poniedziałek, 21 października 2019




Wybory, których nie sposób zapomnieć.

Miałam zamiar dokonać nudnej analizy porównawczej deklaracji partii rządzącej i ich realizacji, ale myślę, że tego mógłbyś nie wytrzymać.
Przecież każdy z wyborców już to zrobił na swój sposób.
Mapy, które obrazują rozszerzające się w Polsce pole sympatii i wpływów PIS, mówią same za siebie. Zwolenników przyrosło ponad 2 000 000.Rezultat wyborów 2019 to zwycięstwo i to duże, przy znakomitej frekwencji, ale czy układ w sejmie i senacie jest na miarę oczekiwań Prezesa Kaczyńskiego?
Przecież wytężona praca i fakt, że PIS starał się swe obietnice spełniać, obejmując programami społecznymi tych wszystkich, którzy do tej pory byli pozostawiani sami sobie, to fakt niezaprzeczalny. Bardzo dobra sytuacja gospodarcza w znacznej mierze spowodowana skuteczną walką z mafią VAT, pozwoliła na to i realizację wielu innych programów. Według zapewnień rządu nie grozi Polsce powtórzenie greckiej katastrofy. Nią właśnie nieustannie straszyła totalna opozycja. Zapewnienia te wspierają liczne ratingi, potwierdzające rozwój gospodarczy, który sprawia, że nasza ojczyzna staje się gospodarczym tygrysem Europy. Liczyć nie umiem , na gospodarce się nie znam, ale ocenom zewnętrznym naszych sukcesów chyba wolno mi wierzyć, tym bardziej, że prognozy na początku czteroletniej drogi, były zgoła inne.
PIS ma dziś większość w sejmie – 235 mandatów i prawo do rządów samodzielnych.
Koalicja Obywatelska -134 mandaty, SLD -49, PSL -30 i Konfederacja - 11.
Jak dotąd, partie te zapowiadają politykę obstrukcji wobec PIS, co będzie nieco łatwiejsze niż w ubiegłej kadencji, bo w senacie niestety, brakło partii rządzącej większości, między innymi z powodu mizernej kampanii do tej izby. Ale być może coś się zmieni i na opozycję, w tym miejscu, przyjdzie opamiętanie by mogła zapanować polityka miłości, którą tak chętnie szafuje dziś pani Kidawa-Błońska. Nie miałabym nic przeciwko.
Póki co, łączenie się przed wyborami w jakieś dość kuriozalne partyjne zlepki, bo samodzielność nie dawała szans, nie wróży dobrze stabilności tych koalicyjek, które łączy jedynie chęć unicestwienia PIS i dorwania się po raz kolejny do władzy. Polityka Schetyny i jego głębokie przekonanie, że nienawiść popłaca ,wzięły w łeb. Co zrobią członkowie jego partii ,nie wiadomo, ale raczej zanosi się na bunt. Czy po ewentualnym usunięciu Schetyny zechcą brnąc dalej w ślepą uliczkę chaosu, bezwzględnej walki, przy zupełnym braku sensownej koncepcji działania? Z reakcji wyborców widać, że to dążenie do autodestrukcji. Nie będzie przez cztery kolejne lata okazji do zlikwidowania IPN, CBA, Rady Mediów Narodowych i wielu innych niezbędnych instytucji i chwała Bogu. Nie sprawdziła się polityka „anty PIS”, ale także instrumentalne traktowanie sojuszników, państwo mafijne, czyli pewnego rodzaju układ zamknięty wspierany przez kastę sądowniczą. Także gloryfikacja zła i zajadłe ściganie odkrywających tę brutalną prawdę i coraz gwałtowniejszy atak na Kościół Katolicki. Świat braku wartości nie podoba się większości polskich wyborców, czemu dali wyraz głosując . Jutro PIS czeka bój nie tylko z opozycją, którą znamy aż nadto dobrze, ale konsekwentna walka o realizację szerokiej gamy obietnic,w czym UE nam nie pomaga.
Wymienię najważniejsze:

- cd. reformy sądownictwa
- reforma mediów
- cd. reformy systemu podatkowego
- wyrównanie dotacji dla rolników
- duża i mała retencja
- rozszerzanie 500+
- budownictwo społeczne
- obniżenie składek ZUS
- cd. reformy służby zdrowia
- cd. rozbudowy dróg
- rozwój technologiczny i gospodarczy
- wzmocnienie obronności

Życzę rządowi i nam wszystkim, by się udało, poczynając od dwóch pierwszych, które dla funkcjonowania państwa mają znaczenie fundamentalne.
O tym co mnie uwiera i martwi , pisałam ostatnio.
Przecież to, że nie osiągnięto konstytucyjnej większości w sejmie, a to ona właśnie gwarantowała skuteczne zmiany ustaw, bez których będziemy prawdopodobnie kręcić się w kółko, zostało czymś wywołane. Stało się tak, nie tylko z powodu wejścia do sejmu kilku partii, których miało tam nie być, ale to także wynik zaniedbań i błędów PIS, który w pewnej mierze zawiódł wyborców w kilku sprawach tożsamościowych, chociaż od dawna z prawej strony rozlegało się głośne wołanie o zmianę podejścia do szeregu ważnych problemów. Te właśnie, stara się dziś podjąć Konfederacja. Cieszę się, że udało się jej wejść do sejmu bo będzie to pewnego rodzaju munsztuk na rządzących. Chciałabym bardzo , i sądzę że nie ja jedna, by PIS i Konfederacja dogadały się przynajmniej w kwestii poparcia najbardziej palących ustaw. By ”para” nie szła w przysłowiowy gwizdek, a bezkompromisowość i odwaga pozbawiona cech poprawności politycznej 11 gniewnych, przy znacznym ograniczeniu ich błędnych, szkodzących |Polsce haseł, udzieliła się rządzącym. Obu formacjom nie wolno przecież roztrwonić kapitału, którym była walka pokoleń o prawdziwie wolną Polskę.
Czy PIS i jego prawicowi adwersarze będą umieli ograniczyć rozdmuchane ego swych członków, na rzecz porozumienia? Mam nadzieję że tak.

22.10 2019                                                                  Magdalena Ponurkiewicz

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz