„Wiara,
nadzieja i narodowa duma”
Zacznijmy
od Defilady 100-lecia.
120
000 Polaków biorących udział w tej uroczystości to obraz
determinacji obrony suwerenności Polski a obchody 1VIII 2018 to
drugi w ostatnich dniach sondaż gotowości do walki o godność
narodową.
Wspaniała
tradycja gromadzenia się i śpiewania piosenek powstańczych na
Placu Piłsudskiego przyjęła się znakomicie a liczba uczestników
rośnie z roku na rok. To zgromadzenie czterech pokoleń patriotów w
asyście chórów i orkiestr. Najmłodszy narybek, często z
rodzicielskich ramion,
z
roziskrzonym wzrokiem wtóruje chórowi i dorosłym, powtarzając
słowa , które każdemu z nas zapadły mocno w serce. Brzmią więc
donośnie „ Pałacyk Michla, Żytnia, Wola...”,” Warszawskie
dzieci...” i inne tworząc poczucie więzi nie tylko wśród
uczestników zgromadzenia, którzy mają szczęście być tego dnia
RAZEM, ale i z tymi, którzy przeżywają emocje przed ekranami
telewizorów w całej Polsce i wszędzie tam gdzie dociera TVP.
Ci
malcy i ludzie zupełnie młodzi to nasza nadzieja i przyszłość,
bo to oni kiedyś, co daj Boże, przejmą ster i nie pozwolą na
sączenie w dusze i serca społeczeństwa trucizny w postaci kłamstwa
, obłudy i nienawiści. Zapanowała moda na patriotyzm, a liczba
jej zwolenników stale rośnie. A warto przypomnieć, że ideę
defilad przywrócił w roku 2007 śp. Prezydent Lech Kaczyński, bo
wiedział doskonale, że one właśnie niezwykle cementują ich
uczestników. Kształtują szacunek dla państwowego godła i hymnu,
dla tradycji polskiego oręża i wzmacniają sprzeciw wobec
lewackiej alergii na państwo narodowe i polską rację stanu. To
sygnał dla państw Europy Środkowej, dla Litwy ,Łotwy ,Estonii czy
Rumunii, jak budować siłę w społeczeństwie i sercach żołnierzy
i nadzieja, że nam się uda.
Cóż
bardziej działa na emocje i uczucia jak nie przekaz medialny o
określonym charakterze jak filmy, seriale opowiadające historię
Polski od jej zarania, wzbogacające wiedzę historyczną Polaków,
co jest szczególnie ważne po dziesięcioleciach zakłamywania
choćby przyczyn i skutków II wojny światowej i okresu
stalinowskiego, co dziś daje efekt katastrofalny dotyczący wiedzy
świata na temat Polski i losu Polaków. Mam nadzieję, że ten
trend uda się odwrócić,gdy wreszcie wypuścimy w świat dzieła
tłumaczone na języki zachodnie, ale będzie to niezwykle trudne i
potrwa lata.
Doczekaliśmy
się filmu”Dywizjon 303” o bezprecedensowej walce naszych
pilotów na angielskim niebie ,która powinna była okryć światową
chwałą ich dokonania albowiem mieniły one klęskę naszych
sojuszników w zwycięstwo. Anglia niestety nie doceniła ofiary krwi
, bo chętnie zapomina się o tych, którym winniśmy ogromną
wdzięczność.
O
tym jak potraktowano naszych bohaterów , nie tylko pilotów, na
Paradzie Zwycięstwa w Londynie pisałam kilkakrotnie, bo nie mogę
tego przełknąć i wyobrażam sobie co czuli żołnierze polscy i
ich dowódcy, dla których zabrakło miejsca godnego nie tylko na
owej paradzie, ale w kraju przez nich ocalonym. Co czuli powracający
wbrew ostrzeżeniom, gnani tęsknotą za ojczyzną i rodzinami ci,
których spotkał gorszy los niż w obozach niemieckich, gdy dostali
się w łapy komunistycznej bandy, mordowani bestialsko w UB-ckich
katowniach, a ich rodziny i dzieci traktowano jak społecznych
wyrzutków uniemożliwiając kształcenie i otrzymanie godziwej
pracy. Dziś prawda ujrzała światło dzienne po dziesiątkach lat
zakłamywania i obrażania naszej narodowej dumy z bohaterów.
Teraz
opowiem Czytelnikom pewną nieznaną historię skrywaną do dziś,
nie wiedzieć czemu, w niedostępnych angielskich archiwach. To losy
grupy lotników RAF, dla których brakło miejsca i przydziału w
kraju przez nich wyzwolonym - Anglii.
By
to zrobić muszę się cofnąć w czasie do momentu gdy gen. Anders
wyprowadzał część nieszczęsnych katorżników z nieludzkiej
ziemi. To właśnie oni w liczbie 10 000 w roku 1942 trafili do
Pakistanu, a pewna ich grupa zasiliła brytyjskie siły powietrzne
RAF.
Łagiernicy
byli dziesiątkowani przez choroby, które po latach poniewierki
rozwinęły się gwałtownie w ciepłym klimacie właśnie wtedy, o
ironio, gdy znaleźli spokojną przystań , natomiast ich koledzy z
RAF zjawili się tu w 1947 roku w grupie 30 oficerów by zorganizować
w Pakistanie „Szkołę Orląt”. Brylowało tam wtedy małżeństwo
Turowiczów, znakomitych pilotów, o których istnieniu Polacy do
dziś nie mają pojęcia, tak jak o pakistańskich losach innych
członków bohaterskiego dywizjonu.
Doznałam
wielkiej satysfakcji słuchając wspomnień żyjących jeszcze
niektórych przedstawicieli pakistańskiej kadry wyszkolonej niegdyś
przez Polaków wtedy, gdy inni opuścili ten kraj. Dziś sędziwi już
oficerowie najwyższych szarż wspominają swych nauczycieli i
mentorów niemal z nabożną czcią, uznaniem i widać jak wiele
ciepłych uczuć znaleźli tu niegdyś nasi wspaniali lotnicy, a
także wdzięczną pamięć. Wielu z nich pozostało tu na zawsze nie
mając szans powrotu do ojczyzny, nikt ich stąd nie wyrzucał, a
miejsce ich pochówku otaczane jest dziś także troskliwą opieką.
Rozgadałam
się o losach i historii polskich skrzydeł, ale teraz przejdę znów
do wydarzeń aktualnych w Polsce, a takim wielkim wydarzeniem jest
co roku święto 15 VIII na Jasnej Górze gdzie tysiące Polskich
pielgrzymów modli się o pomyślność własną i pomyślność
Ojczyzny, prosząc Jasnogórską Panią o opiekę i pomoc. Tylko z
pielgrzymką warszawską przybyło tu tym razem 12570 wiernych .
Czyż to nie doniosłe wydarzenie? W trakcie homilii została
przywiedziona na pamięć Bitwa Warszawska 1920 roku i pamiętny 15
VIII, chwila przełomowa dla obrony cywilizacji europejskiej,który
był cudem czynu militarnego,cudem jedności Polaków, broniących
ojczyzny odzyskanej po wielu latach.
Dziś
tej jedności w Polsce potrzeba jak powietrza! By ją budować trwa
Modlitwa Różańcowa od 15 VIII -Święta Wniebowzięcia Matki Bożej
do
7 X - Święta Matki Bożej Różańcowej. Odprawiane są Msze Święte
za Ojczyznę i procesje.
O
swe ojczyzny modlą się dzisiaj z różańcem w ręku katolicy w
Anglii,Australii, Danii, Francji, Indiach, Irlandii, Izraelu,
Kanadzie, Libanie, Meksyku, Nigerii, Nowej Zelandii, Panamie,
Polsce, Syrii USA ,Włoszech i Zimbabwe. W tej modlitwie jest
ogromna siła, która może odwrócić losy świata pędzącego, jak
się wydaje, ku zagładzie.
04.09.2018.
Nowy Sącz. Magdalena Ponurkiewicz
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz