poniedziałek, 9 lipca 2018


Kresowianie cz II

Oto w niedzielę 8.VII.2018, kiedy tradycyjnie obchodzimy kolejną rocznicę Krwawej Niedzieli, udaje się wreszcie dostrzec pozytywną zmianę stosunków między Prezydentem A Dudą, rządem i Kresowianami, a dzieje się to na dwa dni przed uroczystosciami 11.VII
Wydaje się, że apel o którym rozpisywałam się w artykule”Kresowianie- najwierniejsi z wiernych” odnósł właściwy skutek.
Dzis w Katedrze św. Apostołów – Piotra i Pawła w Łucku we mszy ekumenicznej, w której czynny udział wzięli hierarchowie 3 Kościołów: Katolickiego, Prawosławnego i Grekokatolickiego, która odprawiona została w języku polskim i ukraińskim, gdzie abp. M Mokrzsycki wygłosił wspaniałą homilię, wziął udział Prezydent Rzeczypospolitej Andrzej Duda, uznając wagę ponurej i bolesnej prawdy. Przekazał także katedrze i wiernym krzyż z postacią Jezusa Ukrzyżowanego, symbolu straszliwej martyrologii Kresów z prośbą by ten zawisł w jej wnętrzu.
W godzinach późniejszych złożył kwiaty na mogile zbiorowej Polaków pomordowanych w Ołyce.
Właściwe to gesty, długo oczekiwane przez Kresowian. Szkoda tylko, że w tak dramatyczny sposób musieli się o nie upomnieć, w czym towarzyszył im wiernie i wspierał ks. T Isakowicz Zaleski i dopiął swego.Lepiej jednak późno niż wcale. Sprawa udziału kresowian w Uroczystościach 100 lecia Odzyskania Niepodległości pozostaje otwarta, ale obserwując wydarzenia dnia dzisiejszego jestem co do tego optymistką i wierzę, że zarówno prezydent jak rząd wyciszą skutecznie ból i rozgoryczenie Najwierniejszych z Wiernych. Na to czekają nie tylko Oni ale ogromna rzesza Ich rodaków w Polsce.
Także dziś w trakcie marszu upamietniającego tragedię Krwawej Niedzieli i wszystkich pomordowanych na Kresach, został odczytany list Premiera
M Morawieckiego.
Co robi w tym czasie Prezydent Poroszenko? Sklada w Sahryniu hołd
ukrainskim ofiarom „konfliktu” polsko ukrainskiego w latach 1943 -44.
Bardzo specyficzne i uparcie prezentowane podejscie ukrainskich władz do banderowskiego ludobójstwa, dążących do rozdzielenia win „po równo” między Ukrainców i |Polaków nie nastraja optymistycznie i pozwala powątpiewać w możliwość pojednania opartego na prawdzie.
Wydarzenia lat 40 ub wieku na Kresach komentowali dziś politycy biorący
udział w niedzielnym spotkaniu przy „Woronicza 17”
Z ich wypowiedzi wynika jasno , że interpretacja faktów choć  mniej więcej zgodna, różni się dość zasadniczo w wizjach możliwości wyjścia z impasu.
Moją uwagę zwróciła wypowiedź młodego posła – pana Andruszkiewicza – narodowca, osoby, który wywołuje swymi uwagami i opiniami spore emocje. Dziś poddał pomysł , by pamiętając o ofiarach , budować przyszłość w oparciu o młodych , ambitnych Ukrainców studiujących w Polsce polonistykę.Im należałoby wykładać polsko ukraińską historię pozbawioną przekłamań, bo to z tych ludzi właśnie miałyby powstać nowe ukrainskie elity. Czy to jedynie utopia czy zupełnie nowa wskazówka dotyczaca przyszłości? Tego dziś rozstrzygnąć się nie da mimo, że dla nikogo z nas nie jest tajemnicą, że młodzi Ukraińcy nie znają kompletnie historii tamtych tragicznych czasów lub znają tę, opowiedzianą tendencyjnie. Wydarzeniem kończącym dzisiejszy, jakże ważny, dzień jest telewizyjna premiera filmu „Wołyń” wstrząsajacego arcydzieła prezentowanego w 21 miesięcy od premiery kinowej. Szkoda, że tylko w Polsce a nie na Ukrainie. Polecam . Ten film powinniśmy obejrzeć wszyscy.

8.VII. 2018. Nowy Sącz Magdalena Ponurkiewicz

wtorek, 3 lipca 2018


Uzurpatorzy
Wysłuchanie unijne Polski, jakie odbyło się 26 czerwca br, do którego polscy negocjatorzy przygotowywali się starannie, nie przyniosło oczekiwanego przez nas skutku wyciszenia sporu, dotyczacego ustawy o sądownictwie. Nasze ustępstwa na nic się nie zdały i tego należało się spodziewać!
Skoro poprzednie argumenty, kompletnie dyletanckie, oparte wyłącznie na donosach totalnej opozycji hybiły, wczoraj w Brukseli powołano się na Kartę Praw Podstawowych, w której to karcie, od 2008 roku, istnieje zapis wprowadzony przez Tuska, o braku możliwości ingerencji w sprawy wewnętrzne państw członkowskich.” Dochodzenie prawa” w Polsce to najprawdopodobniej kolejna ślepa uliczka, w kórą brną unijni lewaccy władcy, oddając sprawę Trybunałowi Europejskiemu i skończy się to najprawdopodobniej jak zwykle, ale ile papieru i czasu zmarnujemy , lepiej nie myśleć.Tonący wraz ze swą partią Timmermans, będzie wałkował urojony problem do ostatniej kropli krwi wypitej państwu, któremu, na jego osobiste nieszczęście, wiedzie się w wielu sprawach nadspodziewanie dobrze!
Rąsia w rąsię z unijnym lewactwem podąża osławiona, nadzwyczajna kasta, głównie w osobie prof. Gersdorf , bo to jej przejścia na emeryturę dotyczy najnowsza awantura. Wszystko to , co przeciw” Nadzwyczajnej Kaście „– jest niekonstytucyjne, wadliwe, błędne i tkwi w samym centrum totalitarnego systemu jaki zapanował w Polsce po latach złotej wolności dla tzw. elit. Dlatego pani Gersdorf , osoba nie brzydząca się kłamstwem i krętactwem, szczuje sędziów i opozycję totalną przeciw rządowi .
Jej nie obowiązuje prośba o ewentualne przedłużenie kadencji, składana wg ustawy na ręce prezydenta. Ma zamiar stawić się do pracy jakby nigdy nic, tupiąc nogą, licząc na podtrzymanie fermentu w szeregach swych zwolennikow. To niewyobrażalne, że najważniejsza osoba w Sądzie Najwyższym od dawna pozwala sobie bezkarnie na huligańskie wybryki.
A co do tych ostatnich, to nasz „kochany noblista pokojowy”- Lech Wałęsa, grozi użyciem broni, bo już wcześniejsze argumenty, oburzające
i prostackie chybiły. Obawa jest taka, że byłego prezydenda dotknęły poważne komplikacje natury emocjonalno- umysłowej, ale to warto by zbadać, bo uległość wobec gróźb karalnych ze strony „totalitarnego państwa” jest niezmierzona. Każdy obywatel poszedłby do „ciupy” przynajmniej na 48 godzin, ale nie „Bolek”. „Bolek” to święta krowa , niestety jedna z wielu. Pani prezydent Warszawy nie tylko, że przewodzi szajce mafijnej, to ignoruje postanowienia komisji, która odzyskała pieniądze złodziei i bandytów po to, by choć częściowo wyrównać straty, pozbawionych przez lata prawa do normalnej egzystencji i do życia lokatorów. Nie mieści się w głowie jak działa ten cały unijno- lewacko- mafijny konsensus.
W dodatku ostatnio Prof. Cenckiewicz zgłosił bardzo niepokojący fakt niszczenia dokumentów. Proceder ów miał miejsce ok. roku 2000 i przepadły ich setki tysięcy, a ich brak stanowić będzie przeszkodę nie do przebycia w dochodzeniu do prawdy, w morzu problemów do dziś nie załatwionych, które przegapiliśmy, między innymi, dzięki grubej kresce Mazowieckiego.
Mimo wysiłków rządu i parlamentu polskiego oraz europejskiego po ich prawej stronie, żyjemy ciągle w państwie teoretycznym,bo gdy staramy się załatać jedną dziurę, wylatuje druga i wiele wody w Wiśle upłynie zanim przekroczymy granice ku normalnosci.
A teraz wreszcie przez chwilę o niej właśnie.
Możemy mieć nadzieję na obniżkę cen gazu z Rosji, bo renegocjowano umowę Pawlaka, zawartą przed laty, która niosła za sobą najwyższe w Europie ceny. Konia z rzędem temu, dla jakiej przyczyny, ówczesny pan premier tak ochoczo zgodził się na prezent wysokości miliarda złotych, na rzecz naszego sąsiada i zgłaszał chęć przedłużenia tej katastrofalnej umowy do 2027 roku. Czy ktoś o to wszystko zapyta Pawlaka? Czy poniesie konsekwencje swych pomysłów – obawiam się, że nie.
Marzenia p. Merkel o przymusowej relokacji imigrantów, zaproszonych przez nią osobiście do Niemiec, do innych państw Europy, pękły jak bańka mydlana i jest to sukces Polski i państw Europy Wschodniej . Na razie, bo nie wiadomo co zrobić z falą nachodźców w sytuacji, gdy państwa ich pochodzenia nie zechcą ich przyjmować od nowa, na iluzorycznych platformach, pewnego rodzaju obozowiskach – przechowalniach ,w których mają być umieszczani zawracani ucieknierzy.
Póki co, Orban powiedział coś, co warto zapamietać zapamiętać właśnie w Polsce, a brzmiało ono mniej więcej tak: ”Węgry pozostaną węgierskie”. U nas sprawa ma się niestety inaczej. U nas problemem, o który kruszymy kopie jest słowo „przymusowe kwoty”. Walczyliśmy i wywalczyliśmy, że ich nie będzie. Co z tego, kiedy szeroką falą napływają do nas obcokrajowcy, w sposób niekoniecznie kontrolowany. Ukraińcy zasiedlają masowo nasze tereny wschodnie, a 12 miast zadeklarowało ochoczo chęć przyjęcia nachodźcow, dla fury pieniędzy jaka za nimi popłynie z zachodu.
Pomagamy w miejscach gdzie to najbardziej potrzebne i efektywne i na to Polska przeznacza ogromne pieniądze. Używamy ich mądrze, co potwierdzają wdzięczni zainteresowani i na tym powinniśmy poprzestać, ale co zrobić z tymi, których uwielbienie dla nachodźcow nie opuszcza, mimo jawiącej się katastrofy w państwach zachodnich, a brak wyobraźni, perspektywicznego myślenia i tendencje zgoła samobójcze każą niektórym z nas strzelać do własnej bramki.
Pewnie znów swoim zwyczajem nakarmiłam Państwa przede wszystkim żółcią, ale na swoje usprawiedliwienie mogę powiedzieć tyle, że jednak zafundowałam nieco spokoju, wraz ze śweżym powiewem znad Czarnego Potoku w Czerniawie, w poprzednim numerze i mam nieśmiałą nadzieję, że to się moim czytelnikom spodobało.
3.VII. 2018 Nowy Sącz Magdalena Ponurkiewicz


Kresowianie – najwierniejsi z wiernych.

Od dawna już obiecywałam sobie i Państwu, że winna jestem ogromnej rzeszy moich Rodaków obszerny komentarz do problemów nurtująych nie tylko środowiska kresowe, ale bardzo liczne grupy Polaków, którzy z zażenowaniem obserwują posunięcia Prezydenta i Rządu „Dobrej Zmiany” w tej sprawie. Ja także czuję się osobiście dotknięta, zraniona i zawiedziona. Zadaję sobie pytanie : „Czy zaufałam nadmiernie?”
Dlatego dziś odkładam do naszego nastepnego spotkania wszelkie bardzo ważne, pozytywne i te, które nie dają powodu do radości, wydarzenia polityczne. Dzieje się tak wiele, że nie sposób za nimi nadążyć.
Żałuję bardzo, że w Sejmie powstało, oficjalnie już ogłoszone, lobby prożydowskie, a silnego lobby, broniącego Kresowian nie było nie ma i obawiam się, że nie będzie. Choć chciałabym się mylić!
Zacznijmy od tego, że kilka miesięcy temu wprawiła mnie w osłupienie wiadomość, którą podała „Warszawska Gazeta”, tygodnik, który nie cieszy się ciepłym uczuciem ani rządu, ani Prezydenta, ani większości sejmowej (szkoda, bo to dobre i obiektywne pismo), że oto w komitecie organizacyjnym 100 lecia Odzyskania Niepodległości nie ma przedstawicieli środowiska kresowego. Nie zaproszono Ich także, jeśli dobrze zrozumiałam, na sam Marsz Niepodległości mimo, że wszystkie mniejszości narodowe, nie zawsze przyjazne rządowi, są tam reprezentowane i oczywiście delegacje naszych sąsiadów, w tym przyjaciół i wrogów także. Zapytałam więc w jednym z poprzednich moich artykułów „ JEŚLI NIE ONI, TO KTO?!” i to pytanie stawiam po raz drugi.
Kiedy powstał problem wokół ustawy o IPN – Kresowianie apelowali do Prezydenta o jej podpisanie. Niestety bez skutku. Dziś nad pokłosiem zmian można dyskutować, ale jedno jest pewne! Ukraina cofnięcie się Polski uważa za niewystarczajace
i oczekuje kolejnych ustępstw- tym razem w interesie odradzającej się UPA. Jednym słowem sytuacja zgodna ze znanym porzekadłem, że : „Na pochyłe drzewo wszystkie kozy skaczą.”
Nie dalej jak w ubiegłym tygodniu wysłuchałam wykładu
dr Lucyny Kulińskiej. To co mówiła, a było czego posłuchać, wyjaśnia dlaczego nie ma jej w głównym nurcie. Ona tak jak
dr Kurek nie zgadza się z polityką rządu w pewnych kwestiach. Mówiła to, o czym usiłują nam powiedzieć Wołyniacy, niestety nie dopuszczani w mediach do głosu. Narastająca od 1989 roku poprawność polityczna niweluje i wycisza skandaliczne fakty
o kwitnącym banderyźmie, o niekontrolowanym napływie Ukraińców, którzy zasiedlają nasze wschodnie tereny, gdy tymczasem polskość na kresach jest systematycznie wykorzeniana, a nasze władze w dalszym ciągu nie wspierają
w sposób należyty Polonii na Ukrainie i Litwie, co ze smutkiem stwierdzają, zawiedzeni głęboko, nasi pobratymcy. Marzenie
o Polsce wielu kultur i narodów znów gra w duszach rzadzących, gdy tymczasem przybierają na sile roszczenia terytorialne, myli się celowo ofiary z katami, a tym którzy upominają się
o sprawiedliwość i roztropność przypina etykietkę oszołomów, faszystów i szowinistów. Króluje ta sama narracja jaka miała miejsce w USA i Izraelu po ogłoszeniu ustawy o IPN. Polska zmieniła ustawę, a czy z korzyscią dla siebie, okaże się niebawem , bo często słychać głosy, że wręcz przeciwnie. Po tej zmianie w ustawie, jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki znów staliśmy się z Żydami „serdecznymi przyjaciółmi”, a Netanjahu głosi odkrywczą tezę, że Polska nie jest winna holokaustu! To podobno nasz wielki sukces.
Dobra Zmiana nie wyciąga wniosków z przeszłości. Udział w „Majdanie”, rozbudził niestety złe moce, wbrew intencjom politykow naszej prawicy. Orban nie wmieszał się w ową rozgrywkę i miał oczywiście rację, a nam się wydawało, że Ukraina stanowić będzie zaporę przeciw ew. rosyjskiej nawale. Te same błędy popełniała II Rzeczpospolita. Utajniano z poprawności politycznej narastającą wrogość i paskudne incydenty, aż runęła na nieprzygotowanych i bezbronnych Polaków hekatoba, o której mówić dzisiaj nie należy. Niewątpliwie Prezydent Kaczyński miał jak najlepsze intencje, ale obawiam się, i nie tylko ja, że popełnił błąd wzorując się na polityce czasu międzywojnia w tej właśnie sprawie. Jego brat Jarosław z uporem robi to samo, chociaż żeby być sprawiedliwym trzeba przyznać, że był moment, w ktorym wydawało się, że rząd polski stracił cierpliwośc i walnął pięścią w stół. Ale werwa znikła równie szybko jak się pojawiła. Głos Kresowian, tak straszliwie doświadczonych oraz ich rodaków w Polsce, jest głosem wołającego na puszczy. Mimo braku dobrej woli strony ukraińskiej Polska wspiera ją gospodarczo, militarnie i, o zgrozo, szkoli część ich armii,
a wreszcie gardłuje w imieniu naszego niesfornego sąsiada w ONZ, zapominając zupełnie o Kresowianach.
Redaktor „Warszawskiej Gazety” Stanisław Srokowski, w swych felietonach dotyczących polityki polskiej wobec Kresów, bił na alarm niejednokrotnie, a w ostatnim numerze pisma z dn. 29 VI prezentuje znakomicie zorganizowany Kongres Kresowian w Lublinie i list otwarty do Prezydenta Dudy, Premiera i przedstawicieli rządu, a zarzuty są nie tylko bardzo poważne, ale
i słuszne. To wołanie o pamięć ofiar ludobójstwa, o którą walczą już dziś kolejne pokolenia bez wsparcia strony rządowej. To zarzuty o zaniechaniu sprawy tak ważnej jak Muzeum Kresowe, co w przypadku istnienia muzeum „Polin”, które w sposób skandaliczny zapisało się w ostatnim okresie w umysłach i emocjach Polaków brzmi jak podwójny wyrzut. Pomyśleć, że za chwilę, z inicjatywy ministra Glińskiego, zanosi się na kolejną taką placówkę. A Kresowiacy? Oni ciągle czekają. Nie do wytłumaczenia jest fakt takich zaniechań i spychania w niebyt narodowych ran i prawdy o polskiej historii. Zarzutów jest więcej i brzmią równie dramatycznie i ponuro. Wybrzmiewa w nich ogromny zawód i rozżalenie wobec skandalu jaki zafundowała swym najlepszym i najwierniejszym synom „Dobra Zmiana”. Kresowianie wobec takiej niesprawiedliwości nie zamierzają ustępować. Już nie proszą, ale żądają, a ich gorycz i słuszne oburzenie będzie trwać przez pokolenia, bo młodzi nie dadzą zapomnieć i nie pozwolą się wypchnąć z historii. Ich, ta gorsząca sytuacja wzmocni, bo niejedno już przetrwali, a rząd i większość parlamentarna może na tym sposobie działania jedynie stracić.
Przy okazji 24 Światowego Zjazdu Kresowian odbyła się kolejna pielgrzymka na Jasną Górę, gdzie 1 VII br. wielki orędownik sprawy kresowej ks. Isakowicz- Zaleski wygłosił homilię. Mówił o tragicznej historii Kresów, przypominał, nie po raz pierwszy, zrywy wolnościowe, w tym Konfederację Barską , Rzeź Humańską, kiedy to hajdamacy wyrżnęli dziesiątki tysięcy Polaków i Żydów. Mówił o Powstaniu Orląt Lwowskich i o zderzeniach cywilizacji chrześcijańskiej z barbarzyńską. ”Miasto Lwów otrzymało order Virtuti Militari za bohaterstwo swych walczących dzieci, bo jego mieszkańcy chcieli być w Polsce”. Przypominał Krwawą Niedzielę , Dzień Pański, kiedy to idących do kościoła i modlących się we wnętrzach, poddano kolejnej, straszliwej masakrze, od której właśnie mija 75 lat.W czasie tej hekatomby zginęło 200 000 Polaków, Ormian i Żydów, a oprawcy prześcigali się w pomysłach na niewyobrażalne wręcz tortury. Wyrażał dobitnie swe opinie na temat braku w planach prezydenta Dudy miejsca dla choćby jednego przedstawiciela Kresowian w obchodach 100 lecia Odzyskania Niepodległości.
Wielu samorządowców próbuje nie dopuścić do rozmydlenia tragicznej historii polskich Kresów przez poprawność polityczną,
przypominając o tym, że dobre stosunki z sąsiadami muszą być oparte na prawdzie, a chrześcijański pochówek, który uniemożliwia, hołubiona przez nasze władze, ukraińska wierchuszka, to konieczność i obowiązek. Ksiądz Isakowicz
przypomniał wstrząsający wiersz Zygmunta Rumla, poety, oficera Batalionow Chłopskich, który starał sie powstrzymać rzeź próbujac pertraktować w dowództwie UPA i został tam właśnie rozerwany końmi. Solistka – Kresowianka odśpiewała pieśń do Madonny Łyczakowskiej. Były prośby o ratunek i pamięć dla skrzywdzonych, zapomnianych i podeptanych oraz wezwanie
ks. Isakowicza, by w niedzielę – 8 VII 2018, odbył się Marsz Pamięci i by odczytany został Apel Pamięci, a w dniu 11 VII br. w rocznicę Krwawej Niedzieli, dzwoniono we wszystkich parafiach o godz.12 i wywieszono flagi z kirem.
Pamiętajmy o tym dramatycznym apelu. Jeszcze nie jest za późno by naprawić krzywdy, błędy i przeprosić Kresowian, znajdując dla nich właściwe, zasłużone po stokroć miejsce w szeregu.

02.07.2018. Nowy Sącz.
Magdalena Ponurkiewicz