środa, 19 grudnia 2018

Jak zaczęła sie moja współpraca z miesiecznikiem "Nasza Wiara"  ktorej rezultatem sa moje artykuly tak chetnie czytane dzis przez Państwa?
Właśnie tak:



_Wiara uzdrawia


Ostatnie trzy lata poprzedzające odkrycie guza esicy były dla Magdy koszmarne i doprowadziły ją do skrajnego wyniszczenia.
Wstrząs jaki wywarła diagnoza, był zrozumiały.Co prawda młody sympatyczny chirurg przytaczał na pocieszenie historię samoistnego wyleczenia z podobnej przypadłości, ale na niewiele to się zdało.Zapowiadana operacja i ewentualna chemioterapia były o krok. Zadzwoniła do zaprzyjaźnionej zakonnicy sercanki, prosząc o pomoc. Za namową sąsiadki pojechali także pomodlić się przy figurze Ojca Pio w kościele u fary. Już w powrotnej drodze czuła się znacznie lepiej. Stres zniknął. Jego miejsce, w świadomości zajmowały optymizm i pogoda ducha. Po szesnastu godzinach snu, obudziła się w doskonałym nastroju i uczuciem straszliwego głodu.
  • Co mam zrobić? Mam ochotę na różne rzeczy, których nie jadłam od lat, ale się boję .
  • Spróbuj odrobinę zjeść – Janusz miał minę, która nie dawała gwarancji, że wierzy w to co mówi. Zjadła -i nic! Zaspokajała głód z coraz mniejszą obawą. Z niedowierzaniem myślała o tym, że gwałtownie wraca dobra forma.
Kolejna kolonoskopia miała uściślić diagnozę.
-Tam niczego nie ma! - stwierdził ze zdumieniem chirurg(ten sam który przeprowadził pierwszą), ale nie mówmy hop. W grudniu zrobimy trzecią.Magda wyfrunęła jak na skrzydłach z gabinetu zabiegowego, by zakomunikować nowinę bladozielonemu na twarzy mężowi.
Kiedy wynik ostatniej spełnił oczekiwania, zebrała dokumentację i za namową lekarza rodzinnego, przdstawiając opis całej historii, wysłała do San Giovanni Rotondo.
Teraz okazało się, że za zdrowie Magdy modliło się w Piątkowej kilka osób chcących zachować anonimowość.Wdzięczna im wszystkim wiedziała, że również sercanka siostra Annuncjata i jej modlitwy mają tu swój niebagatelny udział.
Przy końcu lat 70. , kiedy Magda pracowała w Brzesku, siostra zjawiła się w poradni z dwójką głęboko upośledzonych , niemówiących małych pacjentek z zakładu opiekuńczego.Konsekwentna terapia i ogromne zaangażowanie opiekunki dziewczynek sprawiły, że dzieci zaczęły mówić, na co początkowo trudno było liczyć, a między zakonnicą i terapeutą zawiązały się bardzo silne więzi. Kontakty trwają od trzydziestu czterech lat.Siostra Annuncjata modli się codziennie za swą przyjaciółkę, wspierając ją w chwilach najtrudniejszych.
    • I co ksiądz proboszcz na to? Nurtuje mnie odpowiedź na pytanie, dlaczego właśnie ja? Daleko mi przecież do ideału.
Takie pytania padły z ust Magdy, kiedy przy okazji bytności na plebanii w Marcinkowicach w sprawach dokumentacji dotyczącej dzieci węgierskich – ofiar powstania 56 roku, opowiadała historię swego wyzdrowienia.
Wtedy ten przemiły, ciepły człowiek odpowiedział pół żartem pół serio:
_ A może stało się tak dlatego, by mogła pani znowu pisać?
Magda właśnie dedykowała mu swoją najnowszą książkę -Tajemnica węgierskiego manuskryptu.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz