Ustawa
„ kagańcowa”
Dziś
zacznę od sytuacji na Bliskim Wschodzie, po śmierci irańskiego
bohatera narodowego, generała Sulejmaniego, znanego terrorysty,
bo właśnie tak ocenia jego działalność USA. Zabicie generała
było ponoć działaniem jedynym z możliwych. Miało zablokować
terrorystyczne plany Iranu wobec Ameryki i Izraela. Reakcją Iranu
były pogróżki i ostrzał rakietowy baz USA w Iraku, co stało się
po przekazaniu ostrzeżenia, dzięki czemu nie zginął żaden
amerykański żołnierz, ani reprezentant wojsk sojuszniczych. Co
dalej? Tego nie wie nikt. Świat liczy na to, że żadne z państw
pozostających w konflikcie, na serio nie pragnie wojny, ale...
Ciągle
zadziwia mnie pewien paradoks polegający na tym, że Polska, jako
sojusznik USA, szczególnie ceniony przez NATO i Trumpa, nie
odżegnuje się w tym wypadku, od współdziałania z USA przeciw
Iranowi ( bo jak zawsze jesteśmy i co tu dużo mówić, powinniśmy
być lojalni). Działamy więc, chcąc nie chcąc, na rzecz
Izraela, chociaż to państwo nie okazuje nam ani przyjaźni, ani
wdzięczności, nie wspiera i nie wspierało nigdy w żaden sposób,
a jego wrogość do Polski i Polaków widoczna jest coraz bardziej
jaskrawo.
W
ubiegłym roku przypominałam o pomocnej dłoni wyciągniętej przez
Iran do katorżników wyprowadzonych niemal cudem z ZSRR przez
Andersa. O tym, jak marli w chwili zmiany klimatu na cieplejszy, o
troskliwej opiece Persów okazanej chorym, o pieczy nad grobami,
która trwa nieprzerwanie przez dziesiątki lat, o szacunku dla
walecznych, chcących się bić o wolność państwa napadniętego i
zmasakrowanego przez dwa totalitaryzmy. Tu właśnie,, w Iranie
organizowano życie 115 tysiącom Polaków, w tej liczbie 8,5
tysiącom żołnierzy i 18 tysiącom dzieci. Prawda, że jedynie na
okres przejściowy, bo później ich losy związano m. in. z
Indiami, Pakistanem czy Meksykiem. Mówi się, że dzisiejszy Iran
jest zgoła inny niż ten, z lat 40 tych. Czy nie warto jednak
pamiętać, że przyjazne kontakty z przeszłości należy
pielęgnować, bo sentyment nadal łączy dwa narody i może nie
warto robić sobie wrogów z tych, którzy okazali nam wsparcie i
lojalność?
Co
tu dużo mówić, znaleźliśmy się między młotem i kowadłem, bo
w stosunkach między Polską i Izraelem skandal goni skandal.
Uroczystości
poświęcone 75 rocznicy wyzwolenia obozu Auschwitz, nie wiadomo
dlaczego, odbywają się w Izraelu, organizowane przez szemranego
biznesmena, rosyjskiego Żyda , ziejącego do Polski nienawiścią
wzmocnioną nieudanym dealem w sprawie Tarnowskich Zakładów
Azotowych. Ale Yad Vashem przyklaskuje założeniom organizacyjnym,
mającym na celu kuriozalne fałszowanie prawdy historycznej i
upokorzenie Polski. Polski, która w Instytucie Yad Vashem ma
najwięcej drzewek oliwnych świadczących o bohaterskiej pomocy
Polaków na rzecz Żydów. W programie uroczystości nie ma miejsca
dla polskiego prezydenta i jego przemówienia, ale znalazło się ono
dla 2 agresorów – Rosji i Niemiec. To przecież oni wywołali II
Wojnę Światową, a dziś kosztem Polski, kreują się na aniołów
pokoju. Poprawia nieco nastrój fakt, że pojawiają się, tu i
tam, głosy obrońców Polski, jakie płyną choćby od strony
Forum Żydów Polskich, którzy wskazują oskarżycielskim tonem, że
w Jerozolimie wypowiedzą się główni sprawcy zagłady, autorzy
Paktu Ribentropp- Mołotow, ci którzy ochoczo wywozili i wydawali
Żydów, mordując masowo m. in. w Auschwitz. Prezydent A. Duda
podjął jedynie słuszną decyzję. Ta decyzja znajduje wsparcie i
zrozumienie w części izraelskich mediów i opinii prezydenta
USA, którzy wypowiadają się z niesmakiem i oburzeniem o tym, co
dzieje się wokół zbliżających się uroczystości rocznicowych.
Naszego prezydenta tam nie będzie.
A
teraz zadam kolejne pytanie,którego trudno nie zadać.
Czy
jest takie drugie państwo europejskie, w którym zdrajcy w takiej
liczbie, w zapamiętaniu, prezentują swe obrzydliwe postawy i
knowania?
Niemal
od pierwszej chwili rządów prawicowych domagają się interwencji
obcych. Żądają konsekwentnie i z determinacją zablokowania
funduszy europejskich, które miałyby zostać powiązane z tzw.
praworządnością, a właściwie jej domniemanym brakiem w Polsce.
Te wrogie, bezwstydne dzia - łania przeciw własnej ojczyźnie, są
ewenementem na świecie i hańbą, jaką nie okryła się żadna
grupa parlamentarna w UE. Kolejną reakcją piętnującą ostatnio
szkalowanie ojczyzny przez europosłów totalnej opozycji, były
wypowiedzi Beaty Szydło i Patryka Jaki. Jednak nie można mieć
złudzeń. Ta zmasowana akcja przeciw Polsce będzie trwać nadal,
póki przewaga liberalnej lewicy będzie miała miejsce w UE.
Włączenie do działań przeciw rządowi, a więc i Polsce, Komisji
Weneckiej, jest takim samym bezprawiem, jak wszystkie inne poczynania
totalnej opozycji. Komisja Wenecka, która znalazła się w w
naszym kraju prawem kaduka, zaproszona wbrew wszelkim uprawnieniom
jakimi dysponuje marszałek senatu, ucieka się do szykan próbując
tak, jak UE, uniemożliwić nam walkę o podmiotowość i
niezawisłość. Grodzki spotyka się z wybranymi starannie
renegatami, zamiast zwiedzić z pokorą Muzeum Wyklętych. Może
wtedy na część członków KW przyszłoby opamiętanie? Pan
Grodzki, który pozornie trafił się „totalnym”, jak ślepej
kurze ziarnko, ze swoim niebywałym tupetem i posuniętym poza
granice absurdu egocentryzmem, pasuje do tła jak ulał. Jego
bezczelne wystąpienia i knowania w czasie, gdy grunt pali mu się
pod nogami, w dalszej perspektywie muszą obrócić się przeciw
niemu i jego partii. Skandal łapowniczy każdego dnia niszczy jego
szanse na jakikolwiek autorytet trzeciej osoby w państwie. Czy
nadchodzi moment, kiedy stanie się kulą u nogi jego własnej
partii? Większość senacka wśród opozycji jest bardzo krucha.
|Przemówienie pani senator niezależnej, Lidii Staroń, kobiety,
która od lat walczy o pokrzywdzonych przez sądy i nie tylko one,
która jak z rękawa sypała konkretnymi przykładami zbrodni na
bezradnych przedsiębiorcach, właścicielach gospodarstw czy
mieszkań. Wymieniała nazwiska krzywdzicieli i ich ofiar, które
bądź zostały doprowadzone do kompletnej ruiny, bądź zmarły na
skutek beznadziejnej wieloletniej walki o godność, prawdę i
wyrównanie krzywd. To musiało wywrzeć wrażenie. Przemówienie
prezydenta A. Dudy, pełne ognia i oburzenia było znakomite.
Doczekało się gromkiego aplauzu. Rozpaczliwy opór sędziów
przeciw Izbie Dyscyplinarnej, mam nadzieję, tym razem nie zda się
na nic, chociaż senacka totalna opozycja wygrała głosowanie, to
może zaledwie opóźnić proces legislacji, jeśli PIS zewrze swe
większościowe szeregi w sejmie.
Dziś
prezydent Duda wie, że ustępstwa mające być dowodem na dobrą
wolę
strony rządowej to był błąd. I to błąd kolosalny. Wiele
wskazuje na to, że będzie walczył z determinacją, by skutki
tego, co się stało 4 lata temu, naprawić i trzeba wierzyć, że
mu się to uda. Sprawa ustawy nazywanej jadowicie przez opozycję
„kagańcową” musi tym razem zostać doprowadzona do końca.
|Polska nie ma innego wyjścia! Musi finalizować podstawowe
gwarancje naszej praworządności i bronić Polski przed totalną
anarchią. Czy kiedyś okręt opozycji zacznie nabierać wody, by
w końcu zniknąć raz na zawsze? Czy nastąpi to tak szybko,
jakbyśmy sobie życzyli? Potrzebna jest determinacja rządzących i
narodu, by ten opór przezwyciężyć, i o nią właśnie apeluje
prezydent, ale obawiam się, że to nie wystarczy. Trzeba bowiem
pamiętać, że opozycja ma za plecami silne wsparcie UE i póki to
się nie skończy, nic się nie zmieni.
W
wielu z nas wszystko się buntuje, gdy obserwujemy, co UE wyprawia z
tzw. nowymi państwami i jak nieustannie stawiani jesteśmy do kąta.
Trudno ustrzec się przemyśleń o sensie tkwienia w coraz bardziej
wynaturzonej instytucji. Nierówność traktowania państw jest aż
nadto widoczna. Jest to nic innego, jak właśnie brak
praworządności, o którą tak chętnie oskarżana jest Polska.
Gołym okiem już widać, jaki jest cel dzisiejszej UE. Tym celem
jest zniszczenie państw narodowych i ten cel jest realizowany
konsekwentnie. Z nadmierną determinacją walczymy o Unię, która
ma być jakoby przez nas zmieniana, co wydaje się być dziś czystą
mrzonką, bo nadzieja, że po unijnych wyborach coś zmieni się na
lepsze, prysła jak bańka mydlana. Rozumiem jednak, że taka ilość
euroentuzjastów w Polsce, nie pozwala dziś na ruch, na który
ostatecznie zdecydowała się Wielka Brytania. Wierzę mocno, że
Opatrzność nie opuści naszych rządzących, którzy teraz i w
przyszłości, będą podejmować w tej sprawie i innych także,
mądre decyzje.
20.01.2020
rok . Nowy Sącz. M. Ponurkiewicz
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz