czwartek, 13 października 2016

Reksio i Kundzia

Ponury los prześladował Tropa nieustannie.

– A może ty pójdziesz ze mną? Chodź, nie bój się.
Trop wstał i ruszył powoli za dzieckiem. Nie miał innego wyjścia. Był ni­czyj, a ten głos dawał nadzieję na lepsze jutro. W tym momencie rozległo się gwałtowne szczekanie i na podwórze wypa­dły dwa jamniki, które pełne energii po poobiedniej drzemce, postanowiły przywrócić ład i porządek w obejściu.
– Co tu się dzieje?! Co to za harmider? Przy furtce pojawił się mężczyzna. – Marysiu, co to za pies?
– Biedny piesek, leżał w trawie koło domu i był głodny. Dałam mu wodę i chleb. Tatusiu zostawimy go – dobrze?
– A Reksio i Kundzia, może je sprzedamy – co?
– Proooszę tatusiu! Zobacz, jaki on biedny!
– To pies do polowania, może zgubił się myśliwemu, wygląda naprawdę okropnie.
Reksio i Kundzia przez ten czas wrzeszczały wniebogłosy na znak protes­tu. Ich jamnicza duma nie znosiła konkurencji. Nie dopuszczały myśli, że jakiś przybłęda brudny i śmierdzący może pochłonąć uwagę niemal całej rodziny. Przecież do tej pory jedynie one – jamniki – były oczkiem w głowie i tresowały swych państwa na wymyślne sposoby, tak jak to tylko jamnikom przydarzyć się może.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz