poniedziałek, 20 stycznia 2020


Ustawa „ kagańcowa”
Dziś zacznę od sytuacji na Bliskim Wschodzie, po śmierci irańskiego bohatera narodowego, generała Sulejmaniego, znanego terrorysty, bo właśnie tak ocenia jego działalność USA. Zabicie generała było ponoć działaniem jedynym z możliwych. Miało zablokować terrorystyczne plany Iranu wobec Ameryki i Izraela. Reakcją Iranu były pogróżki i ostrzał rakietowy baz USA w Iraku, co stało się po przekazaniu ostrzeżenia, dzięki czemu nie zginął żaden amerykański żołnierz, ani reprezentant wojsk sojuszniczych. Co dalej? Tego nie wie nikt. Świat liczy na to, że żadne z państw pozostających w konflikcie, na serio nie pragnie wojny, ale...
Ciągle zadziwia mnie pewien paradoks polegający na tym, że Polska, jako sojusznik USA, szczególnie ceniony przez NATO i Trumpa, nie odżegnuje się w tym wypadku, od współdziałania z USA przeciw Iranowi ( bo jak zawsze jesteśmy i co tu dużo mówić, powinniśmy być lojalni). Działamy więc, chcąc nie chcąc, na rzecz Izraela, chociaż to państwo nie okazuje nam ani przyjaźni, ani wdzięczności, nie wspiera i nie wspierało nigdy w żaden sposób, a jego wrogość do Polski i Polaków widoczna jest coraz bardziej jaskrawo.
W ubiegłym roku przypominałam o pomocnej dłoni wyciągniętej przez Iran do katorżników wyprowadzonych niemal cudem z ZSRR przez Andersa. O tym, jak marli w chwili zmiany klimatu na cieplejszy, o troskliwej opiece Persów okazanej chorym, o pieczy nad grobami, która trwa nieprzerwanie przez dziesiątki lat, o szacunku dla walecznych, chcących się bić o wolność państwa napadniętego i zmasakrowanego przez dwa totalitaryzmy. Tu właśnie,, w Iranie organizowano życie 115 tysiącom Polaków, w tej liczbie 8,5 tysiącom żołnierzy i 18 tysiącom dzieci. Prawda, że jedynie na okres przejściowy, bo później ich losy związano m. in. z Indiami, Pakistanem czy Meksykiem. Mówi się, że dzisiejszy Iran jest zgoła inny niż ten, z lat 40 tych. Czy nie warto jednak pamiętać, że przyjazne kontakty z przeszłości należy pielęgnować, bo sentyment nadal łączy dwa narody i może nie warto robić sobie wrogów z tych, którzy okazali nam wsparcie i lojalność?
Co tu dużo mówić, znaleźliśmy się między młotem i kowadłem, bo w stosunkach między Polską i Izraelem skandal goni skandal.
Uroczystości poświęcone 75 rocznicy wyzwolenia obozu Auschwitz, nie wiadomo dlaczego, odbywają się w Izraelu, organizowane przez szemranego biznesmena, rosyjskiego Żyda , ziejącego do Polski nienawiścią wzmocnioną nieudanym dealem w sprawie Tarnowskich Zakładów Azotowych. Ale Yad Vashem przyklaskuje założeniom organizacyjnym, mającym na celu kuriozalne fałszowanie prawdy historycznej i upokorzenie Polski. Polski, która w Instytucie Yad Vashem ma najwięcej drzewek oliwnych świadczących o bohaterskiej pomocy Polaków na rzecz Żydów. W programie uroczystości nie ma miejsca dla polskiego prezydenta i jego przemówienia, ale znalazło się ono dla 2 agresorów – Rosji i Niemiec. To przecież oni wywołali II Wojnę Światową, a dziś kosztem Polski, kreują się na aniołów pokoju. Poprawia nieco nastrój fakt, że pojawiają się, tu i tam, głosy obrońców Polski, jakie płyną choćby od strony Forum Żydów Polskich, którzy wskazują oskarżycielskim tonem, że w Jerozolimie wypowiedzą się główni sprawcy zagłady, autorzy Paktu Ribentropp- Mołotow, ci którzy ochoczo wywozili i wydawali Żydów, mordując masowo m. in. w Auschwitz. Prezydent A. Duda podjął jedynie słuszną decyzję. Ta decyzja znajduje wsparcie i zrozumienie w części izraelskich mediów i opinii prezydenta USA, którzy wypowiadają się z niesmakiem i oburzeniem o tym, co dzieje się wokół zbliżających się uroczystości rocznicowych. Naszego prezydenta tam nie będzie.

A teraz zadam kolejne pytanie,którego trudno nie zadać.
Czy jest takie drugie państwo europejskie, w którym zdrajcy w takiej liczbie, w zapamiętaniu, prezentują swe obrzydliwe postawy i knowania?
Niemal od pierwszej chwili rządów prawicowych domagają się interwencji obcych. Żądają konsekwentnie i z determinacją zablokowania funduszy europejskich, które miałyby zostać powiązane z tzw. praworządnością, a właściwie jej domniemanym brakiem w Polsce. Te wrogie, bezwstydne dzia - łania przeciw własnej ojczyźnie, są ewenementem na świecie i hańbą, jaką nie okryła się żadna grupa parlamentarna w UE. Kolejną reakcją piętnującą ostatnio szkalowanie ojczyzny przez europosłów totalnej opozycji, były wypowiedzi Beaty Szydło i Patryka Jaki. Jednak nie można mieć złudzeń. Ta zmasowana akcja przeciw Polsce będzie trwać nadal, póki przewaga liberalnej lewicy będzie miała miejsce w UE. Włączenie do działań przeciw rządowi, a więc i Polsce, Komisji Weneckiej, jest takim samym bezprawiem, jak wszystkie inne poczynania totalnej opozycji. Komisja Wenecka, która znalazła się w w naszym kraju prawem kaduka, zaproszona wbrew wszelkim uprawnieniom jakimi dysponuje marszałek senatu, ucieka się do szykan próbując tak, jak UE, uniemożliwić nam walkę o podmiotowość i niezawisłość. Grodzki spotyka się z wybranymi starannie renegatami, zamiast zwiedzić z pokorą Muzeum Wyklętych. Może wtedy na część członków KW przyszłoby opamiętanie? Pan Grodzki, który pozornie trafił się „totalnym”, jak ślepej kurze ziarnko, ze swoim niebywałym tupetem i posuniętym poza granice absurdu egocentryzmem, pasuje do tła jak ulał. Jego bezczelne wystąpienia i knowania w czasie, gdy grunt pali mu się pod nogami, w dalszej perspektywie muszą obrócić się przeciw niemu i jego partii. Skandal łapowniczy każdego dnia niszczy jego szanse na jakikolwiek autorytet trzeciej osoby w państwie. Czy nadchodzi moment, kiedy stanie się kulą u nogi jego własnej partii? Większość senacka wśród opozycji jest bardzo krucha. |Przemówienie pani senator niezależnej, Lidii Staroń, kobiety, która od lat walczy o pokrzywdzonych przez sądy i nie tylko one, która jak z rękawa sypała konkretnymi przykładami zbrodni na bezradnych przedsiębiorcach, właścicielach gospodarstw czy mieszkań. Wymieniała nazwiska krzywdzicieli i ich ofiar, które bądź zostały doprowadzone do kompletnej ruiny, bądź zmarły na skutek beznadziejnej wieloletniej walki o godność, prawdę i wyrównanie krzywd. To musiało wywrzeć wrażenie. Przemówienie prezydenta A. Dudy, pełne ognia i oburzenia było znakomite. Doczekało się gromkiego aplauzu. Rozpaczliwy opór sędziów przeciw Izbie Dyscyplinarnej, mam nadzieję, tym razem nie zda się na nic, chociaż senacka totalna opozycja wygrała głosowanie, to może zaledwie opóźnić proces legislacji, jeśli PIS zewrze swe większościowe szeregi w sejmie.
Dziś prezydent Duda wie, że ustępstwa mające być dowodem na dobrą
wolę strony rządowej to był błąd. I to błąd kolosalny. Wiele wskazuje na to, że będzie walczył z determinacją, by skutki tego, co się stało 4 lata temu, naprawić i trzeba wierzyć, że mu się to uda. Sprawa ustawy nazywanej jadowicie przez opozycję „kagańcową” musi tym razem zostać doprowadzona do końca. |Polska nie ma innego wyjścia! Musi finalizować podstawowe gwarancje naszej praworządności i bronić Polski przed totalną anarchią. Czy kiedyś okręt opozycji zacznie nabierać wody, by w końcu zniknąć raz na zawsze? Czy nastąpi to tak szybko, jakbyśmy sobie życzyli? Potrzebna jest determinacja rządzących i narodu, by ten opór przezwyciężyć, i o nią właśnie apeluje prezydent, ale obawiam się, że to nie wystarczy. Trzeba bowiem pamiętać, że opozycja ma za plecami silne wsparcie UE i póki to się nie skończy, nic się nie zmieni.
W wielu z nas wszystko się buntuje, gdy obserwujemy, co UE wyprawia z tzw. nowymi państwami i jak nieustannie stawiani jesteśmy do kąta. Trudno ustrzec się przemyśleń o sensie tkwienia w coraz bardziej wynaturzonej instytucji. Nierówność traktowania państw jest aż nadto widoczna. Jest to nic innego, jak właśnie brak praworządności, o którą tak chętnie oskarżana jest Polska. Gołym okiem już widać, jaki jest cel dzisiejszej UE. Tym celem jest zniszczenie państw narodowych i ten cel jest realizowany konsekwentnie. Z nadmierną determinacją walczymy o Unię, która ma być jakoby przez nas zmieniana, co wydaje się być dziś czystą mrzonką, bo nadzieja, że po unijnych wyborach coś zmieni się na lepsze, prysła jak bańka mydlana. Rozumiem jednak, że taka ilość euroentuzjastów w Polsce, nie pozwala dziś na ruch, na który ostatecznie zdecydowała się Wielka Brytania. Wierzę mocno, że Opatrzność nie opuści naszych rządzących, którzy teraz i w przyszłości, będą podejmować w tej sprawie i innych także, mądre decyzje.
20.01.2020 rok . Nowy Sącz.                          M. Ponurkiewicz

niedziela, 5 stycznia 2020


Pytania, które cisną się na usta

Kuriozalny wręcz wyrok Sądu Najwyższego kwestionujący uprawnienia Izby Dyscyplinarnej, wbrew konstytucji, uznał wyższość prawa UE nad prawem państwa członkowskiego. Jednym słowem TSUE wydał wyrok bez oparcia o traktaty, a SN poszedł na całość.
Rokosz sędziowski, mający na celu dewastację całego systemu sądownictwa i de- legitymizację władzy, trwa nieprzerwanie. Kasta nie tknięta lustracją gnije na oczach ogromnej rzeszy Polaków. Jej „znakomici” członkowie powinni być szczęśliwi, że nie mieszkają we Francji czy Niemczech, bo wtedy błyskawicznie pozbyliby się prawa uprawiania zawodu. Wydaje się, że prezydent i partia rządząca mają zamiar powiedzieć wreszcie STOP!
Andrzej Duda wezwał naród do wsparcia tych zamierzeń, bo stowarzyszenie sędziów „Justicja” podburza kogo się da przeciw reformom, mimo,że te, powstawały i powstają na wzór istniejących w Europie.
Czy sędziowie zapomnieli o kardynalnej zasadzie, że sądy mają STOSOWAĆ prawo a nie je USTANAWIAĆ? Czy aby nie oni właśnie, mają obowiązek, łagodzenia sporów konstytucyjnych w państwie, zamiast je podsycać? Jeśli tak się nie stanie, to odpowiedzialność dyscyplinarna sędziów nie może podlegać dyskusji.
A przecież zgodnie z zapewnieniami prof. Strzembosza, kasta miała się sama oczyścić. Dziś ten człowiek pretendujący ongiś do rangi moralnego i prawnego autorytetu, plecie duby smalone i wzmacnia swym udziałem mizerne manifestacje KOD.
Czy będę niegrzeczna cytując pewną prawdę starą jak świat?:” ... trzeba wiedzieć kiedy wstać i wyjść!”

A teraz osławiony Nobel Tokarczuk .
Pisarka odebrała nagrodę od szwedzkiego króla , a po tym doniosłym fakcie polski prezydent , premier i minister kultury bili jej brawo , obdarowując na wyprzódki: a to zwolnieniem podatkowym, a to luksusową willą, aż wreszcie finansując potężny nakład dzieł, wrogich Polsce.
Walczymy, podobno, z permanentnym i nasilającym się pomawianiem Polski o antysemityzm, ale nie kto inny, jak właśnie ona, laureatka, wygłasza oracje na światowych forach, w których psuje nam, Polakom opinię bezczelnie i bezkarnie, współczując imigrantom, których Polska nie wpuszcza, bredząc o naszym antysemityzmie i kolonializmie. Szepcze się o tym, że nasza władza nie mogła zrobić nic innego, bo Europa zjadłaby ją w przysłowiowej kaszy! I jeszcze jeden kwiatek do polityki niezależności. Tym razem to cytat z rozmowy między dr Kurek i ministrem Piotrem Glińskim przytoczony w programie ”Kontrrewolucja. net” z dnia 31.III. 2019. Słowa ministra są zaiste szokujące! Zapytany przez swą rozmówczynię o powody blokowania ekshumacji w Jedwabnem, odpowiedział :”... ekshumacji w Jedwabnem nie możemy zrobić, bo wtedy Amerykanie wyprowadzą z Polski swoje wojska...” Nie sądzę, komentuje tę wypowiedz jego rozmówczyni, że Amerykanie są tak głupi, by dla garści kości żydowskich zrezygnować z lukratywnej sprzedaży skroplonego gazu, rezygnując równocześnie z wzmocnienia wschodniej flanki NATO .
Dr Kurek dodaje:” … lęk polityków, którzy nie są pewni swej wartości, jest porażający...” Z tą opinią zgodził się prof. Żaryn obecny w studio.
Pytam więc: czy nasza polityka wobec niechętnych nam nacji i osób, uzyska w końcu cechy niezależności, czy też w dalszym ciągu będzie prowadzona na kolanach? Blokowanie promocji książki „ Powrót do Jedwabnego” jest potwierdzeniem postawy rządu a na horyzoncie nie widać zmiany.
Co prawda, żeby być sprawiedliwym, trzeba uznać duży sukces premiera Morawieckiego w sprawie klimatycznej transformacji Polski , która dzięki jego twardym negocjacjom uzyskała indywidualna ścieżkę odchodzenia od węgla, bez szczególnych szkód dla gospodarki. Opóźnienia w kwestii zanieczyszczeń wyjdą bokiem niejednemu z nas, ale konia z rzędem temu, kto wymyśli w tej sprawie złoty środek, w sytuacji gdy UE z lubością podkłada nam nogę na każdym kroku.
A właśnie do UE wybiera się z interwencją marszałek senatu prof. Grodzki , któremu zdecydowanie pomyliły się role i zasady na jakich wolno mu działać . Stosuje bezpardonowo „sobiepaństwo” w walce o uratowanie skóry sędziów i być swej własnej, w związku z poważnymi zarzutami o korupcję. Sprawa zatacza coraz szersze kręgi, a profesorek idzie w zaparte, wspierany zgodnie ze zwyczajem przez macierzystą partię. Obawiam się, że ta metoda może okazać się skuteczna. Osoba profesora ziejącego nienawiścią do PIS i wszystkiego, co mu PIS przypomina, stała się przysłowiowym języczkiem u wagi dla rozgrywek w senacie. Utrata tego pionka na szachownicy nie wróży dobrze „totalnym” . Właśnie Prezydent A. Duda poprzez swą kancelarię wezwał marszałka do okiełznania nadmiaru buty, oraz zaniechania podróży do UE, ale Grodzki nie ma zamiaru stosować się do wskazań, bo w każdej sprawie przyświeca mu głębokie przekonanie nie tylko o własnej nieomylności i bezkarności, ale szczególnej misji do spełnienia w państwie, w którym nadmierne zrozumienie dla wszelkiej maści knowań, widoczne jest jak na dłoni.
Trwa walka rządu o wyrugowanie z internetowego obiegu pornografii, tak niszczącej dzieci i młodych ludzi. Wsparcie społeczne dla swych usiłowań w tej sprawie ma niezaprzeczalne. Stowarzyszenie „ Twoja sprawa” ma zamiar skierować projekt ustawy oparty o skuteczny wzór, jakim była ustawa hazardowa. Debata nad projektem ma odbyć się się w sejmie, ponad podziałami i może wreszcie w tym przypadku projekt przejdzie bez sprzeciwów.

A tymczasem w Wielkiej Brytanii wybory wygrali druzgocącą przewagą głosów
konserwatyści pod wodzą Johnsona, odzyskując podmiotowość, uwalniając się z kajdan UE. Mądrym przywódcom UE, ten fakt dałby do myślenia i byłby dzwonkiem alarmowym dla lewackich elit uzurpujących sobie prawa do wymuszeń na państwach narodowych swych chorych racji. Gdyby polscy konserwatyści zechcieli wzorować się na USA i WB, byłoby lepiej dla nas i państw mniejszych od Polski, którym nie podoba się „ munsztuk” jaki usiłuje nam zakładać UE. Domniemane przyjazne, międzypaństwowe układy dawno już przestały istnieć. To już nie jest wspólnota narodów, jeśli taka była kiedykolwiek wcześniej, a może to jedynie pobożne życzenia wstępujących do UE? Pozostała bezpardonowa walka o zniszczenie narodowych aspiracji państw członkowskich, ale wbrew temu Polska MUSI walczyć o TOŻSAMOŚĆ.
To nie tylko polityka, ale i walka o zduszenie rozwoju gospodarczego państw biedniejszych. Niemcy wysysają z Polski wykształconych w Polsce specjalistów, m.in. lekarzy, którym oferują sześciokrotnie wyższe, niż w Polsce zarobki. Nord Stream i Nord stream II, to kolejny przykład wrogich zachowań. Umowy między Niemcami i Rosją zawierane nad naszymi głowami powodują, że znów kleszcze zaciskają się coraz mocniej na naszym gardle. Putin szerzy, z Żydami rosyjskiego pochodzenia, paskudną propagandę o polskim antysemityzmie i trudno oprzeć się wrażeniu, że to już było . Prowokacje antysemickie montowane przez NKWD i KGB miały doprowadzić i doprowadziły do tego, że alianci niezbyt chętnie, także z tego powodu, stawali w obronie Polski, co skończyło się Jałtą. Na szczęście reakcja naszego rządu była tym razem adekwatna i natychmiastowa, a pamięć części rządzących dziś zachodnich polityków wystarczająco dobra. Czy jednak zagraża nam kolejny podwójny totalitaryzm ze strony naszych najbliższych sąsiadów? I jeśli nie natychmiast, to kiedy czarne chmury zmienią się w burzę? My Katolicy, którym coraz trudniej wobec zalewu nienawiści i anty wartości musimy wierzyć, że rzesze wiernych będą skuteczne w swych modlitwach za pokojem na świecie i nasi święci orędujący na naszą rzecz sprawią, że będziemy mogli się rozwijać bez przeszkód i zagrożeń. Potrzebni nam duchowi przewodnicy na miarę abp. Marka Jędraszewskiego, który stawia tak celne społeczne i cywilizacyjne diagnozy. Mimo obelg, niezłomny, chyba najcenniejszy dla naszego polskiego Kościoła hierarcha . Nie ustający atak na jego osobę trwa i odstaje kompletnie od meritum, a jego celem jest skompromitowanie arcybiskupa w oczach zwierzchników, z Watykanem włącznie. Jesteśmy zobowiązani wspierać go w jego wysiłkach, by zdołał pokonać tyleż silny, co niezwykle agresywny opór materii.

4.01. 2020 Nowy Sącz                                                          Magda Ponurkiewicz