Odpór
konstruktywnej krytyce
Zbliża
się koniec kadencji PiS i wszystko na to wskazuje, że nowe rozdanie
tej opcji stanie się faktem. Mam nadzieję, że tak będzie , bo
nie wyobrażam sobie powrotu ”tego co było”, o co modli się
cała totalna opozycja .Liczę na to, że ta wojująca przeciw
wierze, przyzwoitości i prawu , nie zostanie przez Stwórcę
wysłuchana. Dlaczego poruszam dziś temat zawarty w tytule? Bo chcę
zamknąć klamrą okres rządów, którym sprzyjam choć, nie jestem
w nich bezgranicznie zakochana, krytykuję to, co wydaje mi się
błędne i niewłaściwe wychodząc z złożenia, że nikt nie jest
nieomylny. Błędy należy korygować, bo na tym polega każdy
rozwój. Krytykuję nie dlatego, że uznałam, iż jestem tak
wpływowa, ale dlatego, że czuję się nieformalnym przedstawicielem
ogromnej rzeszy ludzi, którzy są wyborcami myślącymi podobnie,
oraz także i tych, których rządy te zawodzą, odrzucając słuszne
postulaty stawiane w nadziei na odzyskaną dziś praworządność.
W
swoim pierwszym artykule dla „Naszej wiary,” który nosił tytuł
„Ku pokrzepieniu serc” pisałam właśnie o konieczności
konstruktywnej krytyki, którą wnoszą do polityki, czy życia
społecznego, sympatycy, a nie wrogowie krytykowanych, a w każdym
razie ci, którzy odnaleźli taką ilość pozytywów w działalności
danej opcji, że mimo pretensji trwają w uporze i głosują za.
Pisałam
w zachwycie o czasach, które nadeszły, kiedy to myślenie
kategoriami narodowymi stało się podobno faktem. Przyszedł czas na
odsłanianie ponurych tajemnic historii i satysfakcjonowanie po
dziesięcioleciach, poniewieranych dotychczas bohaterów. To
wszystko prawda i w tej mierze rząd PiS zrobił wiele. Kwestia
Kresowian to odrębna sprawa. Tu zasada się nie sprawdza. Wybieram
z kilku innych, które także budzą poważne zastrzeżenia, ten
właśnie problem, bo oburzyła
mnie postawa Wicemarszałek Sejmu, Poseł na sejm RP
reprezentującej PiS, pani Małgorzaty Gosiewskiej , która zamiast w
rozmowie czy publicznej dyskusji dla obrony swych racji i postaw,
grozi sądem bojownikowi o sprawy Kresowian, ks. Tadeuszowi
Isakowiczowi Zaleskiemu. Swe zarzuty zawarł na blogu i nie będę
ich powtarzać, ale reakcja pani wicemarszałek jest druzgocąca.
Straszenie sądem, w tym wypadku, jest niczym innym, jak
wykorzystywaniem władzy. Myślę, że jeśli do tego dojdzie, a
rozprawa będzie jawna, to pani poseł będzie musiała skupić się
mocno na argumentach i gdyby się to udało, wyszłaby z tego z
tarczą, ale osobiście wątpię, czy tak się stanie. Jest niestety
w rządzie mocne lobby działające na rzecz Ukrainy z jej
probanderowskimi skłonnościami . To oni nadają ton, a rząd jest
ślepy i głuchy na nawoływania o sprawiedliwość, rozsądek i
uczciwość w tej sprawie, bo wydaje mu się, że wie lepiej , i to
nie jest tak głośno reklamowana skromność.
Napatrzyłam
się na rządy poprzedników i nie dziwię się, że na zarzuty o
przekrętach, złodziejstwie, kombinatorstwie, ujawnionych tu i tam w
postępowaniu prokuratorskim, oskarżeni, będący tuzami PO jak
Neuman, Gawłowski czy Brejza, straszą sądem, broniąc się w
ten sposób przed domniemaną polityczną nagonką. Ale od PIS -u
wymagam czegoś więcej. Czego? Faktycznego wsłuchiwania się w głos
społeczeństwa . Rząd trąbi na prawo i lewo i nie jest wolny od
tych sformułowań prezes Kaczyński, że oto wsłuchują się we
wszystko, co trzeba.
Dziś
mogę powiedzieć, że nie wszystko. I
przy całym zrozumieniu dla stosunkowo krótkiego czasu rządów PiS
i obietnic, że w przyszłości będzie lepiej, ten opór zmasowany w
sprawie Kresów jest rażący i niczym nie usprawiedliwiony.
Wracając
do odporności na konstruktywna krytykę. Ten robak toczy rządzących
na wszystkich szczeblach władzy, bez względu na opcje.Także bez względu na opcje zapominają o tym, że zdecydowali się na służbę społeczeństwu.
Radni
różnych szczebli, posłowie i jak widać wyższe instancje
reagują obrazą w swym przeświadczeniu nieomylności i to
delikatnie mówiąc, w sposób bardzo mało elegancki Ten grzech
dotyczy także pracowników administracji państwowej. Nie zadają
sobie trudu, by zmierzyć się z krytyką. Częstokroć nadużywają
więc swego stołka by zemścić się, w przy nadarzającej się
okazji, bo zemsta jest słodka . Odwaga , uczciwość prezentowania
poglądów , ewentualna obrona przegranych, nie jest niestety w
cenie. Rządzący chcą wyznawców, bezkrytycznie, czy fałszywie
przyklaskujących swym reprezentantom i tyle!
To
ślepy zaułek! Groźna metoda autodestrukcji rządzących, którzy
mówią o sobie, ze przyświeca im skromność i pokora(?) .Dlaczego to
groźne? Bo brak przyzwoitości pamięta się długo, a przecież
walka idzie o głosy. Może warto zagospodarować
myślących krytycznie życzliwych, zamiast walczyć z nimi? O
interesie wyborców już zamilczę, bo czasem mi się wydaje, że nie
o nich tu chodzi. A wybory tuż, tuż!
Proszę
mi wybaczyć, że na koniec rozprawki o rzeczach poważnych,
przypomnę opowiastkę o wróbelku i koniu, z nadzieją, że łatwo
ją będzie rządzącym zapamiętać.
Pewien
wróbelek zamarzał na ulicy i już się wydawało, że po nim, gdy
przechodzący koń, zrobił na niego ciepłą kupkę. Wróbelek
ogrzał się i odzyskawszy wolę życia, zamachał skrzydłami.
Nie umknęło to niestety uwadze kota, biegnącego nieopodal i ten
zjadł wróbelka. A morał?
Nie
każdy, kto zrobi na ciebie kupkę jest twoim wrogiem i nie każdy,
kto cię z niej wyciągnie, przyjacielem.
Nowy
Sącz 22.08. 2019 Magdalena Ponurkiewicz