UE-
nowa odsłona?
Niewątpliwie
Polacy doznali chwili satysfakcji i to satysfakcji złośliwej.
Nieprzejednany wróg Polski pod rządami PIS, „demokrata całą
gębą,” niejaki Timmermans, został odrzucony jako kandydat na
swe dotychczas zajmowane stanowisko. Na nic zdała się obrzydliwa
kampania, na której budował swe zamki na lodzie! Na nic ostentacje
w rodzaju wsparcia totalnej opozycji tu na miejscu, w Polsce,
poklepywanie Biedronia i inne śliskie gesty, czyli jednym słowem,
ordynarna ingerencja w sprawy innego, suwerennego, jakby się mogło
wydawać, państwa. Okazało się bowiem, że nie wolno także,
bezkarnie forsować kandydatów wybranych wcześniej
niedemokratycznie. Ten rodzaj bata na Polskę wyczerpał swe
możliwości. Pozostało panu T, ubieganie się o stanowisko
komisarza i mam nadzieję, że bezskuteczne. W Holandii jego partia
nie cieszy się szczególnym wzięciem i sympatią, więc pozwalam
sobie na chwile marzeń o tym, że zniknie z horyzontu politycznego
raz na zawsze. Trudno jednak wykluczyć jakiś świeży pomysł
Niemiec, czy Francji, jakiś paskudny przekręt, nowy przepis,
sposób liczenia, sklecony na kolanie, jeden z wielu, jakich już
doświadczyliśmy, na skutek którego Timmermans wyskoczy znów,
jak diabeł z pudełka, by wypuścic kolejną falę smrodu przeciw
Polsce, Węgrom i państwom Europy Wschodniej, głosującym przeciw
bezprawiu i podwójnej moralności rządzących, w znanym nam
kołchozie, czyli niegdysiejszej Unii marzeń, a dzisiaj
zdominowanej przez lewackie wpływy i pomysły na tzw.”wspólnotę”.
Kolejny
„ulubieniec” polskiej patriotycznej części społeczeństwa,
Tusk, zebrał także niezłe „manto,” Został oceniony jak
najgorzej za to, że nikt z kandydatów z Europy Wschodniej nie
znalazł się we władzach UE. Znany nam Przewodniczący RE
nabiedził się nieźle, by Polsce wykręcić kolejny świński
numer. Patrzyłam z przyjemnością na minę tego sprzedawczyka,
ruganego przez wiceprzewodniczącego Hadeków rodem z Hiszpanii,
który nie zostawił na nim suchej nitki. Nie wierzę, by na
przedstawicielach państw unijnych, wcześniej nie robiło wrażenia
występowanie Tuska przeciw Polsce, w sposób tak wredny i zajadły i
nadużywanie stanowiska unijnego dla swych rozgrywek. Nie dorobiwszy
się żadnej własnej, sensownej wizji, ślepo słuchając swoich
niemiecko - francuskich mocodawców, podkładał Polsce nogę przy
okazji i bez okazji. Pogardliwy stosunek do Tuska wyrażał
niejednokrotnie w publicznych wystąpieniach Przewodniczący KE Jean
Claude Juncker i myślę, że T zasłużył sobie na najwyższą
pogardę. Każdy, kto ma w sobie odrobinę przyzwoitości musiał
wyrobić sobie właściwy pogląd w jego sprawie, nie koniecznie się
z nim zdradzając. Jak unia unią, nigdy wcześniej nikt nie pozwolił
sobie na podobną kompromitację i pewnie nie pozwoli sobie nigdy.
Powinien stanąć przynajmniej przed Trybunałem Stanu, bo wiele
grzechów, poza tym jednym, ma na sumieniu, ale jak znam życie i
nadmierną spolegliwość naszych rządzących, niestety, nic takiego
się nie stanie. Wierzę jednak, że w Polsce nie ma miejsca dla
zdrajcy i sprzedawczyka, ani teraz, ani w przyszłości.
Timmermans
poległ, a na jego miejscu znalazła się protegowana A. Merkel,
niemiecka Minister Obrony, Ursula von der Leyen i ta kandydatka, po
gigantycznej burzy, która rozpętała się nad jej głową,
przejdzie za dwa tygodnie, lub nie. Nie zmieni to zapewne
przyjętego wcześniej frontu, bo dlaczego miałoby się tak właśnie
stać. Być może jednak Ursula, wysnuje wnioski po klęsce swego
poprzednika i dobrze byłoby, gdyby to pozwoliło jej zmienić
stosunek do państw Europy Wschodniej i Włoch. Może się okazać,
że łatwiej będzie z nią rozmawiać, używając rozsądnych
argumentów. Wszystko przed nami i okaże się w „praniu” jak
będą stały w UE nasze, polskie sprawy.
Póki
co, w Parlamencie brakło miejsca dla Prof. Zdzisława
Krasnodębskiego na stanowisko Wiceprzewodniczącego PE, autorytetu
nie byle jakiego, który przepadł z zemsty za przegraną
Timmermansa. Natomiast pojawiła się tu trójka polskich
komuchów, którzy mieli już nigdy nie zaistnieć w polityce, a
stało się to dlatego, że wjechali na grzbiecie koalicjantów
europejskich, naszego ulubionego Schetyny, ogrywając przy tym
nieźle autora rewelacyjnego pomysłu, w którym zbratali się
wszyscy nienawidzący PIS. Ta trójka dostatecznie popsuje obraz
Koalicji Europejskiej.
A
jakże! Mamy jeszcze inne tuzy i już tylko czekać, jak była
premier, Kopacz z wysokości unijnego stołka, zacznie uczyć
cierpliwych i wyrozumiałych, jak człowiek walczył z dinozaurami,
albo innych idiotyzmów i to wszystko będzie się wiązało z
sowitą opłatą, w uznaniu wybitnego intelektu. Jest i Biedroń!
Nie wiem jako kto, zakwalifikowany został w PE, ale będzie
specjalistą do spraw kobiet!!! Wokół jego osoby wybuchł niedawno
nie byle jaki skandal. Okazało się, że pan B nie jest
najczulszym z synów! Jeszcze chwila cierpliwości i dojdzie do
unijnej kompromitacji tych dwojga totalnych. Osobiście nie mam nic
przeciw temu.
PSL,
po blamażu wynikającym z bratania się z Koalicją Europejską i
jej antykatolickimi i antychrześcijańskimi posunięciami, co było
kropką nad”i”w zjeżdżaniu, tej jakoby ludowej formacji, po
równi pochyłej w poprzednich latach. Dziś PSL szuka rozpaczliwie
utraconej tożsamości. Chłopi polscy pamięć mają dobrą i
prawdopodobnie nie pozwolą na pokrętne manewry, a gdy jeszcze
przypomną sobie w porę, kto wprowadzał bohatersko ustawę
podwyższającą wiek emerytalny, może być kiepściutko!
Koalicja
trzeszczy w posadach, ale jej członkowie stroją gęste miny.
Programu nadal brak, bo to, co miało by nim być, to jedynie
nieustający anty-PIS, który nie sprawdził się wcześniej i
prawdopodobnie nie sprawdzi się w jesiennych wyborach krajowych.
A
PIS i jego rząd nauczyli się wiele! Nauczyli się demokracji i w
dodatku realizują konsekwentnie swój konserwatywny program, czyli
usługowy charakter władzy, wartości konserwatywne i transfery
socjalne. Szczegóły kolejnych kroków poznamy w ciągu dwóch
tygodni i wszystko byłoby w najlepszym porządku, gdyby nie opinie
ludzi, A spoza głównego nurtu, którym nie mam prawa przypisywać
niecnych intencji, a wręcz przeciwnie, bo im wierzę i do których
należą, jak zwykle, dziennikarze śledczy:Stanisław Michalkiewicz
i Witold Gadowski, dr Kurek -znawczyni problemów żydowskich i były
ambasador Baliński, którego przeszłość budzi, co prawda, moje
wątpliwości, ale i on mówi to, co wyżej wspomniani . Zgodnym
chórem wietrzą akcję wprowadzania ustawy 447 tylnymi drzwiami, bez
rozgłosu, ale konsekwentnie. Oby ich złowieszcze wróżby i
przewidywania nie sprawdziły się i oby rząd podjął wreszcie trud
prawdziwej opieki nad repatriacją Polaków z terenu dawnego ZSRR.
Wtedy uznam, że jest to rząd moich marzeń, a moją niezdrową
podejrzliwość chętnie, głośno odszczekam.
08.07.
2019 N Sącz Magdalena
Ponurkiewicz
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz