaocznić ,tym którzy mieli złudzenia, nagą i paskudną prawdę o swej rozmówczyni? Wątpię by ślepych i głuchych na głos zdrowego rozsądku i namacalne dowody mogło cokolwiek przekonać, ale być może, próbować warto. Odbyła się w Polsce niedawno debata Komisji Wolności Obywatelskich UE. Zaproszono na nią jedynie tzw. opozycję, by nie konfrontować się na wyjeździe z tym co niewygodne . Na deser rozgadywano się na temat wolności słowa w |Polsce . Z rachunku wypadło, że wolność słowa u nas nie istnieje mimo, że takiej wolności jaka jest aktualnie nie było od czasu zamachu majowego. Każdy, kto zechce może bezkarnie pleść największe androny. W ramach owego „braku wolności słowa” Smarzowski – reżyser znakomitego filmu „Wołyń” tym razem użył dzieła i plakatu jako języka nienawiści wobec katolicyzmu . Są już oceny skrajnie różne. Wrogowie zachłystują się z zachwytem, oburzają się i słusznie, katolicy wobec tak skandalicznego braku obiektywizmu i lejącej się wrogości w kierunku kleru, który zawsze był ostoją w najtrudniejszych czasach, niosąc pomoc każdemu, kto tej pomocy potrzebował i był ostoją wartości. Trudno sobie wyobrazić by reżyser pozwolił sobie na podobny atak wobec np. muzułmanów bo granice swobody wypowiedzi zostały tu wielokrotnie przekroczone. Film to jeden z przejawów wojny cywilizacyjnej, w której wartości chrześcijańskie atakowane są coraz bardziej frontalnie w oparciu o negatywne stereotypy. Jednak sprawa ma także drugie dno . Kler nie jest bez grzechu i nie mnie wystawiać mu cenzurki . Warto jednak przytoczyć dwie bardzo istotne wypowiedzi: Ks. Isakowicz Zaleski ujął to tak : „Jeśli Kościół się nie oczyści – będzie coraz mocniej atakowany z zewnątrz” . Kolejna to opinia ks. Zielińskiego- red. naczelnego Tygodnika „Idziemy” Wypowiedź mądra i bezkompromisowa. Oto ona: „W Kościele jest także V kolumna , V kolumna szatana, która grzesząc i jawnie współpracując z przeciwnikami Kościoła, musi być z niego usunięta”.

 9. 10. 2018 Nowy Sącz .

                                                                       Magdalena Ponurkiewicz

niedziela, 9 września 2018

Pozdrawiam  wszystkich moich Czytelników,  ktorych liczba wzrasta z roku na rok Pozdrawiam szczególnie tych ktorzy mieszkają w najodleglejszych  miejscach na swiecie . Ostatnio  sa nimi Polacy w Indiach. Bedę wdzieczna za wszelkie uwagi Państwa związane z tematyką moich postów

piątek, 7 września 2018


Post scriptum do artykułu „Wiara nadzieja i. narodowa duma..”


Szanowni Czytelnicy.

Uznałam, że powinnam dołączyć do artykułu kilka refleksji o tym, jak zapisano w kolejnych filmach frapującą historię Dywizjonu 303.

W roku 1969 ukazał się w Polsce bardzo wyczekiwany pierwszy fabularny film, którego tytuł brzmiał: „Bitwa o Anglię.”

Niestety kompletnie zmarginalizowano tu rolę Polaków i prysły jak bańka mydlana nadzieje na sprawiedliwy osąd kolejnych polskich zasług wojennych.

Trzeba było wielu lat, by wreszcie w sierpniu br., pojawił się kolejny film pod tytułem„ Dywizjon 303”, niewątpliwie interesujący obraz walk i stosunków panujących w angielskim lotnictwie . Zaraz po nim kolejny, „Dywizjon 303- historia prawdziwa” . Przyznam , że nie bardzo rozumiem dlaczego wypuszczono oba filmy niemal w tym samym czasie a moje obawy dotyczą faktu iż pierwszy prawdopodobnie odebrał część widowni temu drugiemu i bardzo źle się stało, bo to” Dywizjon303 -historia prawdziwa” jest naprawdę świetny! Czuje się w niej niezłomnego polskiego ducha. Film w sposób niezwykle emocjonalny ale i esencjonalny i przejrzysty przedstawia nie tylko brawurowe powietrzne zmagania Polaków, ale metamorfozę opinii angielskiego dowództwa o naszych pilotach, począwszy od braku wiary w ich możliwości i umiejętności poprzez narastające powoli uznanie, aż po satysfakcjonujący zachwyt dla niewyobrażalnego bohaterstwa i zaciętości w walce( dla wielu śmiertelnej) ze znienawidzonym wrogiem. To właśnie ten drugi film, którego premiera odbyła się 31 sierpnia br., powinien stać się polską wizytówką w świecie, zaopatrzony, rzecz prosta, w kilkujęzyczne dialogi i komentarze. Polecam go Państwu z całego serca.

Na koniec moja osobista refleksja dotycząca dwóch pilotów tego dywizjonu.

Witold Łokuciewski „Tolo”(1917- 1990), - były oficer kawalerii pełen niezwykłego wdzięku przystojny zawadiaka , pilot dywizjonu 303, będący jednym z trójki tzw. „ 3 Muszkieterów” ze względu na brawurowe wyczyny jego samego i kolegów Zumbacha i Fericia. Tolo był dość bliskim kuzynem mojej mamy. Tych dwoje ludzi bardzo z sobą zżytych wojna rozdzieliła na zawsze. To m.in. jego historię napisało dwoje znakomitych autorów Lynne Olson i Stanley Cloud . Tytuł książki brzmi „Sprawa Honoru- Dywizjon 303- Zapomniani bohaterowie II wojny światowej”.

W tej samej książce zawarte są również tragiczne losy innego pilota- Ludwika Paszkiewicza(1907- 1940) który utonął w Kanale La manche zestrzelony w finale jednej z powietrznych potyczek.

Miałam wielki przywilej i zaszczyt poznać pod koniec lat osiemdziesiątych jego żonę, a właściwie wdowę po nim . Serdeczne i ciepłe kontakty trwały kilka lat od czasu, kiedy to Siostra Augustyna ( bo takie imię zakonne przybrała) dawała mi pierwsze lekcje języka angielskiego w sądeckim klasztorze Sióstr Niepokalanek .

Tragiczny los doświadczył ją nie tylko śmiercią ukochanego męża, ale utratą córeczki , która zmarła w czasie Powstania Warszawskiego w którym jej matka, przyszła siostra zakonna, brała czynny udział.

Siostra Augustyna pozostawiła po sobie w naszych sercach niezatarty do dziś obraz ogromnego hartu i pogody ducha i niezmiernej życzliwości dla innych. Dziś nie mogę sobie wybaczyć, że choć słuchałam z zapartym tchem jej opowieści, nie zapisywałam tych wspomnień które w większości dotyczyły losów jej męża oraz powstania. Chętnie cytowała znaną dziś niemal wszystkim Polakom sentencję:



NIGDY WCZEŚNIEJ TAK WIELU NIE ZAWDZIĘCZAŁO TAK WIELE TAK NIELICZNYM.


5.09.2018 Nowy Sącz

                                                                 Magdalena Ponurkiewicz



wtorek, 4 września 2018


„Wiara, nadzieja i narodowa duma”
Zacznijmy od Defilady 100-lecia.
120 000 Polaków biorących udział w tej uroczystości to obraz determinacji obrony suwerenności Polski a obchody 1VIII 2018 to drugi w ostatnich dniach sondaż gotowości do walki o godność narodową.
Wspaniała tradycja gromadzenia się i śpiewania piosenek powstańczych na Placu Piłsudskiego przyjęła się znakomicie a liczba uczestników rośnie z roku na rok. To zgromadzenie czterech pokoleń patriotów w asyście chórów i orkiestr. Najmłodszy narybek, często z rodzicielskich ramion,
z roziskrzonym wzrokiem wtóruje chórowi i dorosłym, powtarzając słowa , które każdemu z nas zapadły mocno w serce. Brzmią więc donośnie „ Pałacyk Michla, Żytnia, Wola...”,” Warszawskie dzieci...” i inne tworząc poczucie więzi nie tylko wśród uczestników zgromadzenia, którzy mają szczęście być tego dnia RAZEM, ale i z tymi, którzy przeżywają emocje przed ekranami telewizorów w całej Polsce i wszędzie tam gdzie dociera TVP.
Ci malcy i ludzie zupełnie młodzi to nasza nadzieja i przyszłość, bo to oni kiedyś, co daj Boże, przejmą ster i nie pozwolą na sączenie w dusze i serca społeczeństwa trucizny w postaci kłamstwa , obłudy i nienawiści. Zapanowała moda na patriotyzm, a liczba jej zwolenników stale rośnie. A warto przypomnieć, że ideę defilad przywrócił w roku 2007 śp. Prezydent Lech Kaczyński, bo wiedział doskonale, że one właśnie niezwykle cementują ich uczestników. Kształtują szacunek dla państwowego godła i hymnu, dla tradycji polskiego oręża i wzmacniają sprzeciw wobec lewackiej alergii na państwo narodowe i polską rację stanu. To sygnał dla państw Europy Środkowej, dla Litwy ,Łotwy ,Estonii czy Rumunii, jak budować siłę w społeczeństwie i sercach żołnierzy i nadzieja, że nam się uda.
Cóż bardziej działa na emocje i uczucia jak nie przekaz medialny o określonym charakterze jak filmy, seriale opowiadające historię Polski od jej zarania, wzbogacające wiedzę historyczną Polaków, co jest szczególnie ważne po dziesięcioleciach zakłamywania choćby przyczyn i skutków II wojny światowej i okresu stalinowskiego, co dziś daje efekt katastrofalny dotyczący wiedzy świata na temat Polski i losu Polaków. Mam nadzieję, że ten trend uda się odwrócić,gdy wreszcie wypuścimy w świat dzieła tłumaczone na języki zachodnie, ale będzie to niezwykle trudne i potrwa lata.
Doczekaliśmy się filmu”Dywizjon 303” o bezprecedensowej walce naszych pilotów na angielskim niebie ,która powinna była okryć światową chwałą ich dokonania albowiem mieniły one klęskę naszych sojuszników w zwycięstwo. Anglia niestety nie doceniła ofiary krwi , bo chętnie zapomina się o tych, którym winniśmy ogromną wdzięczność.
O tym jak potraktowano naszych bohaterów , nie tylko pilotów, na Paradzie Zwycięstwa w Londynie pisałam kilkakrotnie, bo nie mogę tego przełknąć i wyobrażam sobie co czuli żołnierze polscy i ich dowódcy, dla których zabrakło miejsca godnego nie tylko na owej paradzie, ale w kraju przez nich ocalonym. Co czuli powracający wbrew ostrzeżeniom, gnani tęsknotą za ojczyzną i rodzinami ci, których spotkał gorszy los niż w obozach niemieckich, gdy dostali się w łapy komunistycznej bandy, mordowani bestialsko w UB-ckich katowniach, a ich rodziny i dzieci traktowano jak społecznych wyrzutków uniemożliwiając kształcenie i otrzymanie godziwej pracy. Dziś prawda ujrzała światło dzienne po dziesiątkach lat zakłamywania i obrażania naszej narodowej dumy z bohaterów.
Teraz opowiem Czytelnikom pewną nieznaną historię skrywaną do dziś, nie wiedzieć czemu, w niedostępnych angielskich archiwach. To losy grupy lotników RAF, dla których brakło miejsca i przydziału w kraju przez nich wyzwolonym - Anglii.
By to zrobić muszę się cofnąć w czasie do momentu gdy gen. Anders wyprowadzał część nieszczęsnych katorżników z nieludzkiej ziemi. To właśnie oni w liczbie 10 000 w roku 1942 trafili do Pakistanu, a pewna ich grupa zasiliła brytyjskie siły powietrzne RAF.
Łagiernicy byli dziesiątkowani przez choroby, które po latach poniewierki rozwinęły się gwałtownie w ciepłym klimacie właśnie wtedy, o ironio, gdy znaleźli spokojną przystań , natomiast ich koledzy z RAF zjawili się tu w 1947 roku w grupie 30 oficerów by zorganizować w Pakistanie „Szkołę Orląt”. Brylowało tam wtedy małżeństwo Turowiczów, znakomitych pilotów, o których istnieniu Polacy do dziś nie mają pojęcia, tak jak o pakistańskich losach innych członków bohaterskiego dywizjonu.
Doznałam wielkiej satysfakcji słuchając wspomnień żyjących jeszcze niektórych przedstawicieli pakistańskiej kadry wyszkolonej niegdyś przez Polaków wtedy, gdy inni opuścili ten kraj. Dziś sędziwi już oficerowie najwyższych szarż wspominają swych nauczycieli i mentorów niemal z nabożną czcią, uznaniem i widać jak wiele ciepłych uczuć znaleźli tu niegdyś nasi wspaniali lotnicy, a także wdzięczną pamięć. Wielu z nich pozostało tu na zawsze nie mając szans powrotu do ojczyzny, nikt ich stąd nie wyrzucał, a miejsce ich pochówku otaczane jest dziś także troskliwą opieką.
Rozgadałam się o losach i historii polskich skrzydeł, ale teraz przejdę znów do wydarzeń aktualnych w Polsce, a takim wielkim wydarzeniem jest co roku święto 15 VIII na Jasnej Górze gdzie tysiące Polskich pielgrzymów modli się o pomyślność własną i pomyślność Ojczyzny, prosząc Jasnogórską Panią o opiekę i pomoc. Tylko z pielgrzymką warszawską przybyło tu tym razem 12570 wiernych . Czyż to nie doniosłe wydarzenie? W trakcie homilii została przywiedziona na pamięć Bitwa Warszawska 1920 roku i pamiętny 15 VIII, chwila przełomowa dla obrony cywilizacji europejskiej,który był cudem czynu militarnego,cudem jedności Polaków, broniących ojczyzny odzyskanej po wielu latach.
Dziś tej jedności w Polsce potrzeba jak powietrza! By ją budować trwa Modlitwa Różańcowa od 15 VIII -Święta Wniebowzięcia Matki Bożej
do 7 X - Święta Matki Bożej Różańcowej. Odprawiane są Msze Święte za Ojczyznę i procesje.
O swe ojczyzny modlą się dzisiaj z różańcem w ręku katolicy w Anglii,Australii, Danii, Francji, Indiach, Irlandii, Izraelu, Kanadzie, Libanie, Meksyku, Nigerii, Nowej Zelandii, Panamie, Polsce, Syrii USA ,Włoszech i Zimbabwe. W tej modlitwie jest ogromna siła, która może odwrócić losy świata pędzącego, jak się wydaje, ku zagładzie.

04.09.2018. Nowy Sącz. Magdalena Ponurkiewicz

czwartek, 9 sierpnia 2018







A teraz kilka kolejnych „kwiatków” z ostatnich dni. - cd artykułu  "Uzurpatorzy"


Znany ze swej wrogości dla Polski D. Tusk wróży na europejskich forach, że Polska dzięki PIS stanie się państwem złodziejskim. Czy to marzenia, czy projekcja przewin własnego ugrupowania ?
Sejmowi uzurpatorzy zbojkotowali 550 rocznicę powstania polskiego parlamentu, a przedstawiciele władzy sądowniczej m.in. w osobach członków Sadu Najwyższego, który stał się na lata przechowalnią tych, którzy skazywali byłą opozycje na lata bezwzględnego więzienia, noszą „oporniki” w klapach na znak niezadowolenia z rządzących, a przypomnieć trzeba, że kiedyś był to symbol sprzeciwu wobec komuny. Agresja tychże podnosi temperaturę sporu i wyprowadzanie na ulice ostatnich zwolenników tego co było ,coraz bardziej butnych i bezczelnych może w końcu doprowadzić do wybuchu zamieszek. Toczy się niebezpieczna gra mająca na celu doprowadzenie do zewnętrznej interwencji albo rozlewu krwi w Polsce, która nie jest już ojczyzną totalnej opozycji .Trzeba uzurpatorom powiedzieć wreszcie „won” zamiast ograniczać prawo głosu znakomitych prawicowych dziennikarzy, jak to zrobił ostatnio prezes TVP.
Sytuacja w rolnictwie wymaga nie tylko interwencji, ale i szerszego omówienia więc powstrzymam się chwilowo od uwag.
Coś pozytywnego na koniec?
Wspaniale obchody rocznicy Powstania Warszawskiego, olbrzymia frekwencja( co rok wzrastająca) tych ,którzy Polskę noszą w sercu i nieudane próby rozbicia marszu z tej okazji przez uzurpatorkę Gronkiewicz Waltz.
Kolejny pozytyw to brawurowa akcja gaszenia straszliwych pożarów w Szwecji przez ogromna ekipę polskich strażaków, którzy witani i żegnali byli przez Szwedów i tamtejszą Polonię jak bohaterowie i wybawiciele. To lekcja solidarności jaką Polska pokazała światu spłacając część naszego długu z czasów gdy to my latach 80-tych tak bardzo potrzebowaliśmy pomocy . Mam nadzieję, że świat to zapamięta i właściwie oceni. Osobiście cieszyłabym się bardzo gdyby Szwedzi w ramach akcji wdzięczności oddali nam część łupów z czasów pamiętnego szwedzkiego potopu, ale zapewne wymagania mam zbyt wygórowane.
Pozytywów jest oczywiście więcej ale ograniczę się do kilku jako, ze ostatnio nadmiernie rozpędziłam się i rozdmuchałam swe wywody polityczne za co przepraszam obiecując poprawę




Pewnie znów swoim zwyczajem nakarmiłam Państwa przede wszystkim żółcią, ale na swoje usprawiedliwienie mogę powiedzieć tyle, że jednak zafundowałam nieco spokoju wraz ze świeżym powiewem znad Czarnego Potoku w Czerniawie w wakacyjnym numerze i mam nieśmiałą nadzieję, że to się moim czytelnikom spodobało.


07. 08.2018, Nowy Sącz
Magdalena Ponurkiewicz



poniedziałek, 9 lipca 2018


Kresowianie cz II

Oto w niedzielę 8.VII.2018, kiedy tradycyjnie obchodzimy kolejną rocznicę Krwawej Niedzieli, udaje się wreszcie dostrzec pozytywną zmianę stosunków między Prezydentem A Dudą, rządem i Kresowianami, a dzieje się to na dwa dni przed uroczystosciami 11.VII
Wydaje się, że apel o którym rozpisywałam się w artykule”Kresowianie- najwierniejsi z wiernych” odnósł właściwy skutek.
Dzis w Katedrze św. Apostołów – Piotra i Pawła w Łucku we mszy ekumenicznej, w której czynny udział wzięli hierarchowie 3 Kościołów: Katolickiego, Prawosławnego i Grekokatolickiego, która odprawiona została w języku polskim i ukraińskim, gdzie abp. M Mokrzsycki wygłosił wspaniałą homilię, wziął udział Prezydent Rzeczypospolitej Andrzej Duda, uznając wagę ponurej i bolesnej prawdy. Przekazał także katedrze i wiernym krzyż z postacią Jezusa Ukrzyżowanego, symbolu straszliwej martyrologii Kresów z prośbą by ten zawisł w jej wnętrzu.
W godzinach późniejszych złożył kwiaty na mogile zbiorowej Polaków pomordowanych w Ołyce.
Właściwe to gesty, długo oczekiwane przez Kresowian. Szkoda tylko, że w tak dramatyczny sposób musieli się o nie upomnieć, w czym towarzyszył im wiernie i wspierał ks. T Isakowicz Zaleski i dopiął swego.Lepiej jednak późno niż wcale. Sprawa udziału kresowian w Uroczystościach 100 lecia Odzyskania Niepodległości pozostaje otwarta, ale obserwując wydarzenia dnia dzisiejszego jestem co do tego optymistką i wierzę, że zarówno prezydent jak rząd wyciszą skutecznie ból i rozgoryczenie Najwierniejszych z Wiernych. Na to czekają nie tylko Oni ale ogromna rzesza Ich rodaków w Polsce.
Także dziś w trakcie marszu upamietniającego tragedię Krwawej Niedzieli i wszystkich pomordowanych na Kresach, został odczytany list Premiera
M Morawieckiego.
Co robi w tym czasie Prezydent Poroszenko? Sklada w Sahryniu hołd
ukrainskim ofiarom „konfliktu” polsko ukrainskiego w latach 1943 -44.
Bardzo specyficzne i uparcie prezentowane podejscie ukrainskich władz do banderowskiego ludobójstwa, dążących do rozdzielenia win „po równo” między Ukrainców i |Polaków nie nastraja optymistycznie i pozwala powątpiewać w możliwość pojednania opartego na prawdzie.
Wydarzenia lat 40 ub wieku na Kresach komentowali dziś politycy biorący
udział w niedzielnym spotkaniu przy „Woronicza 17”
Z ich wypowiedzi wynika jasno , że interpretacja faktów choć  mniej więcej zgodna, różni się dość zasadniczo w wizjach możliwości wyjścia z impasu.
Moją uwagę zwróciła wypowiedź młodego posła – pana Andruszkiewicza – narodowca, osoby, który wywołuje swymi uwagami i opiniami spore emocje. Dziś poddał pomysł , by pamiętając o ofiarach , budować przyszłość w oparciu o młodych , ambitnych Ukrainców studiujących w Polsce polonistykę.Im należałoby wykładać polsko ukraińską historię pozbawioną przekłamań, bo to z tych ludzi właśnie miałyby powstać nowe ukrainskie elity. Czy to jedynie utopia czy zupełnie nowa wskazówka dotyczaca przyszłości? Tego dziś rozstrzygnąć się nie da mimo, że dla nikogo z nas nie jest tajemnicą, że młodzi Ukraińcy nie znają kompletnie historii tamtych tragicznych czasów lub znają tę, opowiedzianą tendencyjnie. Wydarzeniem kończącym dzisiejszy, jakże ważny, dzień jest telewizyjna premiera filmu „Wołyń” wstrząsajacego arcydzieła prezentowanego w 21 miesięcy od premiery kinowej. Szkoda, że tylko w Polsce a nie na Ukrainie. Polecam . Ten film powinniśmy obejrzeć wszyscy.

8.VII. 2018. Nowy Sącz Magdalena Ponurkiewicz

wtorek, 3 lipca 2018


Uzurpatorzy
Wysłuchanie unijne Polski, jakie odbyło się 26 czerwca br, do którego polscy negocjatorzy przygotowywali się starannie, nie przyniosło oczekiwanego przez nas skutku wyciszenia sporu, dotyczacego ustawy o sądownictwie. Nasze ustępstwa na nic się nie zdały i tego należało się spodziewać!
Skoro poprzednie argumenty, kompletnie dyletanckie, oparte wyłącznie na donosach totalnej opozycji hybiły, wczoraj w Brukseli powołano się na Kartę Praw Podstawowych, w której to karcie, od 2008 roku, istnieje zapis wprowadzony przez Tuska, o braku możliwości ingerencji w sprawy wewnętrzne państw członkowskich.” Dochodzenie prawa” w Polsce to najprawdopodobniej kolejna ślepa uliczka, w kórą brną unijni lewaccy władcy, oddając sprawę Trybunałowi Europejskiemu i skończy się to najprawdopodobniej jak zwykle, ale ile papieru i czasu zmarnujemy , lepiej nie myśleć.Tonący wraz ze swą partią Timmermans, będzie wałkował urojony problem do ostatniej kropli krwi wypitej państwu, któremu, na jego osobiste nieszczęście, wiedzie się w wielu sprawach nadspodziewanie dobrze!
Rąsia w rąsię z unijnym lewactwem podąża osławiona, nadzwyczajna kasta, głównie w osobie prof. Gersdorf , bo to jej przejścia na emeryturę dotyczy najnowsza awantura. Wszystko to , co przeciw” Nadzwyczajnej Kaście „– jest niekonstytucyjne, wadliwe, błędne i tkwi w samym centrum totalitarnego systemu jaki zapanował w Polsce po latach złotej wolności dla tzw. elit. Dlatego pani Gersdorf , osoba nie brzydząca się kłamstwem i krętactwem, szczuje sędziów i opozycję totalną przeciw rządowi .
Jej nie obowiązuje prośba o ewentualne przedłużenie kadencji, składana wg ustawy na ręce prezydenta. Ma zamiar stawić się do pracy jakby nigdy nic, tupiąc nogą, licząc na podtrzymanie fermentu w szeregach swych zwolennikow. To niewyobrażalne, że najważniejsza osoba w Sądzie Najwyższym od dawna pozwala sobie bezkarnie na huligańskie wybryki.
A co do tych ostatnich, to nasz „kochany noblista pokojowy”- Lech Wałęsa, grozi użyciem broni, bo już wcześniejsze argumenty, oburzające
i prostackie chybiły. Obawa jest taka, że byłego prezydenda dotknęły poważne komplikacje natury emocjonalno- umysłowej, ale to warto by zbadać, bo uległość wobec gróźb karalnych ze strony „totalitarnego państwa” jest niezmierzona. Każdy obywatel poszedłby do „ciupy” przynajmniej na 48 godzin, ale nie „Bolek”. „Bolek” to święta krowa , niestety jedna z wielu. Pani prezydent Warszawy nie tylko, że przewodzi szajce mafijnej, to ignoruje postanowienia komisji, która odzyskała pieniądze złodziei i bandytów po to, by choć częściowo wyrównać straty, pozbawionych przez lata prawa do normalnej egzystencji i do życia lokatorów. Nie mieści się w głowie jak działa ten cały unijno- lewacko- mafijny konsensus.
W dodatku ostatnio Prof. Cenckiewicz zgłosił bardzo niepokojący fakt niszczenia dokumentów. Proceder ów miał miejsce ok. roku 2000 i przepadły ich setki tysięcy, a ich brak stanowić będzie przeszkodę nie do przebycia w dochodzeniu do prawdy, w morzu problemów do dziś nie załatwionych, które przegapiliśmy, między innymi, dzięki grubej kresce Mazowieckiego.
Mimo wysiłków rządu i parlamentu polskiego oraz europejskiego po ich prawej stronie, żyjemy ciągle w państwie teoretycznym,bo gdy staramy się załatać jedną dziurę, wylatuje druga i wiele wody w Wiśle upłynie zanim przekroczymy granice ku normalnosci.
A teraz wreszcie przez chwilę o niej właśnie.
Możemy mieć nadzieję na obniżkę cen gazu z Rosji, bo renegocjowano umowę Pawlaka, zawartą przed laty, która niosła za sobą najwyższe w Europie ceny. Konia z rzędem temu, dla jakiej przyczyny, ówczesny pan premier tak ochoczo zgodził się na prezent wysokości miliarda złotych, na rzecz naszego sąsiada i zgłaszał chęć przedłużenia tej katastrofalnej umowy do 2027 roku. Czy ktoś o to wszystko zapyta Pawlaka? Czy poniesie konsekwencje swych pomysłów – obawiam się, że nie.
Marzenia p. Merkel o przymusowej relokacji imigrantów, zaproszonych przez nią osobiście do Niemiec, do innych państw Europy, pękły jak bańka mydlana i jest to sukces Polski i państw Europy Wschodniej . Na razie, bo nie wiadomo co zrobić z falą nachodźców w sytuacji, gdy państwa ich pochodzenia nie zechcą ich przyjmować od nowa, na iluzorycznych platformach, pewnego rodzaju obozowiskach – przechowalniach ,w których mają być umieszczani zawracani ucieknierzy.
Póki co, Orban powiedział coś, co warto zapamietać zapamiętać właśnie w Polsce, a brzmiało ono mniej więcej tak: ”Węgry pozostaną węgierskie”. U nas sprawa ma się niestety inaczej. U nas problemem, o który kruszymy kopie jest słowo „przymusowe kwoty”. Walczyliśmy i wywalczyliśmy, że ich nie będzie. Co z tego, kiedy szeroką falą napływają do nas obcokrajowcy, w sposób niekoniecznie kontrolowany. Ukraińcy zasiedlają masowo nasze tereny wschodnie, a 12 miast zadeklarowało ochoczo chęć przyjęcia nachodźcow, dla fury pieniędzy jaka za nimi popłynie z zachodu.
Pomagamy w miejscach gdzie to najbardziej potrzebne i efektywne i na to Polska przeznacza ogromne pieniądze. Używamy ich mądrze, co potwierdzają wdzięczni zainteresowani i na tym powinniśmy poprzestać, ale co zrobić z tymi, których uwielbienie dla nachodźcow nie opuszcza, mimo jawiącej się katastrofy w państwach zachodnich, a brak wyobraźni, perspektywicznego myślenia i tendencje zgoła samobójcze każą niektórym z nas strzelać do własnej bramki.
Pewnie znów swoim zwyczajem nakarmiłam Państwa przede wszystkim żółcią, ale na swoje usprawiedliwienie mogę powiedzieć tyle, że jednak zafundowałam nieco spokoju, wraz ze śweżym powiewem znad Czarnego Potoku w Czerniawie, w poprzednim numerze i mam nieśmiałą nadzieję, że to się moim czytelnikom spodobało.
3.VII. 2018 Nowy Sącz Magdalena Ponurkiewicz


Kresowianie – najwierniejsi z wiernych.

Od dawna już obiecywałam sobie i Państwu, że winna jestem ogromnej rzeszy moich Rodaków obszerny komentarz do problemów nurtująych nie tylko środowiska kresowe, ale bardzo liczne grupy Polaków, którzy z zażenowaniem obserwują posunięcia Prezydenta i Rządu „Dobrej Zmiany” w tej sprawie. Ja także czuję się osobiście dotknięta, zraniona i zawiedziona. Zadaję sobie pytanie : „Czy zaufałam nadmiernie?”
Dlatego dziś odkładam do naszego nastepnego spotkania wszelkie bardzo ważne, pozytywne i te, które nie dają powodu do radości, wydarzenia polityczne. Dzieje się tak wiele, że nie sposób za nimi nadążyć.
Żałuję bardzo, że w Sejmie powstało, oficjalnie już ogłoszone, lobby prożydowskie, a silnego lobby, broniącego Kresowian nie było nie ma i obawiam się, że nie będzie. Choć chciałabym się mylić!
Zacznijmy od tego, że kilka miesięcy temu wprawiła mnie w osłupienie wiadomość, którą podała „Warszawska Gazeta”, tygodnik, który nie cieszy się ciepłym uczuciem ani rządu, ani Prezydenta, ani większości sejmowej (szkoda, bo to dobre i obiektywne pismo), że oto w komitecie organizacyjnym 100 lecia Odzyskania Niepodległości nie ma przedstawicieli środowiska kresowego. Nie zaproszono Ich także, jeśli dobrze zrozumiałam, na sam Marsz Niepodległości mimo, że wszystkie mniejszości narodowe, nie zawsze przyjazne rządowi, są tam reprezentowane i oczywiście delegacje naszych sąsiadów, w tym przyjaciół i wrogów także. Zapytałam więc w jednym z poprzednich moich artykułów „ JEŚLI NIE ONI, TO KTO?!” i to pytanie stawiam po raz drugi.
Kiedy powstał problem wokół ustawy o IPN – Kresowianie apelowali do Prezydenta o jej podpisanie. Niestety bez skutku. Dziś nad pokłosiem zmian można dyskutować, ale jedno jest pewne! Ukraina cofnięcie się Polski uważa za niewystarczajace
i oczekuje kolejnych ustępstw- tym razem w interesie odradzającej się UPA. Jednym słowem sytuacja zgodna ze znanym porzekadłem, że : „Na pochyłe drzewo wszystkie kozy skaczą.”
Nie dalej jak w ubiegłym tygodniu wysłuchałam wykładu
dr Lucyny Kulińskiej. To co mówiła, a było czego posłuchać, wyjaśnia dlaczego nie ma jej w głównym nurcie. Ona tak jak
dr Kurek nie zgadza się z polityką rządu w pewnych kwestiach. Mówiła to, o czym usiłują nam powiedzieć Wołyniacy, niestety nie dopuszczani w mediach do głosu. Narastająca od 1989 roku poprawność polityczna niweluje i wycisza skandaliczne fakty
o kwitnącym banderyźmie, o niekontrolowanym napływie Ukraińców, którzy zasiedlają nasze wschodnie tereny, gdy tymczasem polskość na kresach jest systematycznie wykorzeniana, a nasze władze w dalszym ciągu nie wspierają
w sposób należyty Polonii na Ukrainie i Litwie, co ze smutkiem stwierdzają, zawiedzeni głęboko, nasi pobratymcy. Marzenie
o Polsce wielu kultur i narodów znów gra w duszach rzadzących, gdy tymczasem przybierają na sile roszczenia terytorialne, myli się celowo ofiary z katami, a tym którzy upominają się
o sprawiedliwość i roztropność przypina etykietkę oszołomów, faszystów i szowinistów. Króluje ta sama narracja jaka miała miejsce w USA i Izraelu po ogłoszeniu ustawy o IPN. Polska zmieniła ustawę, a czy z korzyscią dla siebie, okaże się niebawem , bo często słychać głosy, że wręcz przeciwnie. Po tej zmianie w ustawie, jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki znów staliśmy się z Żydami „serdecznymi przyjaciółmi”, a Netanjahu głosi odkrywczą tezę, że Polska nie jest winna holokaustu! To podobno nasz wielki sukces.
Dobra Zmiana nie wyciąga wniosków z przeszłości. Udział w „Majdanie”, rozbudził niestety złe moce, wbrew intencjom politykow naszej prawicy. Orban nie wmieszał się w ową rozgrywkę i miał oczywiście rację, a nam się wydawało, że Ukraina stanowić będzie zaporę przeciw ew. rosyjskiej nawale. Te same błędy popełniała II Rzeczpospolita. Utajniano z poprawności politycznej narastającą wrogość i paskudne incydenty, aż runęła na nieprzygotowanych i bezbronnych Polaków hekatoba, o której mówić dzisiaj nie należy. Niewątpliwie Prezydent Kaczyński miał jak najlepsze intencje, ale obawiam się, i nie tylko ja, że popełnił błąd wzorując się na polityce czasu międzywojnia w tej właśnie sprawie. Jego brat Jarosław z uporem robi to samo, chociaż żeby być sprawiedliwym trzeba przyznać, że był moment, w ktorym wydawało się, że rząd polski stracił cierpliwośc i walnął pięścią w stół. Ale werwa znikła równie szybko jak się pojawiła. Głos Kresowian, tak straszliwie doświadczonych oraz ich rodaków w Polsce, jest głosem wołającego na puszczy. Mimo braku dobrej woli strony ukraińskiej Polska wspiera ją gospodarczo, militarnie i, o zgrozo, szkoli część ich armii,
a wreszcie gardłuje w imieniu naszego niesfornego sąsiada w ONZ, zapominając zupełnie o Kresowianach.
Redaktor „Warszawskiej Gazety” Stanisław Srokowski, w swych felietonach dotyczących polityki polskiej wobec Kresów, bił na alarm niejednokrotnie, a w ostatnim numerze pisma z dn. 29 VI prezentuje znakomicie zorganizowany Kongres Kresowian w Lublinie i list otwarty do Prezydenta Dudy, Premiera i przedstawicieli rządu, a zarzuty są nie tylko bardzo poważne, ale
i słuszne. To wołanie o pamięć ofiar ludobójstwa, o którą walczą już dziś kolejne pokolenia bez wsparcia strony rządowej. To zarzuty o zaniechaniu sprawy tak ważnej jak Muzeum Kresowe, co w przypadku istnienia muzeum „Polin”, które w sposób skandaliczny zapisało się w ostatnim okresie w umysłach i emocjach Polaków brzmi jak podwójny wyrzut. Pomyśleć, że za chwilę, z inicjatywy ministra Glińskiego, zanosi się na kolejną taką placówkę. A Kresowiacy? Oni ciągle czekają. Nie do wytłumaczenia jest fakt takich zaniechań i spychania w niebyt narodowych ran i prawdy o polskiej historii. Zarzutów jest więcej i brzmią równie dramatycznie i ponuro. Wybrzmiewa w nich ogromny zawód i rozżalenie wobec skandalu jaki zafundowała swym najlepszym i najwierniejszym synom „Dobra Zmiana”. Kresowianie wobec takiej niesprawiedliwości nie zamierzają ustępować. Już nie proszą, ale żądają, a ich gorycz i słuszne oburzenie będzie trwać przez pokolenia, bo młodzi nie dadzą zapomnieć i nie pozwolą się wypchnąć z historii. Ich, ta gorsząca sytuacja wzmocni, bo niejedno już przetrwali, a rząd i większość parlamentarna może na tym sposobie działania jedynie stracić.
Przy okazji 24 Światowego Zjazdu Kresowian odbyła się kolejna pielgrzymka na Jasną Górę, gdzie 1 VII br. wielki orędownik sprawy kresowej ks. Isakowicz- Zaleski wygłosił homilię. Mówił o tragicznej historii Kresów, przypominał, nie po raz pierwszy, zrywy wolnościowe, w tym Konfederację Barską , Rzeź Humańską, kiedy to hajdamacy wyrżnęli dziesiątki tysięcy Polaków i Żydów. Mówił o Powstaniu Orląt Lwowskich i o zderzeniach cywilizacji chrześcijańskiej z barbarzyńską. ”Miasto Lwów otrzymało order Virtuti Militari za bohaterstwo swych walczących dzieci, bo jego mieszkańcy chcieli być w Polsce”. Przypominał Krwawą Niedzielę , Dzień Pański, kiedy to idących do kościoła i modlących się we wnętrzach, poddano kolejnej, straszliwej masakrze, od której właśnie mija 75 lat.W czasie tej hekatomby zginęło 200 000 Polaków, Ormian i Żydów, a oprawcy prześcigali się w pomysłach na niewyobrażalne wręcz tortury. Wyrażał dobitnie swe opinie na temat braku w planach prezydenta Dudy miejsca dla choćby jednego przedstawiciela Kresowian w obchodach 100 lecia Odzyskania Niepodległości.
Wielu samorządowców próbuje nie dopuścić do rozmydlenia tragicznej historii polskich Kresów przez poprawność polityczną,
przypominając o tym, że dobre stosunki z sąsiadami muszą być oparte na prawdzie, a chrześcijański pochówek, który uniemożliwia, hołubiona przez nasze władze, ukraińska wierchuszka, to konieczność i obowiązek. Ksiądz Isakowicz
przypomniał wstrząsający wiersz Zygmunta Rumla, poety, oficera Batalionow Chłopskich, który starał sie powstrzymać rzeź próbujac pertraktować w dowództwie UPA i został tam właśnie rozerwany końmi. Solistka – Kresowianka odśpiewała pieśń do Madonny Łyczakowskiej. Były prośby o ratunek i pamięć dla skrzywdzonych, zapomnianych i podeptanych oraz wezwanie
ks. Isakowicza, by w niedzielę – 8 VII 2018, odbył się Marsz Pamięci i by odczytany został Apel Pamięci, a w dniu 11 VII br. w rocznicę Krwawej Niedzieli, dzwoniono we wszystkich parafiach o godz.12 i wywieszono flagi z kirem.
Pamiętajmy o tym dramatycznym apelu. Jeszcze nie jest za późno by naprawić krzywdy, błędy i przeprosić Kresowian, znajdując dla nich właściwe, zasłużone po stokroć miejsce w szeregu.

02.07.2018. Nowy Sącz.
Magdalena Ponurkiewicz






poniedziałek, 25 czerwca 2018


Zatrzymajmy się na chwilę!
Nie mogę na wstępie nie poświęcić kilku słów polityce i tym razem zaczynam od naszych potyczek z F.Timmermansem.
Polityk przyleciał właśnie do Polski z kolejna wizytą i była to, jak się wydaje, wizyta ostatniej szansy dla niego samego, bo dawała okazję zakończenia absurdalnego sporu wokół naszego tzw.”braku praworządności.”
Inne państwa unijne już dawno przeprowadziły reformę sądownictwa, stosując, podobne jak my zasady, ale rządowi polskiemu, wybranemu legalnie, UE odmawia prawa do samostanowienia i usiłuje ukarać, stosując osławiony już paragraf nr 7. Marzy się jej „zwierzchności” powrót prof. A.Rzeplińskiego na stanowisko prezesa Trybunału Konstytucyjnego i pozostawienie przy władzy, w Sądzie Najwyższym, prof. M.Gersdorf, czyli dwojga przedstawicieli totalnej opozycji, we władzach sądowniczych. Nie przekonują więc ustępstwa Polski, choćby w kilku kwestiach ,w tym rezygnacja ze „skargi nadzwyczajnej', która to rezygnacja pozbawiła nadziei rzeszę walczących z tzw. wymiarem sprawiedliwości, bez nadziei na pozytywne rozstrzygnięcie i spotkała się z ogromnym niezadowoleniem i krytyką ze strony wyborców i zwolenników rządu.
26.06.2018r. odbędzie się w Brukseli tzw.”wysłuchanie” Polski w powyższej sprawie i tam, być może, dojdzie do przełomu. Puki co, Polska nie życzy sobie F.Timmermansa jako głównego celebranta, co zostało wyraźnie powiedziane . Tam okaże się prawdopodobnie także jaki jest rozkład sił w Parlamencie Europejskim i kto konkretnie będzie głosował na naszą rzecz.
Kolejna sprawa to zapowiedź prof. Krasnodębskiego o wystąpieniu na drogę sądową przeciw G.Verhofstadtowi, za słowa oburzające i obraźliwe, skierowane pod adresem prezesa J.Kaczyńskiego.
W dniu 18.06.2018r., także lotem błyskawicy, obiegła Polskę skandaliczna wypowiedź Rafała Trzaskowskiego o”dealu” jaki miała zawrzeć PO z przedstawicielami UE sprzyjającym tej partii, o „zamrożeniu” ogromnych pieniędzy należnych się Polsce do czasu, gdy PO powróci do władzy.
Co miałoby oznaczać takie postawienie sprawy? Że lewacka zwierzchność unijna to, delikatnie mówiąc, grupa interesów, a raczej szajka szantażująca kraje niepokorne, działająca wbrew unijnym zasadom.
Wiemy od dawna, że Unia Europejska R.Schumana niestety odeszła w przeszłość, ale czy teraz miałoby dojść do takiego skandalu? Okaże się niebawem.
Fakty są natomiast takie, że wśród państw unijnych następuje wyraźny zwrot w prawo. Włochy, Austria, Słowenia są tego najlepszym dowodem, o Węgrzech i Polsce nie wspominając. Państwa te zagrażają polityce i politykom unijnym, mającym do niedawna druzgocącą większość .
Po tych politycznych dywagacjach czas na chwilę oddechu i zaczerpnięcie świeżego
powietrza znad Czarnego Potoku w Czerniawie – dzielnicy Świeradowa Zdroju, gdzie kilka gatunków wiekowych już lip rozsiewa upojny zapach miodu.
Uwielbiam Dolny Śląsk! Zachwycają mnie nieustannie ogromne przestrzenie wspaniałych, świerkowo - jodłowo- bukowych lasów. Ilość unikalnego starodrzewu rzuca się w oczy nie tylko w lasach ale, co oczywiste,w uzdrowiskowych parkach, gdzie ich podbicie stanowią olbrzymie jaśminy, rododendrony i cisy, a gigantyczne platany potęgują jeszcze wrażenie przyrodniczej odrębności, jakie miejsca te sprawiają .
W zieleni tonie stara, przepiękna architektura charakterystyczna dla tych terenów.
To architektura przeszłości zdeptanej przez wojnę i nieubłagany czas, na szczęście, w wielu przypadkach, podźwignięta z ruiny. Ocalały choćby, cieszące oczy,drewniane, secesyjne pijalnie w Świeradowie Zdroju i Szczawnie i wiele sanatoriów i pensjonatów z pruskim murem oraz karpiówką, kryjącą pełne secesyjnych wieżyczek dachy.
To wszystko nie przysłania niestety smutnego obrazu zaniedbania pozostałych obiektów, których jest tu mnóstwo. Nowi, powojenni właściciele, w większości wygnańcy z kresów, pozbawieni wcześniej całego dorobku życia, nie mogli czuć się tu bezpiecznie, a obawa kolejnej ewentualnej deportacji i brak środków, hamowały skłonność do utrzymania swej własności w należytym stanie.
Wiele więc poniemieckich gospodarstw z mansardowymi dachami, krytymi tu i tam naturalnym łupkiem, tkwi wśród niekoszonych, pachnących ziołami łąk, na których kwitną jak oszalałe, wielobarwne, niegdyś ogrodowe, dziś zupełnie zdziczałe naparstnice! Widok, którego życzę każdemu z Państwa, proszę mi wierzyć.
Wspinając się na górskie grzbiety spoglądamy w niekończącą się różnorodność dolin i uświadamiamy sobie, nie wyjeżdżając poza granice Polski, jak cudowne są dzieła Stwórcy.
Zachęcam więc Czytelników gorąco, by przy najbliższej okazji zechcieli odwiedzić te miejsca, wraz z wielkim bogactwem architektury. Dolinę Pałaców i Dworów, Zamek Książ, Zamek Czocha wraz z malowniczą zaporą i wiele innych.
Warto zwrócić uwagę na znaczną liczbę sanktuariów, których część odzyskała dawny blask. Tym, które są w formie nie najlepszej lub złej, należy się szacunek, tak jak cmentarzom naszych niegdysiejszych wrogów, innowierców także, o czym niestety nie wszyscy chcą pamiętać.
Na zakończenie kilka słów o Europejskiej Perle Baroku – Sanktuarium Matki Bożej Łaskawej, byłym zespole klasztornym OO Cystersów w Krzeszowie.
Ogrom i uroda tego założenia, tak w jej formie zewnętrznej jak i wewnętrznej powalają na kolana, a zapach kadzidła we wnętrzach nastraja do nabożnej refleksji.

Czerniawa 23.06. 2018.