czwartek, 4 stycznia 2018

Ku pokrzepieniu serc?

Oto pierwszy z zapowiedzianych artykułów:


Moja bardzo osobista historia związana z niezwykle szybkim procesem odzyskania zdrowia po latach ciężkiej choroby, której przyczyny upatruję w interwencji św. Ojca Pio, a której relację zamieściłam w Piśmie Parafii Marcinkowice nr 175 z roku 2013. dzięki życzliwości ks. Proboszcza Józefa Babicza, dając w ten sposób świadectwo sprawiła, że moje więzi z Parafią zacieśniły się jeszcze po ukazaniu się książki „Tajemnica węgierskiego manuskryptu” i „Okruchów życia”.
Dziś zastanawiam się, o czym napisać znów w czasach niezwykle trudnych, pełnych niepokoju o przyszłość naszą, Polski i świata. Napiszę więc to co mi serce dyktuje.
Nie jest to łatwe zadanie i można do tych problemów podejść jedynie cząstkowo, a mimo to nie uda się zapewne wyczerpać tematu. Z tym co dzisiaj napiszę można się zgodzić lub nie, ale w demokratycznym kraju różnice zdań są naturalne a KONSTRUKTYWNA krytyka wskazana.
Wracam jednak do tematu i stawiam pytanie, na które warto sobie odpowiedzieć.
Czy słuszne jest działanie aktualnie rządzących, które w efekcie w ogromnym nasileniu powoduje odsłanianie ponurych tajemnic historii, losów jej bohaterów mordowanych bestialsko w czasie wojny okupacji i PRL tylko dlatego, że trwali przy Polsce murem, bili się o nią na wszystkich frontach świata i tu na miejscu, co było szczególnie trudne. Przez dziesięciolecia starano się pamięć tę zohydzić lub ją unicestwić. Nie udało się. Przyszedł czas gdy nastała moda na bohaterów przeszłości i za to chwała bo „naród który traci pamięć traci życie”. Można jedynie żałować, że niewielu dożyło tej chwili, gdy wreszcie tym ludziom przywraca się należną godność. Celowo nie przytaczam nazwisk, nazw oddziałów, armii, świadectw bohaterstwa cywilów, bo lista jest tak długa, że nie starczyłoby dla nich miejsca.
Przyszedł czas na myślenie kategoriami narodowymi, a słowo patriotyzm stało się znów tak bardzo istotne i modne. Potrzeba nam bohaterów, bo potrzeba nam wzorców moralnych i wzorców właściwych postaw. Dlatego musimy zachowywać pamięć historyczną dla przyszłych pokoleń i nas samych, przed którymi zatajano wszystko to, co dla narodu najcenniejsze. I co się dzieje? Nagle jak spod ziemi pojawiają się legiony młodych ludzi, którzy upominają się o możliwość obrony własnej ojczyzny, jak grzyby po deszczu wyrastają osoby, które na swoich barkach chcą dźwigać odpowiedzialność za pomoc należną tym, którzy jeszcze niedawno nie byli w stanie bronić się przed bezprawiem. Odżyła idea prawdziwego wsparcia naszych rodaków rozrzucanych po świecie i tych którzy pozostali na kresach dawnej Rzeczpospolitej, bo nie oni odeszli od Polski, ale granice się od nich odsunęły. Musimy wspierać te idee z całego serca dorzucając własne cegiełki dla budowania małych ojczyzn, rezygnując z egocentrycznego myślenia chociaż w części. Wtedy staniemy się monolitem, który będzie w stanie oprzeć się myśleniu i działaniu w myśl fałszywej idei „by było tak jak było”.
Rozgadałam się, a czas na pytanie kolejne.
Czy w tych groźnych pełnych niepewności czasach przypadkowa jest zbieżność wydarzeń religijnych jak choćby zawierzenie Polski Matce Bożej, czego dokonał nasz Ojciec Święty Jan Paweł II, który wyniesiony na ołtarze jest naszym wielkim orędownikiem? Polska czekała całe dziesięciolecia na akt intronizacji Chrystusa Króla i stało się! A 1050 rocznica chrztu Polski?
Czy możemy czuć się bezpieczniej? Każdy z nas znajdzie zapewne sam odpowiedź na to pytanie.
Zwykliśmy mówić w sytuacjach ekstremalnych, że w Bogu cała nadzieja!
Tak też powinniśmy myśleć nie zaprzestając własnych usiłowań, a ja nie mogę się uwolnić od wizji jakiej doświadczył przed laty Ojciec Klimuszko.
Magdalena Ponurkiewicz

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz