niedziela, 9 grudnia 2018


Nasi najwięksi zapomniani
Zostawmy politykę i zmieńmy nastrój zagłębiając się w naszą wspaniałą przeszłość i szczegóły przywódczej roli naszych wielkich Rodaków w pokonywaniu hitlerowskich Niemiec. To dzięki ich bohaterstwu nasza historia, przez przez dziesięciolecia wstydliwie przemilczana, została zapisana złotymi zgłoskami . Dziś, na szczęście, prawda jak oliwa wypływa na wierzch na światowych forach, dzięki ogromnemu sukcesowi odniesionemu na Broadwayu przez Polaka, aktora zamieszkałego w Kaliforni, Marka Probosza. Ten, wcielając się w rolę Rotmistrza Pileckiego w spektaklu, którego podstawą jest dokument historyczny poświęcony osobie tego wielkiego człowieka, którego szczątków poszukujemy bezskutecznie od kilku lat, bo ślady zbrodni zostały bardzo dokładnie zatarte. Chodziło o to by zniszczyć nie tylko tego, który dobrowolnie dostał się do obozu koncentracyjnego, by opowiedzieć światu m in. o zbrodniach holokaustu, ale by ślad po wyklętym nie pozostał nawet w pamięci jego pobratymców. Nie udało się. Dziś spektakl otwiera szeroko drzwi na świat dla informacji o bohaterze zamordowanym w ubeckiej katowni w wieku zaledwie 38 lat. Owacje na stojąco, jakie towarzyszyły odtwórcy głównej roli, były równocześnie wielkim hołdem dla rotmistrza Pileckiego, niewątpliwie największej postaci pierwszej połowy XX wieku. Po wieloletnim okresie milczenia jego sprawa prawdziwie nabrała biegu przy okazji poszukiwań szczątków wymordowanych przez reżym i pochowanych ukradkiem na tzw. „łączce.” W dobie ogromnego zapotrzebowania na autorytety moralne Rotmistrz Pilecki zasługuje na szczególna uwagę. Kresowianin z rodziny ziemiańskiej, wychowany w tradycji miłości do ojczyzny, wierności do końca, realizował te idee przez całe bohaterskie i tragiczne życie. Harcerz, ułan, obrońca Kresów . W 1939 roku zastępca dowódcy Kawalerii 19 Dywizji Piechoty, po ustaniu działań wojennych w konspiracji hołduje nieustająco dewizie: „Bóg, Honor i Ojczyzna” Staje się dobrowolnym więźniem Auschwitz dla zdobycia informacji dla świata o tym, co dzieje się w obozach koncentracyjnych m in. z więźniami polskimi i żydowskimi. Organizuje także ruch oporu w trakcie swego trzyletniego tam pobytu. Przekazuje informacje do Warszawy o szczegółach strasznej obozowej rzeczywistości. , ale jak to bywa, alianci nie przyjmują do wiadomości tragicznej prawdy. Z obozu ucieka by na zewnątrz nadal kontynuować intensywną pracę przeciw okupantom. Straszliwym paradoksem jest w życiorysie Pileckiego to, że po aresztowaniu w 1947 roku, został skazany za”zbrodnię zdrady stanu i narodu” i zamordowany bestialsko strzałem w tył głowy w polskim, komunistycznym więzieniu w roku1948, przez Piotra Śmietańskiego przedstawiciela narodu, który Pilecki tak bohatersko, z narażeniem życia brał w obronę. Śmietański w 1968 roku wyjechał spokojnie do Izraela ( jako ofiara polskiego”antysemityzmu.”) Dlaczego Pileckiego tak prześladowano także po śmierci? Powodów było kilka, ale jednym z ważniejszych był fakt, że Cyrankiewicz był w Auschwitz więźniem -kolaborantem i rotmistrz, który w tym czasie był tam również, wiedział o wszystkim. Zagrożenie, że Pilecki może ujawnić kompromitujące fakty spowodowało, że prośba o akt łaski, o który zwróciła się żona bohatera, mimo protestów męża, została odrzucona. Wracam do znakomitego spektaklu. Sensację wzbudził oryginalny mundur II- korpusu, w którego odziano odtwórcę roli rotmistrza a dokument trafił do serc i emocji oglądających. Teraz kolej na wielki film anglojęzyczny, który opowie światu o bohaterze, który u schyłku więziennej straszliwej katorgi przesłuchań powiedział do swej żony: „Niemiecki obóz koncentracyjny to była fraszka w porównaniu z tym co mi tu zgotowano.”
Wierzę, że tak się stanie, bo niedawno obejrzałam „ Dywizjon 303 -historia prawdziwa,” który wreszcie obala mity umniejszające w sposób niegodny rolę Polaków w bitwie o Anglię i robi furorę na zachodzie. Gdyby udało się teraz wypromować kolejną historię losów wspaniałego człowieka, którego szczątków, być może, nigdy nie uda się odnaleźć, byłby to kolejny krok w przywracaniu prawdy o Polsce i Polakach i ich prawdziwej roli w Europie.
Następnym krokiem w dobrym kierunku będzie odsłonięcie staranie skrywanej przez lata wspaniałej działalności polskich kryptologów.
Po blisko 75 latach Anglicy przyznali wreszcie, że to dzięki Polakom złamano szyfry Enigmy ( niemieckiej maszyny kodującej), co doprowadziło niewątpliwie do przyspieszenia wygrania II wojny, bo dzięki temu Francuzi i Brytyjczycy mogli odczytywać zaszyfrowane niemieckie depesze( pisze o tym w 2014 roku Antoni Bohdanowicz), ale piszą i inni autorzy. Pamiętajmy ,że jeden rok wojny kosztował życie 10 milionów istnień ludzkich, a rozszyfrowanie Enigmy ocaliło 30 milionów ludzi. Przez dziesiątki lat wmawiano światu, że zasługi w tej mierze mają wyłącznie Anglicy. A przecież to polscy szyfranci : Marian Rejewski Henryk Zygalski i Jerzy Różycki przekazali im kody, jeszcze przed wybuchem II wojny światowej. Historia odbierania zasług polskim lotnikom broniących Anglii jest już znana. Dziś po latach niebytu na światło dzienne wychodzi wreszcie sprawa kilku wspaniałych polskich matematyków, którzy w czasie wojny nie mogli kontynuować swej bezcennej pracy, bo Naczelnik Polskich Sił zbrojnych gen. Sikorski nie zezwolił na ich wyjazd do Anglii. Mało tego, zostali narażeni na ogromne niebezpieczeństwo w okupowanej Francji, skąd zostali w końcu ewakuowani do Hiszpanii, ale tylko 2 z nich zostało internowanych, a dla Różalskiego eskapada skończyła się tragicznie. Utonął wraz ze statkiem, którym płynął w1942 roku. Ich zwierzchnicy, Gwidon Langer, mjr. Maksymilian Ciężki i kilku innych, wpadli w niemieckie ręce. W niewoli zginęli Antoni Palluth i Edward Foczyński, nie ujawniwszy swej tajemnicy.
Dlaczego Sikorski to zrobił? To proste. Należeli wszyscy trzej do przeciwnego obozu politycznego .( Jak widać nikt nie jest doskonały – Wódz Naczelny, gen. Sikorski także). Stało się jak zwykle. Kto inny niż oni spijał śmietankę, a nasi szyfranci odeszli w zapomnienie.
Jakie były dalsze losy trójki kryptologów?
Henryk Zygalski pozostał na emigracji. Marian Rejewski wrócił do Polski w 46 roku i do 68 troku musiał wstydliwie ukrywać swe zasługi, by nie narazić siebie i rodziny na ew. prześladowania. Wreszcie w 2000r zostali wszyscy trzej odznaczeni pośmiertnie Krzyżem Wielkim Orderu Odrodzenia Polski, a rok 2015 ogłoszono w Bydgoszczy „Rokiem Mariana Rejewskiego”.
Dlaczego piszę o tym właśnie dziś?
Bo w 2018 roku, w rocznicę 100-lecia Święta Odrodzenia Polskiej
Niepodległości, Prezydent RP, A. Duda ogłosił decyzję odbudowy Pałacu Saskiego, a właśnie tam,w swej ówczesnej siedzibie w 1932 roku, kryptolodzy rozszyfrowali pierwszą depeszę zakodowaną przy pomocy Enigmy.
Mamy więc ważki powód po temu, by wreszcie zapomniani znaleźli należne im miejsce i by świat dowiedział się znów o kolejnych polskich zasługach dla odzyskania pokoju światowego. W cyklu spotkań pt. „Tajemnice Pałacu Saskiego,” organizowanych m in. przez Wspólnotę Polską, historia: „ Złamanie szyfrów Enigmy” znalazła się na poczesnym miejscu.” Na uroczystość przyjechali po latach zaproszeni potomkowie naszych bohaterów. Pytanie czy w odbudowanym, daj Boże, w przyszłości Pałacu Saskim znajdzie się miejsce dla pamiątek i dokumentów poświęconych tej sprawie?
Byłoby dobrze, gdyby tak się stało. Nasi kryptolodzy, jak mało kto, zasługują na ową pamięć i chwałę.
09.12.2018r Nowy Sącz Magdalena Ponurkiewicz

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz