wtorek, 3 lipca 2018


Kresowianie – najwierniejsi z wiernych.

Od dawna już obiecywałam sobie i Państwu, że winna jestem ogromnej rzeszy moich Rodaków obszerny komentarz do problemów nurtująych nie tylko środowiska kresowe, ale bardzo liczne grupy Polaków, którzy z zażenowaniem obserwują posunięcia Prezydenta i Rządu „Dobrej Zmiany” w tej sprawie. Ja także czuję się osobiście dotknięta, zraniona i zawiedziona. Zadaję sobie pytanie : „Czy zaufałam nadmiernie?”
Dlatego dziś odkładam do naszego nastepnego spotkania wszelkie bardzo ważne, pozytywne i te, które nie dają powodu do radości, wydarzenia polityczne. Dzieje się tak wiele, że nie sposób za nimi nadążyć.
Żałuję bardzo, że w Sejmie powstało, oficjalnie już ogłoszone, lobby prożydowskie, a silnego lobby, broniącego Kresowian nie było nie ma i obawiam się, że nie będzie. Choć chciałabym się mylić!
Zacznijmy od tego, że kilka miesięcy temu wprawiła mnie w osłupienie wiadomość, którą podała „Warszawska Gazeta”, tygodnik, który nie cieszy się ciepłym uczuciem ani rządu, ani Prezydenta, ani większości sejmowej (szkoda, bo to dobre i obiektywne pismo), że oto w komitecie organizacyjnym 100 lecia Odzyskania Niepodległości nie ma przedstawicieli środowiska kresowego. Nie zaproszono Ich także, jeśli dobrze zrozumiałam, na sam Marsz Niepodległości mimo, że wszystkie mniejszości narodowe, nie zawsze przyjazne rządowi, są tam reprezentowane i oczywiście delegacje naszych sąsiadów, w tym przyjaciół i wrogów także. Zapytałam więc w jednym z poprzednich moich artykułów „ JEŚLI NIE ONI, TO KTO?!” i to pytanie stawiam po raz drugi.
Kiedy powstał problem wokół ustawy o IPN – Kresowianie apelowali do Prezydenta o jej podpisanie. Niestety bez skutku. Dziś nad pokłosiem zmian można dyskutować, ale jedno jest pewne! Ukraina cofnięcie się Polski uważa za niewystarczajace
i oczekuje kolejnych ustępstw- tym razem w interesie odradzającej się UPA. Jednym słowem sytuacja zgodna ze znanym porzekadłem, że : „Na pochyłe drzewo wszystkie kozy skaczą.”
Nie dalej jak w ubiegłym tygodniu wysłuchałam wykładu
dr Lucyny Kulińskiej. To co mówiła, a było czego posłuchać, wyjaśnia dlaczego nie ma jej w głównym nurcie. Ona tak jak
dr Kurek nie zgadza się z polityką rządu w pewnych kwestiach. Mówiła to, o czym usiłują nam powiedzieć Wołyniacy, niestety nie dopuszczani w mediach do głosu. Narastająca od 1989 roku poprawność polityczna niweluje i wycisza skandaliczne fakty
o kwitnącym banderyźmie, o niekontrolowanym napływie Ukraińców, którzy zasiedlają nasze wschodnie tereny, gdy tymczasem polskość na kresach jest systematycznie wykorzeniana, a nasze władze w dalszym ciągu nie wspierają
w sposób należyty Polonii na Ukrainie i Litwie, co ze smutkiem stwierdzają, zawiedzeni głęboko, nasi pobratymcy. Marzenie
o Polsce wielu kultur i narodów znów gra w duszach rzadzących, gdy tymczasem przybierają na sile roszczenia terytorialne, myli się celowo ofiary z katami, a tym którzy upominają się
o sprawiedliwość i roztropność przypina etykietkę oszołomów, faszystów i szowinistów. Króluje ta sama narracja jaka miała miejsce w USA i Izraelu po ogłoszeniu ustawy o IPN. Polska zmieniła ustawę, a czy z korzyscią dla siebie, okaże się niebawem , bo często słychać głosy, że wręcz przeciwnie. Po tej zmianie w ustawie, jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki znów staliśmy się z Żydami „serdecznymi przyjaciółmi”, a Netanjahu głosi odkrywczą tezę, że Polska nie jest winna holokaustu! To podobno nasz wielki sukces.
Dobra Zmiana nie wyciąga wniosków z przeszłości. Udział w „Majdanie”, rozbudził niestety złe moce, wbrew intencjom politykow naszej prawicy. Orban nie wmieszał się w ową rozgrywkę i miał oczywiście rację, a nam się wydawało, że Ukraina stanowić będzie zaporę przeciw ew. rosyjskiej nawale. Te same błędy popełniała II Rzeczpospolita. Utajniano z poprawności politycznej narastającą wrogość i paskudne incydenty, aż runęła na nieprzygotowanych i bezbronnych Polaków hekatoba, o której mówić dzisiaj nie należy. Niewątpliwie Prezydent Kaczyński miał jak najlepsze intencje, ale obawiam się, i nie tylko ja, że popełnił błąd wzorując się na polityce czasu międzywojnia w tej właśnie sprawie. Jego brat Jarosław z uporem robi to samo, chociaż żeby być sprawiedliwym trzeba przyznać, że był moment, w ktorym wydawało się, że rząd polski stracił cierpliwośc i walnął pięścią w stół. Ale werwa znikła równie szybko jak się pojawiła. Głos Kresowian, tak straszliwie doświadczonych oraz ich rodaków w Polsce, jest głosem wołającego na puszczy. Mimo braku dobrej woli strony ukraińskiej Polska wspiera ją gospodarczo, militarnie i, o zgrozo, szkoli część ich armii,
a wreszcie gardłuje w imieniu naszego niesfornego sąsiada w ONZ, zapominając zupełnie o Kresowianach.
Redaktor „Warszawskiej Gazety” Stanisław Srokowski, w swych felietonach dotyczących polityki polskiej wobec Kresów, bił na alarm niejednokrotnie, a w ostatnim numerze pisma z dn. 29 VI prezentuje znakomicie zorganizowany Kongres Kresowian w Lublinie i list otwarty do Prezydenta Dudy, Premiera i przedstawicieli rządu, a zarzuty są nie tylko bardzo poważne, ale
i słuszne. To wołanie o pamięć ofiar ludobójstwa, o którą walczą już dziś kolejne pokolenia bez wsparcia strony rządowej. To zarzuty o zaniechaniu sprawy tak ważnej jak Muzeum Kresowe, co w przypadku istnienia muzeum „Polin”, które w sposób skandaliczny zapisało się w ostatnim okresie w umysłach i emocjach Polaków brzmi jak podwójny wyrzut. Pomyśleć, że za chwilę, z inicjatywy ministra Glińskiego, zanosi się na kolejną taką placówkę. A Kresowiacy? Oni ciągle czekają. Nie do wytłumaczenia jest fakt takich zaniechań i spychania w niebyt narodowych ran i prawdy o polskiej historii. Zarzutów jest więcej i brzmią równie dramatycznie i ponuro. Wybrzmiewa w nich ogromny zawód i rozżalenie wobec skandalu jaki zafundowała swym najlepszym i najwierniejszym synom „Dobra Zmiana”. Kresowianie wobec takiej niesprawiedliwości nie zamierzają ustępować. Już nie proszą, ale żądają, a ich gorycz i słuszne oburzenie będzie trwać przez pokolenia, bo młodzi nie dadzą zapomnieć i nie pozwolą się wypchnąć z historii. Ich, ta gorsząca sytuacja wzmocni, bo niejedno już przetrwali, a rząd i większość parlamentarna może na tym sposobie działania jedynie stracić.
Przy okazji 24 Światowego Zjazdu Kresowian odbyła się kolejna pielgrzymka na Jasną Górę, gdzie 1 VII br. wielki orędownik sprawy kresowej ks. Isakowicz- Zaleski wygłosił homilię. Mówił o tragicznej historii Kresów, przypominał, nie po raz pierwszy, zrywy wolnościowe, w tym Konfederację Barską , Rzeź Humańską, kiedy to hajdamacy wyrżnęli dziesiątki tysięcy Polaków i Żydów. Mówił o Powstaniu Orląt Lwowskich i o zderzeniach cywilizacji chrześcijańskiej z barbarzyńską. ”Miasto Lwów otrzymało order Virtuti Militari za bohaterstwo swych walczących dzieci, bo jego mieszkańcy chcieli być w Polsce”. Przypominał Krwawą Niedzielę , Dzień Pański, kiedy to idących do kościoła i modlących się we wnętrzach, poddano kolejnej, straszliwej masakrze, od której właśnie mija 75 lat.W czasie tej hekatomby zginęło 200 000 Polaków, Ormian i Żydów, a oprawcy prześcigali się w pomysłach na niewyobrażalne wręcz tortury. Wyrażał dobitnie swe opinie na temat braku w planach prezydenta Dudy miejsca dla choćby jednego przedstawiciela Kresowian w obchodach 100 lecia Odzyskania Niepodległości.
Wielu samorządowców próbuje nie dopuścić do rozmydlenia tragicznej historii polskich Kresów przez poprawność polityczną,
przypominając o tym, że dobre stosunki z sąsiadami muszą być oparte na prawdzie, a chrześcijański pochówek, który uniemożliwia, hołubiona przez nasze władze, ukraińska wierchuszka, to konieczność i obowiązek. Ksiądz Isakowicz
przypomniał wstrząsający wiersz Zygmunta Rumla, poety, oficera Batalionow Chłopskich, który starał sie powstrzymać rzeź próbujac pertraktować w dowództwie UPA i został tam właśnie rozerwany końmi. Solistka – Kresowianka odśpiewała pieśń do Madonny Łyczakowskiej. Były prośby o ratunek i pamięć dla skrzywdzonych, zapomnianych i podeptanych oraz wezwanie
ks. Isakowicza, by w niedzielę – 8 VII 2018, odbył się Marsz Pamięci i by odczytany został Apel Pamięci, a w dniu 11 VII br. w rocznicę Krwawej Niedzieli, dzwoniono we wszystkich parafiach o godz.12 i wywieszono flagi z kirem.
Pamiętajmy o tym dramatycznym apelu. Jeszcze nie jest za późno by naprawić krzywdy, błędy i przeprosić Kresowian, znajdując dla nich właściwe, zasłużone po stokroć miejsce w szeregu.

02.07.2018. Nowy Sącz.
Magdalena Ponurkiewicz






Brak komentarzy:

Prześlij komentarz