czwartek, 31 października 2019



Nazywano ich „Czarne Diabły”
To oni zapisali się złotymi zgłoskami w pamięci kilku pokoleń mieszkańców holenderskiej Bredy m in. dlatego że chcieli oszczędzić życie cywilów i samo miasto, w trakcie ofensywy, narażając własne.
Kim byli bohaterowie, którzy dziś w liczbie zaledwie kilku dożyło kolejnej chwili chwały, a także odznaczeń w wyzwolonym przez siebie holenderskim mieście?
To żołnierze gen. dywizji Wojska Polskiego – Stanisława Maczka, którzy brawurowo wyzwolili miasto 75 lat temu, na swym koncie mając także wyzwolenie 100 innych miast na szlaku bojowym wiodącym przez Normandię , Belgię Holandię i Niemcy( gdzie w finale walk zdobyto bazę marynarki wojennej).
Na uroczystości trwające od 28- 30.10.2019 roku Król Holandii Wilhelm Alexander, Prezydent RP Andrzej Duda, syn gen. Maczka prof. Andrzej Maczek, wnuczka Karolina i tłumy wiwatujących mieszkańców wznoszących okrzyki: „ Dziękujemy Wam Polacy!,” tak jak wtedy, gdy wyzwoliciele wkroczyli do miasta. Nasz prezydent wystąpił z doskonałym przemówieniem, w którym przypomniał o zasługach polskich żołnierzy w walce o wolną Polskę ale i Europę. Mówił również o wdzięczności Polaków dla Holendrów pielęgnujących pamięć o bohaterach.
Holenderscy kibice podziękowali Polakom za wolność wspaniałym widowiskiem na stadionie, który nazwano imieniem wielkiego bohatera, na którego piersi zawisło niegdyś 25 odznaczeń i medali, a który u schyłku 102 letniego życia doznał w Anglii, gdzie osiadł na stale po wojnie pozbawiony polskiego obywatelstwa, goryczy poniewierki i rozczarowań. Pozostając bez emerytury i środków do życia pracował fizycznie, ale zdążył na szczęście przyjąć, w 1990 roku Order Orła Białego, od prezydenta RP na uchodźstwie, otrzymując równocześnie awans do stopnia generała broni. Dziś w Edynburgu odnotowujemy efekt szkocko – polskiej kampanii na rzecz uczczenia jego pamięci. Jest nim pomnik generała, który jest formą przeprosin za skandal jakiego dopuścił się wobec niego rząd Wielkiej Brytanii.
Czy to wszystko? Nie. Dziś także w Belgii pamięć o generale odżywa ,czego dowodem jest międzynarodowa wystawa zorganizowana w Muzeum II Wojny Światowej ukazująca wyzwolenie Flandrii przez żołnierzy1 Dywizji Pancernej. Polska także nie zostaje w tyle. W Szamotułach wybudowano pomnik ku czci wielkiego Polaka, a na Krakowskim Przedmieściu zorganizowano wystawę plenerową opowiadającą o losach generała i jego żołnierzy. Lepiej późno niż wcale uczcić pamięć bohatera najpierw wyklętego, a później zapomnianego, wspaniałego dowódcy, który nigdy nie przegrał żadnej bitwy.
Dziś, jak inny wielki dowódca gen. Anders ( pod Monte Casino), spoczywa wśród swoich ponad 160. żołnierzy na Honorowym Cmentarzu Wojskowym,w Bredzie,miejscu którego nie ominęły wspaniałe uroczystości rocznicowe uwieńczone salwą honorową.

Cześć i chwała Bohaterom!.


Nowy Sącz                                                                              Magdalena Ponurkiewicz

środa, 30 października 2019


Nowe pole bitwy – prezydentura

Nie udało się w ubiegłym artykule zamieścić wspomnienia o człowieku wielkiej miary i wiary, patriocie, znakomitym fachowcu z naukowym cenzusem, Ministrze Leśnictwa, prof. Janie Szyszko. Nie udało mu się uratować Puszczy Białowieskiej, która była jego wielką miłością i chlubą, ale i sztandarową wizytówką Polski. Zmasowany atak przeciwników zdrowego rozsądku i rzetelnej wiedzy zniszczył perłę przyrodniczą na miarę światową. Totalna opozycja wzmocniona grupami eko terrorystów wszelkiej maści i Komisja Europejska zablokowały słuszne decyzje Ministra, o wycince zagrożonych partii drzewostanu, co kończy się dziś katastrofą nie tylko dla puszczy, ale lasów terenu Podlasia
Notorycznych, obrzydliwych ataków śp. Jan Szyszko nie wytrzymał i zmarł niestety, a mógł dla polskich lasów zrobić jeszcze wiele. Żegnany z żalem i pompą przez prezydenta, przedstawicieli rządu i wysokich hierarchów kościelnych, dziś odpoczywa w pokoju. Zastanawia mnie tylko jedno. Czy konieczne było odwoływanie ze stanowiska człowieka tej miary, by zaspokoić pragnienia przeciwników politycznych? Czy w sumieniach polskich władz odezwało się coś na kształt wyrzutów, które na ogół pojawiają się zbyt późno? To kolejne ustępstwo wobec presji, które wyszło nam bokiem, bo dziś zbieramy fatalne skutki braku odwagi i konsekwencji wobec ustawy sądowniczej i dezubekizacyjnej. Dziś sądy nadal wypuszczają na wolność bandytów, złodziei, członków mafii i przywracają znakomite apanaże UB -kom. Sądy, które działają w sposób stronniczy, polityczny i cyniczny w najwyższym stopniu, a których najznamienitsza przedstawicielka donosi na Polskę na tzw. brak praworządności, do UE, życząc Polsce jak najgorzej, zbierając za to medale od strony niemieckiej. Ta sytuacja obciąża konto prezydenta państwa, jakby na to nie spojrzeć. A ostatnio prezydent Duda zachwycał się faktem pojawienia się w sejmie lewicy, bo ciągle ma nadzieję zostać prezydentem wszystkich Polaków, choć to utopia w naszym, polskim przypadku. Entuzjazm naszych władz towarzyszył także nagrodzie Nobla dla niejakiej Olgi Tokarczuk. Nie czuję się powołana by oceniać pisarstwo tej pani, ale jej antypolonizm jest aż nadto jaskrawo manifestowany w mowie i w piśmie. Upatruję w nim praprzyczyny jej nagrody. Ale na temat antypolonizmu nikt z oficjeli się nie zająknął, chociaż w innych kwestiach staramy się coś robić, raz lepiej, raz gorzej, a mówimy o tym nieustannie. Także wyciszenie radykalizacji partii rządzącej i tulenie uszu wobec wielu skandalicznych faktów nie pomogły, chociaż miały pomóc. Czy w tej kadencji będzie lepiej? Wątpię! A może się mylę? Oj! Chciałabym bardzo.
Układ sil w sejmie i senacie jest jaki jest. Byłoby znakomicie, gdyby udało się prezesowi Kaczyńskiemu przeciągnąć na swą stronę senatorów tzw. niezależnych, ale popłoch jaki wzbudzają pogróżki „totali” wobec ewentualnej niesubordynacji tychże i nienawiść do PIS, jakie są, każdy widzi. Nic nie jest jeszcze przesądzone ale...?
A tymczasem w senacie bryluje człowiek z zarzutami prokuratorskimi, Stanisław Pawłowski, a w sejmie Sławomir Neuman, będący w podobnej, jak jego kolega senator, sytuacji. Zastrzyk świeżej krwi dla opozycji, w osobie niejakiej Jachiry, włos na głowie jeży, nie tylko z powodu skandalicznych, ze wszech miar, wybryków tej pani. Fakt tych trzech decyzji o wyborze, jest świadectwem poziomu moralnego wyborców opozycji i szefów partyjek opozycyjnych, którym ten stan rzeczy zupełnie nie przeszkadza. Nic tu się nie zmieniło. Jarmarczna karuzela kreci się od 1989 roku, ciągle w tę samą stronę.
Tymczasem decyzją większości radnych Białegostoku zniknęła z ulicy nazwa upamiętniająca Zygmunta Szyndzielarza, „Łupaszkę”. Bohater narodowy został przy tej okazji opluty przez każdego, kto miał na to ochotę. Cyniczna decyzja spowodowała nie tylko oburzenie patriotycznej strony naszego społeczeństwa, ale może pogorszyć stosunki polsko białoruskie.
Co dalej? Nic nowego pod słońcem. Skandaliczny atak na Kościół i jego świętości trwa, gdy tymczasem nie wszyscy herarchowie podążają z właściwą odpowiedzią. Skutek takich postaw jest do przewidzenia. Abp Stanisław Jędraszewski, odważny i bezkompromisowy człowiek, nie budzi szczególnej sympatii i uznania w oczach niektórych hierarchów, choćby np. Prymasa Polski. Ten natomiast, na spotkaniu z Żydami w muzeum POLIN, kwestionuje wypowiedź Jarosława Kaczyńskiego, który na konwencji w Lublinie powiedział: „..Kościół jest głosicielem i dzierżycielem jedynego powszechnie znanego systemu wartości. Chrześcijaństwo jest częścią naszej tożsamości narodowej. Poza wartościami głoszonymi przez tę instytucję jest jedynie nihilizm...”. Co więc na to Prymas?: „ Absolutnie to nie jest wizja Kościoła”. Nie wiem jaka wizja Kościoła przyświeca Prymasowi Polakowi , ale nurtują mnie dwa pytania: Czy nie jest przypadkiem niezbędna jedność i lojalność polskich katolików względem siebie, szczególnie wobec ataku instytucji, która będąc jakoby eksterytorialną, manifestuje pogardę, złość i fałsz wobec Polaków, polskich Katolików i polskiego państwa? To pierwsze. A drugie- w jakiej roli wystąpił tam, właśnie w muzeum POLIN, Prymas Polski?
Niebawem beatyfikacja śp. Prymasa Stefana Wyszyńskiego, niezłomnego obrońcy naszej tożsamości, do których należą nieodłącznie także św. Jan Paweł II i błogosławiony Jerzy Popiełuszko. Musimy bronić naszych korzeni chrześcijańskich, bronić tego, z czego wyrastamy. Inaczej poniesiemy sromotną klęskę
Czekają nas zmiany w składzie osobowym rządu. Jeszcze chwila cierpliwości i będziemy wiedzieć, czy będą to zmiany, które wpłyną nie tylko na wizerunek rządu, ale jego skuteczność.
A potem:
W maju 2020 wybory prezydenckie, ciąg dalszy potężnej wojny kulturowej, gdzie opozycja za każdą cenę stara się odebrać prawo do rządzenia wybranej demokratycznie ekipie.
Będziemy musieli zewrzeć szeregi, by nie powtórzyła się sytuacja z wyborów do sejmu i senatu. Głosować trzeba koniecznie na Andrzeja Dudę, bo ten, choć nie jest bez wad, ma swoje niezaprzeczalne zalety, a jedna z nich jest taka, że nie ma nikogo innego, kogo prawa strona społeczeństwa mogłaby zaakceptować bez wątpliwości. Przegrana Andrzeja Dudy grozi załamaniem się rządów PIS i powrotem do tego co było. Pamiętajmy o tym. Klepsydra już odlicza czas, a jest go bardzo mało, dlatego musimy go wykorzystać co do minuty, w imię dobra Polski.

30.10. 2019                                                                                     Magda Ponurkiewicz

poniedziałek, 21 października 2019




Wybory, których nie sposób zapomnieć.

Miałam zamiar dokonać nudnej analizy porównawczej deklaracji partii rządzącej i ich realizacji, ale myślę, że tego mógłbyś nie wytrzymać.
Przecież każdy z wyborców już to zrobił na swój sposób.
Mapy, które obrazują rozszerzające się w Polsce pole sympatii i wpływów PIS, mówią same za siebie. Zwolenników przyrosło ponad 2 000 000.Rezultat wyborów 2019 to zwycięstwo i to duże, przy znakomitej frekwencji, ale czy układ w sejmie i senacie jest na miarę oczekiwań Prezesa Kaczyńskiego?
Przecież wytężona praca i fakt, że PIS starał się swe obietnice spełniać, obejmując programami społecznymi tych wszystkich, którzy do tej pory byli pozostawiani sami sobie, to fakt niezaprzeczalny. Bardzo dobra sytuacja gospodarcza w znacznej mierze spowodowana skuteczną walką z mafią VAT, pozwoliła na to i realizację wielu innych programów. Według zapewnień rządu nie grozi Polsce powtórzenie greckiej katastrofy. Nią właśnie nieustannie straszyła totalna opozycja. Zapewnienia te wspierają liczne ratingi, potwierdzające rozwój gospodarczy, który sprawia, że nasza ojczyzna staje się gospodarczym tygrysem Europy. Liczyć nie umiem , na gospodarce się nie znam, ale ocenom zewnętrznym naszych sukcesów chyba wolno mi wierzyć, tym bardziej, że prognozy na początku czteroletniej drogi, były zgoła inne.
PIS ma dziś większość w sejmie – 235 mandatów i prawo do rządów samodzielnych.
Koalicja Obywatelska -134 mandaty, SLD -49, PSL -30 i Konfederacja - 11.
Jak dotąd, partie te zapowiadają politykę obstrukcji wobec PIS, co będzie nieco łatwiejsze niż w ubiegłej kadencji, bo w senacie niestety, brakło partii rządzącej większości, między innymi z powodu mizernej kampanii do tej izby. Ale być może coś się zmieni i na opozycję, w tym miejscu, przyjdzie opamiętanie by mogła zapanować polityka miłości, którą tak chętnie szafuje dziś pani Kidawa-Błońska. Nie miałabym nic przeciwko.
Póki co, łączenie się przed wyborami w jakieś dość kuriozalne partyjne zlepki, bo samodzielność nie dawała szans, nie wróży dobrze stabilności tych koalicyjek, które łączy jedynie chęć unicestwienia PIS i dorwania się po raz kolejny do władzy. Polityka Schetyny i jego głębokie przekonanie, że nienawiść popłaca ,wzięły w łeb. Co zrobią członkowie jego partii ,nie wiadomo, ale raczej zanosi się na bunt. Czy po ewentualnym usunięciu Schetyny zechcą brnąc dalej w ślepą uliczkę chaosu, bezwzględnej walki, przy zupełnym braku sensownej koncepcji działania? Z reakcji wyborców widać, że to dążenie do autodestrukcji. Nie będzie przez cztery kolejne lata okazji do zlikwidowania IPN, CBA, Rady Mediów Narodowych i wielu innych niezbędnych instytucji i chwała Bogu. Nie sprawdziła się polityka „anty PIS”, ale także instrumentalne traktowanie sojuszników, państwo mafijne, czyli pewnego rodzaju układ zamknięty wspierany przez kastę sądowniczą. Także gloryfikacja zła i zajadłe ściganie odkrywających tę brutalną prawdę i coraz gwałtowniejszy atak na Kościół Katolicki. Świat braku wartości nie podoba się większości polskich wyborców, czemu dali wyraz głosując . Jutro PIS czeka bój nie tylko z opozycją, którą znamy aż nadto dobrze, ale konsekwentna walka o realizację szerokiej gamy obietnic,w czym UE nam nie pomaga.
Wymienię najważniejsze:

- cd. reformy sądownictwa
- reforma mediów
- cd. reformy systemu podatkowego
- wyrównanie dotacji dla rolników
- duża i mała retencja
- rozszerzanie 500+
- budownictwo społeczne
- obniżenie składek ZUS
- cd. reformy służby zdrowia
- cd. rozbudowy dróg
- rozwój technologiczny i gospodarczy
- wzmocnienie obronności

Życzę rządowi i nam wszystkim, by się udało, poczynając od dwóch pierwszych, które dla funkcjonowania państwa mają znaczenie fundamentalne.
O tym co mnie uwiera i martwi , pisałam ostatnio.
Przecież to, że nie osiągnięto konstytucyjnej większości w sejmie, a to ona właśnie gwarantowała skuteczne zmiany ustaw, bez których będziemy prawdopodobnie kręcić się w kółko, zostało czymś wywołane. Stało się tak, nie tylko z powodu wejścia do sejmu kilku partii, których miało tam nie być, ale to także wynik zaniedbań i błędów PIS, który w pewnej mierze zawiódł wyborców w kilku sprawach tożsamościowych, chociaż od dawna z prawej strony rozlegało się głośne wołanie o zmianę podejścia do szeregu ważnych problemów. Te właśnie, stara się dziś podjąć Konfederacja. Cieszę się, że udało się jej wejść do sejmu bo będzie to pewnego rodzaju munsztuk na rządzących. Chciałabym bardzo , i sądzę że nie ja jedna, by PIS i Konfederacja dogadały się przynajmniej w kwestii poparcia najbardziej palących ustaw. By ”para” nie szła w przysłowiowy gwizdek, a bezkompromisowość i odwaga pozbawiona cech poprawności politycznej 11 gniewnych, przy znacznym ograniczeniu ich błędnych, szkodzących |Polsce haseł, udzieliła się rządzącym. Obu formacjom nie wolno przecież roztrwonić kapitału, którym była walka pokoleń o prawdziwie wolną Polskę.
Czy PIS i jego prawicowi adwersarze będą umieli ograniczyć rozdmuchane ego swych członków, na rzecz porozumienia? Mam nadzieję że tak.

22.10 2019                                                                  Magdalena Ponurkiewicz

niedziela, 13 października 2019


W oczekiwaniu na wielki finał

Życie niesie niestety sytuacje, nad którymi trzeba się pochylić, bez względu na dynamikę spraw politycznych. Śmierć Kornela Morawieckiego wielu z nas przewidywało, zdając sobie sprawę z postępu ciężkiej, nieuleczalnej choroby , ale na zgon i to zgon człowieka tak ważnego dla Polski, walczącego do końca, Niezłomnego czasów pokoju , zawsze następuje nie w porę. Mógł jeszcze wiele zrobić pozostając umiarkowanym politycznym opozycjonistą w stosunku do rządu, któremu przewodzi jego własny syn . Był dla naszego Premiera drogowskazem i mimo różnic, ogromnym wsparciem. Człowiekiem wielkiego formatu. Cześć Jego pamięci!
A teraz swoim zwyczajem będę rozszczepiać włos na czworo. Pisałam już niejednokrotnie o problemach, które wracają jak bumerang, a władza nie wyciąga z tego wniosków, ale „wałkowania” tych spraw nigdy dość. Oto one.:
Bezkarność władz uniwersytetów, które bez żenady wspierają swych pracowników, zajadłych wrogów Polski i Katolicyzmu, sącząc jad do uszu i umysłów młodego pokolenia. Nie powiem, żebym nie miała wątpliwości co do polityki min. Gowina, który oddał bez reszty pole władzom wyższych uczelni. Skutek jest taki, że wychowankowie Sorosa propagują gdzie się da, narodową zdradę w poczuciu bezkarności, bo nikogo z nich, jak do tej pory, nie spotkały sankcje.
Kuriozalne akcje tzw. obrońców z Greenpeace i innych im podobnych, wprowadzają zamęt i ogłupiają niedoinformowanych młodych ludzi. Pogróżki bez pokrycia o ew. sankcjach, do reszty demoralizują zdrajców i zadymiarzy.
Sądy trzeba przewietrzyć z tych, którzy w dalszym ciągu stawiają sprawy praworządności na głowie, chociaż TSUE zapaliło jakieś światełko w tunelu, dając nadzieję na przyszłość, to ciągle w tym względzie jesteśmy państwem z tektury, ale nie tylko tu daje się zauważyć jego słabość.
Nadmierna uległość wobec pro upowskiej Ukrainy , brak reakcji na jawne prowokacje, bezwarunkowe wsparcie dla naszych sąsiadów, którzy mają jakoby stanowić barierę ochronną dla Polski przed zakusami Rosji. Ale o osąd tej sprawy już Cię pytałam wcześniej. To wszystko budzi protest środowisk Kresowych i trudno nie przyznać racji prof. Osadczemu, kreowanemu przez partię rządzącą na stronnika Rosji, że mówi i pisze o „ oddawaniu bez walki pamięci i tożsamości”. Tolerowanie faktu, że szczątki setek tysięcy ofiar mordów poniewierają się do dziś na ,Ukrainie, uparte milczenie w sprawie gruntownej repatriacji naszych pobratymców, którzy od dziesięcioleci nie mają szans na powrót do ojczyzny, to wszystko są zaniechania PIS, które mogą, i oby tak się nie stało, drogo kosztować przy wyborach .Faktem pozytywnym ostatnich tygodni jest zmiana prezydenta na Ukrainie i za tym wyborem idąca zgoda władz ukraińskich na poszukiwania polskich szczątków pomordowanych. Chciałoby się by fakt ten przeciął okres bicia czołem, bezskutecznym zresztą, przed Ukrainą, bo Poroszenko odszedł. Mam jednak obawy, że Kresowianie tym razem zagłosują trochę naiwnie,jak się wydaje, na Konfederację, bo to ona obiecuje akcję repatriacyjną. Natomiast brednie, które wygaduje Korwin Mikke są ponad moją wytrzymałość! Dotyczy to tym razem symbiozy z Rosją, mimo hekatomby jaką ZSRR sprowadził na Polskę i Polaków masowymi wywózkami i ich skutkami . Te tragedie Korwin ignoruje, ale co na to Kresowianie, których najbardziej dotknęła katorga i śmierć? TVN w dodatku przytula Konfederację. Trudno nie podejrzewać, że to rozbijacka robota wobec prawicy. Czy starczy PIS-owi głosów na samodzielne rządzenie, gdy poprzez swe zaniechania powoduje odwracanie się plecami byłych zwolenników i wiernych wyborców? Czy nie okaże się, że PIS wygrywając wybory, nie będzie mogło samodzielnie rządzić? Takiego wariantu nie można wykluczyć, a kandydata do współrządzenia jakoś nie widać. Między PIS i Konfederacją trwa otwarta wojna.
Co dalej? Czy istnieje szansa na przyszłe porozumienie? Wszystko jest możliwe. Wystarczy przypomnieć sobie wcześniejsze obraźliwe wypowiedzi Pawła Kukiza o PSL i dzisiejsze „zbratanie” we wspólnej walce przeciw PIS.
Problem kontrustawy wobec żydowskich oczekiwań zwrotu mienia bez spadkowego, w umysłach partii rządzącej podobno nie istnieje. Mnie jednak niepokoi sprawa zakupu przez premiera dziewięciu ton złota zdeponowanego w Banku Anglii(?).Ale czy warto martwic się na zapas sprawą, która pozostaje w sferze domysłów i podejrzeń? Za to wizy po dziesięcioleciach starań mamy wreszcie w kieszeni.!
Dziś problemem najważniejszym jest trwałe wyeliminowanie wpływów komunistycznych w Polsce.
Zlikwidowanie pozostałości panującego przez dziesięciolecia systemu. Potrzebne jest znaczące zwycięstwo w jesiennych wyborach! Potem będę się zastanawiać jakie kolejne problemy wypełzają z cienia.
Dochodzą mnie słuchy, że mobilizacja popleczników totalnej opozycji jest aktualnie znacznie większa, niż zwolenników „Dobrej Zmiany”. Jeszcze tylko 2 tygodnie, jeszcze nie jest za późno! Niebawem wszystko będzie jasne. Chciałabym 14 października obudzić się w kraju, któremu wróg wewnętrzny nie zagraża, zmieciony dzięki mądrze wypełnionym kartom wyborczym, które do urn zaniosą ci, którzy dobrze życzą Polsce
A może ponosi mnie chora wyobraźnia? Może wyborcy staną na wysokości zadania i pójdą jak burza osiągając rezultat, o którym marzę? Odkładam na bok lęki oraz wątpliwości prosząc o opiekę Matkę Bożą , Królową Polski i....czekam.

09 10..2019. Nowy Sącz                                         Magdalena Ponurkiewicz