Janusz funduje Magdzie nowe miejsce na ziemi.
Nie brakuje nam w Łęgu ani ptasiego widoku, ani wizyt. Nad urwiskiem mieszkają jastrzębie, których młode, ubrane w białe długie barchanowe portki, siedzą całymi dniami na gałęzi jodły i zawodzą jękliwymi głosami, dopominając się o jedzenie.
Nad lasem krążą trzy czarne bociany, z których jeden-inwalida ruchu, może, jak się okazało, liczyć na litościwe ludzkie serce. Ptak nie odlatuje z pobratymcami i zapewne przymarza do gniazda w jodłowym lesie, kiedy chwyta mróz, a myszy ani śladu. Wtedy z odsieczą pojawia się człowiek. Znów kolejną zimę przetrwa ptaszysko w jego kurniku, by wiosną pojawić się po raz kolejny nad naszymi głowami i zataczać kręgi swym chybotliwym niepewnym lotem.
Jednak wyjątkową przygodę przeżyli Januszowie wczesną wiosną. Zjawili się, by przygotować dom do sezonu . Było naprawdę zimno, więc postanowili napalić w kominku. Janusz otworzył tzw. wyczystkę, pochylił się i zajrzał do środka komina. Zobaczył kurze łapy. Zastanawiali się oboje jak kura mogła wpaść do komina? Kilka prób chwycenia nieszczęsnego ptaka kończyło się niepowodzeniem. Wreszcie udało się wydobyć delikwenta na światło dzienne. Kiedy spojrzały na nich przepiękne bursztynowe oczy o długich rzęsach, nie było wątpliwości. To był puszczyk! Słyszeli wielokrotnie w nocy jego nawoływanie.
Pomysł zapalenia w kominku, ale przede wszystkim wcześniejsze otwarcie wyczystki, uratowało nieproszonemu gościowi życie.
Wyślizgnąwszy się z trzymających go delikatnie dłoni, podfrunął w stronę tapczanu, gdzie na kocu zostawił list dziękczynny, czyli rzadką kupkę , po czym wyleciał pośpiesznie przez otwarte okno bezszelestnie, bez pośpiechu. Bywaj ślicznoto!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz