Powstanie warszawskie
„ Warszawskie
dzieci idziemy w bój,
za każdy kamień
Twój, Stolico damy krew.....”
Śpiewali Powstańcy od 1.08. 44 aż do upadku bohaterskiego zrywu.
Niektórym spośród najmłodszych - wtedy dwunasto, czternastolatków, udało się dożyć
73 rocznicy i uroczystości z nią
związanych. Dopiero, bo wiemy, że w 2016 roku zaczęto czcić w sposób należny
idee i bohaterów zrywu narodowego przeciw dwóm okupantom. Zrywu który dziś
jedni nazywają beznadziejnym i niepotrzebnym, inni, a jest ich wzrastająca z
każdym rokiem większość, w tej liczbie
wiekowi już powstańcy, mówi o walce o
niepodległość państwa ponad wszystko. Cokolwiek by nie powiedzieć o daninie krwi i straszliwych zniszczeniach, widać, że Powstanie Warszawskie nie zostało przegrane, skoro
właśnie odradza się prawdziwie niepodległa Ojczyzna, a patriotyczne myślenie,
przez lata wyśmiewane, wypełnia serca kolejnych pokoleń. Polacy nigdy nie zapomną naszych politycznych elit i inteligencji
wymordowanych bestialsko po to, by nie
odrodziło się w przyszłości myślenie patriotyczne w kategoriach narodowych.
Ranga Powstania Warszawskiego i wiedza o
nim wzrastają teraz lawinowo nie tylko w Polsce, ale i na świecie dzięki
wspaniałemu multimedialnemu przekazowi Muzeum Powstania Warszawskiego,
które istnieje dzięki niebywałemu
uporowi śp. Prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Ogromne znaczenie dla Polski i
Polaków miała treść znakomitego przemówienia Prezydenta Donalda Trumpa pod pomnikiem powstańców.
Dziś polegli i jeszcze żyjący mają swój dzień triumfu, bo
walka rycerzy biało - czerwonej o godność ma odzew wśród znaczącej większości
społeczeństwa. Świadomi tej ofiary, musimy modlić się dzisiaj o jutro naszej
Ojczyzny. Warto zapamiętać słowa ministra Antoniego Macierewicza:
„..Powstańcy awansowali Polskę do rangi
narodu niepodległego ...”
Ogromny tłum młodych skanduje hasło: „Cześć i chwała
bohaterom” i mimo koszmarnego upału czcigodni starcy stoją wytrwale do końca na posterunku, tak jak kiedyś.
Dziś nie chcą uronić ani jednego słowa z
podniosłej uroczystości.
Hasło ”wolność łączy”
powtarzane po wielokroć w trakcie uroczystości powinno wywołać refleksję o
konieczności wspólnego zapewnienia
Polsce niezależności gospodarczej i
politycznej. Widać ogromny postęp. Przywracamy godność naszej wolnej ziemi, bo
to jest obowiązek wobec tych, którzy przez wieki płacili za to najwyższa cenę.
Tej daniny nie wolno zmarnować!
Czy nam się uda? Trzeba walczyć z uporem i determinacją z przeciwnościami i przeciwnikami odrodzenia
tak w Polsce, jak poza jej granicami. Pamiętać trzeba, że z Bożą pomocą warto
pokusić się o wielkie rzeczy! Nadzieja w młodych, którym wpojono wbrew
wszystkiemu wartości fundamentalne. Oni łatwo się nie poddadzą!
Skąd się bierze gwałtowny sprzeciw? O tym wiele by mówić i
może kiedyś będzie po temu okazja. Dzisiaj w dniu tak podniosłym trzeba myśleć
przede wszystkim o zdrowym ziarnie
wyrosłym z krwi, a nie o plewach.
Tym, którzy zawierzywszy złym podszeptom zbłądzili przypominajmy, że Powstanie Warszawskie połączyło nie tylko pokolenia, ale i
wielu przeciwników politycznych.
Tradycją zainicjowaną
przez Muzeum Powstania Warszawskiego stało się śpiewanie tego dnia piosenek
powstania. Ta tradycja już łączy i cementuje. Przychodzą tu nie tylko
Warszawiacy, ale przyjeżdżają ludzie z całej Polski. Przyjeżdżają z dziećmi.
Także te małe, siedzące na barkach
swoich rodziców, uczą się miłości już
dziś. Jest nas każdego roku więcej i więcej, bo pieśni i wiersze powstania tworzą poczucie braterstwa wśród
śpiewających, a owego poczucia braterstwa potrzeba nam jak powietrza!
Warto wspomnieć na
koniec słowa wspaniałej homilii Jego
Ekscelencji Arcybiskupa Marka Jędraszewskiego, która musiała trafić do serc i
umysłów, wygłoszonej na dzień 73
rocznicy powstania. Przytoczył w
niej wstrząsający wiersz młodego
powstańca Józefa Szczepańskiego, który został napisany zaledwie na kilka dni
przed jego bohaterską śmiercią.
Autor pisał go w
chwili tragicznej, kiedy wiadomo było, że Warszawa została zdradzona i
powstanie upadnie. Wiersz nosi tytuł ”Czerwona zaraza”.
Przeczytajcie go proszę
i odmówcie modlitwę za spokój dusz Poległych.
Józef
Szczepański
„ Czerwona
zaraza”
Czekamy
ciebie, czerwona zarazo,
byś wybawiła nas od czarnej śmierci,
byś nam Kraj przedtem rozdarłszy na ćwierci,
była zbawieniem witanym z odrazą.
Czekamy ciebie, ty potęgo tłumu
zbydlęciałego pod twych rządów knutem
czekamy ciebie, byś nas zgniotła butem
swego zalewu i haseł poszumu.
Czekamy ciebie, ty odwieczny wrogu,
morderco krwawy tłumu naszych braci,
czekamy ciebie, nie żeby zapłacić,
lecz chlebem witać na rodzinnym progu.
Żebyś ty wiedział nienawistny zbawco,
jakiej ci śmierci życzymy w podzięce
i jak bezsilnie zaciskamy ręce
pomocy prosząc, podstępny oprawco.
Żebyś ty wiedział dziadów naszych kacie,
sybirskich więzień ponura legendo,
jak twoją dobroć wszyscy kląć tu będą,
wszyscy Słowianie, wszyscy twoi bracia.
Żebyś ty wiedział, jak to strasznie boli
nas, dzieci Wielkiej, Niepodległej, Świętej
skuwać w kajdany łaski twej przeklętej,
cuchnącej jarzmem wiekowej niewoli.
Legła twa armia zwycięska, czerwona
u stóp łun jasnych płonącej Warszawy
i scierwią duszę syci bólem krwawym
garstki szaleńców, co na gruzach kona.
Miesiąc już mija od Powstania chwili,
łudzisz nas dział swoich łomotem,
wiedząc, jak znowu będzie strasznie potem
powiedzieć sobie, że z nas znów zakpili.
Czekamy ciebie, nie dla nas, żołnierzy,
dla naszych rannych - mamy ich tysiące,
i dzieci są tu i matki karmiące,
i po piwnicach zaraza się szerzy.
Czekamy ciebie - ty zwlekasz i zwlekasz,
ty się nas boisz, i my wiemy o tym.
Chcesz, byśmy legli tu wszyscy pokotem,
naszej zagłady pod Warszawą czekasz.
Nic nam nie robisz - masz prawo wybierać,
możesz nam pomóc, możesz nas wybawić
lub czekać dalej i śmierci zostawić...
śmierć nie jest straszna, umiemy umierać.
Ale wiedz o tym, że z naszej mogiły
Nowa się Polska - zwycięska narodzi.
I po tej ziemi ty nie będziesz chodzić
czerwony władco rozbestwionej siły.
byś wybawiła nas od czarnej śmierci,
byś nam Kraj przedtem rozdarłszy na ćwierci,
była zbawieniem witanym z odrazą.
Czekamy ciebie, ty potęgo tłumu
zbydlęciałego pod twych rządów knutem
czekamy ciebie, byś nas zgniotła butem
swego zalewu i haseł poszumu.
Czekamy ciebie, ty odwieczny wrogu,
morderco krwawy tłumu naszych braci,
czekamy ciebie, nie żeby zapłacić,
lecz chlebem witać na rodzinnym progu.
Żebyś ty wiedział nienawistny zbawco,
jakiej ci śmierci życzymy w podzięce
i jak bezsilnie zaciskamy ręce
pomocy prosząc, podstępny oprawco.
Żebyś ty wiedział dziadów naszych kacie,
sybirskich więzień ponura legendo,
jak twoją dobroć wszyscy kląć tu będą,
wszyscy Słowianie, wszyscy twoi bracia.
Żebyś ty wiedział, jak to strasznie boli
nas, dzieci Wielkiej, Niepodległej, Świętej
skuwać w kajdany łaski twej przeklętej,
cuchnącej jarzmem wiekowej niewoli.
Legła twa armia zwycięska, czerwona
u stóp łun jasnych płonącej Warszawy
i scierwią duszę syci bólem krwawym
garstki szaleńców, co na gruzach kona.
Miesiąc już mija od Powstania chwili,
łudzisz nas dział swoich łomotem,
wiedząc, jak znowu będzie strasznie potem
powiedzieć sobie, że z nas znów zakpili.
Czekamy ciebie, nie dla nas, żołnierzy,
dla naszych rannych - mamy ich tysiące,
i dzieci są tu i matki karmiące,
i po piwnicach zaraza się szerzy.
Czekamy ciebie - ty zwlekasz i zwlekasz,
ty się nas boisz, i my wiemy o tym.
Chcesz, byśmy legli tu wszyscy pokotem,
naszej zagłady pod Warszawą czekasz.
Nic nam nie robisz - masz prawo wybierać,
możesz nam pomóc, możesz nas wybawić
lub czekać dalej i śmierci zostawić...
śmierć nie jest straszna, umiemy umierać.
Ale wiedz o tym, że z naszej mogiły
Nowa się Polska - zwycięska narodzi.
I po tej ziemi ty nie będziesz chodzić
czerwony władco rozbestwionej siły.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz