Oto pierwszy z zapowiedzianych artykułów:
Moja
bardzo osobista historia związana z niezwykle szybkim procesem
odzyskania zdrowia po latach ciężkiej choroby, której przyczyny
upatruję w interwencji św. Ojca Pio, a której relację zamieściłam
w Piśmie Parafii Marcinkowice nr 175 z roku 2013. dzięki życzliwości
ks. Proboszcza Józefa Babicza, dając w ten sposób świadectwo
sprawiła, że moje więzi z Parafią zacieśniły się jeszcze po
ukazaniu się książki „Tajemnica węgierskiego manuskryptu” i
„Okruchów życia”.
Dziś
zastanawiam się, o czym napisać znów w czasach niezwykle trudnych,
pełnych niepokoju o przyszłość naszą, Polski i świata. Napiszę
więc to co mi serce dyktuje.
Nie
jest to łatwe zadanie i można do tych problemów podejść jedynie
cząstkowo, a mimo to nie uda się zapewne wyczerpać tematu. Z tym
co dzisiaj napiszę można się zgodzić lub nie, ale w demokratycznym
kraju różnice zdań są naturalne a KONSTRUKTYWNA krytyka
wskazana.
Wracam
jednak do tematu i stawiam pytanie, na które warto sobie
odpowiedzieć.
Czy
słuszne jest działanie aktualnie rządzących, które w efekcie w
ogromnym nasileniu powoduje odsłanianie ponurych tajemnic historii,
losów jej bohaterów mordowanych bestialsko w czasie wojny okupacji
i PRL tylko dlatego, że trwali przy Polsce murem, bili się o nią
na wszystkich frontach świata i tu na miejscu, co było szczególnie
trudne. Przez dziesięciolecia starano się pamięć tę zohydzić
lub ją unicestwić. Nie udało się. Przyszedł czas gdy nastała
moda na bohaterów przeszłości i za to chwała bo „naród
który traci pamięć traci życie”. Można jedynie żałować,
że niewielu dożyło tej chwili, gdy wreszcie tym ludziom przywraca
się należną godność. Celowo nie przytaczam nazwisk, nazw
oddziałów, armii, świadectw bohaterstwa cywilów, bo lista jest
tak długa, że nie starczyłoby dla nich miejsca.
Przyszedł
czas na myślenie kategoriami narodowymi, a słowo patriotyzm stało
się znów tak bardzo istotne i modne. Potrzeba nam bohaterów, bo
potrzeba nam wzorców moralnych i wzorców właściwych postaw.
Dlatego musimy zachowywać pamięć historyczną dla przyszłych
pokoleń i nas samych, przed którymi zatajano wszystko to, co dla
narodu najcenniejsze. I co się dzieje? Nagle jak spod ziemi
pojawiają się legiony młodych ludzi, którzy upominają się o
możliwość obrony własnej ojczyzny, jak grzyby po deszczu wyrastają
osoby, które na swoich barkach chcą dźwigać odpowiedzialność za
pomoc należną tym, którzy jeszcze niedawno nie byli w stanie
bronić się przed bezprawiem. Odżyła idea prawdziwego wsparcia
naszych rodaków rozrzucanych po świecie i tych którzy pozostali na
kresach dawnej Rzeczpospolitej, bo nie oni odeszli od Polski, ale
granice się od nich odsunęły. Musimy wspierać te idee z całego
serca dorzucając własne cegiełki dla budowania małych ojczyzn,
rezygnując z egocentrycznego myślenia chociaż w części. Wtedy
staniemy się monolitem, który będzie w stanie oprzeć się
myśleniu i działaniu w myśl fałszywej idei „by było
tak jak było”.
Rozgadałam
się, a czas na pytanie kolejne.
Czy
w tych groźnych pełnych niepewności czasach przypadkowa jest
zbieżność wydarzeń religijnych jak choćby zawierzenie Polski
Matce Bożej, czego dokonał nasz Ojciec Święty Jan Paweł II,
który wyniesiony na ołtarze jest naszym wielkim orędownikiem?
Polska czekała całe dziesięciolecia na akt intronizacji Chrystusa
Króla i stało się! A 1050 rocznica chrztu Polski?
Czy
możemy czuć się bezpieczniej? Każdy z nas znajdzie zapewne sam
odpowiedź na to pytanie.
Zwykliśmy
mówić w sytuacjach ekstremalnych, że w Bogu cała nadzieja!
Tak
też powinniśmy myśleć nie zaprzestając własnych usiłowań, a
ja nie mogę się uwolnić od wizji jakiej doświadczył przed laty
Ojciec Klimuszko.
Magdalena Ponurkiewicz
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz