wtorek, 5 listopada 2019


Nowy ambasador, stare porządki
Kolejny ambasador Izraela na miejsce swej poprzedniczki Azari, która dała się Polakom poznać od jak najgorszej strony, to Alexander Ben – Zvi.
Jeśli ktoś miał nadzieję, że jego sposób bycia w Polsce będzie inny - bardziej poprawny, jak na ambasadora przystało, to się pomylił.
Pan HBZ znów żąda zwrotu mienia bezspadkowego na rzecz Izraela, traktując „z buta” kraj, w którym jest gościem. Gość ma pewne prawa, ale nie są to prawa namiestnika państwa podległego! Te same przekonania towarzyszyły Azari w okresie niesławnej jej bytności w Polsce. Skandaliczne jej wypowiedzi współgrały z zachowaniem i poczynaniami dyrektora Muzeum Auschwitz , którego nie możemy się w żaden sposób pozbyć, mimo licznych monitów społecznych w tej sprawie. Okazuje się bowiem że jakoby Muzeum POLIN i Muzeum Auschwitz to placówki eksterytorialne(???)
Jeśli o ambasadorach mowa, to pani Mosbacher w te sama dudkę dęła, a dziś jak sądzę, jedynie na chwilę, przybrała szatki przyjaciółki Polski. To wszystko nie mieści się w głowie, by państwo prawdziwie wolne i niezależne pozwalało na podobne ekscesy i nie tylko je tolerowało, ale jeszcze , o zgrozo , finansowało część z tych wrogich Polsce poczynań.
W opozycji do wybryków tzw. przedstawicieli dyplomacji pojawił się w internecie list otwarty do ambasador Izraela, napisany przez Sprawiedliwego wśród Żydów świata, pana Janusza Simchy Sujeckiego, polskiego historyka, żydowskiego pochodzenia. W geście determinacji autor listu zwraca ambasador Azari dyplom uznania, jaki otrzymał w lipcu1998 od ambasadora Izraela w Polsce za zasługi dla ochrony zabytków kultury żydowskiej w naszym kraju.
W swym proteście pisze o przypisywaniu Polsce współodpowiedzialności za holokaust, o polakożerczej kampanii i histerii rozpętanych przeciw Polsce, łącznie z „ polish death camps”.Równocześnie piętnuje złagodzenie ustawy o IPN nazywając je i słusznie, katastrofą!
oto 2 urywki tego listu:

„...Zdecydowałem się na ten symboliczny protest ze względu na skalę i masowość antypolskich ataków w Izraelu. W tym przypadku nie można wytłumaczyć sobie, że był to odosobniony wybryk Yaira Lapida, więc do Izraela i społeczeństwa izraelskiego nie powinno się mieć pretensji. Polskę zaatakował premier Benjamin Netanjahu i prezydent Reuven Rivlin. Izraelski minister edukacji Naftali Bennett poinstruował szkoły, aby poświęciły czas na nauczanie o roli, jaką m.in. Polska (sic!) odegrała w zabijaniu Żydów w Holokauście. Do aktywnego szkalowania Polski oraz Polaków włączył się dyrektor Centrum Wiesenthala w Jerozolimie Efraim Zuroff. Kneset przyjął projekt ustawy, która bezpodstawnie oskarża Polskę o negowanie Holokaustu... „

„...Pani wystąpienie na terenie obozu Auschwitz uważam osobiście za skandaliczne. Teren byłego niemieckiego nazistowskiego obozu stał się miejscem kwestionowania prawa Polaków do obrony przed oszczerstwami, zamiast stać się miejscem przypomnienia o Niemcach, którzy byli faktycznymi sprawcami zbrodni dokonanej na Żydach i Polakach. Powiedziała Pani, że Izrael traktuje ustawę o IPN „jako możliwość kary za świadectwo ocalałych z Zagłady”. Czy mam rozumieć, że ocaleni z Zagłady będą świadczyć, że w obozach śmierci byli polscy komendanci, polskie załogi i polscy strażnicy na wieżach? Nie będzie to wtedy żadne świadectwo tylko kłamstwo. Doskonale Pani wiedziała, że badania naukowe nie będą objęte penalizacją. Wiedziała Pani również, że ustawa dotyczy oskarżania narodu polskiego jako całości, a nie pojedynczych przypadków. Nikt nie ukrywa ani zjawiska szmalcownictwa, które wielokrotnie opisywano, ani przypadków pojedynczych zabójstw Żydów, dokonanych przez Polaków. Jest na ten temat obszerna, polska literatura historyczna...”
Warto więc zadać pytanie: „ Kto następny?!”

List młodego historyka jest tyle emocjonalny, co mądry i wyważony, naszpikowany argumentacją, ale zbyt długi, by go tu cytować w całości.
W internecie nie zauważyłam reakcji pełnych zapału i poparcia tej nieczęstej postawy, ze strony polskich władz. Tak jak nie promuje się oficjalnie wielu ludzi, którzy pod prąd walczą o dobre imię naszej Ojczyzny.
Czy minister kultury w rządzie premiera Morawieckiego, pan Gliński, zmieni swoje nastawienie i postępowanie w sprawach, o których mowa wyżej , czy będzie jak było? Pytam, czy zmieni, bo on sam, na moje oko, nie zostanie wymieniony, a szkoda.

Co dalej?Absurdalny wyrok Trybunału Europejskiego, dotyczący Polski Węgier i Czech w związku z odmową tychże odnośnie przyjęcia uchodźców w ramach tzw „kwot”. Nie szkodzi, że sprawa relokacji nie jest już aktualna od 2017 r, a państwa europejskie przejęły sposób argumentacji krajów Europy wschodniej, ale bicie piany i stawianie nas pod pręgierzem ciągle trwa. Jeśli dodać do tego zgodę Danii na Nord Stream 2 i perspektywę kontynuacji budowy tak szkodliwej inwestycji, to można powiedzieć „BRAWO,” nic nowego pod słońcem. Przeciąganie liny w UE będzie trwać w nieskończoność wraz z nieustannym lewackim atakiem na Polskę i Węgry. Nasze nadzieje na zmiany w UE spaliły, jak widać, na panewce. A może USA podejmą kroki, by sankcjami zastopować budowniczych inwestycji? Oby!
Same mało miłe informacje, jeśli jeszcze przypomnimy sobie jeszcze, że obcokrajowców, zupełnie „bezkwotowych”, jest stanowczo zbyt wielu. A kolejna? . To likwidowanie nazw ulic przemianowanych , by uczcić pamięć naszych wielkich narodowych bohaterów.
Skandal to niebywały. Zniknęła ulica „Inki”, D Siedzikówny z Wrocławia. Znika ul. ku czci mjr. Szyndzielarza - „Łupaszki” w Białymstoku. Za chwilę, być może, ulica im gen. Fieldorfa „Nila”w Żyrardowie zostanie przemianowana w zupełnie nam obcym ideowo duchu.
To odradza się znów siedmiogłowa hydra komuny, a miasta i gminy są „państwami w państwie,” biorącymi udział w buncie przeciw aktualnej władzy.  Na to musimy znaleźć   radę.
                                                                                             M Ponurkiewicz            




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz