Nowe pole bitwy –
prezydentura
Nie udało się w
ubiegłym artykule zamieścić wspomnienia o człowieku wielkiej
miary i wiary, patriocie, znakomitym fachowcu z naukowym cenzusem,
Ministrze Leśnictwa, prof. Janie Szyszko. Nie udało mu się
uratować Puszczy Białowieskiej, która była jego wielką
miłością i chlubą, ale i sztandarową wizytówką Polski.
Zmasowany atak przeciwników zdrowego rozsądku i rzetelnej wiedzy
zniszczył perłę przyrodniczą na miarę światową. Totalna
opozycja wzmocniona grupami eko terrorystów wszelkiej maści i
Komisja Europejska zablokowały słuszne decyzje Ministra, o
wycince zagrożonych partii drzewostanu, co kończy się dziś
katastrofą nie tylko dla puszczy, ale lasów terenu Podlasia
Notorycznych,
obrzydliwych ataków śp. Jan Szyszko nie wytrzymał i zmarł
niestety, a mógł dla polskich lasów zrobić jeszcze wiele.
Żegnany z żalem i pompą przez prezydenta, przedstawicieli rządu
i wysokich hierarchów kościelnych, dziś odpoczywa w pokoju.
Zastanawia mnie tylko jedno. Czy konieczne było odwoływanie ze
stanowiska człowieka tej miary, by zaspokoić pragnienia
przeciwników politycznych? Czy w sumieniach polskich władz
odezwało się coś na kształt wyrzutów, które na ogół pojawiają
się zbyt późno? To kolejne ustępstwo wobec presji,
które wyszło nam bokiem, bo dziś zbieramy fatalne skutki braku
odwagi i konsekwencji wobec ustawy sądowniczej i
dezubekizacyjnej. Dziś sądy nadal wypuszczają na wolność
bandytów, złodziei, członków mafii i przywracają znakomite
apanaże UB -kom. Sądy, które działają w sposób stronniczy,
polityczny i cyniczny w najwyższym stopniu, a których
najznamienitsza przedstawicielka donosi na Polskę na tzw. brak
praworządności, do UE, życząc Polsce jak najgorzej, zbierając
za to medale od strony niemieckiej. Ta sytuacja obciąża konto
prezydenta państwa, jakby na to nie spojrzeć. A ostatnio prezydent
Duda zachwycał się faktem pojawienia się w sejmie lewicy, bo
ciągle ma nadzieję zostać prezydentem wszystkich Polaków, choć
to utopia w naszym, polskim przypadku. Entuzjazm naszych władz
towarzyszył także nagrodzie Nobla dla niejakiej Olgi Tokarczuk.
Nie czuję się powołana by oceniać pisarstwo tej pani, ale jej
antypolonizm jest aż nadto jaskrawo manifestowany w mowie i w
piśmie. Upatruję w nim praprzyczyny jej nagrody. Ale na temat
antypolonizmu nikt z oficjeli się nie zająknął, chociaż w
innych kwestiach staramy się coś robić, raz lepiej, raz gorzej,
a mówimy o tym nieustannie. Także wyciszenie radykalizacji partii
rządzącej i tulenie uszu wobec wielu skandalicznych faktów nie
pomogły, chociaż miały pomóc. Czy w tej kadencji będzie lepiej?
Wątpię! A może się mylę? Oj! Chciałabym bardzo.
Układ sil w sejmie i
senacie jest jaki jest. Byłoby znakomicie, gdyby udało się
prezesowi Kaczyńskiemu przeciągnąć na swą stronę senatorów
tzw. niezależnych, ale popłoch jaki wzbudzają pogróżki
„totali” wobec ewentualnej niesubordynacji tychże i nienawiść
do PIS, jakie są, każdy widzi. Nic nie jest jeszcze przesądzone
ale...?
A tymczasem w senacie
bryluje człowiek z zarzutami prokuratorskimi, Stanisław Pawłowski,
a w sejmie Sławomir Neuman, będący w podobnej, jak jego kolega
senator, sytuacji. Zastrzyk świeżej krwi dla opozycji, w osobie
niejakiej Jachiry, włos na głowie jeży, nie tylko z powodu
skandalicznych, ze wszech miar, wybryków tej pani. Fakt tych
trzech decyzji o wyborze, jest świadectwem poziomu moralnego
wyborców opozycji i szefów partyjek opozycyjnych, którym ten stan
rzeczy zupełnie nie przeszkadza. Nic tu się nie zmieniło.
Jarmarczna karuzela kreci się od 1989 roku, ciągle w tę samą
stronę.
Tymczasem decyzją
większości radnych Białegostoku zniknęła z ulicy nazwa
upamiętniająca Zygmunta Szyndzielarza, „Łupaszkę”.
Bohater narodowy został przy tej okazji opluty przez każdego, kto
miał na to ochotę. Cyniczna decyzja spowodowała nie tylko
oburzenie patriotycznej strony naszego społeczeństwa, ale może
pogorszyć stosunki polsko białoruskie.
Co dalej? Nic nowego pod
słońcem. Skandaliczny atak na Kościół i jego świętości
trwa, gdy tymczasem nie wszyscy herarchowie podążają z właściwą
odpowiedzią. Skutek takich postaw jest do przewidzenia. Abp
Stanisław Jędraszewski, odważny i bezkompromisowy człowiek, nie
budzi szczególnej sympatii i uznania w oczach niektórych
hierarchów, choćby np. Prymasa Polski. Ten natomiast, na spotkaniu
z Żydami w muzeum POLIN, kwestionuje wypowiedź Jarosława
Kaczyńskiego, który na konwencji w Lublinie powiedział:
„..Kościół jest głosicielem i dzierżycielem jedynego
powszechnie znanego systemu wartości. Chrześcijaństwo jest częścią
naszej tożsamości narodowej. Poza wartościami głoszonymi przez
tę instytucję jest jedynie nihilizm...”. Co więc na
to Prymas?: „ Absolutnie to nie jest wizja Kościoła”. Nie
wiem jaka wizja Kościoła przyświeca Prymasowi Polakowi , ale
nurtują mnie dwa pytania: Czy nie jest przypadkiem niezbędna
jedność i lojalność polskich katolików względem siebie,
szczególnie wobec ataku instytucji, która będąc jakoby
eksterytorialną, manifestuje pogardę, złość i fałsz wobec
Polaków, polskich Katolików i polskiego państwa? To pierwsze. A
drugie- w jakiej roli wystąpił tam, właśnie w muzeum POLIN,
Prymas Polski?
Niebawem beatyfikacja
śp. Prymasa Stefana Wyszyńskiego, niezłomnego obrońcy naszej
tożsamości, do których należą nieodłącznie także św. Jan
Paweł II i błogosławiony Jerzy Popiełuszko. Musimy bronić
naszych korzeni chrześcijańskich, bronić tego, z czego wyrastamy.
Inaczej poniesiemy sromotną klęskę
Czekają nas zmiany w
składzie osobowym rządu. Jeszcze chwila cierpliwości i będziemy
wiedzieć, czy będą to zmiany, które wpłyną nie tylko na
wizerunek rządu, ale jego skuteczność.
A potem:
W maju 2020 wybory
prezydenckie, ciąg dalszy potężnej wojny kulturowej, gdzie
opozycja za każdą cenę stara się odebrać prawo do rządzenia
wybranej demokratycznie ekipie.
Będziemy musieli
zewrzeć szeregi, by nie powtórzyła się sytuacja z wyborów do
sejmu i senatu. Głosować trzeba koniecznie na Andrzeja Dudę, bo
ten, choć nie jest bez wad, ma swoje niezaprzeczalne zalety, a
jedna z nich jest taka, że nie ma nikogo innego, kogo prawa strona
społeczeństwa mogłaby zaakceptować bez wątpliwości.
Przegrana Andrzeja Dudy grozi załamaniem się rządów PIS i
powrotem do tego co było. Pamiętajmy o tym. Klepsydra
już odlicza czas, a jest go bardzo mało, dlatego musimy go
wykorzystać co do minuty, w imię dobra Polski.
30.10. 2019 Magda Ponurkiewicz
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz