Wybory, których nie
sposób zapomnieć.
Miałam zamiar dokonać
nudnej analizy porównawczej deklaracji partii rządzącej i ich
realizacji, ale myślę, że tego mógłbyś nie wytrzymać.
Przecież każdy z
wyborców już to zrobił na swój sposób.
Mapy, które obrazują
rozszerzające się w Polsce pole sympatii i wpływów PIS, mówią
same za siebie. Zwolenników przyrosło ponad 2 000 000.Rezultat
wyborów 2019 to zwycięstwo i to duże, przy znakomitej
frekwencji, ale czy układ w sejmie i senacie jest na miarę
oczekiwań Prezesa Kaczyńskiego?
Przecież
wytężona
praca i fakt, że PIS starał się swe obietnice spełniać,
obejmując programami społecznymi tych wszystkich, którzy do tej
pory byli pozostawiani sami sobie, to fakt niezaprzeczalny. Bardzo
dobra sytuacja gospodarcza w znacznej mierze spowodowana skuteczną
walką z mafią VAT, pozwoliła na to i realizację wielu innych
programów. Według zapewnień rządu nie grozi Polsce powtórzenie
greckiej katastrofy. Nią właśnie nieustannie straszyła
totalna opozycja. Zapewnienia te wspierają liczne ratingi,
potwierdzające rozwój gospodarczy, który sprawia, że nasza
ojczyzna staje się gospodarczym tygrysem Europy.
Liczyć nie umiem , na gospodarce się nie znam, ale ocenom
zewnętrznym naszych sukcesów chyba wolno mi wierzyć, tym
bardziej, że prognozy na początku czteroletniej drogi, były
zgoła inne.
PIS ma dziś większość
w sejmie – 235 mandatów i prawo do rządów samodzielnych.
Koalicja Obywatelska -134
mandaty, SLD -49, PSL -30 i Konfederacja - 11.
Jak dotąd, partie te
zapowiadają politykę obstrukcji wobec PIS, co będzie nieco
łatwiejsze niż w ubiegłej kadencji, bo w senacie niestety, brakło
partii rządzącej większości, między innymi z powodu mizernej
kampanii do tej izby. Ale być może coś się zmieni i na opozycję,
w tym miejscu, przyjdzie opamiętanie by mogła zapanować polityka
miłości, którą tak chętnie szafuje dziś pani Kidawa-Błońska.
Nie miałabym nic przeciwko.
Póki co, łączenie się
przed wyborami w jakieś dość kuriozalne partyjne zlepki, bo
samodzielność nie dawała szans, nie wróży dobrze stabilności
tych koalicyjek, które łączy jedynie chęć unicestwienia PIS i
dorwania się po raz kolejny do władzy. Polityka Schetyny i jego
głębokie przekonanie, że nienawiść popłaca ,wzięły w łeb. Co
zrobią członkowie jego partii ,nie wiadomo, ale raczej zanosi
się na bunt. Czy po ewentualnym usunięciu Schetyny zechcą brnąc
dalej w ślepą uliczkę chaosu, bezwzględnej walki, przy zupełnym
braku sensownej koncepcji działania? Z reakcji wyborców widać, że
to dążenie do autodestrukcji. Nie będzie przez cztery kolejne
lata okazji do zlikwidowania IPN, CBA, Rady Mediów Narodowych i
wielu innych niezbędnych instytucji i chwała Bogu. Nie sprawdziła
się polityka „anty PIS”, ale także instrumentalne traktowanie
sojuszników, państwo mafijne, czyli pewnego rodzaju układ
zamknięty wspierany przez kastę sądowniczą. Także gloryfikacja
zła i zajadłe ściganie odkrywających tę brutalną prawdę i
coraz gwałtowniejszy atak na Kościół Katolicki. Świat braku
wartości nie podoba się większości polskich wyborców, czemu
dali wyraz głosując . Jutro PIS czeka bój nie tylko z opozycją,
którą znamy aż nadto dobrze, ale konsekwentna walka o
realizację szerokiej gamy obietnic,w czym UE nam nie pomaga.
Wymienię najważniejsze:
- cd. reformy sądownictwa
- reforma mediów
- cd. reformy systemu
podatkowego
- wyrównanie dotacji dla
rolników
- duża i mała retencja
- rozszerzanie 500+
- budownictwo społeczne
- obniżenie składek ZUS
- cd. reformy służby
zdrowia
- cd. rozbudowy dróg
- rozwój technologiczny i
gospodarczy
- wzmocnienie obronności
Życzę
rządowi i nam wszystkim, by się udało, poczynając od dwóch
pierwszych, które dla funkcjonowania państwa mają znaczenie
fundamentalne.
O tym co mnie uwiera i
martwi , pisałam ostatnio.
Przecież
to, że nie osiągnięto konstytucyjnej większości w sejmie, a
to ona właśnie gwarantowała skuteczne zmiany ustaw, bez których
będziemy prawdopodobnie kręcić się w kółko, zostało czymś
wywołane. Stało się tak, nie tylko z powodu wejścia do sejmu
kilku partii, których miało tam nie być, ale to także wynik
zaniedbań i błędów PIS, który w pewnej mierze zawiódł
wyborców w kilku sprawach tożsamościowych, chociaż od dawna z
prawej strony rozlegało się głośne wołanie o zmianę podejścia
do szeregu ważnych problemów. Te właśnie, stara się dziś
podjąć Konfederacja. Cieszę się, że udało się jej wejść do
sejmu bo będzie to pewnego rodzaju munsztuk na rządzących.
Chciałabym bardzo , i sądzę że nie ja jedna, by PIS i
Konfederacja dogadały się przynajmniej w kwestii poparcia
najbardziej palących ustaw. By ”para” nie szła w przysłowiowy
gwizdek, a bezkompromisowość i odwaga pozbawiona cech
poprawności politycznej 11 gniewnych, przy znacznym ograniczeniu
ich błędnych, szkodzących |Polsce haseł, udzieliła się
rządzącym. Obu formacjom nie wolno przecież roztrwonić
kapitału, którym była walka pokoleń o prawdziwie wolną Polskę.
Czy PIS i jego prawicowi
adwersarze będą umieli ograniczyć rozdmuchane ego swych
członków, na rzecz porozumienia? Mam nadzieję że tak.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz