piątek, 7 września 2018


Post scriptum do artykułu „Wiara nadzieja i. narodowa duma..”


Szanowni Czytelnicy.

Uznałam, że powinnam dołączyć do artykułu kilka refleksji o tym, jak zapisano w kolejnych filmach frapującą historię Dywizjonu 303.

W roku 1969 ukazał się w Polsce bardzo wyczekiwany pierwszy fabularny film, którego tytuł brzmiał: „Bitwa o Anglię.”

Niestety kompletnie zmarginalizowano tu rolę Polaków i prysły jak bańka mydlana nadzieje na sprawiedliwy osąd kolejnych polskich zasług wojennych.

Trzeba było wielu lat, by wreszcie w sierpniu br., pojawił się kolejny film pod tytułem„ Dywizjon 303”, niewątpliwie interesujący obraz walk i stosunków panujących w angielskim lotnictwie . Zaraz po nim kolejny, „Dywizjon 303- historia prawdziwa” . Przyznam , że nie bardzo rozumiem dlaczego wypuszczono oba filmy niemal w tym samym czasie a moje obawy dotyczą faktu iż pierwszy prawdopodobnie odebrał część widowni temu drugiemu i bardzo źle się stało, bo to” Dywizjon303 -historia prawdziwa” jest naprawdę świetny! Czuje się w niej niezłomnego polskiego ducha. Film w sposób niezwykle emocjonalny ale i esencjonalny i przejrzysty przedstawia nie tylko brawurowe powietrzne zmagania Polaków, ale metamorfozę opinii angielskiego dowództwa o naszych pilotach, począwszy od braku wiary w ich możliwości i umiejętności poprzez narastające powoli uznanie, aż po satysfakcjonujący zachwyt dla niewyobrażalnego bohaterstwa i zaciętości w walce( dla wielu śmiertelnej) ze znienawidzonym wrogiem. To właśnie ten drugi film, którego premiera odbyła się 31 sierpnia br., powinien stać się polską wizytówką w świecie, zaopatrzony, rzecz prosta, w kilkujęzyczne dialogi i komentarze. Polecam go Państwu z całego serca.

Na koniec moja osobista refleksja dotycząca dwóch pilotów tego dywizjonu.

Witold Łokuciewski „Tolo”(1917- 1990), - były oficer kawalerii pełen niezwykłego wdzięku przystojny zawadiaka , pilot dywizjonu 303, będący jednym z trójki tzw. „ 3 Muszkieterów” ze względu na brawurowe wyczyny jego samego i kolegów Zumbacha i Fericia. Tolo był dość bliskim kuzynem mojej mamy. Tych dwoje ludzi bardzo z sobą zżytych wojna rozdzieliła na zawsze. To m.in. jego historię napisało dwoje znakomitych autorów Lynne Olson i Stanley Cloud . Tytuł książki brzmi „Sprawa Honoru- Dywizjon 303- Zapomniani bohaterowie II wojny światowej”.

W tej samej książce zawarte są również tragiczne losy innego pilota- Ludwika Paszkiewicza(1907- 1940) który utonął w Kanale La manche zestrzelony w finale jednej z powietrznych potyczek.

Miałam wielki przywilej i zaszczyt poznać pod koniec lat osiemdziesiątych jego żonę, a właściwie wdowę po nim . Serdeczne i ciepłe kontakty trwały kilka lat od czasu, kiedy to Siostra Augustyna ( bo takie imię zakonne przybrała) dawała mi pierwsze lekcje języka angielskiego w sądeckim klasztorze Sióstr Niepokalanek .

Tragiczny los doświadczył ją nie tylko śmiercią ukochanego męża, ale utratą córeczki , która zmarła w czasie Powstania Warszawskiego w którym jej matka, przyszła siostra zakonna, brała czynny udział.

Siostra Augustyna pozostawiła po sobie w naszych sercach niezatarty do dziś obraz ogromnego hartu i pogody ducha i niezmiernej życzliwości dla innych. Dziś nie mogę sobie wybaczyć, że choć słuchałam z zapartym tchem jej opowieści, nie zapisywałam tych wspomnień które w większości dotyczyły losów jej męża oraz powstania. Chętnie cytowała znaną dziś niemal wszystkim Polakom sentencję:



NIGDY WCZEŚNIEJ TAK WIELU NIE ZAWDZIĘCZAŁO TAK WIELE TAK NIELICZNYM.


5.09.2018 Nowy Sącz

                                                                 Magdalena Ponurkiewicz



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz