wtorek, 3 lipca 2018


Uzurpatorzy
Wysłuchanie unijne Polski, jakie odbyło się 26 czerwca br, do którego polscy negocjatorzy przygotowywali się starannie, nie przyniosło oczekiwanego przez nas skutku wyciszenia sporu, dotyczacego ustawy o sądownictwie. Nasze ustępstwa na nic się nie zdały i tego należało się spodziewać!
Skoro poprzednie argumenty, kompletnie dyletanckie, oparte wyłącznie na donosach totalnej opozycji hybiły, wczoraj w Brukseli powołano się na Kartę Praw Podstawowych, w której to karcie, od 2008 roku, istnieje zapis wprowadzony przez Tuska, o braku możliwości ingerencji w sprawy wewnętrzne państw członkowskich.” Dochodzenie prawa” w Polsce to najprawdopodobniej kolejna ślepa uliczka, w kórą brną unijni lewaccy władcy, oddając sprawę Trybunałowi Europejskiemu i skończy się to najprawdopodobniej jak zwykle, ale ile papieru i czasu zmarnujemy , lepiej nie myśleć.Tonący wraz ze swą partią Timmermans, będzie wałkował urojony problem do ostatniej kropli krwi wypitej państwu, któremu, na jego osobiste nieszczęście, wiedzie się w wielu sprawach nadspodziewanie dobrze!
Rąsia w rąsię z unijnym lewactwem podąża osławiona, nadzwyczajna kasta, głównie w osobie prof. Gersdorf , bo to jej przejścia na emeryturę dotyczy najnowsza awantura. Wszystko to , co przeciw” Nadzwyczajnej Kaście „– jest niekonstytucyjne, wadliwe, błędne i tkwi w samym centrum totalitarnego systemu jaki zapanował w Polsce po latach złotej wolności dla tzw. elit. Dlatego pani Gersdorf , osoba nie brzydząca się kłamstwem i krętactwem, szczuje sędziów i opozycję totalną przeciw rządowi .
Jej nie obowiązuje prośba o ewentualne przedłużenie kadencji, składana wg ustawy na ręce prezydenta. Ma zamiar stawić się do pracy jakby nigdy nic, tupiąc nogą, licząc na podtrzymanie fermentu w szeregach swych zwolennikow. To niewyobrażalne, że najważniejsza osoba w Sądzie Najwyższym od dawna pozwala sobie bezkarnie na huligańskie wybryki.
A co do tych ostatnich, to nasz „kochany noblista pokojowy”- Lech Wałęsa, grozi użyciem broni, bo już wcześniejsze argumenty, oburzające
i prostackie chybiły. Obawa jest taka, że byłego prezydenda dotknęły poważne komplikacje natury emocjonalno- umysłowej, ale to warto by zbadać, bo uległość wobec gróźb karalnych ze strony „totalitarnego państwa” jest niezmierzona. Każdy obywatel poszedłby do „ciupy” przynajmniej na 48 godzin, ale nie „Bolek”. „Bolek” to święta krowa , niestety jedna z wielu. Pani prezydent Warszawy nie tylko, że przewodzi szajce mafijnej, to ignoruje postanowienia komisji, która odzyskała pieniądze złodziei i bandytów po to, by choć częściowo wyrównać straty, pozbawionych przez lata prawa do normalnej egzystencji i do życia lokatorów. Nie mieści się w głowie jak działa ten cały unijno- lewacko- mafijny konsensus.
W dodatku ostatnio Prof. Cenckiewicz zgłosił bardzo niepokojący fakt niszczenia dokumentów. Proceder ów miał miejsce ok. roku 2000 i przepadły ich setki tysięcy, a ich brak stanowić będzie przeszkodę nie do przebycia w dochodzeniu do prawdy, w morzu problemów do dziś nie załatwionych, które przegapiliśmy, między innymi, dzięki grubej kresce Mazowieckiego.
Mimo wysiłków rządu i parlamentu polskiego oraz europejskiego po ich prawej stronie, żyjemy ciągle w państwie teoretycznym,bo gdy staramy się załatać jedną dziurę, wylatuje druga i wiele wody w Wiśle upłynie zanim przekroczymy granice ku normalnosci.
A teraz wreszcie przez chwilę o niej właśnie.
Możemy mieć nadzieję na obniżkę cen gazu z Rosji, bo renegocjowano umowę Pawlaka, zawartą przed laty, która niosła za sobą najwyższe w Europie ceny. Konia z rzędem temu, dla jakiej przyczyny, ówczesny pan premier tak ochoczo zgodził się na prezent wysokości miliarda złotych, na rzecz naszego sąsiada i zgłaszał chęć przedłużenia tej katastrofalnej umowy do 2027 roku. Czy ktoś o to wszystko zapyta Pawlaka? Czy poniesie konsekwencje swych pomysłów – obawiam się, że nie.
Marzenia p. Merkel o przymusowej relokacji imigrantów, zaproszonych przez nią osobiście do Niemiec, do innych państw Europy, pękły jak bańka mydlana i jest to sukces Polski i państw Europy Wschodniej . Na razie, bo nie wiadomo co zrobić z falą nachodźców w sytuacji, gdy państwa ich pochodzenia nie zechcą ich przyjmować od nowa, na iluzorycznych platformach, pewnego rodzaju obozowiskach – przechowalniach ,w których mają być umieszczani zawracani ucieknierzy.
Póki co, Orban powiedział coś, co warto zapamietać zapamiętać właśnie w Polsce, a brzmiało ono mniej więcej tak: ”Węgry pozostaną węgierskie”. U nas sprawa ma się niestety inaczej. U nas problemem, o który kruszymy kopie jest słowo „przymusowe kwoty”. Walczyliśmy i wywalczyliśmy, że ich nie będzie. Co z tego, kiedy szeroką falą napływają do nas obcokrajowcy, w sposób niekoniecznie kontrolowany. Ukraińcy zasiedlają masowo nasze tereny wschodnie, a 12 miast zadeklarowało ochoczo chęć przyjęcia nachodźcow, dla fury pieniędzy jaka za nimi popłynie z zachodu.
Pomagamy w miejscach gdzie to najbardziej potrzebne i efektywne i na to Polska przeznacza ogromne pieniądze. Używamy ich mądrze, co potwierdzają wdzięczni zainteresowani i na tym powinniśmy poprzestać, ale co zrobić z tymi, których uwielbienie dla nachodźcow nie opuszcza, mimo jawiącej się katastrofy w państwach zachodnich, a brak wyobraźni, perspektywicznego myślenia i tendencje zgoła samobójcze każą niektórym z nas strzelać do własnej bramki.
Pewnie znów swoim zwyczajem nakarmiłam Państwa przede wszystkim żółcią, ale na swoje usprawiedliwienie mogę powiedzieć tyle, że jednak zafundowałam nieco spokoju, wraz ze śweżym powiewem znad Czarnego Potoku w Czerniawie, w poprzednim numerze i mam nieśmiałą nadzieję, że to się moim czytelnikom spodobało.
3.VII. 2018 Nowy Sącz Magdalena Ponurkiewicz

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz