wtorek, 9 lipca 2019


UE- nowa odsłona?
Niewątpliwie Polacy doznali chwili satysfakcji i to satysfakcji złośliwej. Nieprzejednany wróg Polski pod rządami PIS, „demokrata całą gębą,” niejaki Timmermans, został odrzucony jako kandydat na swe dotychczas zajmowane stanowisko. Na nic zdała się obrzydliwa kampania, na której budował swe zamki na lodzie! Na nic ostentacje w rodzaju wsparcia totalnej opozycji tu na miejscu, w Polsce, poklepywanie Biedronia i inne śliskie gesty, czyli jednym słowem, ordynarna ingerencja w sprawy innego, suwerennego, jakby się mogło wydawać, państwa. Okazało się bowiem, że nie wolno także, bezkarnie forsować kandydatów wybranych wcześniej niedemokratycznie. Ten rodzaj bata na Polskę wyczerpał swe możliwości. Pozostało panu T, ubieganie się o stanowisko komisarza i mam nadzieję, że bezskuteczne. W Holandii jego partia nie cieszy się szczególnym wzięciem i sympatią, więc pozwalam sobie na chwile marzeń o tym, że zniknie z horyzontu politycznego raz na zawsze. Trudno jednak wykluczyć jakiś świeży pomysł Niemiec, czy Francji, jakiś paskudny przekręt, nowy przepis, sposób liczenia, sklecony na kolanie, jeden z wielu, jakich już doświadczyliśmy, na skutek którego Timmermans wyskoczy znów, jak diabeł z pudełka, by wypuścic kolejną falę smrodu przeciw Polsce, Węgrom i państwom Europy Wschodniej, głosującym przeciw bezprawiu i podwójnej moralności rządzących, w znanym nam kołchozie, czyli niegdysiejszej Unii marzeń, a dzisiaj zdominowanej przez lewackie wpływy i pomysły na tzw.”wspólnotę”.
Kolejny „ulubieniec” polskiej patriotycznej części społeczeństwa, Tusk, zebrał także niezłe „manto,” Został oceniony jak najgorzej za to, że nikt z kandydatów z Europy Wschodniej nie znalazł się we władzach UE. Znany nam Przewodniczący RE nabiedził się nieźle, by Polsce wykręcić kolejny świński numer. Patrzyłam z przyjemnością na minę tego sprzedawczyka, ruganego przez wiceprzewodniczącego Hadeków rodem z Hiszpanii, który nie zostawił na nim suchej nitki. Nie wierzę, by na przedstawicielach państw unijnych, wcześniej nie robiło wrażenia występowanie Tuska przeciw Polsce, w sposób tak wredny i zajadły i nadużywanie stanowiska unijnego dla swych rozgrywek. Nie dorobiwszy się żadnej własnej, sensownej wizji, ślepo słuchając swoich niemiecko - francuskich mocodawców, podkładał Polsce nogę przy okazji i bez okazji. Pogardliwy stosunek do Tuska wyrażał niejednokrotnie w publicznych wystąpieniach Przewodniczący KE Jean Claude Juncker i myślę, że T zasłużył sobie na najwyższą pogardę. Każdy, kto ma w sobie odrobinę przyzwoitości musiał wyrobić sobie właściwy pogląd w jego sprawie, nie koniecznie się z nim zdradzając. Jak unia unią, nigdy wcześniej nikt nie pozwolił sobie na podobną kompromitację i pewnie nie pozwoli sobie nigdy. Powinien stanąć przynajmniej przed Trybunałem Stanu, bo wiele grzechów, poza tym jednym, ma na sumieniu, ale jak znam życie i nadmierną spolegliwość naszych rządzących, niestety, nic takiego się nie stanie. Wierzę jednak, że w Polsce nie ma miejsca dla zdrajcy i sprzedawczyka, ani teraz, ani w przyszłości.
Timmermans poległ, a na jego miejscu znalazła się protegowana A. Merkel, niemiecka Minister Obrony, Ursula von der Leyen i ta kandydatka, po gigantycznej burzy, która rozpętała się nad jej głową, przejdzie za dwa tygodnie, lub nie. Nie zmieni to zapewne przyjętego wcześniej frontu, bo dlaczego miałoby się tak właśnie stać. Być może jednak Ursula, wysnuje wnioski po klęsce swego poprzednika i dobrze byłoby, gdyby to pozwoliło jej zmienić stosunek do państw Europy Wschodniej i Włoch. Może się okazać, że łatwiej będzie z nią rozmawiać, używając rozsądnych argumentów. Wszystko przed nami i okaże się w „praniu” jak będą stały w UE nasze, polskie sprawy.
Póki co, w Parlamencie brakło miejsca dla Prof. Zdzisława Krasnodębskiego na stanowisko Wiceprzewodniczącego PE, autorytetu nie byle jakiego, który przepadł z zemsty za przegraną Timmermansa. Natomiast pojawiła się tu trójka polskich komuchów, którzy mieli już nigdy nie zaistnieć w polityce, a stało się to dlatego, że wjechali na grzbiecie koalicjantów europejskich, naszego ulubionego Schetyny, ogrywając przy tym nieźle autora rewelacyjnego pomysłu, w którym zbratali się wszyscy nienawidzący PIS. Ta trójka dostatecznie popsuje obraz Koalicji Europejskiej.
A jakże! Mamy jeszcze inne tuzy i już tylko czekać, jak była premier, Kopacz z wysokości unijnego stołka, zacznie uczyć cierpliwych i wyrozumiałych, jak człowiek walczył z dinozaurami, albo innych idiotyzmów i to wszystko będzie się wiązało z sowitą opłatą, w uznaniu wybitnego intelektu. Jest i Biedroń! Nie wiem jako kto, zakwalifikowany został w PE, ale będzie specjalistą do spraw kobiet!!! Wokół jego osoby wybuchł niedawno nie byle jaki skandal. Okazało się, że pan B nie jest najczulszym z synów! Jeszcze chwila cierpliwości i dojdzie do unijnej kompromitacji tych dwojga totalnych. Osobiście nie mam nic przeciw temu.
PSL, po blamażu wynikającym z bratania się z Koalicją Europejską i jej antykatolickimi i antychrześcijańskimi posunięciami, co było kropką nad”i”w zjeżdżaniu, tej jakoby ludowej formacji, po równi pochyłej w poprzednich latach. Dziś PSL szuka rozpaczliwie utraconej tożsamości. Chłopi polscy pamięć mają dobrą i prawdopodobnie nie pozwolą na pokrętne manewry, a gdy jeszcze przypomną sobie w porę, kto wprowadzał bohatersko ustawę podwyższającą wiek emerytalny, może być kiepściutko!
Koalicja trzeszczy w posadach, ale jej członkowie stroją gęste miny. Programu nadal brak, bo to, co miało by nim być, to jedynie nieustający anty-PIS, który nie sprawdził się wcześniej i prawdopodobnie nie sprawdzi się w jesiennych wyborach krajowych.
A PIS i jego rząd nauczyli się wiele! Nauczyli się demokracji i w dodatku realizują konsekwentnie swój konserwatywny program, czyli usługowy charakter władzy, wartości konserwatywne i transfery socjalne. Szczegóły kolejnych kroków poznamy w ciągu dwóch tygodni i wszystko byłoby w najlepszym porządku, gdyby nie opinie ludzi, A spoza głównego nurtu, którym nie mam prawa przypisywać niecnych intencji, a wręcz przeciwnie, bo im wierzę i do których należą, jak zwykle, dziennikarze śledczy:Stanisław Michalkiewicz i Witold Gadowski, dr Kurek -znawczyni problemów żydowskich i były ambasador Baliński, którego przeszłość budzi, co prawda, moje wątpliwości, ale i on mówi to, co wyżej wspomniani . Zgodnym chórem wietrzą akcję wprowadzania ustawy 447 tylnymi drzwiami, bez rozgłosu, ale konsekwentnie. Oby ich złowieszcze wróżby i przewidywania nie sprawdziły się i oby rząd podjął wreszcie trud prawdziwej opieki nad repatriacją Polaków z terenu dawnego ZSRR. Wtedy uznam, że jest to rząd moich marzeń, a moją niezdrową podejrzliwość chętnie, głośno odszczekam.

08.07. 2019 N Sącz                                             Magdalena Ponurkiewicz