Nowy ambasador, stare
porządki
Kolejny ambasador Izraela
na miejsce swej poprzedniczki Azari, która dała się Polakom
poznać od jak najgorszej strony, to Alexander Ben – Zvi.
Jeśli ktoś miał
nadzieję, że jego sposób bycia w Polsce będzie inny - bardziej
poprawny, jak na ambasadora przystało, to się pomylił.
Pan HBZ znów żąda
zwrotu mienia bezspadkowego na rzecz Izraela, traktując „z buta”
kraj, w którym jest gościem. Gość ma pewne prawa, ale nie są
to prawa namiestnika państwa podległego! Te same przekonania
towarzyszyły Azari w okresie niesławnej jej bytności w Polsce.
Skandaliczne jej wypowiedzi współgrały z zachowaniem i
poczynaniami dyrektora Muzeum Auschwitz , którego nie możemy się
w żaden sposób pozbyć, mimo licznych monitów społecznych w tej
sprawie. Okazuje się bowiem że jakoby Muzeum POLIN i Muzeum
Auschwitz to placówki eksterytorialne(???)
Jeśli o ambasadorach
mowa, to pani Mosbacher w te sama dudkę dęła, a dziś jak sądzę,
jedynie na chwilę, przybrała szatki przyjaciółki Polski. To
wszystko nie mieści się w głowie, by państwo prawdziwie wolne i
niezależne pozwalało na podobne ekscesy i nie tylko je
tolerowało, ale jeszcze , o zgrozo , finansowało część z tych
wrogich Polsce poczynań.
W opozycji do wybryków
tzw. przedstawicieli dyplomacji pojawił się w internecie list
otwarty do ambasador Izraela, napisany przez Sprawiedliwego wśród
Żydów świata, pana Janusza Simchy Sujeckiego, polskiego
historyka, żydowskiego pochodzenia. W geście determinacji autor
listu zwraca ambasador Azari dyplom uznania, jaki otrzymał w
lipcu1998 od ambasadora Izraela w Polsce za zasługi dla ochrony
zabytków kultury żydowskiej w naszym kraju.
W swym proteście pisze
o przypisywaniu Polsce współodpowiedzialności za holokaust, o
polakożerczej kampanii i histerii rozpętanych przeciw Polsce,
łącznie z „ polish death camps”.Równocześnie piętnuje
złagodzenie ustawy o IPN nazywając je i słusznie, katastrofą!
oto 2 urywki tego listu:
„...Zdecydowałem
się na ten symboliczny protest ze względu na skalę i masowość
antypolskich ataków w Izraelu. W tym przypadku nie można
wytłumaczyć sobie, że był to odosobniony wybryk Yaira Lapida,
więc do Izraela i społeczeństwa izraelskiego nie powinno się mieć
pretensji. Polskę zaatakował premier Benjamin Netanjahu i prezydent
Reuven Rivlin. Izraelski minister edukacji Naftali Bennett
poinstruował szkoły, aby poświęciły czas na nauczanie o roli,
jaką m.in. Polska (sic!) odegrała w zabijaniu Żydów w
Holokauście. Do aktywnego szkalowania Polski oraz Polaków włączył
się dyrektor Centrum Wiesenthala w Jerozolimie Efraim Zuroff. Kneset
przyjął projekt ustawy, która bezpodstawnie oskarża Polskę
o negowanie Holokaustu... „
„...Pani
wystąpienie na terenie obozu Auschwitz uważam osobiście za
skandaliczne. Teren byłego niemieckiego nazistowskiego obozu stał
się miejscem kwestionowania prawa Polaków do obrony przed
oszczerstwami, zamiast stać się miejscem przypomnienia o Niemcach,
którzy byli faktycznymi sprawcami zbrodni dokonanej na Żydach i
Polakach. Powiedziała Pani, że Izrael traktuje ustawę o IPN „jako
możliwość kary za świadectwo ocalałych z Zagłady”. Czy mam
rozumieć, że ocaleni z Zagłady będą świadczyć, że w obozach
śmierci byli polscy komendanci, polskie załogi i polscy strażnicy
na wieżach? Nie będzie to wtedy żadne świadectwo tylko kłamstwo.
Doskonale Pani wiedziała, że badania naukowe nie będą objęte
penalizacją. Wiedziała Pani również, że ustawa dotyczy
oskarżania narodu polskiego jako całości, a nie pojedynczych
przypadków. Nikt nie ukrywa ani zjawiska szmalcownictwa, które
wielokrotnie opisywano, ani przypadków pojedynczych zabójstw Żydów,
dokonanych przez Polaków. Jest na ten temat obszerna, polska
literatura historyczna...”
Warto
więc zadać pytanie: „ Kto następny?!”
List
młodego historyka jest tyle emocjonalny, co mądry i wyważony,
naszpikowany argumentacją, ale zbyt długi, by go tu cytować w
całości.
W
internecie nie zauważyłam reakcji pełnych zapału i poparcia tej
nieczęstej postawy, ze strony polskich władz. Tak jak nie promuje
się oficjalnie wielu ludzi, którzy pod prąd walczą o dobre imię
naszej Ojczyzny.
Czy
minister kultury w rządzie premiera Morawieckiego, pan Gliński,
zmieni swoje nastawienie i postępowanie w sprawach, o których mowa
wyżej , czy będzie jak było? Pytam, czy zmieni, bo on sam, na moje
oko, nie zostanie wymieniony, a szkoda.
Co dalej?Absurdalny wyrok
Trybunału Europejskiego, dotyczący Polski Węgier i Czech w
związku z odmową tychże odnośnie przyjęcia uchodźców w ramach
tzw „kwot”. Nie szkodzi, że sprawa relokacji nie jest już
aktualna od 2017 r, a państwa europejskie przejęły sposób
argumentacji krajów Europy wschodniej, ale bicie piany i
stawianie nas pod pręgierzem ciągle trwa. Jeśli dodać do tego
zgodę Danii na Nord Stream 2 i perspektywę kontynuacji budowy tak
szkodliwej inwestycji, to można powiedzieć „BRAWO,” nic
nowego pod słońcem. Przeciąganie liny w UE będzie trwać w
nieskończoność wraz z nieustannym lewackim atakiem na Polskę i
Węgry. Nasze nadzieje na zmiany w UE spaliły, jak widać, na
panewce. A może USA podejmą kroki, by sankcjami zastopować
budowniczych inwestycji? Oby!
Same mało miłe
informacje, jeśli jeszcze przypomnimy sobie jeszcze, że
obcokrajowców, zupełnie „bezkwotowych”, jest stanowczo zbyt
wielu. A kolejna? . To likwidowanie nazw ulic przemianowanych ,
by uczcić pamięć naszych wielkich narodowych bohaterów.
Skandal to niebywały.
Zniknęła ulica „Inki”, D Siedzikówny z Wrocławia. Znika ul.
ku czci mjr. Szyndzielarza - „Łupaszki” w Białymstoku. Za
chwilę, być może, ulica im gen. Fieldorfa „Nila”w Żyrardowie
zostanie przemianowana w zupełnie nam obcym ideowo duchu.
To odradza się znów
siedmiogłowa hydra komuny, a miasta i gminy są „państwami w
państwie,” biorącymi udział w buncie przeciw aktualnej władzy. Na to musimy znaleźć radę.
M Ponurkiewicz
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz