Pani Premier Beata Szydło zaskarbiła sobie na trwałe ciepłe
miejsce w sercach Polaków chcących władzy wychodzącej naprzeciw oczekiwaniom i
potrzebom społecznym. Radykalne reformy zmie-niąjące trend „zwijania państwa” ruszyły, a odczucie społeczne odnośnie traktowania
części społeczeństwa, która była starannie pomijana w dotychczasowej polityce,
dały Beacie Szydło i jej rządowi kredyt zaufania i sympatię związaną z wielkimi
nadziejami, nadziejami których ani ona ani rząd wspierany przez parlamentarną
większość nie zawiedli, a wręcz przeciwnie, spełniono znakomitą większość
deklaracji wyborczych a reszta jest (co daj Boże) w toku.
Mija właśnie półmetek rządów PIS i oto niespodziewanie dla wielu wyborców następuje zamiana
miejsc i pojawia się na czele Mateusz Morawiecki. To dzięki jego wiedzy i
talentom organizacyjnym Rząd mógł
odnieść fenomenalny sukces, który stał się gwarancją fundamentalnych programów
związanych z zasypywaniem rażącej społecznej biedy i finansowaniem kilku innych
ważnych programów, które dają nadzieję nie tylko na znaczący przyrost
naturalny, ale także powrót tysięcy Polaków z emigracji jako że skutki rządów
PO- PSL zmusiły ich do ucieczki z Polski, a także odbudowę zrujnowanej
gospodarki. Nowa ustawa daje szanse powrotu do Ojczyzny potomkom zesłańców i jeśli to wreszcie się
uda po dziesięcioleciach ignorowania ich tragicznego losu, będzie choćby częściowym
zadośćuczynieniem dla tak ważnej części
polskiej społeczności.To ogromny wysiłek by podźwignąć z upadku nasze Państwo i
pozostaje nam przekonanie o powodzeniu owych usiłowań.
Kim jest nowy Premier?
Przede wszystkim to syn legendarnego przywódcy„Solidarności walczącej” - Kornela, dzisiaj
Marszałka Seniora, od wczesnej młodości związany z opozycją. Działalność ojca
obróciła się w tamtym czasie nie tylko przeciw jemu samemu, ale także przeciw Mateuszowi.
Już wtedy ujawniła się u młodego Morawieckiego niezłomność
charakteru i przekonań. Te cechy owocują na przestrzeni lat. Konsekwencja w realizacji
postanowień w czasie gdy był wicepremierem dała już kolosalny sukces
rządu, co musiało wzbudzić podziw wśród zwolenników w Polsce i za granicą a
zawiść, bezradność i złość u przeciwników.
Budzi ogromne nadzieje fakt kompilacji humanizmu z
technokracją. Choćby znakomita znajomość historii, bez czego obrona
polskich interesów byłaby skazana na
klęskę, doskonałe obycie i swoboda poruszania się na politycznych i biznesowych
salonach świata, z perfekcyjną znajomością trzech języków na czele.
Kiedy wysłuchałam jego pierwszych wystąpień tak w UE jak i na
polskim gruncie (te ostatnie dotyczyły jego oceny komunizmu i III RP) pomyślałam, że można mieć sporą nadzieję, że ten człowiek porwie za sobą
niebawem nie tylko aktualny elektorat PIS, ale znacznie go poszerzy o
niezdecydowanych z wielkich aglomeracji, ludzi biznesu, czy też zamotanych
między TVN 24 i „Gazetę Wyborczą”,
którzy dali się uwieść kłamstwom tychże, a którzy przecież dobrze życzą Polsce
i przekonawszy się niebawem do „dobrej zmiany”, przejrzą na oczy a ponadto, co
niesłychanie ważne, doprowadzi do rozliczenia winnych zbrodni, udziału w mafijnym
procederze i wszelkich zaniechań mających na celu rozmontowanie naszego państwa
na rzecz obcych mocarstw, czyli mówiąc wprost – zdrajców ojczyzny, którzy chcą
m. in doprowadzić do uruchomienia absurdalnego,
unijnego paragrafu nr 7 wobec Polski.
W poglądach premiera
można się dopatrzeć idei najlepszych przywódców II Rzeczpospolitej, bo znowu
możemy tu liczyć na kontynuację w myśleniu o Polsce , rządzeniu, jako służbie
narodowi.
Trzeba mieć nadzieję,
że spokojna, rzeczowa argumentacja Morawieckiego zrobi wrażenie, które
zaowocuje zmianami na lepsze w naszych stosunkach z UE' a konsekwentne dążenie
do odzyskania od Niemiec należnych nam reparacji skończy się także w
przyszłości pełnym sukcesem. Zanosi się na większą skłonność do cierpliwego,
mimo wszystko, kontynuowania dialogu z Unią tak jak to robi Orban, by jej
przywódcy wreszcie zrozumieli, że
protestujący KOD i Obywatele RP to nie są reprezentanci narodu a kłamliwy przekaz ma jedynie służyć
interesom byłych elit i zniszczyć wysiłek nowych.
Kończy się bitwa o sądy. Prezydent podpisał wreszcie zmodyfikowaną przez siebie
ustawę mimo wrzasków, awantur i
manifestacji dogorywającej opozycji totalnej idącej ręka w rękę z opozycyjnymi
mediami i znanymi nam nadaktywnymi
przedstawicielami lewackiej części UE. Będzie można otworzyć nowy rozdział.
Trzeba dać stanowczy odpór przemocy werbalnej, a i fizycznej stosowanej przez
zwolenników poprzedniej władzy i
porządków wtedy panujących. Dzisiaj totalni nie mają nic do zaproponowania poza
nienawiścią, a zasłużyli sobie w 100 procentach na miejsce, w którym się
znaleźli, będąc pozbawionymi moralnych zasad.
Przeszliśmy przyspieszony kurs demokracji, teraz musimy równie szybko nauczyć się jej
bronić.
Żeby to zrobić, trzeba zdać sobie sprawę z tego, dlaczego
poza prawdziwie patriotyczną częścią społeczeństwa mamy to co mamy, bo
historycznie rzecz biorąc system stalinowski rozniósł na strzępy opozycję,
wymordowano nam dawne elity.
Zniszczono najlepszych synów Polski uniemożliwiając też na całe lata kształcenie ich dzieci i wnuków. Trzon
rządzących i polityków edukowano jak należy w ZSRR tłocząc do głowy umiejętność zdrady własnego
państwa, a ich dzieci kształciły się na najlepszych uczelniach zachodniego
świata (co uniemożliwiono dzieciom opozycji). Nic nie zmieniało ich postaw
względem polskiego społeczeństwa i własnego państwa zawłaszczonego na
dziesięciolecia przez system. I tak rozrastała się czerwona pajęczyna.
Dziś to młode pokolenie do niej należące wspierane racjami ojców walczy o przywrócenie tego co było z całym
dobrodziejstwem inwentarza. Morawiecki
ma nadzieję uciszyć brutalizację
kontaktów między rządem i jego zwolennikami stanowiącymi znaczącą większość i
totalną opozycją. Czy mu się to
uda? Życzymy mu tego z całego serca,
wspierając rząd i premiera modlitwą.
Jeśli o modlitwie mowa
to właśnie byliśmy świadkami wspaniałej
uroczystości w Kościele Św. Brygidy w
Gdańsku gdzie 16.12.2017 odsłonięto i
poświęcono „Bursztynowy ołtarz Ojczyzny” największe w świecie arcydzieło sztuki
sakralnej powstałe z cennego kruszcu, tworzone przez 17 lat przez
najwybitniejszych artystów i rzesze darczyńców. Jest on wotum za odzyskanie
przez Polskę NIEPODLEGŁOŚCI i za pontyfikat ŚWIĘTEGO JANA PAWŁA II.
Dziś możemy mówić: „Ojczyznę wolną pobłogosław Panie”,
dzięki daninie krwi całych pokoleń. Była to także okazja do modlitwy za ofiary
masakry na wybrzeżu, górników i zbrodni stanu wojennego generalnie. Ich krew
nie może zostać zapomniana, bo był to milowy krok do odzyskania prawdziwej
wolności. Wielu sprawcom udało się ujść
sprawiedliwości. To ostatnia chwila by rozliczyć się z tragediami tak, jak ofiary na to zasługują . W tym też
duchu mówili o tym zarówno Prezydent Duda jak i Premier Morawiecki i niech tak się stanie. Takie są
marzenia większości, ale pewne wątpliwości
jednak są, bo „zawsze jest łyżka dziegciu w beczce miodu” głównie
dlatego, że brak nam publicznej dyskusji dotyczącej pewnych elementów działań
rządu dla wyborców zupełnie niezrozumiałych. Nikt z dziennikarzy od prawa do
lewa nie pyta o politykę wschodnią, na czoło której wybija się nadmierna
pobłażliwość Polski wobec Ukrainy z jej gwałtowną tendencją do gloryfikacji UPA. Ten rodzaj traktowania stosunków polsko - ukraińskich
wydaje się mieć sporo popleczników wśród polityków i rządzących. Pytanie jest
takie: czy warto na dłuższa metę zapraszać do Polski miliony Ukraińców i tu ich
osiedlać na stałe, zamiast zapewnić maksymalnie korzystne warunki dla chcącej
powrócić do ojczyzny Polonii z wschodu i zachodu? Może inaczej: czy robimy wszystko co można, by chcieli i mogli wrócić.?. Takie
warunki w przyszłości zostaną zapewne stworzone a rozwiązanie braków kadrowych ujawniły się
i to teraz, we wszystkich niemal dziedzinach . Nie jest łatwo o
idealne rozwiązanie tej kwestii.
W ostatnich dniach pojawiła się także niepokojąca wypowiedź
Morawieckiego - seniora, z której wynika że nie widzi nic zdrożnego w
zaproszeniu 7 tysięcy imigrantów czy uchodźców do Polski, czyli sugeruje kontynuację poglądu PO i podjętych bezprawnie decyzji poprzedniej ekipy która wprowadziła
dodatkowo zamęt w stosunkach Polski z Grupą Wyszehradzką. Propozycja marszałka seniora to głos
przedstawiciela tzw. opozycji umiarkowanej, od której jego koledzy z grupy
odcinają się stanowczo, ale równocześnie głos ojca aktualnego premiera!
Naciskani przedstawiciele rządu
potwierdzają dotychczasową linię postępowania w tej sprawie ale zdaniem opinii publicznej głos powinien
zabrać sam premier (WIADOMOŚĆ Z OSTATNIEJ CHWILI! PREMIER POTWIERDZA
KONSEKWENCJE POLITYKI RZĄDU W TEJ SPRAWIE), bo wypowiedź Kornela wywołała
burzę u nas i w unijnych strukturach i
będzie miała swoje konsekwencje w zwiększonym nacisku na nasz rząd w kwestii
ew. zmiany decyzji w sprawie uchodźców tak ze strony UE jak i totalnej
opozycji.
Przez dwa lata rząd Beaty Szydło walczył konsekwentnie i odważnie o zrozumienie dla
polskich racji przeciwstawiania się
kwotowemu rozmieszczaniu imigrantów, przedstawiając ogromny wkład
Polski w pomoc Syryjczykom w ich własnym kraju, tym najbardziej
potrzebującym przedstawicielom narodu, którzy zostali tam, na miejscu walcząc
o swoje państwo i mając szczególnie na względzie chrześcijan masakrowanych i
mordowanych przez Muzułmanów. Jesteśmy w czołówce krajów niosących taką
właśnie, najskuteczniejszą pomoc ,czego UE wydaje się kompletnie nie zauważać
mimo, iż polskie społeczeństwo w znacznej większości ok. 70 % wypowiedziało się
w tej sprawie popierając rząd Beaty Szydło i popiera nowego premiera licząc na
kontynuację linii dotychczasowej polityki imigracyjnej poszerzonej o powołanie
Departamentu ds. pomocy Humanitarnej. Premier Mateusz Morawiecki ma w rękach ogromne atuty by sprostać wielu
bardzo trudnym stojącym przed rządem
problemom i tę wielką polską batalię wygrać, wyjaśniając skutecznie, że Polska jest suwerennym
państwem, które doskonale zdaje sobie sprawę z mającej miejsce inwazji na Europę.
Jak sprawy się potoczą? Jak temu będzie służyć rekonstrukcja rządu? (te i cały wachlarz innych, równie ważnych). Mamy nadzieje i wiarę, że po zmianie premiera rząd i czas pracują na naszą korzyść. Tytuł
mojego artykułu ze znakiem zapytania po pierwszym jego członie oddaje
nie tylko nadzieje, ale i niepokoje, które są wyrazem troski o nasze
państwo. Życzmy sobie wszyscy Szczęśliwego Nowego Roku, polecając Bożej opiece
naszą Ojczyznę i każdego z nas w Polsce i na świecie.
Magdalena Ponurkiewicz
28.12. 2017
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz