Kresowianie –
najwierniejsi z wiernych.
Od dawna już obiecywałam
sobie i Państwu, że winna jestem ogromnej rzeszy moich Rodaków
obszerny komentarz do problemów nurtująych nie tylko środowiska
kresowe, ale bardzo liczne grupy Polaków, którzy z zażenowaniem
obserwują posunięcia Prezydenta i Rządu „Dobrej Zmiany” w
tej sprawie. Ja także czuję się osobiście dotknięta, zraniona
i zawiedziona. Zadaję sobie pytanie : „Czy zaufałam nadmiernie?”
Dlatego dziś odkładam
do naszego nastepnego spotkania wszelkie bardzo ważne, pozytywne i
te, które nie dają powodu do radości, wydarzenia polityczne.
Dzieje się tak wiele, że nie sposób za nimi nadążyć.
Żałuję bardzo, że w
Sejmie powstało, oficjalnie już ogłoszone, lobby prożydowskie, a
silnego lobby, broniącego Kresowian nie było nie ma i obawiam się,
że nie będzie. Choć chciałabym się mylić!
Zacznijmy od
tego, że kilka miesięcy temu wprawiła mnie w osłupienie
wiadomość, którą podała „Warszawska Gazeta”, tygodnik, który
nie cieszy się ciepłym uczuciem ani rządu, ani Prezydenta, ani
większości sejmowej (szkoda, bo to dobre i obiektywne pismo), że
oto w komitecie organizacyjnym 100 lecia Odzyskania Niepodległości
nie ma przedstawicieli środowiska kresowego. Nie zaproszono Ich
także, jeśli dobrze zrozumiałam, na sam Marsz Niepodległości
mimo, że wszystkie mniejszości narodowe, nie zawsze przyjazne
rządowi, są tam reprezentowane i oczywiście delegacje naszych
sąsiadów, w tym przyjaciół i wrogów także. Zapytałam więc w
jednym z poprzednich moich artykułów „ JEŚLI NIE ONI, TO KTO?!”
i to pytanie stawiam po raz drugi.
Kiedy
powstał problem wokół ustawy o IPN – Kresowianie apelowali do
Prezydenta o jej podpisanie. Niestety bez skutku. Dziś nad pokłosiem
zmian można dyskutować, ale jedno jest pewne! Ukraina cofnięcie
się Polski uważa za niewystarczajace
i oczekuje
kolejnych ustępstw- tym razem w interesie odradzającej się UPA.
Jednym słowem sytuacja zgodna ze znanym porzekadłem, że : „Na
pochyłe drzewo wszystkie kozy skaczą.”
Nie dalej
jak w ubiegłym tygodniu wysłuchałam wykładu
dr Lucyny
Kulińskiej. To co mówiła, a było czego posłuchać, wyjaśnia
dlaczego nie ma jej w głównym nurcie. Ona tak jak
dr Kurek nie
zgadza się z polityką rządu w pewnych kwestiach. Mówiła to, o
czym usiłują nam powiedzieć Wołyniacy, niestety nie dopuszczani
w mediach do głosu. Narastająca od 1989 roku poprawność
polityczna niweluje i wycisza skandaliczne fakty
o kwitnącym
banderyźmie, o niekontrolowanym napływie Ukraińców, którzy
zasiedlają nasze wschodnie tereny, gdy tymczasem polskość na
kresach jest systematycznie wykorzeniana, a nasze władze w dalszym
ciągu nie wspierają
w sposób
należyty Polonii na Ukrainie i Litwie, co ze smutkiem stwierdzają,
zawiedzeni głęboko, nasi pobratymcy. Marzenie
o Polsce
wielu kultur i narodów znów gra w duszach rzadzących, gdy
tymczasem przybierają na sile roszczenia terytorialne, myli się
celowo ofiary z katami, a tym którzy upominają się
o
sprawiedliwość i roztropność przypina etykietkę oszołomów,
faszystów i szowinistów. Króluje ta sama narracja jaka miała
miejsce w USA i Izraelu po ogłoszeniu ustawy o IPN. Polska zmieniła
ustawę, a czy z korzyscią dla siebie, okaże się niebawem , bo
często słychać głosy, że wręcz przeciwnie. Po tej zmianie w
ustawie, jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki znów
staliśmy się z Żydami „serdecznymi przyjaciółmi”, a
Netanjahu głosi odkrywczą tezę, że Polska nie jest winna
holokaustu! To podobno nasz wielki sukces.
Dobra Zmiana
nie wyciąga wniosków z przeszłości. Udział w „Majdanie”,
rozbudził niestety złe moce, wbrew intencjom politykow naszej
prawicy. Orban nie wmieszał się w ową rozgrywkę i miał
oczywiście rację, a nam się wydawało, że Ukraina stanowić
będzie zaporę przeciw ew. rosyjskiej nawale. Te same błędy
popełniała II Rzeczpospolita. Utajniano z poprawności politycznej
narastającą wrogość i paskudne incydenty, aż runęła na
nieprzygotowanych i bezbronnych Polaków hekatoba, o której mówić
dzisiaj nie należy. Niewątpliwie Prezydent Kaczyński miał jak
najlepsze intencje, ale obawiam się, i nie tylko ja, że popełnił
błąd wzorując się na polityce czasu międzywojnia w tej właśnie
sprawie. Jego brat Jarosław z uporem robi to samo, chociaż żeby
być sprawiedliwym trzeba przyznać, że był moment, w ktorym
wydawało się, że rząd polski stracił cierpliwośc i walnął
pięścią w stół. Ale werwa znikła równie szybko jak się
pojawiła. Głos Kresowian, tak straszliwie doświadczonych oraz ich
rodaków w Polsce, jest głosem wołającego na puszczy. Mimo braku
dobrej woli strony ukraińskiej Polska wspiera ją gospodarczo,
militarnie i, o zgrozo, szkoli część ich armii,
a wreszcie
gardłuje w imieniu naszego niesfornego sąsiada w ONZ, zapominając
zupełnie o Kresowianach.
Redaktor
„Warszawskiej Gazety” Stanisław Srokowski, w swych felietonach
dotyczących polityki polskiej wobec Kresów, bił na alarm
niejednokrotnie, a w ostatnim numerze pisma z dn. 29 VI prezentuje
znakomicie zorganizowany Kongres Kresowian w Lublinie i list otwarty
do Prezydenta Dudy, Premiera i przedstawicieli rządu, a zarzuty są
nie tylko bardzo poważne, ale
i słuszne.
To wołanie o pamięć ofiar ludobójstwa, o którą walczą już
dziś kolejne pokolenia bez wsparcia strony rządowej. To zarzuty o
zaniechaniu sprawy tak ważnej jak Muzeum Kresowe, co w przypadku
istnienia muzeum „Polin”, które w sposób skandaliczny zapisało
się w ostatnim okresie w umysłach i emocjach Polaków brzmi jak
podwójny wyrzut. Pomyśleć, że za chwilę, z inicjatywy ministra
Glińskiego, zanosi się na kolejną taką placówkę. A Kresowiacy?
Oni ciągle czekają. Nie do wytłumaczenia jest fakt takich
zaniechań i spychania w niebyt narodowych ran i prawdy o polskiej
historii. Zarzutów jest więcej i brzmią równie dramatycznie i
ponuro. Wybrzmiewa w nich ogromny zawód i rozżalenie wobec skandalu
jaki zafundowała swym najlepszym i najwierniejszym synom „Dobra
Zmiana”. Kresowianie wobec takiej niesprawiedliwości nie
zamierzają ustępować. Już nie proszą, ale żądają, a ich
gorycz i słuszne oburzenie będzie trwać przez pokolenia, bo młodzi
nie dadzą zapomnieć i nie pozwolą się wypchnąć z historii. Ich,
ta gorsząca sytuacja wzmocni, bo niejedno już przetrwali, a rząd i
większość parlamentarna może na tym sposobie działania jedynie
stracić.
Przy okazji 24
Światowego Zjazdu Kresowian odbyła się kolejna pielgrzymka na
Jasną Górę, gdzie 1 VII br. wielki orędownik sprawy kresowej
ks. Isakowicz- Zaleski wygłosił homilię. Mówił o tragicznej
historii Kresów, przypominał, nie po raz pierwszy, zrywy
wolnościowe, w tym Konfederację Barską , Rzeź Humańską, kiedy
to hajdamacy wyrżnęli dziesiątki tysięcy Polaków i Żydów.
Mówił o Powstaniu Orląt Lwowskich i o zderzeniach cywilizacji
chrześcijańskiej z barbarzyńską. ”Miasto Lwów otrzymało order
Virtuti Militari za bohaterstwo swych walczących dzieci, bo jego
mieszkańcy chcieli być w Polsce”. Przypominał Krwawą Niedzielę
, Dzień Pański, kiedy to idących do kościoła i modlących się
we wnętrzach, poddano kolejnej, straszliwej masakrze, od której
właśnie mija 75 lat.W czasie tej hekatomby zginęło 200 000
Polaków, Ormian i Żydów, a oprawcy prześcigali się w pomysłach
na niewyobrażalne wręcz tortury. Wyrażał dobitnie swe opinie na
temat braku w planach prezydenta Dudy miejsca dla choćby jednego
przedstawiciela Kresowian w obchodach 100 lecia Odzyskania
Niepodległości.
Wielu
samorządowców próbuje nie dopuścić do rozmydlenia tragicznej
historii polskich Kresów przez poprawność polityczną,
przypominając
o tym, że dobre stosunki z sąsiadami muszą być oparte na
prawdzie, a chrześcijański pochówek, który uniemożliwia,
hołubiona przez nasze władze, ukraińska wierchuszka, to
konieczność i obowiązek. Ksiądz Isakowicz
przypomniał
wstrząsający wiersz Zygmunta Rumla, poety, oficera Batalionow
Chłopskich, który starał sie powstrzymać rzeź próbujac
pertraktować w dowództwie UPA i został tam właśnie rozerwany
końmi. Solistka – Kresowianka odśpiewała pieśń do Madonny
Łyczakowskiej. Były prośby o ratunek i pamięć dla skrzywdzonych,
zapomnianych i podeptanych oraz wezwanie
ks.
Isakowicza, by w niedzielę – 8 VII 2018, odbył się Marsz Pamięci
i by odczytany został Apel Pamięci, a w dniu 11 VII br. w rocznicę
Krwawej Niedzieli, dzwoniono we wszystkich parafiach o godz.12 i
wywieszono flagi z kirem.
Pamiętajmy
o tym dramatycznym apelu. Jeszcze nie jest za późno by naprawić
krzywdy, błędy i przeprosić Kresowian, znajdując dla nich
właściwe, zasłużone po stokroć miejsce w szeregu.
02.07.2018.
Nowy Sącz.
Magdalena Ponurkiewicz
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz