wtorek, 4 września 2018


„Wiara, nadzieja i narodowa duma”
Zacznijmy od Defilady 100-lecia.
120 000 Polaków biorących udział w tej uroczystości to obraz determinacji obrony suwerenności Polski a obchody 1VIII 2018 to drugi w ostatnich dniach sondaż gotowości do walki o godność narodową.
Wspaniała tradycja gromadzenia się i śpiewania piosenek powstańczych na Placu Piłsudskiego przyjęła się znakomicie a liczba uczestników rośnie z roku na rok. To zgromadzenie czterech pokoleń patriotów w asyście chórów i orkiestr. Najmłodszy narybek, często z rodzicielskich ramion,
z roziskrzonym wzrokiem wtóruje chórowi i dorosłym, powtarzając słowa , które każdemu z nas zapadły mocno w serce. Brzmią więc donośnie „ Pałacyk Michla, Żytnia, Wola...”,” Warszawskie dzieci...” i inne tworząc poczucie więzi nie tylko wśród uczestników zgromadzenia, którzy mają szczęście być tego dnia RAZEM, ale i z tymi, którzy przeżywają emocje przed ekranami telewizorów w całej Polsce i wszędzie tam gdzie dociera TVP.
Ci malcy i ludzie zupełnie młodzi to nasza nadzieja i przyszłość, bo to oni kiedyś, co daj Boże, przejmą ster i nie pozwolą na sączenie w dusze i serca społeczeństwa trucizny w postaci kłamstwa , obłudy i nienawiści. Zapanowała moda na patriotyzm, a liczba jej zwolenników stale rośnie. A warto przypomnieć, że ideę defilad przywrócił w roku 2007 śp. Prezydent Lech Kaczyński, bo wiedział doskonale, że one właśnie niezwykle cementują ich uczestników. Kształtują szacunek dla państwowego godła i hymnu, dla tradycji polskiego oręża i wzmacniają sprzeciw wobec lewackiej alergii na państwo narodowe i polską rację stanu. To sygnał dla państw Europy Środkowej, dla Litwy ,Łotwy ,Estonii czy Rumunii, jak budować siłę w społeczeństwie i sercach żołnierzy i nadzieja, że nam się uda.
Cóż bardziej działa na emocje i uczucia jak nie przekaz medialny o określonym charakterze jak filmy, seriale opowiadające historię Polski od jej zarania, wzbogacające wiedzę historyczną Polaków, co jest szczególnie ważne po dziesięcioleciach zakłamywania choćby przyczyn i skutków II wojny światowej i okresu stalinowskiego, co dziś daje efekt katastrofalny dotyczący wiedzy świata na temat Polski i losu Polaków. Mam nadzieję, że ten trend uda się odwrócić,gdy wreszcie wypuścimy w świat dzieła tłumaczone na języki zachodnie, ale będzie to niezwykle trudne i potrwa lata.
Doczekaliśmy się filmu”Dywizjon 303” o bezprecedensowej walce naszych pilotów na angielskim niebie ,która powinna była okryć światową chwałą ich dokonania albowiem mieniły one klęskę naszych sojuszników w zwycięstwo. Anglia niestety nie doceniła ofiary krwi , bo chętnie zapomina się o tych, którym winniśmy ogromną wdzięczność.
O tym jak potraktowano naszych bohaterów , nie tylko pilotów, na Paradzie Zwycięstwa w Londynie pisałam kilkakrotnie, bo nie mogę tego przełknąć i wyobrażam sobie co czuli żołnierze polscy i ich dowódcy, dla których zabrakło miejsca godnego nie tylko na owej paradzie, ale w kraju przez nich ocalonym. Co czuli powracający wbrew ostrzeżeniom, gnani tęsknotą za ojczyzną i rodzinami ci, których spotkał gorszy los niż w obozach niemieckich, gdy dostali się w łapy komunistycznej bandy, mordowani bestialsko w UB-ckich katowniach, a ich rodziny i dzieci traktowano jak społecznych wyrzutków uniemożliwiając kształcenie i otrzymanie godziwej pracy. Dziś prawda ujrzała światło dzienne po dziesiątkach lat zakłamywania i obrażania naszej narodowej dumy z bohaterów.
Teraz opowiem Czytelnikom pewną nieznaną historię skrywaną do dziś, nie wiedzieć czemu, w niedostępnych angielskich archiwach. To losy grupy lotników RAF, dla których brakło miejsca i przydziału w kraju przez nich wyzwolonym - Anglii.
By to zrobić muszę się cofnąć w czasie do momentu gdy gen. Anders wyprowadzał część nieszczęsnych katorżników z nieludzkiej ziemi. To właśnie oni w liczbie 10 000 w roku 1942 trafili do Pakistanu, a pewna ich grupa zasiliła brytyjskie siły powietrzne RAF.
Łagiernicy byli dziesiątkowani przez choroby, które po latach poniewierki rozwinęły się gwałtownie w ciepłym klimacie właśnie wtedy, o ironio, gdy znaleźli spokojną przystań , natomiast ich koledzy z RAF zjawili się tu w 1947 roku w grupie 30 oficerów by zorganizować w Pakistanie „Szkołę Orląt”. Brylowało tam wtedy małżeństwo Turowiczów, znakomitych pilotów, o których istnieniu Polacy do dziś nie mają pojęcia, tak jak o pakistańskich losach innych członków bohaterskiego dywizjonu.
Doznałam wielkiej satysfakcji słuchając wspomnień żyjących jeszcze niektórych przedstawicieli pakistańskiej kadry wyszkolonej niegdyś przez Polaków wtedy, gdy inni opuścili ten kraj. Dziś sędziwi już oficerowie najwyższych szarż wspominają swych nauczycieli i mentorów niemal z nabożną czcią, uznaniem i widać jak wiele ciepłych uczuć znaleźli tu niegdyś nasi wspaniali lotnicy, a także wdzięczną pamięć. Wielu z nich pozostało tu na zawsze nie mając szans powrotu do ojczyzny, nikt ich stąd nie wyrzucał, a miejsce ich pochówku otaczane jest dziś także troskliwą opieką.
Rozgadałam się o losach i historii polskich skrzydeł, ale teraz przejdę znów do wydarzeń aktualnych w Polsce, a takim wielkim wydarzeniem jest co roku święto 15 VIII na Jasnej Górze gdzie tysiące Polskich pielgrzymów modli się o pomyślność własną i pomyślność Ojczyzny, prosząc Jasnogórską Panią o opiekę i pomoc. Tylko z pielgrzymką warszawską przybyło tu tym razem 12570 wiernych . Czyż to nie doniosłe wydarzenie? W trakcie homilii została przywiedziona na pamięć Bitwa Warszawska 1920 roku i pamiętny 15 VIII, chwila przełomowa dla obrony cywilizacji europejskiej,który był cudem czynu militarnego,cudem jedności Polaków, broniących ojczyzny odzyskanej po wielu latach.
Dziś tej jedności w Polsce potrzeba jak powietrza! By ją budować trwa Modlitwa Różańcowa od 15 VIII -Święta Wniebowzięcia Matki Bożej
do 7 X - Święta Matki Bożej Różańcowej. Odprawiane są Msze Święte za Ojczyznę i procesje.
O swe ojczyzny modlą się dzisiaj z różańcem w ręku katolicy w Anglii,Australii, Danii, Francji, Indiach, Irlandii, Izraelu, Kanadzie, Libanie, Meksyku, Nigerii, Nowej Zelandii, Panamie, Polsce, Syrii USA ,Włoszech i Zimbabwe. W tej modlitwie jest ogromna siła, która może odwrócić losy świata pędzącego, jak się wydaje, ku zagładzie.

04.09.2018. Nowy Sącz. Magdalena Ponurkiewicz

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz