Nasi
najwięksi zapomniani
Zostawmy
politykę i zmieńmy nastrój zagłębiając się w naszą
wspaniałą przeszłość i szczegóły przywódczej roli naszych
wielkich Rodaków w pokonywaniu hitlerowskich Niemiec. To dzięki
ich bohaterstwu nasza historia, przez przez dziesięciolecia
wstydliwie przemilczana, została zapisana złotymi zgłoskami .
Dziś, na szczęście, prawda jak oliwa wypływa na wierzch na
światowych forach, dzięki ogromnemu sukcesowi odniesionemu na
Broadwayu przez Polaka, aktora zamieszkałego w Kaliforni, Marka
Probosza. Ten, wcielając się w rolę Rotmistrza Pileckiego w
spektaklu, którego podstawą jest dokument historyczny poświęcony
osobie tego wielkiego człowieka, którego szczątków poszukujemy
bezskutecznie od kilku lat, bo ślady zbrodni zostały bardzo
dokładnie zatarte. Chodziło o to by zniszczyć nie tylko tego,
który dobrowolnie dostał się do obozu koncentracyjnego, by
opowiedzieć światu m in. o zbrodniach holokaustu, ale by ślad po
wyklętym nie pozostał nawet w pamięci jego pobratymców. Nie
udało się. Dziś spektakl otwiera szeroko drzwi na świat dla
informacji o bohaterze zamordowanym w ubeckiej katowni w wieku
zaledwie 38 lat. Owacje na stojąco, jakie towarzyszyły odtwórcy
głównej roli, były równocześnie wielkim hołdem dla rotmistrza
Pileckiego, niewątpliwie największej postaci pierwszej połowy XX
wieku. Po wieloletnim okresie milczenia jego sprawa prawdziwie
nabrała biegu przy okazji poszukiwań szczątków wymordowanych
przez reżym i pochowanych ukradkiem na tzw. „łączce.” W dobie
ogromnego zapotrzebowania na autorytety moralne Rotmistrz Pilecki
zasługuje na szczególna uwagę. Kresowianin z rodziny
ziemiańskiej, wychowany w tradycji miłości do ojczyzny, wierności
do końca, realizował te idee przez całe bohaterskie i tragiczne
życie. Harcerz, ułan, obrońca Kresów . W 1939 roku zastępca
dowódcy Kawalerii 19 Dywizji Piechoty, po ustaniu działań
wojennych w konspiracji hołduje nieustająco dewizie: „Bóg,
Honor i Ojczyzna” Staje się dobrowolnym więźniem Auschwitz dla
zdobycia informacji dla świata o tym, co dzieje się w obozach
koncentracyjnych m in. z więźniami polskimi i żydowskimi.
Organizuje także ruch oporu w trakcie swego trzyletniego tam
pobytu. Przekazuje informacje do Warszawy o szczegółach strasznej
obozowej rzeczywistości. , ale jak to bywa, alianci nie przyjmują
do wiadomości tragicznej prawdy. Z obozu ucieka by na zewnątrz
nadal kontynuować intensywną pracę przeciw okupantom.
Straszliwym paradoksem jest w życiorysie Pileckiego to, że po
aresztowaniu w 1947 roku, został skazany za”zbrodnię zdrady stanu
i narodu” i zamordowany bestialsko strzałem w tył głowy w
polskim, komunistycznym więzieniu w roku1948, przez Piotra
Śmietańskiego przedstawiciela narodu, który Pilecki tak
bohatersko, z narażeniem życia brał w obronę. Śmietański w 1968
roku wyjechał spokojnie do Izraela ( jako ofiara
polskiego”antysemityzmu.”) Dlaczego Pileckiego tak prześladowano
także po śmierci? Powodów było kilka, ale jednym z ważniejszych
był fakt, że Cyrankiewicz był w Auschwitz więźniem
-kolaborantem i rotmistrz, który w tym czasie był tam również,
wiedział o wszystkim. Zagrożenie, że Pilecki może ujawnić
kompromitujące fakty spowodowało, że prośba o akt łaski, o
który zwróciła się żona bohatera, mimo protestów męża,
została odrzucona. Wracam do znakomitego spektaklu. Sensację
wzbudził oryginalny mundur II- korpusu, w którego odziano odtwórcę
roli rotmistrza a dokument trafił do serc i emocji oglądających.
Teraz kolej na wielki film anglojęzyczny, który opowie światu o
bohaterze, który u schyłku więziennej straszliwej katorgi
przesłuchań powiedział do swej żony: „Niemiecki obóz
koncentracyjny to była fraszka w porównaniu z tym co mi tu
zgotowano.”
Wierzę,
że tak się stanie, bo niedawno obejrzałam „ Dywizjon 303
-historia prawdziwa,” który wreszcie obala mity umniejszające w
sposób niegodny rolę Polaków w bitwie o Anglię i robi furorę
na zachodzie. Gdyby udało się teraz wypromować kolejną historię
losów wspaniałego człowieka, którego szczątków, być może,
nigdy nie uda się odnaleźć, byłby to kolejny krok w przywracaniu
prawdy o Polsce i Polakach i ich prawdziwej roli w Europie.
Następnym
krokiem w dobrym kierunku będzie odsłonięcie staranie skrywanej
przez lata wspaniałej działalności polskich kryptologów.
Po
blisko 75 latach Anglicy przyznali wreszcie, że to dzięki Polakom
złamano szyfry Enigmy ( niemieckiej maszyny kodującej), co
doprowadziło niewątpliwie do przyspieszenia wygrania II wojny, bo
dzięki temu Francuzi i Brytyjczycy mogli odczytywać zaszyfrowane
niemieckie depesze( pisze o tym w 2014 roku Antoni Bohdanowicz), ale
piszą i inni autorzy. Pamiętajmy ,że jeden rok wojny kosztował
życie 10 milionów istnień ludzkich, a rozszyfrowanie Enigmy
ocaliło 30 milionów ludzi. Przez dziesiątki lat wmawiano światu,
że zasługi w tej mierze mają wyłącznie Anglicy. A przecież to
polscy szyfranci : Marian Rejewski Henryk Zygalski i Jerzy Różycki
przekazali im kody, jeszcze przed wybuchem II wojny światowej.
Historia odbierania zasług polskim lotnikom broniących Anglii jest
już znana. Dziś po latach niebytu na światło dzienne wychodzi
wreszcie sprawa kilku wspaniałych polskich matematyków, którzy w
czasie wojny nie mogli kontynuować swej bezcennej pracy, bo
Naczelnik Polskich Sił zbrojnych gen. Sikorski nie zezwolił na ich
wyjazd do Anglii. Mało tego, zostali narażeni na ogromne
niebezpieczeństwo w okupowanej Francji, skąd zostali w końcu
ewakuowani do Hiszpanii, ale tylko 2 z nich zostało internowanych,
a dla Różalskiego eskapada skończyła się tragicznie. Utonął
wraz ze statkiem, którym płynął w1942 roku. Ich zwierzchnicy,
Gwidon Langer, mjr. Maksymilian Ciężki i kilku innych, wpadli w
niemieckie ręce. W niewoli zginęli Antoni Palluth i Edward
Foczyński, nie ujawniwszy swej tajemnicy.
Dlaczego
Sikorski to zrobił? To proste. Należeli wszyscy trzej do
przeciwnego obozu politycznego .( Jak widać nikt nie jest doskonały
– Wódz Naczelny, gen. Sikorski także). Stało się jak zwykle.
Kto inny niż oni spijał śmietankę, a nasi szyfranci odeszli w
zapomnienie.
Jakie
były dalsze losy trójki kryptologów?
Henryk
Zygalski pozostał na emigracji. Marian Rejewski wrócił do Polski w
46 roku i do 68 troku musiał wstydliwie ukrywać swe zasługi, by
nie narazić siebie i rodziny na ew. prześladowania. Wreszcie w
2000r zostali wszyscy trzej odznaczeni pośmiertnie Krzyżem Wielkim
Orderu Odrodzenia Polski, a rok 2015 ogłoszono w Bydgoszczy
„Rokiem Mariana Rejewskiego”.
Dlaczego
piszę o tym właśnie dziś?
Bo
w 2018 roku, w rocznicę 100-lecia Święta Odrodzenia Polskiej
Niepodległości,
Prezydent RP, A. Duda ogłosił decyzję odbudowy Pałacu Saskiego, a
właśnie tam,w swej ówczesnej siedzibie w 1932 roku,
kryptolodzy rozszyfrowali pierwszą depeszę zakodowaną przy pomocy
Enigmy.
Mamy
więc ważki powód po temu, by wreszcie zapomniani znaleźli należne
im miejsce i by świat dowiedział się znów o kolejnych polskich
zasługach dla odzyskania pokoju światowego. W cyklu spotkań pt.
„Tajemnice Pałacu Saskiego,” organizowanych m in. przez
Wspólnotę Polską, historia: „ Złamanie szyfrów Enigmy”
znalazła się na poczesnym miejscu.” Na uroczystość przyjechali
po latach zaproszeni potomkowie naszych bohaterów. Pytanie czy w
odbudowanym, daj Boże, w przyszłości Pałacu Saskim znajdzie się
miejsce dla pamiątek i dokumentów poświęconych tej sprawie?
Byłoby
dobrze, gdyby tak się stało. Nasi kryptolodzy, jak mało kto,
zasługują na ową pamięć i chwałę.
09.12.2018r
Nowy Sącz Magdalena Ponurkiewicz
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz