Są miejsca zapadające w pamięć
tak głęboko, że myśl o nich towarzyszy nam nieustannie aż do
końca drogi. Jeśli los wyrwie nas z czarownej krainy dzieciństwa
(a dla mnie taką krainą była stara barcicka leśniczówka i jej
otoczenie), szukamy wtedy czegoś w zamian.
Minęły dziesiątki lat zanim
pustkę po „raju utraconym” zastąpiło poczucie przynależności
do miejsca gdzie stoi nasz uroczy dom z drewnianych bali, przytulony
do zbocza obrośniętego jodłą, krzakami dzikiej róży i tarniny,
w dolince pachnącej macierzanką. Domek otacza ogród, w którym
znowu rosną kwiaty mojego dzieciństwa: floksy, powoje, nasturcje i
bzy.
Czy można w tej sytuacji oprzeć
się pokusie utrwalania ich przemijającej urody? Próby takie
podjęłam kilka lat temu. Owe próby szybko przerodziły się w
pasję, która w znacznej mierze wypełniła nowe, darowane mi przez
Opatrzność życie - po latach staczania się po zdrowotnej równi
pochyłej aż do dramatycznego finału.
To wielkie szczęście znaleźć się
znów w samym środku życia, robić to, co się kocha i co pochłania
nas bez reszty. Moją radością, która trwała do czasu potężnej
kontuzji barku, chcę się dzisiaj z Państwem podzielić. Przenieśmy
się na chwilę do naszego domu i ogrodu nad Łęgówką. To miejsce
stało się inspiracją cyklu: Kwiatami malowane. Serdecznie Państwa
zapraszam.
Magdalena Ponurkiewicz
Autorka miała miłą okazję
zaprezentowania cyklu obrazów „Kwiatami malowane” na VI
Wiosennym Festiwalu Artystów Piosenki „Pamiętajcie o ogrodach”,
który odbył się w Małopolskim Centrum Kultury 'Sokół' w 2010
roku.
Oto moja chałupa wokół której rosną kwiaty i chwasty, będące treścią wystawy, o której mowa była wyżej. Będę je Państwu systematycznie prezentować.




Alle się ciesze ze masz bloga ..masz tyle do zaoferowania w swoich rysunkach i w swoich opowiadaniach okraszonych wspomnieniami
OdpowiedzUsuń