środa, 30 października 2019


Nowe pole bitwy – prezydentura

Nie udało się w ubiegłym artykule zamieścić wspomnienia o człowieku wielkiej miary i wiary, patriocie, znakomitym fachowcu z naukowym cenzusem, Ministrze Leśnictwa, prof. Janie Szyszko. Nie udało mu się uratować Puszczy Białowieskiej, która była jego wielką miłością i chlubą, ale i sztandarową wizytówką Polski. Zmasowany atak przeciwników zdrowego rozsądku i rzetelnej wiedzy zniszczył perłę przyrodniczą na miarę światową. Totalna opozycja wzmocniona grupami eko terrorystów wszelkiej maści i Komisja Europejska zablokowały słuszne decyzje Ministra, o wycince zagrożonych partii drzewostanu, co kończy się dziś katastrofą nie tylko dla puszczy, ale lasów terenu Podlasia
Notorycznych, obrzydliwych ataków śp. Jan Szyszko nie wytrzymał i zmarł niestety, a mógł dla polskich lasów zrobić jeszcze wiele. Żegnany z żalem i pompą przez prezydenta, przedstawicieli rządu i wysokich hierarchów kościelnych, dziś odpoczywa w pokoju. Zastanawia mnie tylko jedno. Czy konieczne było odwoływanie ze stanowiska człowieka tej miary, by zaspokoić pragnienia przeciwników politycznych? Czy w sumieniach polskich władz odezwało się coś na kształt wyrzutów, które na ogół pojawiają się zbyt późno? To kolejne ustępstwo wobec presji, które wyszło nam bokiem, bo dziś zbieramy fatalne skutki braku odwagi i konsekwencji wobec ustawy sądowniczej i dezubekizacyjnej. Dziś sądy nadal wypuszczają na wolność bandytów, złodziei, członków mafii i przywracają znakomite apanaże UB -kom. Sądy, które działają w sposób stronniczy, polityczny i cyniczny w najwyższym stopniu, a których najznamienitsza przedstawicielka donosi na Polskę na tzw. brak praworządności, do UE, życząc Polsce jak najgorzej, zbierając za to medale od strony niemieckiej. Ta sytuacja obciąża konto prezydenta państwa, jakby na to nie spojrzeć. A ostatnio prezydent Duda zachwycał się faktem pojawienia się w sejmie lewicy, bo ciągle ma nadzieję zostać prezydentem wszystkich Polaków, choć to utopia w naszym, polskim przypadku. Entuzjazm naszych władz towarzyszył także nagrodzie Nobla dla niejakiej Olgi Tokarczuk. Nie czuję się powołana by oceniać pisarstwo tej pani, ale jej antypolonizm jest aż nadto jaskrawo manifestowany w mowie i w piśmie. Upatruję w nim praprzyczyny jej nagrody. Ale na temat antypolonizmu nikt z oficjeli się nie zająknął, chociaż w innych kwestiach staramy się coś robić, raz lepiej, raz gorzej, a mówimy o tym nieustannie. Także wyciszenie radykalizacji partii rządzącej i tulenie uszu wobec wielu skandalicznych faktów nie pomogły, chociaż miały pomóc. Czy w tej kadencji będzie lepiej? Wątpię! A może się mylę? Oj! Chciałabym bardzo.
Układ sil w sejmie i senacie jest jaki jest. Byłoby znakomicie, gdyby udało się prezesowi Kaczyńskiemu przeciągnąć na swą stronę senatorów tzw. niezależnych, ale popłoch jaki wzbudzają pogróżki „totali” wobec ewentualnej niesubordynacji tychże i nienawiść do PIS, jakie są, każdy widzi. Nic nie jest jeszcze przesądzone ale...?
A tymczasem w senacie bryluje człowiek z zarzutami prokuratorskimi, Stanisław Pawłowski, a w sejmie Sławomir Neuman, będący w podobnej, jak jego kolega senator, sytuacji. Zastrzyk świeżej krwi dla opozycji, w osobie niejakiej Jachiry, włos na głowie jeży, nie tylko z powodu skandalicznych, ze wszech miar, wybryków tej pani. Fakt tych trzech decyzji o wyborze, jest świadectwem poziomu moralnego wyborców opozycji i szefów partyjek opozycyjnych, którym ten stan rzeczy zupełnie nie przeszkadza. Nic tu się nie zmieniło. Jarmarczna karuzela kreci się od 1989 roku, ciągle w tę samą stronę.
Tymczasem decyzją większości radnych Białegostoku zniknęła z ulicy nazwa upamiętniająca Zygmunta Szyndzielarza, „Łupaszkę”. Bohater narodowy został przy tej okazji opluty przez każdego, kto miał na to ochotę. Cyniczna decyzja spowodowała nie tylko oburzenie patriotycznej strony naszego społeczeństwa, ale może pogorszyć stosunki polsko białoruskie.
Co dalej? Nic nowego pod słońcem. Skandaliczny atak na Kościół i jego świętości trwa, gdy tymczasem nie wszyscy herarchowie podążają z właściwą odpowiedzią. Skutek takich postaw jest do przewidzenia. Abp Stanisław Jędraszewski, odważny i bezkompromisowy człowiek, nie budzi szczególnej sympatii i uznania w oczach niektórych hierarchów, choćby np. Prymasa Polski. Ten natomiast, na spotkaniu z Żydami w muzeum POLIN, kwestionuje wypowiedź Jarosława Kaczyńskiego, który na konwencji w Lublinie powiedział: „..Kościół jest głosicielem i dzierżycielem jedynego powszechnie znanego systemu wartości. Chrześcijaństwo jest częścią naszej tożsamości narodowej. Poza wartościami głoszonymi przez tę instytucję jest jedynie nihilizm...”. Co więc na to Prymas?: „ Absolutnie to nie jest wizja Kościoła”. Nie wiem jaka wizja Kościoła przyświeca Prymasowi Polakowi , ale nurtują mnie dwa pytania: Czy nie jest przypadkiem niezbędna jedność i lojalność polskich katolików względem siebie, szczególnie wobec ataku instytucji, która będąc jakoby eksterytorialną, manifestuje pogardę, złość i fałsz wobec Polaków, polskich Katolików i polskiego państwa? To pierwsze. A drugie- w jakiej roli wystąpił tam, właśnie w muzeum POLIN, Prymas Polski?
Niebawem beatyfikacja śp. Prymasa Stefana Wyszyńskiego, niezłomnego obrońcy naszej tożsamości, do których należą nieodłącznie także św. Jan Paweł II i błogosławiony Jerzy Popiełuszko. Musimy bronić naszych korzeni chrześcijańskich, bronić tego, z czego wyrastamy. Inaczej poniesiemy sromotną klęskę
Czekają nas zmiany w składzie osobowym rządu. Jeszcze chwila cierpliwości i będziemy wiedzieć, czy będą to zmiany, które wpłyną nie tylko na wizerunek rządu, ale jego skuteczność.
A potem:
W maju 2020 wybory prezydenckie, ciąg dalszy potężnej wojny kulturowej, gdzie opozycja za każdą cenę stara się odebrać prawo do rządzenia wybranej demokratycznie ekipie.
Będziemy musieli zewrzeć szeregi, by nie powtórzyła się sytuacja z wyborów do sejmu i senatu. Głosować trzeba koniecznie na Andrzeja Dudę, bo ten, choć nie jest bez wad, ma swoje niezaprzeczalne zalety, a jedna z nich jest taka, że nie ma nikogo innego, kogo prawa strona społeczeństwa mogłaby zaakceptować bez wątpliwości. Przegrana Andrzeja Dudy grozi załamaniem się rządów PIS i powrotem do tego co było. Pamiętajmy o tym. Klepsydra już odlicza czas, a jest go bardzo mało, dlatego musimy go wykorzystać co do minuty, w imię dobra Polski.

30.10. 2019                                                                                     Magda Ponurkiewicz

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz