Uzurpatorzy
Wysłuchanie
unijne Polski, jakie odbyło się 26 czerwca br, do którego polscy
negocjatorzy przygotowywali się starannie, nie przyniosło
oczekiwanego przez nas skutku wyciszenia sporu, dotyczacego ustawy o
sądownictwie. Nasze ustępstwa na nic się nie zdały i tego
należało się spodziewać!
Skoro
poprzednie argumenty, kompletnie dyletanckie, oparte wyłącznie na
donosach totalnej opozycji hybiły, wczoraj w Brukseli powołano się
na Kartę Praw Podstawowych, w której to karcie, od 2008 roku,
istnieje zapis wprowadzony przez Tuska, o braku możliwości
ingerencji w sprawy wewnętrzne państw członkowskich.”
Dochodzenie prawa” w Polsce to najprawdopodobniej kolejna ślepa
uliczka, w kórą brną unijni lewaccy władcy, oddając sprawę
Trybunałowi Europejskiemu i skończy się to najprawdopodobniej jak
zwykle, ale ile papieru i czasu zmarnujemy , lepiej nie myśleć.Tonący
wraz ze swą partią Timmermans, będzie wałkował urojony problem
do ostatniej kropli krwi wypitej państwu, któremu, na jego osobiste
nieszczęście, wiedzie się w wielu sprawach nadspodziewanie
dobrze!
Rąsia
w rąsię z unijnym lewactwem podąża osławiona, nadzwyczajna
kasta, głównie w osobie prof. Gersdorf , bo to jej przejścia na
emeryturę dotyczy najnowsza awantura. Wszystko to , co przeciw”
Nadzwyczajnej Kaście „– jest niekonstytucyjne, wadliwe, błędne
i tkwi w samym centrum totalitarnego systemu jaki zapanował w
Polsce po latach złotej wolności dla tzw. elit. Dlatego pani
Gersdorf , osoba nie brzydząca się kłamstwem i krętactwem,
szczuje sędziów i opozycję totalną przeciw rządowi .
Jej
nie obowiązuje prośba o ewentualne przedłużenie kadencji,
składana wg ustawy na ręce prezydenta. Ma zamiar stawić się do
pracy jakby nigdy nic, tupiąc nogą, licząc na podtrzymanie
fermentu w szeregach swych zwolennikow. To niewyobrażalne, że
najważniejsza osoba w Sądzie Najwyższym od dawna pozwala sobie
bezkarnie na huligańskie wybryki.
A
co do tych ostatnich, to nasz „kochany noblista pokojowy”- Lech
Wałęsa, grozi użyciem broni, bo już wcześniejsze argumenty,
oburzające
i
prostackie chybiły. Obawa jest taka, że byłego prezydenda dotknęły
poważne komplikacje natury emocjonalno- umysłowej, ale to warto by
zbadać, bo uległość wobec gróźb karalnych ze strony
„totalitarnego państwa” jest niezmierzona. Każdy obywatel
poszedłby do „ciupy” przynajmniej na 48 godzin, ale nie „Bolek”.
„Bolek” to święta krowa , niestety jedna z wielu. Pani
prezydent Warszawy nie tylko, że przewodzi szajce mafijnej, to
ignoruje postanowienia komisji, która odzyskała pieniądze
złodziei i bandytów po to, by choć częściowo wyrównać straty,
pozbawionych przez lata prawa do normalnej egzystencji i do życia
lokatorów. Nie mieści się w głowie jak działa ten cały unijno-
lewacko- mafijny konsensus.
W
dodatku ostatnio Prof. Cenckiewicz zgłosił bardzo niepokojący fakt
niszczenia dokumentów. Proceder ów miał miejsce ok. roku 2000 i
przepadły ich setki tysięcy, a ich brak stanowić będzie
przeszkodę nie do przebycia w dochodzeniu do prawdy, w morzu
problemów do dziś nie załatwionych, które przegapiliśmy, między
innymi, dzięki grubej kresce Mazowieckiego.
Mimo
wysiłków rządu i parlamentu polskiego oraz europejskiego po ich
prawej stronie, żyjemy ciągle w państwie teoretycznym,bo gdy
staramy się załatać jedną dziurę, wylatuje druga i wiele wody w
Wiśle upłynie zanim przekroczymy granice ku normalnosci.
A
teraz wreszcie przez chwilę o niej właśnie.
Możemy
mieć nadzieję na obniżkę cen gazu z Rosji, bo renegocjowano umowę
Pawlaka, zawartą przed laty, która niosła za sobą najwyższe w
Europie ceny. Konia z rzędem temu, dla jakiej przyczyny, ówczesny
pan premier tak ochoczo zgodził się na prezent wysokości
miliarda złotych, na rzecz naszego sąsiada i zgłaszał chęć
przedłużenia tej katastrofalnej umowy do 2027 roku. Czy ktoś o to
wszystko zapyta Pawlaka? Czy poniesie konsekwencje swych pomysłów –
obawiam się, że nie.
Marzenia
p. Merkel o przymusowej relokacji imigrantów, zaproszonych przez
nią osobiście do Niemiec, do innych państw Europy, pękły jak
bańka mydlana i jest to sukces Polski i państw Europy Wschodniej .
Na razie, bo nie wiadomo co zrobić z falą nachodźców w sytuacji,
gdy państwa ich pochodzenia nie zechcą ich przyjmować od nowa, na
iluzorycznych platformach, pewnego rodzaju obozowiskach –
przechowalniach ,w których mają być umieszczani zawracani
ucieknierzy.
Póki
co, Orban powiedział coś, co warto zapamietać zapamiętać
właśnie w Polsce, a brzmiało ono mniej więcej tak: ”Węgry
pozostaną węgierskie”. U nas sprawa ma się niestety inaczej. U
nas problemem, o który kruszymy kopie jest słowo „przymusowe
kwoty”. Walczyliśmy i wywalczyliśmy, że ich nie będzie. Co z
tego, kiedy szeroką falą napływają do nas obcokrajowcy, w sposób
niekoniecznie kontrolowany. Ukraińcy zasiedlają masowo nasze tereny
wschodnie, a 12 miast zadeklarowało ochoczo chęć przyjęcia
nachodźcow, dla fury pieniędzy jaka za nimi popłynie z zachodu.
Pomagamy
w miejscach gdzie to najbardziej potrzebne i efektywne i na to Polska
przeznacza ogromne pieniądze. Używamy ich mądrze, co
potwierdzają wdzięczni zainteresowani i na tym powinniśmy
poprzestać, ale co zrobić z tymi, których uwielbienie dla
nachodźcow nie opuszcza, mimo jawiącej się katastrofy w państwach
zachodnich, a brak wyobraźni, perspektywicznego myślenia i
tendencje zgoła samobójcze każą niektórym z nas strzelać do
własnej bramki.
Pewnie
znów swoim zwyczajem nakarmiłam Państwa przede wszystkim żółcią,
ale na swoje usprawiedliwienie mogę powiedzieć tyle, że jednak
zafundowałam nieco spokoju, wraz ze śweżym powiewem znad Czarnego
Potoku w Czerniawie, w poprzednim numerze i mam nieśmiałą
nadzieję, że to się moim czytelnikom spodobało.
3.VII.
2018 Nowy Sącz Magdalena Ponurkiewicz
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz